Niesławnie „zabłysnął” ostatnio w internecie tzw. „Eksperyment Radomski” organizowany przez TTV. Pomyślałem, że warto na jego przykładzie wskazać czym eksperymenty zdecydowanie NIE SĄ. Mam nadzieję, że zniechęci to do ewentualnych chęci powtarzania takich pomysłów.

Projekt był następujący: „sprawdźmy na co zgodzą się zdesperowani, poszukujący pracy ludzie”. W tym celu dwójka aktorów prowadziła rozmowy rekrutacyjne z grupą kandydatów, a całość obserwował pracujący dla telewizji redaktor-„psycholog”. Psycholog w cudzysłowie, bo za taki numer traci jakiekolwiek moralne prawo do przedstawiania się tym tytułem.

Każdy z kandydatów dostawał ofertę podpadającą pod łamanie prawa, mobbing i nie tylko. Co istotne, każda byłą dobierana, zdaje się na bieżąco, do jego profilu. Tak oto były policjant dostał propozycję nielegalnego przewozu uchodźców, kobieta z nadwagą była ośmieszana i molestowana, czy młody chłopak, który zgodził się sypiać z „prezeską”.

„Wnioski” z tego „eksperymentu”: „jak to system odczłowiecza ludzi i zmusza ich do zgadzania się na poniżanie, zwłaszcza, gdy są zdesperowani.”

Wszystko podane pod płaszczykiem „jak to nam w redakcji było smutno, że tak to wyszło, jak my tych ludzi żałowaliśmy”.


No cóż, mam szczerą nadzieję, że ofiary tego „eksperymentu” pozwą TTV i redaktora prowadzącego na grube pieniądze. Bezdyskusyjnie zasłużyli. Sam redaktor powinien wylecieć na zbity pysk z wilczym biletem, a jego macierzysta SWPS powinna się od niego z miejsca odciąć za niekompetencję i brak etyki. To pewne minimalne standardy, których należy przestrzegać.


TTV „usprawiedliwia” sytuację twierdząc, że był to „eksperyment”. Nie, nie był. Eksperyment ma coś weryfikować i sprawdzać. Co sprawdzał ten? Czy ludzie zdesperowani zgodzą się na łamanie prawa? Skąd wiemy, że w Radomiu się zgodzili, a  w Warszawie by się nie zgodzili? Że zgodzą się poniżyć dla pieniędzy? Skąd wiemy, że chodziło o pieniądze, a nie np. o młody wiek i brak doświadczenia i świadomości swoich praw?

Nie wiemy tego. Nie jesteśmy w stanie tego powiedzieć. Z tej garstki przykładów, bez grupy kontrolnej, bez żadnego porównania, z sytuacjami dobieranymi bez żadnego z góry ustalonego, przewidywalnego klucza.

Ta akcja nie miała niczego sprawdzić czy zweryfikować.

Miała być głośna. Miała zrobić aferę. Miała być społeczną pornografią. Zaspokojeniem instynktów podglądactwa, jakie wiele osób ma. Tych samych instynktów, które zaspokajają różne „rolnik szuka żony”, „życie na zasiłku” czy „zostań damą”. Tyle, że do kwadratu. Ostrzejsze, mocniejsze, bardziej emocjonalne. Pozwalające widzom na ten błysk złośliwej satysfakcji „jacy oni żałośni, ja bym się tak nie upodlił!”

To telewizyjna kloaka w czystej postaci. Z góry zaplanowana i zaprojektowana jako show dla ludzi i afera dla prowadzącego redaktora (znanego już zresztą z podobnych wyskoków).


Niestety, łatwość dotarcia z treściami do odbiorców będzie raczej promowała, niż zniechęcała do takich zagrań. Już widzę podobne „eksperymenty” na youtube i w innych formatach.


Wyjaśnijmy sobie jedno: to nie będą eksperymenty.

Eksperyment służy weryfikacji, najczęściej w formie „czy X wywołuje Y”. Aby to ocenić nie wystarczy zrobić X i czekać czy pojawi się Y”. Potrzebujemy grupy kontrolnej – czyli „czy Y wystąpi bez X”? Najlepiej, by w przypadku obu grup były podobne warunki – podobny dobór uczestników, dostatecznie duża ich grupa by zniwelować losowe występowanie różnych cech,  podobne sytuacje w których się znajdą, pozbawione tylko tego kluczowego elementu X. Dopiero wtedy możemy coś powiedzieć.

Wszelkie zagrywki typu „postawmy kilka osób w sytuacji X i zobaczmy co zrobią” nie są eksperymentem, ani nim nigdy nie będą. Są zwykłym szukaniem afery.

Do tego dochodzą oczywiście inne kwestie, takie jak etyczność całego procesu. W badaniach standardem jest wymóg zezwolenia ze strony komisji etycznej. Ta będzie bardzo sceptyczna wobec eksperymentów bezpodstawnie wystawiających ludzi i zwierzęta na cierpienie, jeśli się zgodzi będzie wymagała stosownego wsparcia psychologicznego po eksperymencie, itp. Eksperyment będzie też potrzebował mieć solidne uzasadnienie.

Zaniedbanie tego elementu może mieć bardzo groźne skutki. W niektórych przypadkach prowadziło np. do odebrania prawa wykonywania zawodu lekarzom łamiącym takie wymogi.

Oczywiście, redaktor robiący show dla telewizji, przedstawiający siebie jako „w tej sytuacji byłem bardziej performerem niż dziennikarzem” może się czuć bezpieczny od takich konsekwencji.

Nie powinien. Stacja powinna zareagować jasno i zdecydowanie. Podobnie jak rada etyki mediów. Są granice, których nie należy przekraczać.



Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem. Pierwszy zjazd rozpoczyna się już 21 września! 


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis