Recenzja: Insight – Droga do mentalnej dojrzałości

Insight: Droga do mentalnej dojrzałości

Michał Pasterski

(Dziękuję wydawnictwu OnePress za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.)

Michał Pasterski jest człowiekiem, który ma dziś prawdopodobnie największy zasięg w rozwoju osobistym w Polsce. Cenię jego poukładanie biznesowe i etyczne podejście, a nawet jeśli czasem miewam do pewnych kwestii inne podejście, to zawsze było tam miejsce na sensowną dyskusję i wymianę myśli. Byłem więc ciekawy jego książki i tego, co zawarł w swoim debiucie.

Źródło: wydawca

Źródło: wydawca

Tytułowa Insight to metoda coachingu/autocoachingu polecana przez Michała. Strukturalnie jest mocno osadzona w podejściu Gestalt oraz uważności/mindfulness, choć przewija się tam też kilka ciekawych aspektów jak praca z częściami. Sama struktura pracy jest sensowna i spójna. Niekoniecznie sam pracowałbym w ten sposób, ale to kwestia indywidualnych preferencji, a nie jakichkolwiek merytorycznych problemów. Gdy książka dojdzie do samej metody, przedstawia naprawdę duży wybór prostych, ale trafnie dobranych ćwiczeń nastawionych głównie na pogłębienie samoświadomości. Będzie wymagała od Ciebie pracy i to sporo, ale może się za tą pracę odwdzięczyć.

Nie jest to publikacja specjalnie nowatorska, ale też chyba nie stara się taką być. Jest natomiast publikacją wartościową. Początkujący coach znajdzie tu wiele przydatnych narzędzi, bardziej doświadczeni ewentualnie skorzystają z części o (nomen omen) częściach osobowości. Osoby dopiero sięgające po rozwój osobisty skorzystają zdecydowanie najbardziej i ta książka może im sporo dać.


Widać, że Michał włożył w książkę dużo pracy. Świadczy o tym choćby fakt, że do książki dopasowana jest darmowa i ładna appka na telefon lub tablet. Nie kojarzę na ten moment drugiej polskiej książki rozwojowej, która by się tym wyróżniała. Świadczy o tym też sama grubość książki, która liczy ponad 700 stron.

To powiedziawszy… Bardzo, bardzo przydałby się tej książce redaktor z prawdziwego zdarzenia. Wiem, że tacy się w polskich wydawnictwach rozwojowych raczej nie zdarzają, ale tu naprawdę byłby potrzebny, a kosztowałby pewnie ułamek tego, ile kosztowała appka. Redaktor, który wziąłby wielki sekator i zaczął ciąć, ciąć i jeszcze raz ciąć, śmiejąc się maniakalnie.


Ta książka jest przegadana. Jest bardzo, bardzo, bardzo przegadana. To poziom Ferrissa czy późnego Taleba. Gadanie, gadanie, opowieści o życiu i przemyśleniach filozoficznych, a realną, wartościową treść dałoby się zamknąć na 1/2 objętości (i to z solidnym zapasem). Sam wstęp to pierwszych 200 stron! Książka NIC by bez niego nie straciła. Gdy dojdzie do części merytorycznej, robi się lepiej, choć nieco maniakalnego ciachania i tu wyszłoby książce na dobre.

Ja rozumiem, że to jest taki trend w książkach rozwojowych. Autorzy tak piszą i mają do tego prawo. Czytelnicy mają prawo to lubić. Ale ja też mam prawo go serdecznie nienawidzić i punktować ilekroć się z nim spotykam. Szanujmy czas czytelnika.


Jest też druga kwestia… Cenię i szanuję Michała za to co robi- widać, że ma głowę na karku i solidną strategię rozwoju biznesu. Przy tym robi to etycznie, co nie jest bynajmniej standardem w rozwoju osobistym. Jednocześnie przyznam, że w niektórych momentach bywa dla mnie trochę zbyt pop-rozwojowy, że ma tendencję do powtarzania fajnie brzmiących, ale nieprawdziwych haseł. Niestety, w książce też daje temu upust, przede wszystkim w formie swego rodzaju naturalistic fallacy, fantazji o dobrej, zdrowej i szlachetnej naturze (porównywanej ze złym, niezdrowym i samodestrukcyjnym człowiekiem). Stawia np. tezę, że zwierzęta nie mają zachowań autodestrukcyjnych, w odróżnieniu od człowieka. (W rzeczywistości mają ich całą masę, po prostu rzadko kiedy mają okazję dać im upust. Drapieżniki mogą np. nadmiernie wytrzebić swoje okolice, po prostu później giną z głodu. Zwierzęta mające nieograniczony dostęp do pożywienia będą jadły za dużo i utyją, itp. Nasze „autodestrukcyjne” zachowania są szalenie naturalne, po prostu dostosowane do innych warunków środowiskowych.)  Jeśli jesteś wyczulony na takie rzeczy to będziesz, tak jak ja, miejscami zgrzytał nieco zębami. Jest to tym bardziej frustrujące przez to, że ogólny przekaz książki jest fajnie zrównoważony. Na poziomie praktycznych rozwiązań Michał nie wpada w żadne odloty typowe dla środowiska rozwojowego, jest tu bardzo uziemiony… Wtręty irytują więc tym bardziej… (A, wpadki te to również domena wstępu i kolejny powód, by go wyciąć…)


Na koniec chciałem wspomnieć o jednej rzeczy, która mnie boli estetycznie (choć to już kwestia grafika…)  W książce co chwila używany jest przerywnik graficzny między paragrafami. Rysunek dwóch neuronów. Problem w tym, że dla symetrii ktoś wpadł na pomysł zwrócenia ich dendrytami (końcówkami odbierającymi) do siebie… neurony tak nie działają. Akson do dendrytu. Nadajnik do odbiornika. Inaczej nie ma to sensu. Wiem, że to drobiazg, ale dla mnie to jak kawałek kredy skrzypiący na tablicy…


To powiedziawszy, nie są to poważne wady i skoncentrowane są w jednej niefortunnej części książki. Jeśli sięgniemy po główną treść, robi się zdecydowanie lepiej. Jest konkretniej (jeszcze nie konkretnie, ale dużo konkretniej). Wciąż jest kilka rzeczy, które mi nie pasowały (koncepcja talentów, przecenianie poczucia własnej wartości), ale są to rzeczy co do których faktycznie toczą się jakieś mniej lub lepiej uzasadnione dyskusje we współczesnej psychologii. Mogę mieć w nich swoją preferowaną stronę, ale uznaję zasadność samej debaty.

Ehh, ogólnie ta książka strasznie by zyskała bez pierwszych 200 stron. Ciach, ciach, ciach, maniakalnie zaśmiałby się redaktor, a zostałaby dużo lepsza rzecz i coś co spokojnie mógłbym polecać. Tak również polecam, ale z zastrzeżeniem p.t. „przeskocz pierwszych 200 stron (no, 200 stron po wprowadzeniu ‚jak korzystać z tej książki).


Poziom: S1, poziom podstawowy, ale całkiem konkretny gdy przejdziemy przez etap rozgadania ;)

Ocena: 3.75/5 – przegadanie boli. Gdyby wydać tę książkę bez wstępu, byłaby o 200 stron lżejsza i niemal punkt oceny lepsza – dałbym 4.5/5

Książkę możesz kupić np. tutaj


15 sierpnia na blogu ukazał się 1000-ny wpis, trzeba to uczcić! Przez 10 dni, do 25 sierpnia włącznie, wszystkie produkty na MindStore o 20% taniej! Chcesz być bardziej kreatywny? Lepiej się motywować? Być pewniejszym siebie? Opanować Beyond NLP? To wszystko i dużo więcej na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • ania snow

    Czesc. Lubie blog Michala. Gdy czytalam darmowa czesc udostepniona na blogu to pomyslam oj wiekszosc ksiazki to bedzie lanie wody i czekalam na jakies opinie czy warto. 700 str nie odstrasza mnie gdyby to bylo 700 konkretnych stron.

    • Pomiń pierwszych 200 stron, potem będziesz pewnie nieco skanowala zamiast czytać, ale ogólnie jest ok.

  • Paweł Pietrzykowski

    Można nie lubić Grzesiaka, Wawrzyniaka, Milewskiego, itp. Rozumiem.

    Ale pisać że Pasterski ma największy zasięg? No sorry, nie zakrzywiajmy rzeczywistości.

    • Similarweb nie kłamie. Jak maja dobry dzień razem MG i MW nie dobijają i tak do słabego dnia Michała. Jak maja zły dzień to i ja ich przebijam, co było pewnym zaskoczeniem.

      • Michał Baster

        Similar web nie kłamie? Ahahaha chłopie, kilka razy podkreślałeś, że nie znasz się na marketingu internetowym i teraz podkreślić to muszę ja. Similar web, podobnie jak Alexa i podobne rankingi można sobie wsadzić ;) Jedyne, do czego similar jest dobry to to, co sugeruje nazwa – daje linki do podobnych stron.

        Please, nie pisz o rzeczach, o których nie masz pojęcia, bo tylko śmiechu kupa z tego wychodzi, a potem masz dużo roboty z tłumaczeniem się, dlaczego ludzie jadący po tobie są niewykształceni, tępi i w ogóle pewnie z ONRu albo głosował na Trumpa :D