Regresja do średniej

Ludzie są z natury leniwi. To nie ograniczające przekonanie, tylko pewien fakt, mający zresztą bardzo dobre uzasadnienie ewolucyjne. Po prostu, ci z naszych przodków, którzy nie byli leniwi i reagowali nawet na drobne potrzeby, wystawiali siebie na większe ryzyko. W efekcie, częściej umierali i ich aktywne geny nie były dalej przekazywane.

Ponieważ ludzie są z natury leniwi, zwykle trzeba, żeby ich problemy stały się naprawdę palące, żeby starali się z nimi coś zrobić. Np. większość pacjentów zapisuje się do lekarza dopiero w dwa lata po pierwszym wystąpieniu problemu, z jakim się borykają. Problemy – czy to choroby, czy innego rodzaju – mają zaś to do siebie, że nie stoją w miejscu, tylko raczej krążą wokół pewnej średniej wartości. Czasem jest lepiej, a czasem jest gorzej.

Klient, który zdecyduje się skorzystać z pomocy specjalisty od zmiany osobistej zwykle przyjdzie do niego wtedy, kiedy jest już bardzo źle. Po prostu, wcześniej nie bolało go aż tak bardzo, żeby na to zareagował. To jak z cieknącym kranem – póki tylko nieco kropi, ludzie to akceptują, ale kiedy zaczyna się z niego nieustannie lać szeroki strumień, w końcu wezwą hydraulika. Ludzie są leniwi i ludzie są zdolni do zniesienia naprawdę dużo w imię tej leniwości.

Jakie ma to znaczenie dla człowieka zajmującego się zmianą? No cóż, podwójne. Po pierwsze, jeśli zajmujesz się zmianą możesz w zasadzie założyć, że klient przychodzi do Ciebie w momencie gdy go najbardziej boli, co wpływa na jego podejście do sesji, zaangażowanie, natężenie emocji na sesji, itp.

Po drugie i co ważniejsze, ponieważ przychodzi od Ciebie w momencie najgorszego bólu, możesz w zasadzie założyć, że o ile tylko nie spaprasz sprawy, klientowi po wyjściu od Ciebie się poprawi, nawet gdybyś Ty mu w niczym nie pomógł. Jest to coś, na co bardzo trzeba uważać, ponieważ to zjawisko może sprawić, że będziesz pewien swojej skuteczności nawet w sytuacji, w której realnie nie miałbyś żadnych efektów. Dlatego właśnie tak ważny jest odpowiedni follow-up, czyli kontakt z klientem po dłuższym czasie od sesji i zapytanie go o efekty, jakie uzyskał, ich trwałość, itp.

Po jakim czasie najlepiej robić follow-up? Podejścia są różne, prywatnie sugeruję zwykle po miesiącu i ponownie po sześciu do dwunastu miesiącach od ostatniej sesji. Jest bardzo niewiele problemów, których „cykl” byłby dłuższy niż sześć miesięcy, taki termin umożliwia więc jasne rozpoznanie sytuacji i trafną ocenę skuteczności interwencji. Takie informacje są zaś niezbędne aby wiedzieć z czym ma się problem i co warto rozwijać, a co udało się już opanować na dobrym poziomie.

Dla klienta zaś jest gwarancją, że coach czy terapeuta stosujący takie podejście skupia się nie na krótkoterminowym „urobieniu” klienta, żeby ten poczuł się na chwilę lepiej, tylko na uzyskaniu długotrwałej, głębokiej zmiany. Budzi to dodatkowe zaufanie między coachem i klientem, i w efekcie – ułatwia to pracę i przyśpiesza jej efekt.


Zgodnie z zapowiedzią, rozpoczynamy Finalną Wyprzedaż ChangeMasters. Te produkty nie będą już do kupienia po Brexicie - chcę uniknąć zamieszania w rozliczeniach z właścicielami praw autorskich. Ponieważ potrzebuję dwóch tygodni na domknięcie kwestii z nimi, do 15 marca wszystkie produkty ChangeMasters (Andrew Austin, James Tripp, Michael Perez) są w promocji 50%, a po tym terminie TRWALE znikną ze sklepu. (Oczywiście wszyscy, którzy kupili, będą wciąż mieli dostęp.)
 
W ofercie materiały m.in. n.t. skutecznego coachingu, hipnozy, pracy z metaforami, utraty wagi czy rozwoju biznesu coachingowo-szkoleniowego.
 
(Sytuacja mogłaby się zmienić gdyby jakimś cudem Brexit jednak nie miał miejsca, ale jest to obecnie mocno wątpliwe.)
 
Pełna oferta dostępna jest TUTAJ

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis