O nostalgii, chęci powrotu do tego co było i zmieniającym się świecie…

Nie wiem jak Ty, ale ja czasem miewam napady nostalgii. Chęci powrotu do jakiegoś okresu mojego życia. Niekoniecznie musiał to nawet być jakiś wybitnie przyjemny czy radosny okres życia. Po prostu pojawiały się takie doświadczenia.

Nie ja jeden chyba tak mam, w końcu nostalgia w puszce jaką jest LaLa Land niemal dostała oskara za najlepszy film ;)

Pomyślałem więc, że warto nostalgii poświęcić jeden wpis…

Historycznie nostalgia traktowana była jako choroba psychiczna i to poważna. W renesansowej Europie zwana „Szwajcarską Chorobą”, od najemników szwajcarskich, którzy zdawali się jej wyjątkowo często ulegać, niegdysiejsza nostalgia bliższa była w zasadzie współczesnej depresji. Takie rzeczy trudno jednak porównywać 1:1, ważnym czynnikiem wielu chorób psychicznych jest bowiem kontekst kulturowy. (Dla przykładu, dziś uznalibyśmy, że 33 latek uprawiający seks z 12-latką to zaburzony pedofil… Ale to przecież nasz Władysław II Jagiełło i Jadwiga Andegaweńska, za których czasów nie było w tym nic specjalnie zaskakującego.) Jakkolwiek na to nie patrzeć, niegdysiejsza nostalgia była postrzegana jako coś stricte negatywnego. Jej obraz zmienił się prawdopodobnie w okresie romantyzmu. To wtedy postać szwajcarskiego najemnika tęskniącego za domem została, nomen omen, zromantycyzowana. A nostalgia zaczęła być odbierana cieplej.


Nie bez powodu. Współczesne badania psychologiczne sugerują, że nostalgia jest w dużej mierze mechanizmem radzenia sobie ze stresem, samotnością czy innymi nieprzyjemnymi doznaniami. I to całkiem skutecznym. Prowadzi do poprawy nastroju i sprzyja generowaniu strategii rozwiązywania problemów. Zwiększa poczucie przynależności społecznej oraz zaufanie we własne siły. Buduje poczucie sensu, w znaczeniu egzystencjalnym, oraz sprzyja otwartości na nowe doświadczenia. Dla jasności – przez nostalgię rozumiemy tutaj jako fantazje n.t. przeszłości stosowane w sytuacjach stresujących. Jako strategia samowspierania daje ona naprawdę dobre efekty.

Nie jest to oczywiście róża bez kolców. Nostalgia niesie ze sobą też pewne zagrożenia, zwłaszcza w połączeniu z innymi skłonnościami naszego mózgu. Przede wszystkim nostalgiczne fantazje mają tendencje do idealizacji przeszłości, często wręcz ro poziomu odrzucania niewygodnych faktów. (Jak np. w przypadku białych mieszkańców RPA wracających myślami do lat Apartheidu, czy nawet naszej swojskiej idealizacji PRLu po latach.) Może to prowadzić do wypaczonego postrzegania historii, trywializacji przeszłych krzywd, a tym samym do popełniania podobnych błędów po latach.

No i oczywiście agencje marketingowe i studia filmowe żerują na naszej nostalgi bezwstydnie (bądź przeklęty, Michaelu Bay!!!).


Jestem nostalgicznym człowiekiem. Regularnie stosuję tą strategię w różnych kontekstach. Często muszę się też hamować np. by nie kolekcjonować różnego szajsu tylko ze względu na jego wartość nostalgiczną. (Wartość nostalgiczna szajsu = widok szajsu jest bodźcem do nostalgicznych fantazji.) Pod tym względem jestem zresztą totalnym przeciwieństwem mojej żony, która nie ma w sobie w ogóle skłonności nostalgicznych (i do tego lubi minimalizm w domu).

Czym innym jest jednak okazyjne oddawanie się nostalgicznym fantazjom, a czym innym silniejsze, trwałe pragnienie „zawrócenia zegara” i cofnięcia się do tego co było.



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz dojść do siebie po zakończonym związku? Pakiet Autocoachingowy Odkochanie pomoże Ci o to zadbać!


Wracamy do artykułu :)



Sam uległem takiej hipernostalgii przy okazji niedawnych odwiedzin w moich rodzinnych Kielcach. Przeszedłem się po moim starym osiedlu, patrząc co zmieniono, a co pozostało takie same. Ruszyłem na zarośnięte działki, wśród których moja rodzina kiedyś miała swoją altankę. Wszedłem na urwisko, po którym lubiłem się wspinać jako dzieciak (i tak, mimo kiepskich butów, znów się na nie wspiąłem).

Miało to jakiś swój urok.

Tylko wszystko się zmienia. Nic nie pozostaje takie jak było.


No, prawie. Dwa „moje” trzepaki wciąż stoją (czy dzieci lat 90-tych czują jeszcze klimat „mojego trzepaka” i rozumieją o co z tym chodziło?). Jeszcze. Tak wiele innych rzeczy zmieniono. Stare place zabaw zaorano, często zastępując nowymi, ładniejszymi, grodzonymi. Pewnie to i lepsze dla rodziców, którzy nie muszą się teraz bać, że dzieciaki gdzieś się będą zagubią podczas zabawy. Ale z nostalgicznymi wspomnieniami już zgrzyta. Podobnie jak nowe bloki. (Choć szacun do deweloperów, nie wyobrażałem sobie, że mogą się zdecydować budować na tak pofałdowanym terenie.)

Na działkę nigdy nie lubiłem chodzić, jako dzieciak – jestem zwierzęciem miejskim do ostatniej kropli spaczonej krwii. Tym niemniej szkoda było patrzeć, jak praktycznie wszystkie ogródki zostały porzucone i zapuszczone. Na naszą byłą działkę nie dało się nawet normalnie wejść – krzaki jeżyn zarosły normalną furtkę tworząc żywopłot nie do przekroczenia.


I tak jest z całą nostalgią, gry próbujesz ją faktycznie odtworzyć. Wracałeś kiedyś do kreskówek z dzieciństwa? Rzadko kiedy dobrze się trzymają. (Choć Transformers: The Movie wciąż rządzi :P ) Zachowania z komedii z lat 80-tych dziś podpadałyby często pod molestowanie seksualne albo wręcz gwałt. Ulubione słodycze z dzieciństwa to często, cóż, totalny szajs. I nie mówcie mi nawet o powrocie do starych gier, bo Tie Fighter złamał mi serce.

Świat idzie do przodu, nie zatrzymał się dla Ciebie, dla mnie, dla nikogo z nas. Nie dostrzegamy tak tego, bo ten prąd niesie i nas samych, ale nie sposób go uniknąć.


Większość zmian jest subtelnych… Pamięm jeszcze, jak po latach Atarii 2600 XL zachwycałem się grafiką pc-towego Prince of Persia na pomarańczowo-czarnym monitorze herkules. Jakie wrażenie robił potem X-Wing… Udźwiękowienie Lands of Lore u kumpla, który miał lepszą kartę dźwiękową – WOW! Oni MÓWILI! Skok jakim był Unreal… Itp, itd. Wygooglujcie to teraz moi mili. Porównajcie sobie z grafiką np. zeszłorocznego Star Wars Battlefront. Nie ma o czym mówić, nie ma nawet udawać, że jest o czym mówić.

Tak jest z większością nostalgicznych wspomnień. Nasz mózg utrzymuje emocje, jakie budziły wtedy. Gdy mieliśmy mniej porównań, mniej alternatyw. Powrót do tych emocji jest fajny i – jak mówiliśmy – może być pod wieloma względami psychologicznie korzystny.

Gdy jednak próbujemy pójść o krok dalej – gdy próbujemy faktycznie wrócić do tego co było, do tego jacy byliśmy… Wtedy się sparzymy. Tego już nie ma, a prawdopodobnie nigdy nie było w takiej formie, jak teraz sobie przywołujemy. My sami nigdy tacy nie byliśmy, jak dziś wspominamy. To co przywołujemy to wyidealizowane, podkoloryzowane wspomnienia. Często zaktualizowane o pewne współczesne cechy, które projektujemy w przeszłość. (Jakby to było w tym PRLu, ale z dzisiejszą dostępnością dóbr i usług? Jakby to było, jakbyś był tak bezpośredni jak kiedyś, ale bez ówczesnej bucowatości, o której lubisz zapominać?) Tego nie ma. Tego nie było. Daj sobie miejsce na nostalgię, ale żyj tu i teraz…



Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Jacek

    Uwielbiam jak w artykułach odnosisz się do historii i przemycasz jakieś mało znane smaczki, to zdecydowanie moje ulubione wpisy.
    A propos powrotu do tego co było – nadal planujesz odnieść się do odpowiedzi Rafała Żaka czy temat definitywnie umarł? Było tam kilka ciekawych i wydaje się, że celnych argumentów od Was obu a tu cisza :(

    • Planuję, ale remont, przeprowadzka + kilka innych rzeczy, jakie wyszły po drodze nieco mi namieszały w harmonogramie.

      • Jacek

        Jasne, dobrze wiedzieć, zatem czekam dalej :)

  • Artur

    „często wręcz ro poziomu odrzucania niewygodnych faktów”
    „że dzieciaki gdzieś się będą zagubią podczas zabawy”
    Jak idzie praca nad FoMO? :)