Przez długi czas było w necie coś, co mnie serdecznie wkurzało – wszelkie „medytacje dla świata”, „ofiar kataklizmu”, itp. w których ludzie przekonywali siebie samych, że robią coś dobrego dla innych, a w rzeczywistości nawet się do tego nie zbliżając. Nie machnęli nawet ręką by realnie komuś ulżyć, nie wydali ani grosza na to, ale odchodzili czując się tak usatysfakcjonowani i zasłużeni, jakby właśnie własnoręcznie wykopali studnię w Etiopii. Mówiąc wprost – było to dla mnie zachowanie wręcz obrzydliwe, uosabiające w sobie wszystko, co tylko najgorsze w mcduchowościowej mentalności. Był to układ, w którym dzięki temu, że ktoś realnie cierpiał, mcduchowościowiec mógł mieć okazję, by poczuć się lepiej, bez żadnego wkładu w pomoc tej cierpiącej osobie.

 

Ponieważ mnie to tak wkurzało, niejednokrotnie prowokowałem na tym tle konflikty, nazywając takie zachowanie wprost „duchową masturbacją” i wskazując na brak realnego działania, co oczywiście wzburzało wiele osób. Być może do niektórych osób to dotarło, ale większość wolała jednak pozostać w swojej postawie.

 

Więc od pewnego czasu mam inne podejście. Ponieważ fundacja znajomego buduje w Afryce szkołę ( http://www.asbiro.pl/afryka/ ), ilekroć widzę czyjąś wypowiedź tego typu, poddaję od razu link do niej z propozycją fizycznego, najlepiej finansowego wsparcia. Biorąc pod uwagę stan emocjonalny takich osób, jest pewna szansa, że to uczynią. A już zdecydowanie większa niż w moim poprzednim podejściu. Jak szkoła powstanie, będę umieszczał link do stowarzyszeń opiekujących się bezdomnymi kotami i innych podobnych organizacji, których działalność jest mi bliska.

 

Niewątpliwie, straciłem przez to podejście okazję od „walki” o zdrowe podejście. Natomiast zwiększam realnie szansę na osiągnięcie efektów, na których mi zależy. Jednocześnie, paradoksalnie, te z tych osób, które dokonają prawdziwej dobroczynności, angażując się np. w budowę tej szkoły, mają sporą szansę by poczuć różnice między fantazjami, a realnym wkładem w zmienianie świata na lepsze. Odkładając na bok emocjonalną satysfakcję, a skupiając się na realnych efektach, na których mi zależy, zdecydowanie zwiększam szansę na ich uzyskanie.

 

I wiem też, że jest jeszcze wiele innych obszarów mojego życia, gdzie mogę i zamierzam to podejście zastosować.

A jak u Ciebie? Czy jest jakiś obszar w którym mógłbyś dokonać takiej produktywnej zmiany, skupiając się na efektach, na których Ci zależy, a nie na emocjonalnych reakcjach? Warto to przemyśleć.


Lean Actions  - chcesz zoptymalizować swoje działanie, tak by łatwiej, szybciej i pełniej realizować swoje zamierzenia? Ten kurs zapewni Ci narzędzia do realizacji tego celu. Trzy intensywne dni poświęcone wprowadzeniu podejścia Lean Mind do Twoich codziennych działań. Już w październiku w Warszawie! Kurs dostępny jest samodzielnie, lub jako fragment szerszego cyklu Lean Mind Experience


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis