O szczerości w szkoleniach

Kilka ostatnich dni spędziłem w Krakowie, szkoląc absolwentów Szkoły Profesjonalnego Coachingu w zakresie technik i praktyki life-coachingu oraz prowadzenia firmy z tego zakresu. Miła grupa i przyjemne szkolenie, jednak tym, co najbardziej mnie uderzyło, były wnioski z rundki końcowej oraz ankiet ewaluacyjnych szkolenia. Uczestnicy byli zadowoleni z praktyczności szkolenia – czego oczekiwałem – przede wszystkim jednak podkreślali wdzieczność za to, że szczerze mówiłem o swoich doświadczeniach i nie tylko o sukcesach, ale również o popełnianych błędach.

Było to dla mnie naprawdę zaskakujące, gdyż nie wydawało mi się nawet, żebym podawał aż tak wiele przykładów tego typu. Nie dlatego, że miałem przed tym jakieś opory. Ot, w ciagu trzech dni przewidzianych na szkolenie było do zmieszczenia tak wiele informacji, umiejętności i treningu, że po prostu nie było za wiele czasu na własne wtręty i historyjki. A jednak tych kilka rzeczy, które powiedziałem już było dla uczestników czymś, co tak bardzo zwróciło ich uwagę.

To, przyznam, skłoniło mnie do pewnej refleksji. Wiedziałem już, że w środowisku rozwojowym dużo jest pozowania, przed klientami, ale może nawet bardziej przed kolegami po fachu. Nie sądziłem jednak, że skala tego jest tak duża, żeby kilka szczerych przykładów spotkało się z takim aplauzem.

Czy naprawdę potrzebne jest aż takie pozowanie? Przecież to naprawdę nie boli, żeby przyznać się, że czegoś się nie wie, że czegoś się jedynie domyśla,  albo że coś nie wyszło. Ludzie naprawdę za to nie zjedzą, przeciwnie – docenią to, zwłaszcza, jeśli będzie to szczere. Nawet więcej, coś takiego doda wiarygodności innym rzeczom, które mówisz. Odbiorcami są w końcu inteligentni ludzie, którzy raczej nie dadzą się złapać na pozę idealnego i wszechwiedzącego guru-trenera.

Przetestuj takie podejście – warto :)

Swoją drogą, już od pewnego czasu rozważałem cykl artykułów p.t. „Moje nieudane projekty”, analizę projektów w które się angażowałem w jakimś stopniu, tego co tam nie wyszło i jakie lekcje można z tego wyciagnać. Nie byłem pewien, czy spotka się to z zainteresowaniem czytelników, ale to ostatnie szkolenie pokazało mi, że jest miejsce na takie artykuły, więc możesz w przyszłości oczekiwać takich tekstów.


15 sierpnia na blogu ukazał się 1000-ny wpis, trzeba to uczcić! Przez 10 dni, do 25 sierpnia włącznie, wszystkie produkty na MindStore o 20% taniej! Chcesz być bardziej kreatywny? Lepiej się motywować? Być pewniejszym siebie? Opanować Beyond NLP? To wszystko i dużo więcej na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Witaj Artur

    Coś odwrotnego kiedyś mnie zaskoczyło. Kiedy na nagraniu ze szkolenia podałam przykład swojego błędu a osoba oglądająca napisała, że fakt iż ja trener popełniłam błąd nie przekonuje ją do tego, że jestem odpowiednim trenerem. Tak jakby trener był nadczłowiekiem, któremu błędu popełnić nie wypada. Myślę, że pozowanie niektórych może wynikać z tego, że to po części odbiorcy poszukują idealnego obrazu człowieka, który błędów nie popełnia.

  • Hej,
    Ciekawe. Podejrzewam, że może to być faktycznie kwestia grupy docelowej, Sądzę też, że tu mamy kwestię komentarzy internetowych, które są jednak dość specyficzne (jak pokazał np. przykład „Grażyny Żarko”, jeśli nie znasz case’u, polecam gorąco).

  • Dzięki Artur

    Przeczytałam case’a, faktycznie ciekawy :) to zjawisko jest widoczne od dawna, ale fajnie, że ktoś to oficjalnie pokazał :)
    Dzięki za Twoje artykuły wpadam tu i czytam :)

    Pozdrawiam
    Ewelina

  • Marta (SPC)

    Witaj Arturze :)

    Wiesz, ja mam troszkę inny wniosek – a generalnie inaczej widzę genezę tego „aplauzu”. Nie łączyłabym tego zauważenia i docenienia Twojej szczerości i otwartości dzielenia się doświadczeniami z rozczarowaniem pozowaniem tylko w środowisku rozwojowym. Ja w każdym razie sama takich doświadczeń nie mam (tzn. spotkałam wielu takich, którzy nie pozują). Wiązałabym to raczej z pozowaniem wszędzie wokół w ogóle.
    Mówiłeś o swoich motywacjach, o potrzebie budowania świata coachingu profesjonalnego i funkcjonującego w profesjonalnym biznesie i „powiększania tortu” – i jest to zrozumiałe, i ja Twój pogląd podzielam. Ale jest to jednocześnie tak bardzo inne od spotykanego „wiem, ale nie powiem, dzięki temu ja wciąż będę jednym z niewielu, którzy odnieśli sukces, i tym bardziej nie wyhoduję sobie konkurencji, jeszcze czego!!!”.
    Fakt, że gdybyś prezentował inną postawę, niż prezentujesz – raczej nie mógłbyś prowadzić szkolenia o takim zakresie tematycznym i być wiarygodnym :)
    Pozdrawiam :)

  • ktoś

    Arturze. Wpadłem tu na chwilkę ze względów innej osoby. Mając za sobą setki konf i szkol. myślę, że ludzie oczekują od nau3ciela nauki. Kcą szybciej i taniej a przy okazji przyjemniej dojść….. Sugeruję Ci lekt. prof Ansoffa, psyche Larego, Cialdiniego. Na mnie są dwa guziki 1. Przyjemność, 2. Biznes. Często aby osiągnąć cel właściwy należy zaliczyć niższe szczeble ale świadomie zaprojektowane i wykonane. Aby dojść do szczerości przed u3czniami najpierw trzeba być totalnym autorytetem – Guru etc. Inaczej musicie ” strugać GURU” EVOlinka nie wiem czemu ale nie odsłania swoich topowych atututów.

    • Ktoś, nie zgadzam się zupełnie. Nie ma najmniejszej potrzeby bycia „totalnym autorytetem” by dojść do szczerości z osobami szkolonymi. Ba, stawianie się w pozycji „nauczyciela i uczniów” już ma dość szkodliwe efekty – dla nauczyciela.