Recenzja: Sztuka Błądzenia, Rafał Żak

Wielokrotnie narzekałem, że mało jest na naszym rynku książek o błędach i porażkach. Rozwój jest zbyt zafiksowany na sukcesach. To prowadzi niestety do efektu ocalałych – zbyt wielu osób, które osiągnęły sukces WBREW swoim działaniom, a nie dzięki nim. Dlatego fajnie, że pojawiają się książki również na temat tego, co nie działa.

„Sztuka Błądzenia” stanowi próbę zmiany popularnej opinii nt. błędów. Zamiast traktować je jako coś, czego należy się bać i wystrzegać, powinno się do nich podchodzić jako do niezbędnego elementu rozwoju. Bo błędy i tak będą miały miejsce. Jeśli jednak będziemy do nich podchodzili jako do wskazówek, a nie jak do zagrożeń, będą zarówno mniej bolesne, jak i – paradoksalnie – rzadsze.

Będą rzadsze, bo dopiero akceptując wystąpienie błędów możemy zaplanować jak w przyszłości im przeciwdziałać. Jak zabezpieczyć się przed ich wystąpieniem. Jak ograniczyć ich efekty, jeśli wystąpią.


W tym celu zaczynamy lekturę od dyskusji nt. wartości błędów i typowych do nich podejść. Porównywane są podejścia różnych środowisk zawodowych – takich, które błędy szanuje i akceptuje (np. piloci), oraz takich, które błędy wypierają (np. prokuratorzy).  Przygląda się mechanizmom psychologicznym, które wpływają na obydwa podejścia. W końcu przechodzi do tego, co postrzegam jako „mięsko” książki, czyli do przeglądu technik pozwalających lepiej korzystać z błędów. Książkę kończy przegląd anegdot biznesowych nt. stosowania błędów w praktyce. Przyznam, wolałbym więcej technik – zwłaszcza, że to co było było solidne i wyrobiło apetyt na więcej.

Zawsze doceniam, gdy w książce znajdę treści, z którymi nigdy wcześniej się nie spotkałem (i które nie są przy tym całkowitym odlotem ;P ). Tu tak było i to w sekcji poświęconej narzędziom. Nowe dla mnie treści pojawiły się też kilkukrotnie, nie był to pojedynczy strzał – co jest bardzo dużym plusem.


Całość napisana jest solidnie, z wystarczającą, ale nie nadmierną (jak na moje potrzeby i ocenę ;) ) ilością przykładów.  Czy coś mi nie pasowało? Jedna drobna, ale widoczna rzecz, oraz dwie duża, ale mniej dostrzegalne.

Drobna, to fakt, że każdy rozdział kończył się mocno wyróżnionymi pytaniami do przemyślenia. O ile sama technika jest wartościowa i zwiększa zaangażowanie czytelnika i korzyści z książki, o tyle tutaj wdrożenie było nieco problematyczne. Zwłaszcza w pierwszej 1/3 książki, gdzie rozdziały są generalnie bardzo krótkie i mało treściwe. Gdy co 2-3 strony pojawiało się kolejnych kilka pytań, nie wiadomo w sumie o co, było to irytujące.

Duże zarzuty są w zasadzie ze sobą powiązane. Pierwszy dla części czytelników może być zaletą, ale to moja recenzja i z natury piszę o swoich odczuciach. Ta książka to typowy „katalog”. Porusza wiele tematów związanych z błędami, ale porusza je dość płytko, bez głębszego przekazu (może poza trywialnym „błędy mogą być wartościowe”). Porusza je też dość chaotycznie, zabrakło mi tu struktury. Zdaje sobie sprawę, że takie „katalogi” bywają atrakcyjne na rynku. Z tego żyje Seth Godin czy Paweł Tkaczyk. Ale ja prywatnie mam po prostu uraz do tego typu struktury. Uważam, że książka powinna mieć lepiej dopracowany przekaz, nie „lizać” tematów, ale faktycznie je zgłębiać. Tu było za płytko i zbyt ogólnie.

Uważam też – i tu ten drugi poważniejszy zarzut, o którym już wspominałem – że książka nie może być tylko i wyłączenie podsumowaniem innych książek. Że potrzebuje czegoś własnego od autora, jakiejś syntezy zebranych treści. Tymczasem bardzo często miałem tu wrażenie „X napisał to, Y zbadał to, dziękujemy, koniec rozdziału.” W momencie gdy do tego sam już te treści znałem, było to po prostu frustrujące. Nawet gdy nie znałem, czegoś mi brakowało. Fajnie byłoby, gdyby w książce było więcej głosu autora, tym bardziej, że była tu na to spora przestrzeń.


Wady te nie ujmują jednak książce zbyt wiele. Wciąż jest to jedna z bardzo nielicznych publikacji w temacie, a przy tym napisana solidnie, obejmująca szeroki zakres materiałów. Taka, w której znalazłem kilka faktycznie nowych dla mnie rzeczy – co zawsze będę doceniał :) Nie obyło się bez błędów, ale to w końcu książka o nich ;)


Poziom: S2 – skorzystają i laicy i ludzie z pewną wiedzą w temacie

Ocena: 4/5 – dobra książka, choć miejscami nieco zbyt skrótowo podchodząca do tematu

Książkę możesz kupić np. tutaj

Dziękuję autorowi za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.


Chcesz uczyć się skuteczniej, łatwiej zapamiętywać i wydajniej przywoływać informacje? Nie obiecuję nauki szybszej - obiecuję, że czas, który na nią poświęcisz będzie zdecydowanie lepiej wykorzystany. Skuteczna Nauka już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Tomek

    Arturze, trafiła do ciebie książka „Włam się do mózgu” Radosława Kotarskiego? Temat jest ci bliski i jestem ciekawy twojej opinii.