„Pozostanę scebtykiem”

Tak, scebtykiem. Niemal zawsze, gdy ktoś pisze „pozostanę sceptykiem”, ze sceptycyzmem nie ma to bowiem nic wspólnego i znaczy tak naprawdę „będę się dalej trzymać moich irracjonalnych uprzedzeń.” Trzeba to więc jakoś inaczej nazwać, proponuję „scebtyka”, choć chętnie przyjmę inne propozycje :) Do klawiatur, drodzy czytelnicy!

Ale serio, mam już powyżej uszu sytuacji, w których kolejne osoby, uparcie i irracjonalnie tkwiące w swoich ideologiach i uprzedzeniach, w reakcji na dowody i argumentacje odpowiadają „pozostanę sceptykiem”. Podobnie jak zresztą mam dość ludzi, którzy twierdzą „byłem sceptyczny, ale spróbowałem na sobie i dziś wiem, że działa!”

Nie.

Nie.

Jeszcze raz, do czarnoleskiego czorta, NIE!

Ale serio, NIE.

Ale serio, NIE.

Nie zgadzam się na tego typu nadużywanie terminów „sceptyk”, „sceptyczny”, „sceptycyzm”.

Mają one dwa, bardzo konkretne znaczenia:

sceptycyzm filozoficzny, polegający na wątpieniu w możliwość poznania czegokolwiek. Tego typu sceptyk nie będzie jednak bronił żadnego poglądu, będzie bowiem świadomy tego. Pyrrus, który w antycznej Grecji odpowiadał za stworzenie sceptycyzmu uważał, że można jednakowo argumentować sprzeczne stanowiska, nie ma więc co szukać prawdy. Podobne, a nawet surowsze podejście miała hinduska szkoła Carvaka. Jakikolwiek model sceptycyzmu filozoficznego nie zostałby przyjęty, nie pozwala on de facto na udział w żadnej sensownej dyskusji, uniemożliwia bowiem przyjęcie faktycznego stanowiska. Zdecydowanie nie pozwala też powiedzieć „pozostanę sceptykiem” w konfrontacji z dowodami – bo filozoficzny sceptyk nie będzie miał żadnej pierwotnej postawy, przy której mógłby pozostać.

sceptycyzm naukowy, polegający na wnioskowaniu w oparciu o metodologię naukową. Tego typu sceptyk nie zmieni zdania w wyniku doświadczenia, gdyż wie, że jest równie podatny na samooszukiwanie jak każdy inny człowiek. Zmieni je natomiast w konfrontacji z dowodami i zdecydowanie nie będzie argumentował „pozostanę sceptykiem” w momencie upierania się przy swoim. Może powiedzieć „emocjonalnie mi to nie pasuje, ale przyjmuję to jako fakt.” Sam tak mam np. z badaniami sugerującymi, że niskie podatki wcale nie przekładają się na wzrost gospodarczy, a wysokie owszem. Strasznie mi to nie pasuje, ale kurcze – tak faktycznie pokazują badania, więc to akceptuję.


„Pozostanę sceptykiem” nie pasuje do żadnego z tych znaczeń. Jeśli ktokolwiek mówi „pozostanę sceptykiem” ma na myśli coś zupełnie innego: „pozostanę wierny moim irracjonalnym uprzedzeniom i uprzednim przekonaniom, niezależnie od ich uzasadnienia czy prawdziwości”.

I o ile nie mam nic przeciwko takiej opcji – w końcu nie każdy musi myśleć racjonalnie – to na litość mroku! Nie nazywajmy tego sceptycyzmem!

A jeśli ktoś nazywa, wskażmy, że to co najwyżej „scebtycyzm”, „se chcę być tym co ma racjęyzm”, a nie sceptycyzm!


Chcesz uczyć się skuteczniej, łatwiej zapamiętywać i wydajniej przywoływać informacje? Nie obiecuję nauki szybszej - obiecuję, że czas, który na nią poświęcisz będzie zdecydowanie lepiej wykorzystany. Skuteczna Nauka już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Aleksy Silva

    Zainteresowało mnie powoływanie się na badania dotyczące podatków. Wydaje mi się to czystą głupotą, chętnie bym zweryfikował źródło i treść.

    Co do reszty artykułu, też tak uważam. Blog jest super prowadzony i można bardzo dużo się nauczyć. Gratuluję i będę śledził dalej :) Pozdrawiam

    • Źródło: http://www.businessinsider.com/study-tax-cuts-dont-lead-to-growth-2012-9 (tzn. badania do których się odnoszą, tu jedynie przytoczone, ale nie chciało mi się już sięgać do oryginału, wygooglać każdy może)

      • Mag vel Ric

        To kpina z intelektu, ktory poprzedza wszelka empirie. Spal sobie 90 % swoicg dochodow to zobaczymy czy nie wplynie to negatywnie na twoj biznes. A wspomniane badania to glodne kawalki I robia wrazenie na tych, co stronia od scislej refleksji nad interpretacja danych. Po pierwsze, aby obnizka podatkow byla realna to musi nastapic realna akumulacja kapitalu, a nie da sie tego zrobic bez ciec wydatkow panstwowych I powstrzymania inflacji. Pp drugie xix wieczne usa to byl okres najwiekszej dynamiki, a pkb z oczywistych wzgledow musialo byc nizsze skoro pieniadz byl deflacyjny. Tak wiec wiecej myslenia panowie I mniej bezmyslnego rzucania danymi

        • Problem z intelektem odciętym od empirii polega na tym, że ochoczo przyjmuje błędne założenia i buduje na nimch konstrukcje wielkie, a niestabilne. Tak tez jest w tym przypadku. Dane sa niestety jasne- okres największego wzrostu PKB w USA to nie XIX wiek, a lata 45-75 XX wieku. Sugerujesz myślenie, ale to co robisz to wlasnie bezmyślne powtarzanie wyuczonej propagandy.

          • vel ric

            Polecam sie najpierw zapoznac z miernnikami wzrostu gospodarczego, bo piszesz banaly. Wyraznie napisalem, ze nie kwestionuje wysokiego pkb we wspomnianych latach. Za gierka roeniez mielismy wysokie pkb I co z tego? Ten miernik jest bardzo dyskusyjny I jest jedynie dobrym narzedziem pomiaru na uzytek dzisirjszego keynisowskiego paradygmatu w ekonomii. Tyle.
            Jeszcze raz ponawiamm prosbe o glebsza refleksje nad danymi ktore sie podaje, bo rzucac danymi pporafi bezrefleksyjnie kazdy encyklopedysta. A w ten sposob mozna udowodnic kazda ideologie

          • Drogi anonimowy trollu, po pierwsze jak chcesz dyskutować, to racz sie ujawnić. Po drugie jak chcesz dyskutować, to racz uzasadniać swoje twierdzenia konkretnymi argumentami, bo na razie rzucasz ogólniki typu „ponawiam prośbę o głębsza refleksje nad danymi”. Ja rowniez ponawiam taka prośbę względem Ciebie, bo ani nie masz na razie danych, ani argumenty. Jedynie mizerne slogany rodem z podręcznika młodego korwinisty ;)

          • Mag vel Ric

            Dobra, koncze ta smiszna gadke na tym zalosnym forum bo czuje sie jakbym rozmawial z automatem, ktory recytuje n-ty raz formulki pt. dane. Zrozum empirysto od siedmiu bolesci, ze wszelka empirie poprzedza intelekt I to na jego gruncie dopiero wiemy jak interpretowac dane. Encyklopedysci nigdy nie byli za pan brat z matematyka I logika a metodologie nauk mieli w glebokim powazaniu.

          • Zabawny z Ciebie trollik anonimowy ;) zarzucasz mi powtarzanie formułki, a sam to robisz kropka w kropkę ;) a realnych argumentów, rzecz jasny, brak ;). Ehh, młodzi korwinisci, zawsze te same odloty przewidywalne :)

          • Mag vel Ric

            Nie dos,c ze slaby z ciebie empirysta to jeszcze do tego psycholog marny, skoro twoje predykcje co do mojego korwinizmu I wieku sa zupelnie nietrafione juz pomijam twoj brak etyki zawodowej I obrazanie wspoldyskutanta wykorzystujac swoj rzekomy autorytet jako psychologa.. Podalem ci konkrety, ktore przerosly twoj encyklopedyzm stroniacy od intelektu. Porownywanie pkb w dwoch niewspolmiernych kontekstach ekonomicznych to moze tylko osoba ktora jest ignorantem I nie wie, ze w sytuacji pieniadza deflacyjnego pkb musi byc z koniecznosci nizsze niz w przypadku polityki dodruku pieniadza. Po drugie mozna rzucic dziesiatkami przykladow gdzie pkb bylo wysokie a z trudem to zidentyfikowac z realnym postepem. Na naszym polskim podworku to byly czasy gierka a na swicie chocby wenezuela sprzed roku, ktora swoj rozwoj zawdzieczala banka kredytowym.

          • Anonimowy trollu, tylko tutaj mówimy nie tylko o PKB, ale tez o dynamice wzrostu tegoż… Wiec Twoje radosne, bezmyślne mantry wychwalając XIX wiek w USA wciąż sa o kant filozofa rozbić ;) to powiedziawszy, krótka piłka, jako ze bawisz sie w chamstwo tak ochoczo :) ujawnij sie, pokaz minimum odwagi cywilnej (imię, nazwisko, profil w portalu społecznościowym, tak by zweryfikować tożsamość), zobaczymy czy wtedy pozostaniesz tak ochoczy w prymitywnym chamstwem i bezmyślnych rzucaniu haselkami. A, krótka piłka, jeszcze choc jeden Twój post bez takiego ujawnienia sie (pełne, czyli wszystkie powyższe dane), a cała nasza dyskusja wyleci :) nie toleruje tchórzy mocnych w gębie tylko pod płaszczykiem anonimowości.

          • Mag vel Ric

            Jak chcesz to mozemy sie umowic na dyskusje w 4-oczy, bo widac ewidetnie ze rzutujesz na mnie wlasne kompleksy, skoro wazniejsze sa dla ciebie personalia niz polemika na konkrety. Natomiast wyciaaganie moich danych to moze tylko osoba bezczelna ktora nie szanuje czyjes prywatnosci. Sorry ale na dzielenie sie prywatnymi danymi to zasluguje grono mi najblizsze a wiec gratuluje dobrego wychowania.Poza tym masz caly czas problem z liczeniem skoro dynamika pkb cokolwiwk tutaj miala by zmieniac. Zrozum wreszcie ze pkb to narzedzie dostosowane do prowadzenia ekonomii wg t. keynisizmu. Natomiast czy wyraza prawdziwy wzrost I czy da sie go porownywac z ekonomia kiedy obowiazywal sztywny standard zlota – to problematyka kwestionowana nie przez jednego mainstreamowego ekonomiste.

          • Pisze to tylko po to, żebyś dostał na maila powiadomienie. Ewidentnie, wbrew powoływaniu sie na logikę, masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem i wnioskowanej logicznym. Regulamin bloga jest prosty, chcesz dyskutować na chamskim poziomie, musisz to robic otwarcie, anonimowo każdy żałosny tchórz, jakim ewidentnie jestes, potrafi bredzić i obrażać. Spotkanie w 4 oczy? Sorry pajacyku, naprawde sądzisz, ze bede marnował czas na spotkanie z chamskim tchórzem bo tak? Zgodnie z zapowiedzią, nasza dyskusja wylatuje. Pa pajacyku :)

    • Jeszcze jedno, świeżutkie badanie http://www.nber.org/papers/w20601

  • Jakkolwiek uważam pesymizm za ogólnie bezpieczniejszy od optymizmu (tego rzecz jasna lansowanego przez różnych dziwnych Panów o których pisałeś w cyklu anty-guru), to „Scebtycyzm” zwany przeze mnie po prostu tępym łbem (tak wiem, jestem bardzo milutki) jest zupełnie czymś innym i czymś, czego zrozumieć nie potrafię i nawet nie chcę. Dobrze napisałeś, że „scebtyk” to ktoś, do kogo żadna argumentacja, fakty i dowody nie docierają, a rozmowa z kimś takim to „gadał dziad do obrazu”. Od siebie mógłbym jeszcze dodać, że „scebtyk” często lubi posługiwać się mądrym słownictwem, żeby to pokazać jaki to niby jest mądry. Czyżby podświadomie zdawał sobie sprawę ze swojej tępoty? ;)

  • Piotr

    Co do wysokości podatków to idzie się zgodzić nawet jeśli nie ma wystarczających danych potwierdzających tę tezę, ale na pewno nieźle utrudnia sprawę np. skomplikowane i nieprzejrzyste prawo podatkowe i wysokie oskładkowanie samej pracy. Podoba mi się pomysł CAS’u żeby wyżej opodatkować konsumpcję a nie zabierać ludziom kasy z samej pracy, bo w końcu to ludzie tworzą dobrobyt i nie powinno się ich (że tak po korwinowsku powiem) karać za pracę :p

  • Będę sceptyczny = będę uparty jak osioł :)

  • Krzysiek

    Odniosę się do sceptycyzmu filozoficznego. Wszystkie nurty filozoficzne które zakładały skrajny racjonalizm (np. Kartezjusz i jego ,,myślę, więc jestem”) upadły. Tak rozumiany sceptycyzm ma przez to w pewien sens, bo nie możemy w duchu skrajnego racjonalizmu stworzyć sensownej filozofii. Rysuje nam się pewien paradoks:) : nie możemy być pewni tego, że nie możemy być wszystkiego pewni.