Spośród wielu modeli, jakie wykorzystuje w swojej pracy, jest jeden, który zawsze jest wysoko ceniony przez klientów. To „Krzywa Uczenia” opisana przez amerykańskiego nauczyciela i psychologa, George’a Leonarda.

Brak Ci twardych argumentów? Zapraszam do biblioteki...

Krzywa Uczenia to pięciostopniowy proces, opisujący rozwój większości umiejętności i wiedzy. Wygląda ona mniej więcej tak:krzywa uczeniaFaza pierwsza nauki to okres szybkiego wzrostu (1). Gdy zaczynamy się czegoś uczyć, możemy liczyć na szybkie postępy, bo cokolwiek zrobimy będzie już dużo ponad tym, co potrafiliśmy wcześniej. To bardzo przyjemna faza, gdzie każdy włożony wysiłek rodzi wyraźne i łatwe do dostrzeżenia efekty. Wszystko co dobre, kiedyś się jednak kończy…


I to całkiem popisowo, na szczycie (2).  Szczyt ma miejsce, gdy zaliczyliśmy już fazę szybkiego wzrostu, a do tego mamy wyjątkowo dobry dzień. Umiejętności są bowiem, ze swojej natury, sinusoidalne. Raz dają lepsze efekty, raz gorsze, „orbitując” wokół pewnej średniej wartości (która może w toku treningu rosnąć). Szczyt zachodzi gdy wzrost łączy się z najwyższym punktem osi. I jest bardzo przyjemny. Dobrze, bo za chwile będzie…


Spadek (3), czyli okres kiedy po wejściu na szczyt nasze umiejętności opadają. Spadek jest frustrujący, bo wiemy, że potrafimy lepiej, ale nie wychodzi. To jednak tylko wstęp do prawdziwego horroru…


Plateu, czyli płaskowyż (4), to dla większości osób absolutnie najgorszy okres na krzywej nauki. To czas, gdy trenujemy, działamy, raz za razem próbujemy, a nasze wyniki zdają się stać w miejscu. Jest to często okres ogromnej frustracji, jeszcze podkreślanej świadomością szczytu (2) i tego, że potrafiliśmy lepiej. Aż w pewnym momencie zły urok zdaje się mijać i…


Nadchodzi faza ponownego wzrostu (5), która jest jednocześnie tożsama z pierwszym okresem szybkiego wzrostu (1). Cały proces rusza od nowa, zaliczamy kolejny wzrost, szczyt, spadek, plateu i tak dalej, i tak dalej. Nieustanny cykl rozwoju.

book-1797_640

Co zachodzi pod spodem?

W rzeczywistości najbardziej frustrująca faza, plateu, jest też najbardziej korzystną. To właśnie ten okres, kiedy Twój mózg utrwala poznane kompetencje, wiedzę i zachowania. Automatyzuje je, dzięki czemu, gdy proces ulegnie zakończeniu, zwolni Ci się ogromna ilość mocy poznawczych, wcześniej poświęcanych na świadome dbanie o te elementy.

Wcześniej musiałeś myśleć o krokach w tańcu, nagle ciało samo się rusza, a Ty możesz się skupić na prowadzeniu partnerki.

Dotychczas musiałeś świadomie zwracać uwagę na potrzeby sygnalizowane przez klienta, teraz wyłapujesz je automatycznie i możesz poświęcić więcej uwagi odpowiedniemu przedstawieniu swojej oferty.

Przedtem musiałeś pilnować zmiany biegów, teraz ręka sama po nie sięga i jesteś w stanie bardziej skupić się na sytuacji na drodze.

Przykłady można mnożyć i z pewnością znajdziesz wiele w swoim życiu. Krótko mówiąc: plateu jest super i daje Ci ogromne korzyści. To właśnie ten okres umożliwia późniejszy, kolejny skok jakościowy.

Jest też potwornie, niemożebnie frustrujące.


Jak radzić sobie z krzywą uczenia?

Jest pięć strategii, które ludzie zwykle przyjmują w reakcji na taką strukturę uczenia. Cztery z nich nie działają, jedna działa nieźle, choć jest mało przyjemna.

A) Pierwszy we wsi/mistrz jednej piosenki – każdy chyba znał w młodości kogoś takiego. Facet z gitarą, który na każdej imprezie potrafił grać tylko jeden utwór. Jak ktoś go prosił o inny, oddawał mu gitarę i kazał samemu grać, albo się wymawiał. Albo mistrz szachowy we wsi czy miasteczku, który nigdy nie podjął wyzwania w postaci turnieju w większym mieście.

Mistrz jednej piosenki doszedł do szczytu i jest mu tam dobrze. Umie swoje, nie chce przeżywać plateu, więc trzyma się szczytu i orbituje wokół niego. Przyjemne, choć mało rozwojowe.

B) Słomiany zapał – osobę ze słomianym zapałem kręci faza szybkiego wzrostu. Przerzuca się więc z tematu na temat, za każdym razem doświadczając tej fazy i zmieniając zainteresowanie ilekroć zacznie się spadek.

C) Jestem do niczego – w odróżnieniu od pierwszego we wsi czy słomianego zapału, ta osoba dochodzi do spadku, albo nawet plateu, po czym poddaje się, uznając, że po prostu się nie nadaje. W związku z tym, wycofuje się.

D) Przetrenowanie/sterydowiec – ta osoba dochodzi do plateu, ale nie ma do niego cierpliwości. Próbuje więc na siłę wymusić dalszy rozwój. Zaczyna trenować dużo więcej i dużo ciężej. Może przyjmuje różnego rodzaju mniej lub bardziej niebezpieczne i nielegalne wspomagacze ciała i umysłu. Staje na głowie, byle tylko „przemóc” plateu. Czasem udaje mu się skrócić ten okres, ale prędzej czy później taka strategia prowadzi do mniej lub bardziej dosłownej kontuzji. Często przekreślającej dalszy rozwój w danym obszarze.


No dobrze, te metody nie działają. Co w takim razie działa?

E) Zaciśnij zęby, zaakceptuj jak jest i po prostu przejdź przez plateu – wiem, boli. Zaliczałem to nie raz i moja pierwsza reakcja na uświadomienie sobie, że jestem w plateu była zawsze mało cenzuralna. Z drugiej strony, taka świadomość faktycznie pomagała, pozwalała się wyrwać z pęt perfekcjonizmu i frustracji „przecież mogę lepiej”. Dawała świadomość „ok, to plateu, przejdź przez to, a zaliczysz fajny skok umiejętności.”

Ta świadomość faktycznie pomaga. Czyni cały niemożliwy do uniknięcia proces łatwiejszym do zaakceptowania. Tak, będzie plateu, ale jak je przecierpisz, dużo Ci to da. Wyluzuj, to nie z Tobą jest coś nie tak, to po prostu naturalna faza procesu nauki.

Oczywiście, jeśli plateu zdaje się ciągnąć miesiącami czy latami, to może warto się mu przyjrzeć. Ale kilka dni, tygodni, nawet miesiąc-dwa? To norma, a jak przez to przejdziesz, będzie tylko lepiej! :)


Gdy przedstawiam krzywą uczenia na szkoleniach lub coachingach, klienci często reagują zdumieniem i ulgą. „To nie tylko u mnie tak jest? Myślałem, że to coś ze mną jest nie tak, że jestem jakiś głupszy.”

Uświadomienie sobie tego procesu może pomóc przezwyciężyć słomiany zapał, przemóc pokusę „przetrenowania” i po prostu zaakceptować, że faza plateu będzie musiała mieć miejsce w toku rozwoju. Dzięki temu można do niej podejść z większym dystansem i dużo mniejszym napięciem, co czyni ją zdecydowanie bardziej znośną. Czasami sama świadomość struktury procesu faktycznie pomaga sobie z nim poradzić :)


Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem.


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis