Recenzja

Siła Woli: Wykorzystaj samokontrolę i osiągaj więcej

Kelly McGonigal

(Dziękuję wydawnictwu OnePress za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.)

Tematyka siły woli, motywacji i determinacji jest jedną z tych rzeczy, którymi zajmuje się w ostatnich latach dość intensywnie, byłem więc bardzo ciekawy tej książki.

Książka „Siła Woli” oparta jest na wykładach, jakie McGonigal prowadzi dla studentów. Zaletą jest tu więc dość bogata bibliografia i relatywnie duża wygoda weryfikacji treści książki. Okazało się to być czymś bardzo przydatnym.

Lektura tej książki przebiegała u mnie trójfazowo.

1) Faza pierwsza „co ja czytam”. Ok. pierwszych 30-40% książki czytałem z ogromnym bólem. Po pierwsze, tłumaczenie (choć to akurat dotyczy całej książki).

Serio, nie uwierzę, że tłumaczka nie robiła tej książki google translatorem. Nie potrafię inaczej wytłumaczyć niezliczonej ilości drobnych, ale irytujących wpadek, takich jak przetłumaczenie eksperymentu polegającego na odgrywaniu ról jako eksperymentu opartego na grach fabularnych (tu role-playing i tam role-playing…). Całość naprawdę zgrzyta w trakcie lektury…

Która to lektura naprawdę, na tym etapie, mogłaby skorzystać ze wsparcia, a nie utrudnień. Początek książki czyta się bowiem bardzo źle. Jak poprozwojową papkę. Tak amerykańską, jak dokonanie masakry bronią palną i natychmiastowe otworzenie stoiska z pamiątkami z tej masakry.  Do tego tam gdzie autorka sięga po badania by podeprzeć swoje tezy… robi się źle. Nawet bardzo źle. Bo tezy na naprawdę dużą skalę oparte na badaniach na 17 osobach… Jakby to ująć, na wydziale zawaliłbym za takie badania zajęcia ze statystyki. Więc nie, tego się po prostu nie robi.

(Wspomniane badanie dotyczy tzw. HRV, zmienności rytmu zatokowego, którą autorka przedstawia na początku książki jako klucz do samokontroli. Ze względu na wspomniane badania na niewielkiej próby podchodziłem do tej kwestii sceptycznie i jak się wydaje, był to sceptycyzm uzasadniony. Świeża meta-analiza w temacie sugeruje, że efekt albo jest bardzo słaby, albo w ogóle go nie ma.)

W każdym razie było ciężko. Ale jakoś przedzierałem się przez te fragmenty…


2) By nagle znaleźć się w zupełnie innym miejscu. Ale to tak zupełnie innym, do tego stopnia, że gdy teraz o tym myślę, nie widzę żadnej ciągłości logicznej między treściami z fazy pierwszej i jej resztą. Wspomniana zmienność rytmu zatokowego znika nagle (powraca dosłownie w jednym nawiązaniu na koniec książki), bohaterami książki zostają dopamina i inne neuroprzekaźniki. Robi się ciekawie, pojawiają się rzeczy, których nie wiedziałem i które faktycznie wzbogacają moją wiedzę. (Np. rozumienie systemu dopaminowego jako systemu dającego oczekiwanie nagrody, a nie poczucie osiągnięcia nagrody.) Nawet sama książka jest w tych obszarach inaczej napisana, wymaga więcej skupienia nad lekturą. (Gdy o tym teraz myślę, możliwe, że tu wykorzystane były bezpośrednio notki z wykładów, a poprzednie fragmenty mogły być pisane specjalnie do książki, choć to oczywiście hipoteza.)

Na tym etapie zaczynam tą książkę doceniać i wiedzieć w niej realną wartość…


3. Po czym następuje zderzenie z rzeczywistością w postaci kilku opisanych badań, które znam doskonale i które czytałem w oryginale…

Które u McGonnigal wyglądają z jakiegoś powodu zupełnie inaczej.

Jeszcze sprawdzam w bibliografii, czy to na pewno te same badania, może dany autor opublikował coś innego podobnego… Ale nie, na pewno dokładnie te same badania… które czytałem… I które zdecydowanie nie dotyczyły tego, co opisuje autorka, ani nawet tak nie wyglądały. Np. badania Briana Wansinka, które dotyczyły tego ile ludzie zjedzą popcornu w zależności od rozmiaru pojemnika zostały przedstawione jako dowód na dopaminowy automatyzm „ludzie dostają popcorn i żrą bez opamiętania”.

To było irytujące. Serio, ja wiem, że tak się czasem robi w książkach… Ale tak się nie robi! To jak wlanie trzydziestoletniej whisky Lagavulin do coli (nawet nie coca-coli, do jakiegoś no-name’a colowatego). Jasne, nie zostanie się za to skazanym na śmierć przez rozerwanie końmi… Ale taki wyrok powinien zapaść. W obydwu przypadkach! Bezczeszczenie dobrego trunku jest równie potworne, jak zatruwanie studni wiedzy.

Od tego momentu zaczynam traktować książkę jako swego rodzaju sygnalizator badań. Przestaję jej zupełnie wierzyć, ale gdy pisze o czymś ciekawym, sięgam do oryginalnych publikacji. Wtedy faktycznie czasem znajduje coś cennego… A czasem okazuje się, że tezy autorki są wyssane z palca. Ehh…


Irytujące w tej książce jest to, że faktycznie czegoś się nowego dzięki niej nauczyłem… Ale właśnie, „dzięki niej”, a nie „z niej”. Ponieważ każdy nowy motyw, który autorka podawała musiałem samodzielnie sprawdzać, żeby przekonać się, czy faktycznie jest tak jak pisze. Czasem było – i faktycznie na tym skorzystałem. Często jednak okazywało się, że dostępne dane są nadinterpretowywane albo wręcz po prostu wypaczane tak, by pasowało do koncepcji autorki. Jest to o tyle smutne, że po drodze ignorowała masę faktycznie wartościowych treści, które mogłyby jeszcze wzbogacić jej książkę. Np. wypaczając badania Wansinka by chodziło w nich o dopaminę i mechanizm nagrody straciła możliwość wykorzystania ich ogromnego potencjał do redukcji sytuacji gdzie siła woli w ogóle jest potrzebna . Tymczasem to właśnie jest esencja i ogromny potencjał prac Wansinka.


Sugeruję więc podejść do niej – choć wymaga to zdecydowanie więcej pracy – właśnie w ten sposób. Czyli przejrzeć, wypisać najważniejsze koncepcje proponowane przez autorkę, po czym wykonać kawał własnej pracy przeglądając publikacje w temacie i sprawdzając czy koncepcje są trafne. Wiem, tak nie powinno być, nie za to płacisz. Ale tak jest i trzeba z tym coś zrobić.


Poziom: S2 – jest tu nieco nowych rzeczy i dla osób doświadczonych. Niestety, jest też dużo błędnych treści.

Ocena: 3/5 – argh, jak ja się zastanawiałem jak tą książkę ocenić… Są miejsca gdzie dałbym 1/5, są takie gdzie dałbym 5/5… Strasznie nierówne i frustrujące.

Książkę możesz kupić np. tutaj


Projektowanie Szkoleń - skuteczność szkolenia w ogromnej części zależy od tego, jak dobrze zostanie ono zaprojektowane. Kurs Projektowanie Szkoleń to dwa intensywne dni, na których dowiesz się jak konstruować szkolenia zapewniające uczestnikom optymalne skorzystanie z procesu rozwojowego. Do 15 kwietnia w przedpłacie tylko 790 zł!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis