Nieco o mitach na temat miłości

Rozwijając temat walentynkowy, chciałbym poruszyć kilka mocno toksycznych mitów, które przewijają się w temacie miłości. Często pracuję z nimi u klientów i bardzo bezpośrednio widzę krzywdę, jaką mogą robić ludziom.


Mit 1: Miłość po prostu musi się sama wydarzyć

Chłopak idzie ulicą, patrzy, a tam nagle jest ONA… I już wie. I już ją kocha.

Nie ma różowego pojęcia o tym kim jest, co lubi, jaką jest osobą… Pal licho, to miłość, na pewno im się uda!

Dziewczyna jest na imprezie, odwraca się, a tam ON… I już wie. I już go kocha.

Nic nie wie na jego temat, nie wie, że w rzeczywistości zupełnie do siebie nie pasują… Pal licho, to miłość, na pewno im się uda!

iStock_000008598145Small

No więc… Nie.

Po pierwsze, to nie miłość. To zauroczenie. Chemia. Emocjonalnie przyjemne, ale neurologicznie odpowiadające zwykłej używce. Zauroczenie MOŻE przerodzić się w miłość, ale wcale nie musi. Będzie zdecydowanie częstsze u młodych ludzi, element naturalnego instynktu do parowania się i rozmnażania. Sęk w tym, że zauroczenie trwa maksymalnie kilka miesięcy, potem hormony opadają… i albo jest coś wspólnego między ludźmi, albo nie.

Filmy, książki, itp. lubią ten element pomijać. Finał to moment gdy on zdobędzie ją (dużo rzadziej: ona zdobędzie jego). A ich wspólne życie razem? „Docieranie się” (nie, nie w tym znaczeniu! :P ), znajdowanie wspólnych zainteresowań i sposobów spędzania czasu, wartości? Na to zwykle spuszcza się zasłonę milczenia – i dobrze, bo jeszcze okazałoby się, że Książę z Bajki po poślubieniu Królewny Śnieżki lubi skoki w  bok z Różą Czerwoną ;)

Rzeczywiste związki tak nie działają. W rzeczywistych związkach potrzebna jest praca nad sobą i nad związkiem. Ba! Sukces związku i szczęście partnerów można z ogromną trafnością przewidzieć właśnie po ich skłonności do takiej pracy. Oznacza to, że cechy drugiej osoby są ważne, podobnie jak jej zainteresowania, cele życiowe, wartości, itp.

Szanse na to, że osoba którą przypadkiem spotkałeś i po prostu Ci się fizycznie spodobała będzie pasowała do Ciebie pod innymi względami są naprawdę niewielkie. W rzeczywistości na miłość – miłość, nie zauroczenie – trzeba sobie zapracować. Rodzi się z poznania drugiej osoby, zbudowania z nią czegoś wspólnego. W tym sensie może się „po prostu wydarzyć”, jeśli przez „po prostu wydarzyć” masz na myśli „spędzisz masę czasu z drugą osobą np. w ramach uprawiania wspólnego hobby i nagle odkryjesz, że czujesz do niej coś więcej”.

Problem w tym, że dla większości osób „po prostu wydarzyć” znaczy raczej stare, dobre, filmowe i całkowicie sztuczne „idę ulicą i nagle widzę tą osobę i wiem że to ona… i zaczynam się zachowywać jak psychopatyczny stalker…”*

*Właśnie, z jakiegoś powodu romanse lubią przedstawiać jako romantyczne takie zachowania, które w normalnym świecie uznalibyśmy za chore, zboczone i żałosne… A zakochany dostałby wyrok w zawieszeniu i zakaz zbliżania się do swojej „ukochanej”.


Faktyczna miłość tak po prostu nie działa. Taka „miłość” to w najlepszym wypadku zauroczenie, a w najgorszym chora obsesja rodem z Petrarki czy innego Goethego… To nie miłość. To projekcja swoich fantazji na osobę, której nie znasz. To coś z czego się wyrasta, a jeśli się nie wyrośnie -to niestety jest to coś co się po prostu leczy. Tymczasem ogromna część „klasyki” romansów i kultury romantycznej zachodu opiera się właśnie na pracach takich obsesyjnych fantastów, osób niespełnionych we własnej miłości i nie mających nawet okazji przekonać się na czym polega związek z drugą osobą.

Jeśli wierzysz w ten mit, proszę, przestań. Robisz nim sobie wielką krzywdę.

Miłość, związek – to wszystko bierze się z POZNANIA drugiej osoby. Ze zbliżenia się do niej. A to nie dzieje się ot tak, nagle, na ulicy! To wymaga czasu i zaangażowania.

I dobrze, bo jest tego warte :)


Mit 2. Mit drugiej połówki

Bo gdzieś tam, podobnie jak pasja, czeka też na nas ta druga połówka… Ta druga osoba idealnie dopasowana do nas…

Mhm..

Tak.

Na SIEDEM MILIARDÓW LUDZI jest akurat jedna jedyna osoba nam przeznaczona i musimy tylko na nią trafić.

Bo oczywiście w magiczny sposób ta osoba akurat będzie obecna akurat w naszym rejonie świata i możemy w ogóle na nią trafić…

Tiaaaa…

Wiesz co, zagraj w lotka, serio. Tam masz szansę jeden do trzynastu milionów… Tu masz do siedmiu MILIARDÓW ;)


Albo po prostu chodźmy po rozum do głowy i uznajmy, że idea „drugiej połówki” jest czysto metaforyczna. Że chodzi o to, że niektóre osoby bardziej do nas pasują, a inne mniej i że warto znaleźć taką osobę, z którą będziemy się czuć dobrze. Że nie jesteśmy skazani na kiepski związek. Że mamy inne opcje.

Ale nie, że mamy jedną jedyną inną opcję i jak jej nie znajdziemy, to po ptakach.

Jak śpiewa Tim Minchin do swojej żony „Jakbym nie miał ciebie… miałbym kogoś innego. (…) Twoja miłość jest jedna na milion, nie dałoby się jej kupić za żadną cenę… Ale z pozostałych 999.999 innych miłości, statystycznie niektóre byłyby równie fajne.” Idea „drugiej połówki” jest fajna gdy daje nam więcej możliwości, ale potwornie szkodliwa gdy nam je odbiera.

Dlaczego? Choćby dlatego, że ludzie się zmieniają w toku życia. I może Ty musisz dorosnąć, żeby być w stanie zbudować odpowiedni związek. A może osoba, z którą teraz jesteś w związku jeszcze nie dorosła – i przy Tobie nie dorośnie, choć gdyby już dorosła, to dobrze by Wam było ze sobą.

Skupienie się na „znalezieniu drugiej połówki” oznacza, że odrzucisz wiele możliwości na wspaniały związek, wiele okazji do rozwoju, a tej „wymarzonej” połówki prawdopodobnie i tak nie znajdziesz.

Bo wiesz co? Wiążemy się z całą osobą, Prawdziwą, oddzielną, złożoną osobą, a nie z „połówką nas”. Nie z naszymi brakami, czy czymś co ma nas uzupełnić. Z drugą, wspaniałą, ułomną, cudownie złożoną, prawdziwą osobą. Warto to mieć na uwadze.


Mit 3. Przeciwieństwa się przyciągają

Mówiąc krótko? Ludzie to nie magnesy.

Ludziom często wydaje się, że chcą partnera/partnerki odmiennego od siebie, że osoba podobna będzie „nudna”. Ale w praktyce?

W praktyce było to wielokrotnie badane i jakoś tak wychodzi, że osoby z wyższym wykształceniem zwykle wiążą się jednak z osobami z wyższym wykształceniem. Osoby o podobnym poziomie atrakcyjności (ocenianym przez niezależnych sędziów) tworzą trwalsze pary. Osoby o podobnych (choć nie identycznych) poglądach i osobowościach** czują się szczęśliwsze w związku i ich związku trwają dłużej – zwłaszcza, gdy same postrzegają siebie jako podobne. I tak dalej, i tak dalej…

**Szczególnie istotna zdaje się tu być sumienność – to jak jesteśmy zorganizowani, zmotywowani do działania, pracowici, itp.

Owszem, totalne podobieństwo może być problematyczne – jakaś doza autonomii jest zdrowa w każdej relacji, dobrze by partnerzy mieli jakieś własne hobby, poglądy, itp. Ale generalnie rzecz biorąc, lepiej jest mieć wiele wspólnego z partnerem/partnerką, jakoś tak ułatwi to spędzanie razem czasu przez kolejnych kilkadziesiąt lat… Wiem, zdumiewające ;) Osoby zupełnie odmienne mogą się wydawać atrakcyjne i ekscytujące, ale prawdopodobieństwo trwałej, udanej i szczęśliwej relacji z nimi jest zdecydowanie mniejsze. Nie jest ona niemożliwa – mówimy o prawdopodobieństwie – ale zdecydowanie mniejsza…


Oczywiście, te te mity nie są jedynymi i będę pewnie wracał do tematu, ale nawet pozbycie się tych trzech fantazji będzie zdecydowanie korzystniejsze dla zdrowia Twoich relacji :) A warto o nie zadbać, bo miłość to jednak fajna rzecz ;)


Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Zgadza się co do tego, że literatura i film koncentrują się tylko na romantycznej miłości, która tak naprawdę jest tylko krótkotrwałym zauroczeniem.

    – “Dlaczego bajki kończą się ślubem? Odp: “Bo na ślubie kończy się bajka”

    Ludzie, zwłaszcza w wieku nastoletnim niestety są podatni na ogromny wpływ mediów i w taki błędny sposób postrzegają miłość.
    Najgorzej jest kiedy przebiega to nierównomierne u dwóch osób. U jednej początkowe zauroczenie przeradza się w coś głębszego, chce ona kontynuować związek, traktuje go na poważnie i jest pełna nadziei. Wtedy zostaje porzucona ze złamanym sercem, gdyż u drugiej, kompletnie nie gotowej na to czy “nie dojrzalej” osoby to zauroczenie się kończy. Z tego powodu jest najwięcej zawodów miłosnych.

    Może będę stronnicza, ale częściej, zwłaszcza u bardzo młodych osób, to właśnie
    u kobiety zauroczenie ewoluuje w stronę czegoś poważnego a u mężczyzny szybko się kończy. Nie wiem, czy słyszałeś coś o tzw “syndromie Romeo”? Facet uzależniony jest tylko od pierwszej krótkotrwalej fazy zakochania. Kiedy ona się kończy, to rzuca dotychczasową dziewczyne i znajduje sobie nową, by przezywać z nią wszystko od początku. I tak w kółko.

    Bardzo bliski jest mi mit o magnesie.
    Sama zaobserwowałam i doświadczylam, że jest odwrotnie. Trudno sobie wyobrazić, że np. facet o neoliberalnych poglądach zainteresuje się lewicową aktywistką i odwrotnie. Nic z tego nie będzie, bo oboje są do siebie raczej wrogo nastawieni. Choć, kto wie? Może znajdzie się jakieś inne głębokie podobieństwo co ich przyciągnie wbrew środowisku z jakiego się wywodzą. Ale to należy do rzadkości.

    Chcesz, czy nie, prawdziwa miłość budowana jest na podobieństwach. Temat podobieństw i przeciwieństw jest jak góra lodowa. Te podobieństwa decydujące o powodzeniu związku są głęboko pod wodą. Patrząc z boku na jakąś naprawdę dobraną parę może się wydawać, że z pozoru się różnia – wyglądem, pochodzeniem, kulturą, wykształceniem, zainteresowaniami.

    Ale zdecydowanie przyciągnęły ich PODOBNE cechy, które nie zawsze są widoczne. Miały one większą siłę niż różnice. Mogą to być np. podobna osobowość, podobne wartości życiowe oraz podobne doświadczenia z przeszłości i podobne reakcje na nie. To daje znakomite zrozumienie się nawzajem.

    Przeciwieństwa przyciągają się tylko w magnesie.
    Przykładów jest całe mnóstwo:

    – najtrwalsze przyjaźnie rodzą się dlatego, że coś ich łączy a nie dzieli, podobnie jak pary
    – najlepiej rozmawia Ci się z człowiekiem, który jest podobny do Ciebie z którym się zgadzasz i rozumiesz, w przeciwnym razie rozmowa jest pełna nerwów, nieufności i nudy
    – ludzie zrzeszają się w grupy tylko po to by dzielić wspólne PODOBNE poglady, zainteresowania, cele a nie przeciwne. W przypadku polityki przeciwieństwa nie tylko się odpychają ale i zwalczają nawzajem.
    – sprzedawca aby coś sprzedać musi jak najbardziej upodobnić się do potencjalnego klienta. Jeśli mu to się nie uda prawdopodobnie usłyszy NIE
    – kiedy Ty chcesz cokolwiek osiągnąć, wynegocjować sprawę, która zależy od innych ludzi, dotrzeć do kogoś to musisz stać się do danej osoby podobny. Jeśli zademonstrujesz mu, że jesteś inny to albo Ci nie zaufa albo nie zwróci na Ciebie uwagi

    Spójrzmy prawdzie w oczy.
    Przeciwne odpycha przeciwne.
    Podobne przyciąga podobne.

    Pozdrawiam
    Dorota

  • Tu muszę podpowiedzieć „po psychologicznemu” – to zależy ;)

    1. PUA generalnie budowane jest pod, cóż, amerykańskie klubowiczki z wielkich metropolii wschodniego i zachodniego wybrzeża. A to bardzo specyficzna grupa. Próby uogólniania tego wychodzą różnie, jeszcze przejdą jak adaptujesz to do bananowej młodzieży z warszawskich klubów, ale w wypadku wielu grup wiele rzeczy po prostu nie wejdzie, bo nie ma jak.

    2. Jest zdecydowanie budowane na krótkoterminowe relacje – ilu PUA jest w żonatych, w szczęśliwym, wieloletnim związku? No właśnie.

    3. Niewątpliwie niektóre kobiety nie szukają przyjaciela i obchodzą je tylko emocje. A dla innych intelekt będzie afrodyzjakiem, podobnie jak świadomość, że w facecie mogą znaleźć wsparcie i oparcie.

    Więc ogólnie – metody na pewną specyficzną grupę kobiet mogą zadziałać – w większości młode klubowiczki. Ze starszymi, bardziej doświadczonymi, bardziej wymagającymi od życia, itp. może już być „deczko” trudniej. Wiele rzeczy z PUA wciąż może być przydatne, ale trzeba je wykopać z masy szajsu i stereotypów ;)

    A no i oczywiście niektóre zachowania PUA na świecie to ewidentny szajs, manipulacja i wręcz molestowanie (niesławny był jeden gość, który molestował tak japonki) i powinni niektórzy być za to po prostu karani prawnie, bo jak najbardziej łamią prawo.

    Btw. Co do bzdur ideologii friendzone’u, to pisałem o tym w oddzielnym tekście.

    • Nadal anonim

      Dzięki za odpowiedź. Nawiązując jeszcze do tych teorii podrywu, ciekawi mnie jedna rzecz – język ciała, rzekome znaki wysyłane przez kobiety opisywane w licznych artykułach. Czy można założyć, że wszystkie kobiety działają na tych samych zasadach? Czy „mała ciemna metalówa” wyrazi zainteresowanie mężczyzną w podobny sposób, jeśli o podświadome sugestie chodzi, co bardziej popularne typy dziewczyn? Ciekaw jestem jak bardzo można uogólniać w przypadku relacji damsko-męskich. Raczej mało kto zwraca uwagę na odmienność różnych jednostek, jak gdyby podświadomość działała tak samo…

      • Duża część sygnałów uwodzenia żeńskiego jest po prostu sygnałami statusowej uległości (tak jak duża część sygnałów uwodzenia męskiego jest po prostu sygnałami statusowej dominacji), więc raczej będą one podobne, ryzyko jest inne – że ktoś demonstruje zachowanie statusowe, a my odczytamy je jako zachowanie seksualne.

  • SkrzydlataZmija

    Moim zdaniem, przyciągają się ludzie wychowani w podobnym środowisku, tzn.
    np. klasa średnia, klasa robotnicza, wielkie miasto, małe miasto, środowisko
    artystyczne, środowisko rolnicze, ta sama religia, kultura itd.

    Natomiast jeśli chodzi o cechy wrodzone (genetyczne) przyciągają się ludzie
    odmienni, są dla siebie atrakcyjni, ciekawi, egzotyczni nawet (szczególnie
    ludzie różnych ras, karnacji skóry).

    Zauważyłem też, że
    przyciągają się ludzie na zasadzie: ja jestem pierwszym dzieckiem, a ona drugim
    dzieckiem w rodzinie (dzieje się to oczywiście bez świadomości faktu, tylko na
    zasadzie cech: on bardziej odpowiedzialny, ona ryzykantka, albo na odwrót).

    • Prosiłbym jednak o badania w temacie, a nie subiektywne obserwacje których naprawdę nie da się wiarygodnie uogólnić :)