Pozowanie

Kilka dni temu jeden z moich klientów, na zakończenie procesu coachingowego, przesłał mi opinię. Bardzo miłą, ale też ciekawą, bo zwracającą uwagę na jedną rzecz, o której w ogóle nawet nie myślę w swojej pracy. Napisał m.in.

„Odbieram Cię też jako zwykłego człowieka, o ponadprzeciętnej inteligencji, który nie kreuje się na kogoś kim nie jest. Za każdym razem jak się witaliśmy sprawiałeś wrażenie zakłopotanego, szybko gestykulowałeś proponując kawę. W trakcie spotkania miałem wrażenie też zdarzały się Tobie nerwowe gesty. To wszystko miało ludzką twarz i stoi w zupełnej opozycji do reszty, którą powiedzmy jakoś tam monitorowałem u których NIBY wszystko jest idealne i wystudiowane.

Dzisiaj przyszła mi też myśl, że to dobrze, że na Ciebie trafiłem, bo właśnie z tym miałem problem. Z chęcią bycia idealnym, najlepszym we wszystkim co robię. Oprócz ćwiczeń które robiliśmy w tym kontekście, chyba pomogła mi bezpośrednio Twoja osoba – a raczej wrażenie jakie na mnie wywarłeś. W takim sensie, że w moich oczach nie starasz się być idealny, tylko jesteś człowiekiem a nie chodzącym ideałem co często spotyka się w środowisku NLP. To jak powiedziałeś o tej osłabionej woli, że omijałeś jakiś tam sklep, żeby nie kupić głupoty, zamiast jak PRAWDOPODOBNIE inni którzy powiedzieliby, o potężnej woli, którą mają i której mogą mnie nauczyć. „


No więc właśnie – pozowanie. Tajemnicą poliszynela jest to, że w środowisku rozwojowym jest go cała masa.


Trenerzy/mówcy pozują na ideały, by przyciągać klientów, zwłaszcza ludzi dopiero wchodzących w dorosłość i szukających wzorów i autorytetów. Stosują całą masę trików by przedstawić się jako „ci wspaniali”. Bo tak łatwiej sprzedawać, zrobić z siebie wzór, który inni będą chcieli kopiować. A że to „deczko” patologiczne podejście, to już drobiazg.


Pracownicy i wolontariusze mówcy pozują, bo chcą być jak najbardziej podobni do swojego „mistrza”, a to co robią w tym celu, podążając za słowami mówcy nie daje obiecanych efektów. Bo nie ma prawa dawać takich efektów. To jednak trudno byłoby przyznać (wymagałoby przyznania się przed sobą, że dało się nabrać, poświęciło masę pracy i energii na nic, itp.). Łatwiej grać.

malpy

Procesy stadne siedzą i u nas…


Uczniowie mówców pozują, by zdobyć i utrzymać wysokie miejsce w hierarchii grupowej w środowisku fanów danego mówcy. Bo im wyżej w hierarchii, tym bliższy dostęp do mówcy. Tym większy szacunek ze strony innych, będących niżej w hierarchii. A wiele osób jest w tej zabawie dla towarzystwa, wiec szacunek i podziw są zdecydowanie w cenie. Pamiętam znajomego, który narzekał na to, że wstydzi się w środowisku rozwojowym przyznać, że ma z daną rzeczą problem… Bo jakoś nie wypadało. W końcu był już po tylu szkoleniach. Sam szkolił. Co by znajomi powiedzieli?

Spotykałem się też z sytuacjami, gdy niektórzy wystawiali swoje ceny sesji np. na 5000 funtów. W życiu nie mieli ani jednego klienta (i prywatnie to przyznawali). Ale jak to brzmiało: „biorę pięć tysięcy funtów za sesję!” Jak wypadali wśród kumpli szkolących się w coachingu?


Jeśli już wejdziesz w ten układ, strasznie trudno jest z niego wyjść – bo sam zacząłeś pozować, by się dostosować do sytuacji. Może Ci nawet przeszkadzać to co się dzieje, tak jak wspomnianemu powyżej znajomemu. Ale siedzisz w tym dalej. Siedzisz, bo tak bardzo chcesz, by poza stała się jednak prawdą. Siedzisz, bo zabrnąłeś już tak daleko, że trochę wstyd byłoby teraz przyznać się, że to wszystko poza.


Mój przekaz nr jeden dla Ciebie: nie musisz w tym siedzieć. Daj sobie prawo powiedzieć „dość”. Tak, przez chwile może zaboleć. Ale potem jest nieporównywalnie bardziej komfortowo i swobodnie. Nie musisz się pilnować – nie ma po co :)

Mój przekaz nr dwa dla Ciebie: uważaj na pozowanie. Serio, to mocno niepokojące jak niektórzy znani mi, inteligentni ludzie łykają bajeczki marketingowe i pozy, traktując je jakby to była święta prawda. Pozwól więc, że z góry rozwieję kilka ulubionych póz:

– każdy może deklarować dowolne dochody, jakie sobie tylko wyssie z palca. Chcesz deklarować dochody? Pokaż PIT (lub CIT), od razu wyjdą na jaw niektóre koszta.

– każdy może deklarować, że jego firma osiąga wielki sukces na świecie. Bez podawania niezależnych źródeł, to tylko deklaracje.

– każdy może deklarować, że wszelka dotykająca go krytyka to hejt lub zazdrosć. To łatwa wymówka, by nie musieć się do niej odnieść i nic więcej. Tak, hejt i zazdrość się zdarzają. Podobnie jak faktyczna, trafna krytyka.

Oczywiście, jest tego dużo więcej, ale zostańmy przy podstawowym przekazie: w rozwoju jest dużo pozowania. Nie daj się nabrać.


A i przekaz nr trzy, od którego zaczął się ten post: jak przestaniesz pozować, klienci to docenią i pomoże im to w ich własnej zmianie. Nie jesteś idealny, nie marnuj więc niczyjego czasu na udawanie inaczej.


Chcesz uczyć się skuteczniej, łatwiej zapamiętywać i wydajniej przywoływać informacje? Nie obiecuję nauki szybszej - obiecuję, że czas, który na nią poświęcisz będzie zdecydowanie lepiej wykorzystany. Skuteczna Nauka już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • nyen

    A może tylko pozujesz na takiego zwykłego, przeciętnego człowieka, żeby klientom było miło?

    • Rozgryzłeśaś mnie :P Jestem w rzeczywistości chodzącym ideałem i muszę się strasznie starać by ludzi nie wpędzić przez to w kompleksy :P ;)

  • Dagmara

    Witam, czy zdarza się Panu przeprowadzać szkolenia w Wielkiej Brytanii?

    • Witam. Tak, np. w zeszłym roku w grudniu wykładałem w Londynie w ramach ASBIRO. Mogę szkolić lub wykładać po polsku lub po angielsku i jestem otwarty na ludzi chcących coś ze mną zorganizować :)

  • marta

    Nigdy nie rozumialam jednego – moze mi ktos wytlumaczy? Jak ludzie ktorzy zarobili troche pieniedzy szkolac/wykladajac dla tlumow moga mowic o sobie ze odniesli sukces??? W jakiej dziedzinie poza pozowaniem??? Czy maja jakies inne sukcesy niz wykladanie i ladny garnitur??? Nigdy tego nie rozumialam i nie wciagnelam sie w zadnego guru ktory ma pieniadze tylko dlatego ze wciaga ludzi w obrazek „ja” idealnego.

    • Jak możesz podważać ich sukces, skoro nie masz na koncie tyle, co oni? :P ;)

      A na serio – różni ludzie w różny sposób definiują sukces, choćby już na poziomie metafory/dominującej struktury poznawczej biznesu. Mówcy to najczęściej eks sprzedawcy (i mogli osiągnąć jakiś sukces w tej działce), co przez dziesięciolecia było silnie związane z metaforą wojny lub polowania, a tam takie osiągnięcia/”osiągnięcia”* w pełni wystarczają.

      *Czy uznamy je za osiągniecia czy za „osiągnięcia” zalezy z kolei od naszej metafory.

      • marta

        Nie moge sobie przypomniec ale zaden z polskich mowcow nie ma sukcesu sprzedazowego chociaz ich finanse spokojne pozwolilyby na otwarcie jakiegos biznesu poza rozwojowym. Wiec nie wierze w cos takiego jak mowca ktory uczy jak byc bogatym a sam dorobil sie tylko szkolac ludzi na wystapieniach publicznych. W ogole nie kumam tych spedow po kilka tysiecy ludzi ktorzy placa po 10000 za wystep jakiegos mowcy. To kreowanie sekty a nie umiejetnosci. W ogole tego nie kumam, sorry. Jezeli ktos potrzebuje energii tlumu to czemu nie isc na kocert jakies gwiazy. Mysle ze market potrzebuje kogos kto bedzie dawal umiejestnosci i nie bedzie gwiazdorzyl .Bardzo mysle ze brakuje kogos takiego na polskim rynku…

        • Wbrew pozorom, takich osób jest sporo, w różnych działkach. Tylko są mało medialni w środowisku otwartym – bo nie gwiazdorzą :) Bardziej ich znajdziesz na współpracy z firmami, itp.

  • Fajny post. Prowadzisz ciekawego bloga, który porusza nieczęsto spotykaną tematykę – ściąganie ludzi z bujania w obłokach do rzeczywistości. Myślę, że warto znać obie strony medalu, a Ty używasz bardzo konkretnych i logicznych ostrzeżeń oraz zwracasz uwagę na rzeczy, o których niektórzy (np. ja) mogli nie pomyśleć. Dzięki :)