Ustawienia systemowe Berta Hellingera (znane też niekiedy jako Ustawienia Rodzinne albo Ustawienia Hellingerowskie) są metodą, która wzbudza wiele kontrowersji. Czy są one uzasadnione? Czy metoda ta ma jakąś wartość? Przyjrzyjmy się temu.

Skąd to się wzięło?

Twórcą ustawień systemowych jest Bert Hellinger. Za młodu misjonarz pracujący w RPA, zaangażował się tam w kulturę zuluską i zafascynował ich zwyczajami i obrzędami. W tym czasie angażował się w szkolenia z dynamik grupowych, oparte na światopoglądzie, który doprowadził go do utraty wiary.  Po powrocie do Europy odbył przeszkolenie psychoterapeutyczne (psychoanaliza, w Wiedniu), później doszkalał się też w innych nurtach, m.in. przez dziewięć miesięcy u Artura Janova.

Hellinger rozwinął własną metodę terapeutyczną (opisaną w końcu w latach 90-tych na podstawie transkrypcji jego warsztatów), zwaną właśnie ustawieniami systemowymi. W dużej mierze czerpała ona z tradycji zuluskich i ich silnego nastawienia na wpływy rodzin i przodków na mentalność ludzi, dodając do tego różne inne, niekiedy dość dziwne elementy (np. koncepcję pola wiedzącego stworzoną przez pseudonaukowca Ruperta Sheldrake’a).


Na czym to polega?

Dokładne procedury pracy Hellingera ulegały pewnej zmianie, ale standardowa formuła ustawień systemowych wygląda mniej więcej tak:

  • pracuje się w grupie (warsztat, terapia grupowa)
  • na raz pracuje się nad jakimś problemem/obszarem u jednego z członków grupy, ale w trakcie jednej sesji czy warsztatu możliwych jest kilka ustawień dla różnych osób
  • po krótkim rozpoznaniu sytuacji rodzinnej klienta, prowadzący wskazuje jakie postacie z jego rodziny będą reprezentowane w ustawieniu. Zwykle reprezentowany jest sam klient, jego bliscy, niekiedy abstrakcyjne idee takie jak „żałoba”
  • klient prosi różnych członków grupy o wcielenie się w postacie z jego życia i ustawia te postacie w przestrzeni wedle swoich odczuć
  • następnie siada – od tego momentu funkcjonuje tylko w roli obserwatora
  • zwykle na tym etapie grupie dawana jest pewna przestrzeń by skupiła się na swoich uczuciach
  • następnie prowadzący pyta wcielających się o ich wrażenia, opinie, potrzeby, zwłaszcza w kontekście tego jak ustawieni są względem innych
  • możliwe jest na tym etapie przestawienie wcielających się, czasami również dodanie „zapomnianych” elementów do systemu
  • gdy prowadzący uzna, że system został odpowiednio zmodyfikowany, klient przejmuje swoją pozycję i wczuwa się z powrotem w element systemu

Uczestnicy ustawień często zgłaszają zaskoczenie tym, jakie emocje pojawiają im się w trakcie całego procesu, a klienci – jak osoby nie znające ich sytuacji rodzinnej potrafią wskazać np. na rywalizację dwóch wujków.


Czy to działa?

Jeśli chodzi o skuteczność samych ustawień rodzinnych – brak tu badań. Mamy oczywiście anegdotyczne opinie klientów – ale to zawsze pozostaną anegdoty. Niemieckie Towarzystwo Psychoterapeutyczne odcina się od Ustawień Hellingerowskich i przed nimi ostrzega.

Jeśli chodzi o standardowe tłumaczenie procesu ustawień przez samego Hellingera – że uczestnicy podłączają się pod duchowe więzi ludzi, pole morfogeniczne w rozumieniu Sheldrake’a, itp., możemy to wsadzić między bajki. Pole morfogeniczne, itp. to koncepcje naukowo zdyskredytowane.

Co więcej, wiele z okołoterapeutycznych poglądów Hellingera – np. to, że ofiara gwałtu powinna okazać wdzięczność napastnikowi – trudno określić inaczej niż jako patologiczne.

Pozostajemy jednak z ciekawym pytaniem o to, skąd biorą się różne emocje i doświadczenia uczestników procesu oraz wrażenia trafnego opisywania sytuacji rodzinnych klienta przez ludzi, którzy klienta nijak nie znają?



Przerwa na reklamę ;)


Zbliża się koniec semestru/roku szkolnego? Chcesz wesprzeć w nauce siebie, lub swoich bliskich? 

Kurs Skuteczna Nauka, w 100% oparty na konkretnych, przebadanych rozwiązaniach, to prosty przepis na przyśpieszenie i usprawnienie procesu uczenia się. Tak, żeby ucząc się krócej zapamiętywać więcej. E-kurs dostępny na MindStore, tylko 79 zł za pełen program.


Wracamy do artykułu :)



Jednym możliwym wytłumaczeniem jest tu mieszanka nieświadomego cold i hot readingu. Uczestnicy mogli dowiedzieć się pewnych elementów życia prywatnego klienta wcześniej, np. w trakcie przerwy kawowej i nawet tego nie pamiętać. Mogą też wychwytywać drobne reakcje klienta na swoje wypowiedzi i dopasowywać – niekoniecznie świadomie – swój odbiór sytuacji do tych reakcji.

Jednocześnie można jednak zaproponować ciekawą interpretację ustawień rodzinnych z perspektywy takich podejść jak panorama społeczna czy embodied cognition. W ramach tych ujęć nasze relacje społeczne są automatycznie kodowane w formie relacji przestrzennych. Jest to m.in. elementem metafor przestrzennych, których używamy do opisywania relacji. Mówimy takie rzeczy jak:

-„Jestem z nią naprawdę blisko.”

-„On trzyma mnie na dystans.”

-„Czuję, że mi ucieka i nie mogę go dogonić.”

– „Ona patrzy na mnie z wyższością.”

Blisko, dystans, wyższość, itp. w powyższych przykładach to w tych modelach dosłowny opis naszego poznawczego doświadczenia.

Można to zresztą łatwo przetestować w prostym, codziennym eksperymencie. Weź garść monet różnych kształtów. Ułóż je w jakiś wzór i przypisz każdej monecie rolę w rodzinie albo firmie. Poproś kilka osób o niezależne opisanie na kartce relacji między tymi osobami i sprawdź na ile podobne będą to opisy.


Możemy to też zrobić tu na blogu.

Co możesz powiedzieć o relacji tych osób? Jak E ma się do pozostałych, a one do niego?

Już teraz, ze zwykłego rozstawienia w przestrzeni powstaje jakaś historia. E w jakiś sposób jest poza układem. Czy sam o tym decyduje? Czy to grupa go odtrąciła?

Dodajmy jeszcze tyko jeden element, kierunek w jakim poszczególne osoby patrzą. W dwóch wariantach. Zobaczmy jak każdy z nich zmienia wrażenie sytuacji.

W tym wariancie wydaje się, że E chce być członkiem grupy, ale ta nie jest nim w żaden sposób zainteresowana.

Za to w tym sytuacja jest nieco inna. Coś zaszło między E i B. B w jakiś sposób zależy na E, natomiast E wydaje się chcieć odciąć od grupy.


A weź pod uwagę, że tu operujemy tylko odległością i kierunkiem patrzenia i to w formie dość ogólnej. Używając prawdziwych ludzi w ustawieniach możesz wpływać dużo precyzyjniej, np. wybierając osobę o odpowiednich gestach czy posturze, dużo precyzyjniej wpływać kierunkiem spojrzenia i odległością, itp.


Fakt, że rozumiemy takie zależności jest regularnie wykorzystywany przez grafików, specjalistów od reklamy, twórców komiksów, itp. Bez tego duża część sztuki byłaby dużo trudniejsza do zrozumienia. Zresztą nawet w sytuacji społecznej patrząc np. na zdjęcie grupowe z imprezy (ale złapane naturalnie, a nie „ustawione”) jesteśmy w stanie wychwycić dużo informacji o wzajemnych relacjach osób na fotografii.

I podobnie, w mojej ocenie, działa proces w ustawieniach hellingerowskich. Ludzie patrzący na przestrzenną relację innej rodziny tworzą sobie w głowie jej symulację – i odgrywają swoją rolę w tej symulacji. Dlatego też potrafią wychwycić, że kogoś w takiej symulacji brakuje. Działa tu ten sam mechanizm który sprawia, że jeśli wytniemy ze zdjęcia grupowego jedną osobę, nawet idealnie uzupełniając tło, to postawy innych nagle staną się nieco nienaturalne. Bo reagowali na kogoś, kogo teraz nie ma.

Dlatego też zmiana ustawienia takich osób może potencjalnie pomóc klientowi – bo pomaga przestawić ten sam układ w głowie klienta, co może prowadzić do tego, że zacznie różne osoby z systemu inaczej traktować, co z kolei zmieni dynamikę całego systemu. Oczywiście to, czy faktycznie pomaga, czy nie, wymaga faktycznych badań w temacie, a tych na ten moment brak.

Jednocześnie jednak wydaje mi się istotnym wskazanie, że ewentualne działanie ustawień nie wymagałoby żadnej paranormalnej ekwilibrystyki, żadnego wczytywania się w nieistniejące pole morficzne czy innych dziwnych pomysłów. Zamiast tego mamy dość prosty mechanizm reprezentacji przestrzennych – oraz ich odczytywania – połączony z elementami psychodramy. Takie wyjaśnienie zdecydowanie zwiększa prior probability – wstępne prawdopodobieństwo działania – tej metody. Choć oczywiście od wyższego PP do solidnych testów jeszcze długa droga.



Potrzebujesz dawki solidnej determinacji do działania? Chcesz zaangażować się bardziej, usprawnić swoje działanie, wesprzeć swoją motywację? Chcesz by Ci się bardziej chciało, a co ważniejsze - chcesz być w stanie robić to co trzeba, nawet gdy Ci się niezbyt chce? Poznaj e-kurs Determinacja w Działaniu! 26 lekcji wideo, 210 minut, praktyczne i konkretne rozwiązania do wprowadzenia w życie od razu! Już teraz na Mindstore.pl


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis