Kilka tygodni temu na „fejsie” wybuchł dość publiczny konflikt między jednym trenerem i byłym uczestnikiem jego szkoleń. Nie chcę się tu wypowiadać o tym, kto miał rację – nie znam tematu – natomiast moją uwagę zwróciło co innego. Otóż trener w ramach zarzutów wobec tego uczestnika wypomniał mu, że ten leczył się psychiatrycznie.* I tu byłem mocno zaskoczony, bo w sprawie tego uczestnika pisało do mnie wiele osób, także wielu trenerów czy coachów i u wielu z nich ten fakt „leczenia psychiatrycznego”** był już czymś szokującym, wymagającym szczególnej uwagi, sugerującym, że z taką osobą faktycznie jest coś poważnie nie tak…

*Wg. uczestnika, była to informacja podana trenerowi w tajemnicy i jeśli tak było, to jej ujawnienie się jest zdecydowanym pogwałceniem zasad etyki zawodowej i nawet jeśli wszystkie uwagi uczestnika były nietrafne, coś takiego i tak nie powinno mieć miejsca.

** Wg. uczestnika chodziło dokładniej o pojedynczą konsultację, którą  trener przedstawił jako długoterminową terapię.

Cóż, jak dla mnie, to z taką postawą u coachów czy trenerów jest coś nie tak. O ile rozumiem demonizowanie psychoterapii czy psychiatrii u laików – bardzo, bardzo nad tym boleję, ale rozumiem – o tyle po prostu nie jestem w stanie przejść do porządku dziennego nad tym, że u trenerów czy coachów coś takiego też występuje. Kto u licha, jeśli nie my, ma akceptować, że ludzie mają problemy ze sobą i korzystają z pomocy? W końcu sami na tym zarabiamy?

Kto ma rozumieć, że korzystanie z pomocy psychiatry czy psychologa nie jest niczym strasznym czy mówiącym, że z daną osobą jest coś nie tak? Z pomocy psychiatry korzystało co najmniej 2.5% Polaków, czyli co najmniej co czterdziesta osoba. Z pomocy psychoterapeuty co najmniej 15%, a więc niemal co szósta. A to dane oparte w większości o państwowe placówki, gdyż dużo ciężej jest wydobyć dane z prywatnych ośrodków i gabinetów – rzeczywisty wynik będzie prawdopodobnie co najmniej dwa razy większy.

To naprawdę nie są więc jakieś „dziwy” i mówienie stłumionym głosem o tym, że „on podobno był kiedyś w psychiatryku” powinno już dawno było zniknąć, zwłaszcza z ust osób, które zawodowo zajmują się psychiką innych ludzi. Tym bardziej, że duża część pacjentów psychiatrycznych to wcale nie osoby głęboko zaburzone, tylko ludzie z nerwicami, umiarkowanymi depresjami, fobiami, itp. A więc rzeczami, z którymi większość znanych mi coachów próbowałaby podejmować pracę. Dlaczego wiec stygmatyzować takich ludzi i propagować szkodliwe mity?

Pomijając nawet wszystko inne, krzywdę takich osób, itp., tego typu podejście szkodzi nam samym, jako coachom i changeworkerom. Bo jeśli my uważamy pracę nad sobą za coś dziwnego, to będą ją za taką uważali też nasi potencjalni klienci – i uznają, że wolą dalej się męczyć, niż być wytykanym jako „ten, który był u psychologa” czy „ten, który ma kłopoty ze sobą i potrzebuje coacha”.

Cloth embroidered by a schizophrenia sufferer edit


Potrzebujesz dawki solidnej determinacji do działania? Chcesz zaangażować się bardziej, usprawnić swoje działanie, wesprzeć swoją motywację? Chcesz by Ci się bardziej chciało, a co ważniejsze - chcesz być w stanie robić to co trzeba, nawet gdy Ci się niezbyt chce? Poznaj e-kurs Determinacja w Działaniu! 26 lekcji wideo, 210 minut, praktyczne i konkretne rozwiązania do wprowadzenia w życie od razu! Już teraz na Mindstore.pl


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis