Recenzja: Trenferencja 2018

W miniony weekend po raz drugi miałem okazję uczestniczyć w Trenferencji, wrocławskiej konferencji dla trenerów. Ponad sto osób spotkało się na terenie Wrocławskiego SWPS, by wziąć udział w szeregu warsztatów, ćwiczeń integracyjnych i bezwstydnego żłopania hektolitrów kawy. (Ej, trenerzy to trenerzy, kolejka do termosu z kawą musi być!)

Byłem tam, po raz kolejny, jako prelegent, ale też aktywnie uczestniczyłem w warsztatach wtedy, gdy nie była to moja kolej.

Zdjęcia z panelu n.t. nowoczesnych technologii w szkoleniach, w których brałem udział. Źródło: strona Trenferencji https://www.facebook.com/trenferencja/

Nie wiem, czy tym razem miałem wyjątkowe szczęście, czy ogólny poziom merytoryczny konferencji był lepszy, ale tym razem nie zdarzył mi się warsztat, z którego byłbym niezadowolony. Jeden uważam wręcz za zachwycający.

Od osób z którymi rozmawiałem generalnie słyszałem też podobne wrażenia na temat innych warsztatów, w których nie miałem możliwości uczestniczyć. Były od tego w zasadzie jeden wyjątek – słyszałem o jednym warsztacie, który prowadzący dosłownie zaczął od „Wiem, że przyszliście na warsztat na taki i taki temat, ale nie będziemy o tym mówić w ogóle.” i skończył wykpiwając feedback i ankiety powarsztatowe, jakie uczestnicy wypełniali. Była to jednak jedyna taka sytuacja o której słyszałem na około 20 warsztatów, jakie miały miejsce w ciągu tych dwóch dni.


Jeśli chodzi o warsztaty na których byłem:

Nie jestem w stanie oczywiście ocenić własnego warsztatu, który prowadziłem tym razem n.t. gier planszowych w szkoleniach – jak dojdą do mnie wyniki ankiety, będę wiedział jak wypadłem ;)

Pierwszy warsztat w którym brałem udział jako uczestnik to warsztat o gamifikacji (formalnie grywalizacji, ale będę się upierał przy terminie gamifikacja jako prawidłowym tłumaczeniu ;) ) przeprowadzony przez Architektów Windykacji. Krzysztof Tomczuk i Sebastian Harmazy przeprowadzili fragment swojego mocno ugrowionego warsztatu dla windykatorów, wraz z omówieniem wielu technicznych aspektów. Bardzo fajne i intensywne doświadczenie, zapewniające dużo pomysłów na konkretne wdrożenia w pracy trenerskiej.

Drugi warsztat na jakim byłem prowadziła Marta Eichstaedt. Dotyczył on webinariów i szkoleń online w wirtualnych pokojach, wraz z demonstracją technologii. Bardzo merytoryczny, choć nie jestem pewien na ile omawiana technologia jest do wdrożenia w szkoleniach otwartych, zdecydowanie warto było ją poznać i mieć jej świadomość.

Zdjęcia z mojego warsztatu n.t. gier planszowych w szkoleniach. Źródło: strona Trenferencji https://www.facebook.com/trenferencja/

Trzeci warsztat to Sprzedaż Usług Szkoleniowych, skupiony na sprzedaży usług do firm i prowadzony przez Krzysztofa Adamskiego. Tu jednocześnie jestem zadowolony i czuję lekki niedosyt, bo mam wrażenie, że skończyliśmy warsztat akurat w tym punkcie, w którym najlepiej byłoby go zacząć. Miałem tu też chyba najsilniejsze przemyślenia co do formuły Trenferencji – na ile te moduły, które mamy, powinny być warsztatami, a na ile wykładami. O ile w wypadku Architektów zdecydowanie forma warsztatowa miała sens, o tyle np. Marta sama szła badziej w kierunku semi-wykładu, a u Krzyśka mam wrażenie, że – przy wielu zaletach warsztatu – temat zyskałby bardziej na formie semi-wykładu. To powiedziawszy, dzieliłem się tymi wrażeniami z innymi uczestnikami, i opinie były mieszane – dla niektórych faktycznie lepszy byłby pół-wykład, dla innych obecna forma była ok.


Jakieś przejście w kierunku wykładu miało miejsce w nowym dodatku do formuły konferencji, czyli panelach dyskusyjnych. Choć krótkie (ok. 45 minut), obydwa były ciekawe (co mówię z perspektywy mówcy na jednym i słuchacza na drugim). Trochę problematyczna była dla mnie pewna nieostrość założeń – np. początkowo sądziłem, żę warsztat n.t. nowych technologii w szkoleniach będzie dotyczył faktycznego bleeding edge, gdzie coś takiego jak blended learning jest najstarszą i najmniej zaawansowaną opcją. Okazało się natomiast, że było to gdzieś pośrodku omawianej stawki. Podobnie w produktach edukacyjnych nie przyszło mi do głowy, że będą tam wliczane produkty wirtualne typu e-kursów. Wiem, że nie byłem jedyny z takim nieporozumieniem. Nie mówię, że taki zakres tematów był zły, ale może warto byłoby go doprecyzowywać wcześniej.

(Swoją drogą, podczas dyskusji nt. produktów dla coachów i trenerów przyszła mi do głowy jedna głupia koncepcja – czy ktoś widział może wariant „magicznej kuli bilardowej” z pytaniami coachingowymi? ;) )


Tradycyjnie wieczorem po pierwszym dniu miało miejsce after-party szkoleniowe, po raz kolejny w piwnicy klubu Mleczarnia. Pojawił się tam moduł improwizacyjny, prowadzony przez Kamę Lachowicz, bardzo nierozsądnie wpakowałem się też w premierę mojego standupu nt. rozwoju osobistego. Prawdę mówiąc byłem mocno wydygany (jak stwierdziłem na samym początku „Jest parę terminów, które kojarzą się z hasłem Artur Król, ale ‚standup’ raczej nie jest jednym z nich.”), ale ponoć wyszło nawet przyzwoicie. After party nie był może szczególnie długi (zaczął się o 20, jako jedni z ostatnich wychodziliśmy ok. pół godziny po północy), ale był naprawdę sympatyczny i pozwolił na lepsze poznanie wielu osób z trenerskiego światka.

Oprócz sekcji stricte merytorycznych, Trenferencja ponownie oferowała sporo akcji integracyjnych (tym razem bez ćwiczeń integracyjnych na początku poszczególnych warsztatów, co wydaje mi się być pewną korzyścią), gre terenową z wykorzystaniem aplikacji na komórkę, oraz pewną ofertę wystawców szkoleniowych. Profesjonalna organizacja (która zwykle ma to do siebie, że jej nie widać, po prostu wszystko „ot tak” śmiga) i równy lub nawet rozsnący poziom merytoryczny sprawiają, że potencjał tej imprezy jest nieustająco wzrostowy.

Polecam :)

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis