Litości!

Rozbraja mnie sytuacja, w których niewielkie firmy są tak zadufane w sobie, że jeśli cokolwiek złego im się dzieje, to zaraz konkurencja.

Strona zhackowana? Konkurencja wynajęła hackerów, bo przecież nie ma opcji, że bot albo dzieciak się bawiący.

Zmiana pozycjonowania? Konkurencja to zrobiła, bo przecież nie ma opcji, że google zmienił coś w automatach.

Kontrola skarbówki? Konkurencja doniosła, bo przecież nie mogła być przypadkowa, ani nie mógł donieść zazdrosny sąsiad czy niezadowolony klient…


Serio, ludzie! Nieco dystansu do siebie i do tego jak jesteście ważni na rynku.

klotnia

Konkurencja czyha wszędzie!

Z jakiegoś powodu najczęściej takich twierdzeń nie rzucają wielkie firmy, gdzie konkurencji mogłoby się faktycznie opłacać coś namieszać. Gdzie prowadziłoby to do setek tysięcy złotych strat i znaczącej utraty wizerunkowej.


Nie.


Najczęściej takie hasła widać od zapyziałej burgerowni z końca miasta, której wydaje się, że robi tak cudowne burgery, że konkurencja po prostu musi im zniszczyć stronę. Cóż, byłem w tej burgerowni – mięso dobre, bułki kiepskie, frytki zimne, obsługa strasznie niedopracowana i wolna. Konkurencja naprawdę nie ma się czego obawiać.

Najczęściej takie podejście prezentują, innymi słowy, mikroprzedsiębiorcy, którym sodówa ewidentnie uderzyła do głowy.


Proszę, jeśli masz takie tendencje, nie rób tego. Zrozum, naprawdę nie jesteś tak ważny.

Takie rzeczy zdarzają się naprawdę wszystkim.

Też miałem losową kontrolę podatkową. Pojechałem, załatwiłem, ot wylosowali mnie i tyle.

Też miałem problemy z mailem. To firma na której miałem serwery spaprała, a nie dziwne machinacje konkurencji.


Takie rzeczy mogą się konkurencji opłacać, ale na poziomie setek tysięcy obrotu. I to miesięcznie albo dziennie. A jeśli już ktoś chce Ci zrobić na złość, to dużo bardziej prawdopodobne, że robi to niezadowolony klient, albo ktoś, kogo po prostu wkurzyłeś. Tak osobiście jako człowiek, a nie jako konkurent biznesowy.

Nieco pokory, nieco dystansu. Nieco luzu :)

Naprawdę nikt z nas nie jest tak ważny, jak mu się wydaje :)



Zgodnie z zapowiedzią, rozpoczynamy Finalną Wyprzedaż ChangeMasters. Te produkty nie będą już do kupienia po Brexicie - chcę uniknąć zamieszania w rozliczeniach z właścicielami praw autorskich. Ponieważ potrzebuję dwóch tygodni na domknięcie kwestii z nimi, do 15 marca wszystkie produkty ChangeMasters (Andrew Austin, James Tripp, Michael Perez) są w promocji 50%, a po tym terminie TRWALE znikną ze sklepu. (Oczywiście wszyscy, którzy kupili, będą wciąż mieli dostęp.)
 
W ofercie materiały m.in. n.t. skutecznego coachingu, hipnozy, pracy z metaforami, utraty wagi czy rozwoju biznesu coachingowo-szkoleniowego.
 
(Sytuacja mogłaby się zmienić gdyby jakimś cudem Brexit jednak nie miał miejsca, ale jest to obecnie mocno wątpliwe.)
 
Pełna oferta dostępna jest TUTAJ

 

 


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis