Podsumowanie 2016

Minął kolejny rok, czas na kolejne podsumowanie :)

2015 był dziwny. 2014 intensywny, A 2016?

Pracowity. Bardzo pracowity. Intensywny w sumie też, przez różne zamieszania tak globalne (które jednak wpływają na codzienną perspektywę) jak i prywatne. Pracowity + intensywny… Wychodzi męczący i faktycznie jest to rok po którym chętnie bym się dłuugo przespał.

Co bym chciał głównie robić po tym roku

Co bym chciał głównie robić po tym roku

Zacznijmy od planów – tego jakie były i tego co udało się z nich zrealizować…

Moim głównym celem na 2016 było rozwinięcie MindStore i to udało się ładnie zrobić. Nie jest to wciąż poziom, który by mnie do końca satysfakcjonował, wciąż jest wiele do zrobienia. (Takim poziomem będzie sytuacja, w której przychody z MindStore będą mi pokrywały wszystkie podstawowe wydatki, tym samym pozwalając się skupić na projektach długoterminowych.) Jest jednak dobrze. Udało się (choć oczywiście zajęło to więcej niż miało) zrewitalizować i odświeżyć sklep. Na etapie zamkniętych testów jest program partnerski MindStore i powinien ruszyć w pełni w pierwszym kwartale 2017. Udało się wprowadzić wiele nowych kursów i produktów, chociaż proces ten nieco zwolnił w drugiej połowie roku. Zacząłem również bardziej dbać o MindStore na poziomie estetyki, stopniowo wymieniając grafiki powiązane z poszczególnymi nagraniami na bardziej profesjonalne.

Gorzej wyglądała sytuacja z innymi planami. Udało mi się nieco posunąć z przygotowywanymi książkami, ale niestety żadnej nie udało się ukończyć. Ba, mam już pomysły i materiały na kolejne, a obecne wciąż nieprzerobione :( Również zmiany na blogu zostały odsunięte w czasie (choć powoli nad nimi pracuję, razem z przeróbką strony coachingowej, która ma już swoje lata).

Czytam teraz o planach zwolnienia i mikrowakacji i… hahaha, gorzki śmiech, hahaha. Taaak. To mi się „udało”. Fakt, wymusiłem na sobie, obok zwykłego urlopu, miesięczny a’la urlop, ale termin nie był zbyt dobrze dobrany i prawda jest taka, że w tym okresie nie udało mi się zbytnio wypocząć. Lepiej było z faktycznymi wakacjami – wprawdzie nie USA, a Korea, ale zdecydowanie miły i ciekawy pobyt :) Udało mi się też regularnie grywać w planszówki (łącznie z zapowiadanym testem Twilight Imperium). Ogólnie z zadbaniem o siebie – pół na pół ;)

Blog przez ten czas znów się rozrósł, choć sprawdzanie tego robi się coraz trudniejsze, ze względu na rosnącą popularność używania różnych aplikacji blokujących, które zagłuszają analytics. Różnica w miesięcznych odwiedzinach wg. serwera i wg. analitics sięga już ok. 30% użytkowników, co daje dość duże zniekształcenie. Dodatkowym problemem był jeden wakacyjny miesiąc w którym, z jakiegoś powodu, statystyki nie były naliczane na serwerze. To powiedziawszy, te dane, które są, mówią o wzroście ilości czytelników o ok. 30-40% w skali roku. Przez ten czas przewinęło się tutaj ponad ćwierć miliona osób! Cieszę się, że jesteście, miło Was widzieć, mam nadzieje, że zostaniecie na stałe :)


Tyle z rzeczy planowanych. A z nieplanowanych?

Cóż, szkoleniowo było bardzo intensywnie. Dwa duże kontrakty, oraz szereg mniejszych szkoleń sprawiły, że znów zbliżyłem się do stu przepracowanych dni szkoleniowych w roku. Trzydzieści dni spędziłem na samych szkoleniach dla menadżerów w jednej tylko firmie… Do tego część z nich było wyjazdowych, więc kolejne dni spędziłem w rozjazdach i dochodzeniu do siebie po tychże. To właśnie to obciążenie zleceniami przełożyło się na spadek ilości nowych kursów na MindStore – po prostu nie miałem kiedy ich nagrywać. Pewnym rozczarowaniem była przy tym konieczność odwołania jesiennego Praktyka Beyond NLP – po raz pierwszy doszło do sytuacji, w której nie zebrała się grupa. Co było zresztą o tyle dziwne, że pełna grupa na wiosennego Praktyka zebrała się już na kilka miesięcy przed szkoleniem – a normalnie rekrutacja wygląda odwrotnie, z małą grupą wiosenną i dużą jesienną. Jestem ciekawy jak ten trend będzie działał w 2017.

To powiedziawszy, brak drugiego Praktyka okazał się pewnym błogosławieństwem, bo w tym samym okresie miałem bardzo intensywny okres w życiu prywatnym. Z jednej strony była to kwestia przygotowań do dłuższego wyjazdu do Korei (przy okazji którego strzeliłem popisowego babola i błędnie zarezerwowałem, bez możliwości odwołania lub zmiany, termin powrotu o 8 dni dłuższy od planowanego pierwotnie). To jednak drobiazg w porównaniu z innym prywatnym projektem. Nie chciałbym co do niego wchodzić w szczegóły publicznie (choć pewnie ktoś śledzący mojego feeda na FB mógłby wydedukować co i jak),  ale faktem jest, że przez ostatnich kilka miesięcy pochłaniał ogromną ilość czasu i uwagi (i przez najbliższych kilka będzie pewnie podobnie). Kilka innych kwestii – również prywatnych, ale zajmujących mocno głowę – dodatkowo wzmocniło efekt.

W połączeniu z mocno niestabilną światową i krajową sytuacją polityczną, które również pochłaniają jednak sporo zasobów poznawczych (choćby na przygotowanie konkretnych planów awaryjnych i śledzenie kryteriów ich uruchomienia), czyniło to 2016 po prostu potwornie wyczerpującym rokiem – zawodowo, prywatnie, społecznie, było tego po prostu za dużo. Mimo faktu, że od przeszło dwóch lat usilnie staram się zredukować obciążenie pracą i innymi obszarami, idzie to opornie. Nawet jeśli jakąś przestrzeń wydzielę na odpoczynek, w innej zaraz pojawia się nowy problem, którym należy się zająć.


To powiedziawszy, 2016 nie był bynajmniej złym rokiem. Miał wiele pozytywnych chwil i doświadczeń. Przeczytałem w nim jedną z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek miałem w ręku – Blindsight Petera Wattsa (jest do pobrania gratis na jego stronie!). Odkryłem kilka świetnych nowych planszówek, jak uroczy Domek czy cudownie odmóżdżający Conan. Nawiązałem nieco nowych i bardzo ciekawych znajomości. Przetestowałem kilka nowych tematów warsztatów, w tym takie, które okazały się zdumiewająco popularne (np. Projektowanie Szkoleń). Dostałem dwa nowe transformersy G1 do kolekcji ;)

Fajny i wzbogacający był też wspomniany wyjazd do Korei, jak również kilka krótszych wyjazdów, które udało nam się w tym roku zrealizować, np. do Wilna (opis na Cafe Royal). Mimo całego natłoku zadań, spędziłem w tym roku dużo czasu z ludźmi na których mi zależy i naprawdę to doceniam. Mogę też marudzić na ilość pracy, ale naprawdę cieszę się z tego, z jakimi ludźmi mam okazję współpracować przy różnych projektach. Dzięki za dobry rok :)

Jestem w końcu wdzięczny wdzięczny za kolejny udany rok z Beatą. To, że przy wszystkich moich wadach i odlotach wciąż nie zdecydowała się mnie zamordować przypisuję jedynie jej nieziemskiej cierpliwości. No, może jeszcze wyjątkowo dobrej zupie rybnej, którą zacząłem gotować inspirowany kuchnią Korei ;) Przez żołądek do serca i takie tam :)

Było dużo, było intensywnie, mam nadzieję, że w 2017 będzie nieco spokojniej – choć równie wartościowo. Do zobaczenia i dużo dobrego w nowym roku :)



Chcesz skuteczniej działać w swoim życiu? Chcesz praktycznych technik usprawniających Twoje relacje, emocje, wydajność w pracy, umiejętności wpływu i perswazji? Praktyk Beyond NLP, edycja jesienna 2017, to szkolenie dla Ciebie!

Dziewięć bardzo intensywnych dni szkoleniowych. Ogromna ilość narzędzi rozwojowych. Kameralna grupa, zapewniająca maksimum uwagi trenera. Do 15 czerwca zniżka aż 1100 zł w przedpłacie! Przy zapisie dwóch osób, druga osoba otrzymuje 50% zniżki!

Najlepszy wybór dla osób szukających rozwoju osobistego który działa!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Kamil

    Arturze, z tego co kojarzę to jakoś od 6-7 lat zawsze w podsumowaniu roku planujesz zwiększenie ilości odpoczynku i zadbanie o siebie :D W każdym razie szacun za Twoją pracowitość, ja jestem strasznym leniem w porównaniu do Ciebie :)

    • To nie tak. Po prostu to co udaje mi się odciąć (od 3-4 lat bardziej niż 6-7) jest równoważone przez wiek i nagromadzone wyczerpanie, nie nadbudowuje zapasu wypoczynku niestety.

  • Gizmo

    Ciekawe jakie Ty masz odloty. Wyglądasz raczej na kogoś kto jest bardzo zrównoważony i spokojny.

    • Bo to najlepszy kamuflaż… mwahahahahaha!

  • szanta

    Arturze, z przyjemnoscia od czasu do czasu nawiedzam Twój blog sczytujac zaległosci od deski do deski :-) Absolutnie podziwiam zarzadzanie czasem. Prowadzenie kilku blogów – raz zerknelam na ten o grach i zauwazylam równie wyczerpujace i długie artykuły – jest ogromnie czasochlonne! Piszę, więc wiem ile sam techniczny proces zajmuje. Totez skoro jeszcze pracujesz intensywnie i udzielasz rodzinnie, nic dziwnego, żeś często zmęczony, acz usatysfakcjonowany :-) Dzieki za możluwość wgladu w te madre teksty, za zwerbalizowanie niektorych rzeczy, ktore chodzily mi po głowie a nie umialam ich złapac za ogon ( np. Ta o różnicy kulturowej podejscia do sukcesu. Mnie to chodzilo w kontekscie – dlaczego warto dzieciom pozwalac na ogladanie anime :-). ) Niech ten 2017 sprzyja Ci w odpoczynku bez zmniejszania troski o byt. :-)

  • Jacek

    „To powiedziawszy” w Twoim wydaniu, choc czesto uzywasz tego okreslenia, w zaden sposob nie meczy. Stalo sie elementem Twego stylu.
    To tak na wypadek, gdyby ktos sie przyczepil i mialbys watpliwosci, czy rzeczwyscie je ograniczyc:)
    Ale by byc fair, zrezygonwalbym z ‚na koniec dnia’, to czysta kalka z angielskiego, jak wiesz. zastepowalna chocby przez ‚prawde mowiac’, choc pewnie synonimow jest wiecej. Pozdrawiam i wytrwalosci zycze! Sam chcialbym umiec wejsc w taki rytm i prowadzic tak uporzadowane i zmierzajace ku jakiejs wizji zycie.

    • Z anglicyzmami generalnie mam problem niestety, bo o pewnych rzeczach pisząc myślę już w ang – lepiej oddaje to co chcę pomyśleć. Tylko „tłumaczenie” tego jest problematyczne i niezręcznie wychodzi.

      Dzięki za miłe słowa :)

  • Pawel

    Arturze, czy mógłbyś kiedyś (najchętniej wcześniej niż później ;) poruszyć szerzej kwestię planów awaryjnych, o których wspominasz – w kontekście sytuacji politycznej w kraju i na świecie? Myślę, że to bardzo ciekawy temat, podejrzewam, że większość osób nie ma opracowanych tego typu planów (nie wyłączając mnie), a ostatnio coraz częściej chodzi mi ten temat po głowie i chętnie posłuchałbym kogoś mądrzejszego w temacie :) Super blog, keep up the good work! Stały czytelnik

    • Dzięki za miłe słowa :) Co do planów awaryjnych – pomyślę.