Podstawowy powód, dla którego nie potrafisz zrozumieć kobiet…

Jak myślą kobiety? Czego chcą? Jak zrozumieć co mają na myśli?

Strasznie popularne pytanie – spotykam się z nim w internecie i na żywo, na forach, sesjach coachingowych, czy w przerwach na szkoleniach. „Czy znasz jakiś sekret? Czy jest jakiś sposób, by zrozumieć kobiety?”

Jeśli sam zadajesz sobie takie pytania, to wiedz, że od razu sam sabotujesz swoje starania.

Bo od początku zadajesz błędne pytanie.

Twoim błędem jest to, że próbujesz zrozumieć kobiety.

Widzisz już o co chodzi?

Nie, nie chodzi tu o mizoginiczne twierdzenie, że „kobiety są nielogiczne i nie ma sensu w tym co robią”, albo „kobiety tak jak dzieła sztuki należy podziwiać, nie rozumieć”. Jeśli jesteś stałym czytelnikiem bloga, to wiesz, że mam uczulenie na szowinizm, więc nigdy bym czegoś takiego nie sugerował.

Spróbuj jeszcze raz.


Wiesz już?

Może drobna podpowiedź…

Twoim błędem jest to, że próbujesz zrozumieć kobietY.

I jak?


Bingo! Podstawowym błędem, jaki ludzie popełniają w tej kwestii jest próba sprowadzenia ogromnej rzeszy skrajnie zróżnicowanych osób, o różnych historiach, upodobaniach i uwarunkowaniach, do jednego prostego, czy może wręcz prostackiego wzorca.

Nie da się zrozumieć KOBIET. Tak jak nie da się zrozumieć mężczyzn.

Można zrozumieć konkretną Annę , Justynę, Agnieszkę czy Beatę. Konkretnego Marka, Rafała czy Franka. Nawet konkretnego Zegrzysława można zrozumieć. Ale jak tylko próbujesz rozumieć „kobiety”, „mężczyzn”, itp. tracisz jakiekolwiek szanse na takie zrozumienie. Zmieniasz ludzi w stereotypy. A ludzie są po prostu różni.


Jakich facetów lubią kobiety? A KTÓRE? W jakim wieku, z jakim doświadczeniem, z jakiej rodziny. Prawdopodobnie masz z kumplami różne gusta. Jeden woli brunetki, drugi blondynki. Jeden woli dziewczyny poważne, drugi wygadane. Jeden chce kogoś kim może się zaopiekować, drugi niezależnej partnerki, trzeci kogoś, kto nim się zaopiekuje. Jeden chce, by jego partnerka grała na instrumencie, drugi by lubiła kino akcji. Różni ludzie mają różne gusta. U kobiet to naprawdę niczym się nie różni. Jasne, może masz pewne rzeczy, co do których możesz się z kumplami zgodzić – ale to nie znaczy, że inni faceci też się co do tych rzeczy zgodzą. Gdyby wszyscy faceci mieli podobne gusta, wystarczyłby jeden nurt na stronach porno ;) Bezpiecznie będzie więc założyć, że kobiety też mają zróżnicowane gusta – i starać się do tego dostosować.


Co kobiety mają na myśli, gdy mówią to, a albo tamto? KTÓRA? Bo jedna może mieć na myśli dokładnie to co mówi, a druga coś zupełnie innego. Jeśli chcesz mieć pewność, możesz zrobić jedną magiczną rzecz – dopytać. Ot tak, po prostu, wejść w interakcję z drugim człowiekiem.


Dlaczego kobiety robią taką, a taką rzecz? Tak jest, wiesz już o co zapytam :) Która konkretnie kobieta, bo tak jak kilku facetów może robić dokładnie to samo z zupełnie innych powodów, tak kilka kobiet może robić dokładnie te same rzeczy ze skrajnie różnych przyczyn.


Zamiast próbować „zrozumieć kobiety”, zacznij starać się zrozumieć tą konkretną, prawdziwą i żywą osobę, którą masz przed sobą. To naprawdę da dużo lepsze efekty :)



Chcesz poznać Beyond NLP, ale nie jesteś w stanie wybrać się na kurs? Już teraz na MindStore  przedpłata na e-kurs Beyond NLP w Praktyce. Do premiery (15 czerwca 2017), promocyjna cena w przedpłacie! Pełen program Praktyka Beyond NLP w wersji e-learningowej!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Tofik

    Arturze .Pytanie z innej beczki ,które chciałem ci zadać jakiś czas temu.Czy pojawi się na twoim blogu artykuł nt. zawierania przyjaźn?i.Chodzi mi bardziej o przyjaźnie męsko – męskie (koleżeńskie). Boleje nad tym od jakiegoś już czasu ,towarzystwo się rozjechało po świecie lub założyło rodziny(mieszkam w małej miejscowości),a wszelkie próby nawiązania bliższych znajomości jakoś nie skutkują. Obecnie przerabiam książkę Della Canagie-jak zjednać sobie ludzi i zdobyć przyjaciół, mam też twoją „Pewność siebie” ,którą już czytałem i jest rewelacyjna.Będe wdzięczny z pomoc lub wskazówki gdzie jej szukać. Pozdrawiam

    • Nie myślałem o temacie, ale w sumie czemu nie? :)

      Generalnie ludzie wiążą się przez wspólne działania, poszukałbym więc zajęć, które Cię interesują i które możesz wykonywać społecznie. Jak lubisz planszówki, poszukaj klubu dla planszówkowców. Jak gry komputerowe – knajpy dla komputerowców. Jak jakiś sport -zapisz się do amatorskiego klubu. To daje największe możliwości.

  • Daniel P

    Bo od początku zadajesz błędne pytanie.

    Twoim błędem jest to, że próbujesz zrozumieć kobiety.

    Już myślałem, że pozamiatałeś i po artykule :)

    Ale artykuł bardzo spoko. Mądrze prawisz.

    Tak z innej beczki to o tym „rozwojowym” typku od bicia się po pyskach ostatnio zrobiło się głośno. Żeby tylko nie znalazło się więcej głupich na skorzystanie z jego metod.

    • Sebastian

      „Tak z innej beczki to o tym „rozwojowym” typku od bicia się po pyskach ostatnio zrobiło się głośno. Żeby tylko nie znalazło się więcej głupich na skorzystanie z jego metod.”

      To że może wyglądać to żałośnie nie znaczy wcale że nie działa, przecież jest „liść” i wesoła reakcja na „liścia” ma na celu zmienić rekację danej osoby na „liścia” na bardziej wesołą, wyluzowaną, nie przejmującą się tym ? Czego tak po nim niektórzy jadą ? Przecież chyba to skuteczna metoda :)

      • Krzychu

        To może w ten sposób zmieniać reakcję na gwałt na bardziej wesołą? Już wiem czemu niektórzy tak po nim jadą?

        • Sebastian

          Różnica między „liściem” a gwałtem jest bardzo duża. Po za tym wątpię że ktoś byłby w stanie zareagować pozytywnie po gwałcie w przeciwieństwie do „liścia”.

      • Wiele osób będzie miało reakcję bardzo kiepską, tylko „odegra” przed grupą, a później będzie się czuła poniżona lub zawstydzona. Presja społeczna robi z ludźmi różne dziwne rzeczy, niestety.

  • waldek234

    Jasne, a płeć mózgu i inne róznice anatomiaczne – to oczywiście wymysl wrednych szownistów i innych faszystów. Skisłem.

    • Nie, po prostu płeć mózgu różnicuje skrajnie mniej niż różnice interpersonalne wg. jednej płci. Zamiast „kisnąć” możesz po prostu się dokształcić :)

      • waldek234

        Na jakiej podstawie oceniasz ten stopien roznicowania? Jaka metodologie tu zastosowales? Niestety nieprzekonujaco wybrzmiales a wiec kisne dalej bo kopiujesz duch aktualnej epoki, ktora i tak kiedys przeminie i na nikim nie bedzie robilo wrazenia terroryzowania kogos karczemnym feminizmem. Przykladowo juz sama socjo-lingwistyka poczynila dosc rozlegle studia nad sporymi roznicami plciowymi na tle ekspresji jezyka a to dopiero jedna z galezi badan nad roznicami plciowymi.

        • Duch aktualnej epoki. Karczemny feminizm. Taaak, to dyskusja o argumentach, nie o szowinistycznej ideologii, którą chcesz promować ;)

          Widzisz, akurat psychologiczne różnice między męczyznami, a kobietami miałem na studiach. Świetny wykład u świetnej profesor, masa treści. Tylko realne różnice naprawdę stosunkowo niewielkie, zwłaszcza w porównaniu ze skalą różnic indywidualnych, jakie masz między ludźmi :)

  • haael

    Oj, Arturze. Ostatnio w Twoich wpisach jest coraz mniej samorozwoju a coraz więcej politycznej poprawności.

    Kiedy ktoś pyta „jak zrozumieć kobiety”, to najczęściej albo chodzi mu o nawiązywanie znajomości (tzw. podryw) albo o naprawienie problemów w związku. Twój wpis nie bardzo pomaga w tych kwestiach.

    A propos „dopytania się”: kobiety myślą zupełnie inaczej, niż mężczyźni, więc nawet jak kobieta coś powie, to nieborak przepuści to przez swoje męskie kategorie i wyjdą z tego same nieporozumienia.

    No i w końcu kobiety bardziej lubią „szowinistów”, więc lepiej nie być przesadnie poprawnym politycznie, jeżeli komuś zależy na przedłużeniu gatunku.

    • 1. Mylisz polityczną poprawność z faktami. Mylisz brak samorozwoju z faktami będącymi wbrew Twoim poglądom :) Proponuję jednak zrewidować po prostu swój pogląd, wyjdzie zdrowiej :)

      2. Przeciwnie, wpis pomaga bardzo – nie próbuj rozumieć kobiet, próbuj rozumieć tą konkretną osobę, zacznij traktować ją jako realną osobę. Gwarantuję, że zwiększy to Twoje szanse na sukces w podrywie oraz drastycznie ułatwi naprawienie problemów w związku ;)

      3. Głęboko współczuję, że nie zrozumiałeś treści przekazu i wciąż lecisz dość żałosnymi stereotypami. Gwarantuje Ci jedno – ja jako mężczyzna ewidentnie myślę zupełnie inaczej niż Ty i większa będzie odległość między nami dwoma, niż między typowym mężczyzną i typową kobietą.

      4. „Kobiety bardziej lubią szowinistów” – nie dość że stereotyp, to do tego dość żałosny i służący próbie podtrzymania własnej ideologii.

      • haael

        Jestem bardzo ciekaw, jak te Twoje teorie sprawdzają się w praktyce i ilu osobom w ten sposób pomogłeś.

        • Próba dewaluacji twierdzeń rozmówcy jako teorii (de facto chyba miałeś na myśli hipotezy?), brak jakichkolwiek argumentów za wsparciem swoich tez, do tego anonimowy profil (nie, żeby Cię było Bartku trudno zidentyfikować) w dyskusji… Taaak, mów do mnie więcej ;)

          • haael

            To jest mój „oficjalny” profil. O ile wiem, tylko ja posługuję się tym nickiem w całym internecie. A na disqussie nie rejestrowałem się, bo mi się nie chce. Kto chce, ten znajdzie moje imię i nazwisko, a nawet zdjęcie i adres, jeżeli się uprze. Sam widzisz, że to nie jest zbyt trudne.

            Ad rem: tak, kwestionuję wartość Twoich twierdzeń (skoro tak to wolisz nazywać) w dziedzinie samorozwoju i pomocy. Jestem ciekaw, czy jak ktoś przychodzi do Ciebie z problemem związanym z kobietami, to czy mówisz mu właśnie takie rzeczy, jak w tym wpisie i czy to później działa.

            I piszę to jako osoba, która przeszła długą drogę w pracy nad sobą. I wyobraź sobie, że pomogły mi w tym twierdzenia będące niejako zaprzeczniem Twoich.

            Powiedz bez spiny i bez wykłócania się: czy stosujesz te tezy, które tu napisałeś w praktyce i jeżeli tak, to czy pomagają one ludziom, którzy do Ciebie przychodzą?

          • Tak i tak. A czy Ty wiesz, że wnioskowanie z anegdot, w tym z własnego doświadczenia, jest po prostu skrajnie wadliwe?

          • haael

            > Tak i tak.

            OK. Widocznie każdemu pomaga co innego.

            > A czy Ty wiesz, że wnioskowanie z anegdot, w tym z własnego doświadczenia, jest po prostu skrajnie wadliwe?

            Masz rację wyłącznie w ramach własnego paradygmatu.

          • Nope. Tu nie o racje chodzi, a o fakty :)

          • haael

            Ale bierzesz pod uwagę hipotetyczną możliwość, że możesz się mylić?

          • W tym konkretnym kontekście (inherentnej wadliwości wnioskowania z doświadczenia)? Biorąc pod uwagę ilość badań w temacie, prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest mniejsze, niż tego, że w pokoju zmaterializuje mi się szczerozłoty posąg Teda Bundy’ego. Więc tak na poziomie praktycznym, nie, nie biorę, przynajmniej nie do czasu gdy dyskutant nie zacznie przedstawiać całych ton badań pokazujących co innego :) Wtedy mogę zacząć :)

          • waldek234

            Obawiam sie, ze nie rozumiesz samej istoty badan skoro piszesz, ze ocene kobiety mozna tylko zindywidualizowac. Zeby w ogole bylo mozliwe podejscie naukowe najpierw trzeba pewne informacje zgeneralizowac zeby byla mozliwa ocena danego indywiduum. A wiec wszystko w naukach opiera sie na stereotypozacji zjawisk.

          • Nope, mylisz się i to mocno. Wszystko w naukach opiera się na prawdopodobieństwie.

  • Gizmo

    Piszesz dużo mądrych rzeczy. Są jednak pewne specyficzne właściwości większości kobiet które nawet jeśli są sprzeczne z ich osobością to są przestrzegane ze względów kulturowych. Choć uważam się za kogoś kto ma intuicję to nie koniecznie potrafię rozkminić wszystkiego na pierwszy rzut oka. Oczywiście różnice indywidualne biorą górę. Gdy wchodziłem w dorosłość z tymi wszystkimi stereotypami nt ludzi, płci itd szybko zrozumiałem że przeważnie one nie mają dużego sensu.

    • waldek234

      Samo-zaoranie. Wlasnie mistrzu uzyles klasycznej formy generalizacji aby dojsc do tych „niezwyklych” wnioskow :D

      • Ehh, jak widzę pajacyka używającego terminu „samo-zaoranie”, a do tego szowinistyczne brednie piszącego, to już wiadomo, że nawiedzony korwinista po prostu. Idź sobie gdzieś indziej dziecko i nie zawracaj głowy do czasu gdy nie dorośniesz :)

        • waldek234

          Jak bys byl uczciwym dyskutantem to wlasnie teraz powinines sie przyznac do samozaorania uzywajac klasycznej stereotypizacji. Cos te twoje poglady sa bardzo wybiorcze. Ide stad bo po przewrazliwionym feminiscie trudno oczekiwac czegos innego niz hosterycznych atakow. Ide stad

          P.S.
          I nie korwinista tylko nietzscheanista spod znaku woli mocy jesli juz..

          • Jedno i drugie = niedojrzały dzieciak ;) Pa, „hosteryku” :D

        • oko

          Dlaczego obrażasz ludzi, nazywając kogoś np. „pajacykiem”, „nawiedzonym korwinistą” itp.? Takie zachowanie nie uchodzi prawdziwemu psychologowi. Na bakier widać u Ciebie z etyką. W sumie to biednym jesteś człowiekiem z tymi swoimi kompleksami :))))))

          • Nazywanie kłamcy kłamcą nie obraża go – jest stwierdzeniem faktu. Nazywanie kogoś, kto się ośmiesza, kimś kto się ośmiesza, nie obraża go – jest stwierdzeniem faktu. Również tutaj po prostu nazywam po prostu sprawy po imieniu :)

            Co do tego co uchodzi „prawdziwemu psychologowi” – jakieś źródła na tą tezę, czy opierasz ją na swoim stereotypie psychologa, do tego próbując wbić mnie w swój wypaczony stereotyp zawodowy w odniesieniu do całego mojego życia, co samo z siebie jest patologicznym myśleniem i miałką próbą manipulacji? ;) Nawet o tej manipulacji swego czasu pisałem :)

            Jeśli chodzi o etykę – o jakim konkretnie nurcie etycznym piszemy, w którym podejmujesz się oceny mojej etyki? Utylitarna? Humanistyczna? Jaka? :)

  • Tofik (Maciej J.)

    Kużwa -jakbym słuchał Olejnikową w radiu wraz z politykami,albo Lisa.Warczenie jednego na drugiego,o to czyja prawda jest prawdziwsza. Nie fajnie się to już czyta. :/ Pozytywnej energii też brakuje powoli temu blogowi,choć info bardzo wartościowe. Co wam to da? Przecież w życiu nie trzeba podnosić każdej rękawicy i udowadniać każdemu w jakiej to niewiedzy żyje. No i trochę żalu ,że nikt nie pomaga w moim zapytaniu (choć to nie jest obowiązek autora blogu ani wasz). Sam sobie poradzę.Pozdrawiam Tofik

    • Logistyczna uwaga – staram się odpowiadać na wszystkie wpisy, ale jeśli powiadomienie o nich „wejdzie” akurat gdy się czymś zajmuję, to zwykle odkładam to aż do kolejnego (zwykle cotygodniowego) „czyszczenia poczty”, gdzie m.in. przeglądam zaległe powiadomienia. Jeśli miałbyś na przyszłość potrzebę coś szybciej poznać, a ja bym nie odpowiadał, po prostu przypomnij się z tematem kolejnym postem :)

      • Tofik

        Oki dołki.dziękuję Artur.Pozdrawiam

  • MateoWLP

    Artur słusznie prawi, dodam od siebie że ‚musicie’ zrozumieć najpierw, że kobiety mają różne typy jak i my faceci, chodź nam zwykle wystarczy u kobiety ciało które nam się podoba i ładna buzia, by się zachwycić. ;) nie można zdobyć każdej kobiety, ale najlepiej zdobywać kobiety będąc sobą, czyli najlepszą wersją siebie, a nie najlepszą wersją gościa z filmu, który to prosi się kobietę o cokolwiek i stawia ją nad sobą, co zmusza do używania cech rzadko pociągających te ładne i że tak to nazwę normalne kobiety, czyli normalna w moim rozumieniu, to taka ze zdrowym poczuciem własnej wartości, nie kontrolująca, nie jakaś z cechami pustej lali itd. No temat na prawdę szeroki. Tak jak pisał Artur: rozmawiać. I dodam: poznawać, uczyć się na ten temat, bo nawet jak jedną rzecz robisz dobrze, to możesz resztę schrzanić złym zachowaniem i nie zdobędziesz takiej kobiety jak chcesz. To taka gra, trzeba wiedzieć jakie przyciski naciskać i oczywiście nie ma idealnych interakcji :)