Nieśmiałość bierze się z przerośniętego poczucia własnego znaczenia…

Nieśmiałość bierze się przerośniętego poczucia własnego znaczenia, a nie ze zbyt małego poczucia własnej wartości. Oczywiście, to uogólnienie. Są osoby nieśmiałe, które mają jednocześnie zbyt małe poczucie własnej wartości. Są to jednak bardzo nieliczne osoby.

Jak je rozpoznać? Dobrym przykładem jest tutaj Teresa, sesję z którą możesz obejrzeć na mojej stronie www.krolartur.com . Teresa faktycznie miała niskie poczucie własnej wartości – tak niskie, że uważała, że nie zasługuje nawet na kubek kawy czy herbaty, albo na ciasteczko, gdy mnie odwiedziła. Gdy dostała kiedyś nieoczekiwane pieniądze – aż się pochorowała. Praca z tym problemem obejmuje wiele aspektów, od obecnego postrzegania siebie przez klienta, po pracę z negatywnymi wspomnieniami, z których wywodzi się taka postawa. Sesja z Teresą doskonale pokazuje czym jest faktyczne poczucie niskiej wartości i w takim wypadku nieśmiałość też może wystąpić, ale na zasadzie „nie jestem warta tego, żeby ktoś chciał ze mną rozmawiać.”

Większość osób mających problemy z nieśmiałością tak jednak nie myśli. Ich podejście brzmi raczej „żeby tylko inni nie pomyśleli sobie o mnie źle”, „chcę dobrze wypaść”, itp. To nie jest podejście osoby, która uważa, że jest mało warta. To podejście – jakkolwiek szokująco może to zabrzmieć dla niektórych – osoby, która uważa, że jest dużo warta i nie chce stracić takiej pozycji w oczach innych ludzi. To zaś stanowi wręcz kluczową różnicę przy pracy z takim klientem. Ludziom niepewnym siebie najbardziej pomaga nauczenie się, że nie muszą dobrze wypadać, bo wcale nie są w centrum uwagi. Inni ludzie mają naprawdę dużo lepsze rzeczy do roboty, niż myśleć sobie o nich. Przekazanie takiej postawy stanowi kluczową interwencję w pracy z nieśmiałością.

Niestety, często klienci z jednym problemem znajdują i stosują rozwiązania dopasowane do innego. Człowiek z nadmiernym poczuciem własnego znaczenia, stosując narzędzia przeznaczone dla osób o niskim poczuciu własnej wartości ryzykuje przemianę w aroganckiego drania, zupełnie oderwanego od rzeczywistości. Z kolei człowiek o niskim poczuciu wartości, stosując narzędzia przeznaczone do pracy z nieśmiałością, może się jeszcze bardziej zdołować i przyblokować. Często główną częścią interwencji z taką osobą jest nie tyle usuwanie pierwotnego problemu, co, niekiedy dużo trudniejsze, pozbycie się efektów wcześniejszych, nietrafionych prób radzenia sobie z nim.


Jeszcze tylko kilka dni zostało na skorzystanie z przedpłaty na wiosennego Praktyka Beyond NLP! 17-25 marca 2018, Warszawa, 9 dni intensywnej pracy nad sobą. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Mag

    Ładna teoria. Między wysokim poczuciem własnej wartości, a koncentracją na sobie jest jednak różnica. Dlatego zgrabny wywód, ale przekombinowany. Założenie o kontrowersyjności natomiast się powiodło :)
    Pozdrawiam

  • Błażej

    Jeżeli ta teoria udowadniana jest w praktyce efektami pracy Artura, to stawiałbym na to, że to nie teoria…

  • Mag, właśnie wbrew pozorom, może i różnica jest, ale jedno jest do drugiego wymagane. Jeśli ktoś nie uważa, że jest na tyle ważny, żeby inni zwracali na niego uwagę i np. reagowali na to co robi, obmawiali go, itp. to po co miałby się tym przejmować?

    Często taki człowiek nie będzie nawet tego świadomy, bo przywykł do myślenia o sobie jako o mającym niskie poczucie własnej wartości i często nie jest nawet świadomy jak się pozycjonuje w swojej głowie wobec innych ludzi (często w wyniku tego, jak był wychowany).

  • Kama

    Skoro nieśmiałość bierze się z przerośniętego poczucia własnej wartości to coś mi tu nie gra. Zatem, każdy dla siebie jest najważniejszą istotą na ziemi, i to w moim i wyłącznie moim interesie leży, by być jakimś/myśleli o mnie jakoś. Ktoś kto ma małe poczucie własnej wartości (z tym niezasługiwaniem na wszystko) dalej myśli o sobie, że mnie nie zaakceptuje, ze mi się nie należy i tak dalej. Oni mają również duże poczucie znaczenia, ale swojej małości. Są święcie przekonani że nie zasługują na to, tak jak ktoś święcie przekonany że na to zasługuje. Likwidując poczucie znaczenia w własnych oczach co uzyskamy, poza tym że przestaniemy dbać o swój własny interes??

  • Kama, no właśnie w tym „jakoś” tkwi pułapka. Bo jesteśmy genetycznie uwarunkowani, by dążyć do uzyskania jak największego statusu, ale wysoki status wcale nie jest taki korzystny. Wręcz przeciwnie, bardzo często dążenie do wysokiego statusu jest po prostu głupie. To co zaraz napiszę, będzie oczywiście strasznym uogólnieniem, ale generalnie można by to ująć tak:
    – osoby o niskim poczuciu wartości dążą do niskiego statusu
    – osoby o zbyt wysokim poczuciu wartości dążą do wysokiego statusu, za cenę wszystkiego, co to ze sobą ponosi – bo jak jesteś na górze, to jesteś na celowniku wszystkim, a im wyżej jesteś, tym boleśniejszy będzie upadek
    – osoby o zbyt wysokim poczuciu wartości, które zastosowały na sobie narzędzia do pracy z ludźmi o niskim poczuciu wartości wybijają się jeszcze wyżej i wkręcają się w stany „nie obchodzi mnie, co inni o mnie myślą”, ale ich działania są skrajnie z tym sprzeczne
    – osoby które zbudowały sobie faktyczną pewność siebie nie przejmują się statusem i używają go narzędziowo – czym po drodze, paradoksalnie, zwykle budują dość wysoki status, ale nie jest on już celem.

    Likwidując przywiązanie do statusu zyskamy po prostu wolność i większą swobodę działania, przestaniemy być uzależnieni od potwornie wrednej siły.

  • Kama

    Ale tylko ktoś kto ma przekonanie o sobie w kontekście „jestem lepszy” będzie dążył do władzy. To nie jest genetyczne uwarunkowanie, tylko historia która przekłada się z pokolenia an pokolenie.
    „Likwidując przywiązanie do statusu zyskamy po prostu wolność i większą swobodę działania, przestaniemy być uzależnieni od potwornie wrednej siły.”
    Z tym zdaniem jak najbardziej się zgadzam, lecz co to ma do poczucia znaczenia?

    „osoby które zbudowały sobie faktyczną pewność siebie nie przejmują się statusem i używają go narzędziowo – czym po drodze, paradoksalnie, zwykle budują dość wysoki status, ale nie jest on już celem.” A jest jakaś nie faktyczna pewność siebie? Sztuczna?

    „osoby o zbyt wysokim poczuciu wartości, które zastosowały na sobie narzędzia do pracy z ludźmi o niskim poczuciu wartości wybijają się jeszcze wyżej i wkręcają się w stany „nie obchodzi mnie, co inni o mnie myślą”, ale ich działania są skrajnie z tym sprzeczne” Może to moje halucynacje, ale wydaje mi się, że to nie poczucie wartości lecz ignorancja.

  • 1) Kama, dążenie do wysokiego statusu jest genetycznie uwarunkowane, ilekroć masz wyższy status dostajesz nieco hormonalnej nagrody bezpośrednio do mózgu, bo 100.000 lat temu Twoi przodkowie mający wyższy status mieli większe szanse na przeżycie i odchowanie dzieci. Co więcej, chodzi bardzo konkretnie o status w kontekście Twojego plemienia, grupy w której jesteś (dlatego np. milioner mieszkający w dzielnicy miliarderów będzie się zwykle czuł biedakiem, mimo, że obiektywnie jest bardzo majętny).

    2) Poczucie znaczenia, to właśnie poczucie posiadania wysokiego statusu i potrzeba utrzymania go.

    3) Tak, jest nawet sporo odmian sztucznej pewności siebie. Generalnie rzecz biorąc, prawdziwa pewność siebie to ta, w której nawet nie zdajesz sobie sprawy, że jesteś pewna siebie, po prostu robisz różne rzeczy, ew. kilka godzin czy dni później stwierdzasz, retrospektywnie – „kurcze, ciekawe, kiedyś bym się nie odważyła tak zachować, a teraz po prostu to zrobiłam nawet o tym nie myśląc”.

    Natomiast jest sporo stanów, które są opisywane jako pewność siebie, a które pewnością nie są. Np. nakręcenie czy euforia. Stany fajne, niewątpliwie, ale w przeciwieństwie do prawdziwej pewności siebie jedynie chwilowe.

  • Z iloma osobami pracowałeś aby wyciągnąć taką tezę?

    • Teza nie jest moja, pochodzi od Andrew Austina, natomiast jest potwierdzana przez moje doświadczenie i spokojnie ponad 200 osób z różnym zakresem kwestii nieśmiałości.

  • „osoby o zbyt wysokim poczuciu wartości, które zastosowały na sobie narzędzia do pracy z ludźmi o niskim poczuciu wartości” – podaj proszę przykład narzędzi do zastosowania w tym przypadku, oczywiście wg teorii błędnie zastosowanych narzędzi :)

    • Nie rozumiem czy pytasz o błędnie zastosowane narzędzia, czy o to, jakie narzędzia trzeba by w tej sytuacji zastosować prawidłowo, postaram się więc odpowiedzieć na obydwie kwestie.

      Błędnie zastosowane, to narzędzia jeszcze zwiększające poczucie wartości, np. powiększenie własnej personifikacji i pomniejszenie personifikacji innych osób w panoramie społecznej.

      Prawidłowo zastosowane, to narzędzia zrównujące daną osobę z innymi – np. zrównanie wzroku personifikacji w Panoramie, czy odpowiednia zmiana pozycji (z nad na obok, w, przed lub za) w metaforach ruchu.

  • Krzysztof Grabarczyk

    Nie ma to jak odgrzać temat sprzed niemal 2 lat, ale cóż – akurat na niego wpadłem.

    Artur – mam wrażenie, że poruszanie się po kategoriach wysokie/niskie poczucie własnej wartości może być ślepą uliczką. Osoba ze stabilnym, wysokim poczuciem własnej wartości nie musi się bać oceny i raczej nie ma „powodu” być nieśmiała. IMHO kluczem do tematu będzie nie wysokość poczucia własnej wartości, ale jego stabilność. Osoba, której poczucie własnej wartości budowane jest w oparciu o opinie innych, a negatywna ocena może zachwiać jej obrazem siebie będzie częściej „uciekać” w nieśmiałość niż osoba, która ma względnie stabilne (wyższe lub niższe – pomijam oczywiście skrajności) poczucie własnej wartości, wewnętrznie lokuje autorytet itd.. Dlatego uważam, że w najgorszej sytuacji są po prostu osoby, które każdorazowo swoją wartość określają na podstawie jednostkowych wydarzeń, opinii innych osób itp.

    Pozdrowienia,
    KG

    • Krzysiek, spox, sam niedawno odgrzałem i rozwinąłem ten temat na moim anglojęzycznym blogu: http://www.onechangemaker.com/the-confidence-structure-and-the-myth-of-self-esteem/

      W moim doświadczeniu stabilność nie odgrywa żadnej realnej roli przy opisanym wzorcu. Jeśli ktoś stabilnie uważa, że jest wartościowy, ale wciąż stawia siebie w centrum uwagi innych, to i tak nieustannie wystawia się na strzał, co będzie prowadziło do stresu i niepokoju. Tak długo, jak ktoś potrzebuje myśleć o sobie, jako o kimś wyjątkowym, tak długo nie ma szans na spójną, stabilną pewność siebie.

      Nadmierny autofocus nie bierze się z wątpliwości „czy faktycznie jestem tak dobry, jak mi się wydaje”. Bierze się z przekonań nt. tego, gdzie skupiona jest uwaga innych ludzi.

      • Krzysztof Grabarczyk

        Artur,

        generalnie zgoda, tylko mam wrażenie, że mieszamy tu kilka tematów i pojęć i stąd (pozorna) sprzeczność.
        Jedna rzecz to poczucie własnej wartości, które moim zdaniem warto to rozważyć w 2 aspektach:
        1. Wysokie – niskie poczucie własnej wartości: z Twojego posta można wnioskować (choć przypuszczam już teraz, że nie wprost o to Ci chodziło), że nieśmiałość będzie dodatnio korelować z poczuciem własnej wartości, co moim zdaniem nie jest tezą uprawnioną (z jednym zastrzeżeniem: poczucie własnej wartości to nie to samo co przekonanie o swojej wyjątkowości – gdyby tak było narcyzm byłby objawem zdrowia, a wiemy, że niestety tak nie jest ;-) )
        2. Proces „budowania poczucia własnej wartości” – chodziło mi o to, że osoba o stabilnym i zdrowym (nie zawyżonym i nie zaniżonym) poczuciu własnej wartości nie buduje go w oparciu o jednostkowe doświadczenia sytuacji sprzyjających bądź niesprzyjających budowaniu pozytywnego obrazu własnej osoby. Przykład: stosunkowo często pracowałem z osobami, które zgłaszały lęk przed wystąpieniami publicznymi. Temat zresztą mi osobiście bliski – znajomi, którzy znają mnie dłużej wiedzą, że sam kiedyś panikowałem kiedy musiałem stanąć przed ludźmi, żeby np. przeprowadzić prezentację.Pomijając inne aspekty tego problemu, u wielu osób zaobserwować można taki mechanizm: udane wystąpienie (rozumiane zazwyczaj jako ciepłe przyjęcie) oznacza automatycznie poczucie: „jestem zajebisty” (przepraszam za dosadne określenie) podczas gdy porażka, np. doświadczenie krytyki owocuje myślą: „jestem do niczego”, „jestem bezwartościowy” itp.
        W takim przypadku mniej istotne jest czy poczucie własnej wartości jest wysokie czy niskie, a bardziej jak zmienia się (czy wręcz skacze) pod wpływem pojedynczego doświadczenia.

        Inna sprawa to szereg, wiążących się najczęściej po prostu z lękiem, przekonań o tym, że „inni obserwują każdy mój krok”, „drobna pomyłka oznacza kompletną porażkę”, „muszę być bezbłędny”, „zrobię coś nie tak i będą się ze mnie śmiali” itp. ale to mi się kojarzy bardziej z osobą która albo bardzo boi się odrzucenia albo nadmiernie „ceni” perfekcjonizm. Tyle, że byłbym tu ostrożny z prostym odnoszeniem tego wprost jedynie do wysokiego/niskiego poczucia własnej wartości.

        Pozdrowienia,
        KG

        • Co do nieśmiałości i poczucia wartości, obstawiam wykres w kstałcie U – czyli problemy pojawiają się, gdy osoba jest za nisko lub za wysoko, przy czym zdecydowanie częściej w naszym społeczeństwie ludzie mają za wysokie, a nie za niskie poczucie własnego znaczenia.

          Co do wystąpień publicznych, niekoniecznie wiązałbym je z pewnością siebie, bardziej z konkretnym lękiem, więc możliwe, że tu dalej mamy pewne pomieszanie pojeć :)

          • Krzysztof Grabarczyk

            Co do poczucia własnej wartości – zgadzam się, chociaż dalej obstaję, że istotnym elementem jest tu proces a nie stan.

            Odnośnie wystąpień – zgoda, też się zacząłem zastanawiać czy nie jest to zbyt specyficzny przykład, natomiast wspomniałem o nim raczej jako o sytuacji społecznej wiążącej się z pewnym ryzykiem i potencjalnym zderzeniem obrazu własnej osoby z reakcją/opinią innych ludzi. Równie dobrze może chodzić o rozmowę z osobą płci przeciwnej, która nam się podoba czy dowolny inny kontekst, gdzie możemy spotkać się z krytyką, odrzuceniem itp. a u części osób zaowocuje to niejako automatycznie spadkiem poczucia własnej wartości.

          • Wiesz, niespecjalnie odróżniam „stan” i „proces”, jestem zwolennikiem tezy p.t. „wszystko co dzieje się w mózgu danej osoby jest procesem” ;) Także spokojnie zgadzam się, że chodzi o proces.

            Jeśli weźmiemy na warsztat case z wystąpieniem czy z dziewczyną odnośnie pewności siebie, to znów – zarówno sukces jak i porażka są wyjściem w ramiona skali U. Ale ktoś, kto nie podejmuje prób, bo stabilnie uważa, że jest do niczego, albo ktoś, kogo nie ruszają porażki, bo uważa, że i tak jest ultrafigofagosupersamcem również będzie IMO wpadał dokładnie w te same wzorce autofokusowe.

  • S

    Proszę mi wyjaśnić ten fragment; Człowiek z nadmiernym poczuciem własnego znaczenia, stosując narzędzia
    przeznaczone dla osób o niskim poczuciu własnej wartości..

    Jakie to są narzędzia dla osób o niskim poczuciu wartości? Konkretnie!

    • Zastanawiam się, czemu krzyczysz? (wykrzyknik)

      • S

        Wykrzyknik to po prostu jeden ze znaków interpunkcyjnych, który ma za zadanie podkreślać wypowiedź. Nie ma nad czym się zastanawiać. Chcę poznać konkretne przykłady, o jakie metody chodziło?

        • Np. powiększanie i wzmacnianie personifikacji własnej w Panoramie Społecznej.

          • S

            ok a jakie jescze są inne na przykład?

          • S, może wyjaśnij konkretnie czemu pytasz, itp., ok? :)

          • S

            Bo chcę wiedzieć, ale wypowiadasz się ogólnikami.

          • Przykro mi, jeśli odbierasz to jako ogólniki :)

          • S

            A mi nie jest przykro nic a nic, proszę ponownie o wyjaśnienie konkretnych metod i wymienienie większej ich ilości a być może polecę twoją stronę.

          • Dziękuję za zademonstrowanie zbyt wysokiego poczucia własnego znaczenia :) Powodzenia :)

          • Ewa

            no cóż przeczytałam cały dialog między Panem Arturem i Panem „s” i stwierdzam, że Pan Artur jest co najmniej przewrażliwiony na swoim punkcie, a może nawet ma przerośnięte EGO własne. To jakaś paranoja. Człowiek chciał się czegoś dowiedzieć, a drugi go najzwyczajniej zbył!Gratuluje dystansu Panie Arturze.

          • Ewa, co jak co, ale S. zdecydowanie nie chciał się czegoś dowiedzieć – w całym tym dialogu nie chodziło o kwestię „dowiedzenia się”.

            Zachęcam do zapoznania się z tematyką procesów statusowych (jest o tym nieco na blogu) i przyjrzeniu się tej wymianie z tej perspektywy, możesz się zdziwić tym, jak wiele tu było „w tle” :)

          • Tak

            Haha, ciekawe, że głosowanie negatywne jest zablokowane, a głosowanie za nie…. ŻAL.

          • Muszę rozczarować, w ogole nie bawiłem sie ustawieniami głosowania.
            Nie wiem nawet gdzie sa :)

          • Tak

            Dokładnie też odniosłam takie wrażenie. Człowiek pyta, a odpowiedź ma wymijająca i wskazującą, że coś pytanemu nie pasuje ciągle… Takie metody, żeby nie wyjaśnić nic. Skąd te artykuły, skoro wytłumaczyć potem nic autor po ludzku nie potrafi.

          • Rowniez odsyłam do tematyki procesów statutowych :)

          • Magdalena

            No, dobrze. A co w takim razie gdy ktoś ma jednocześnie bardzo
            niskie poczucie własnej wartości i przerośnięte poczucie własnego znaczenia?

          • Obstawiam, że nie ma takich sytuacji. Bardziej prawdopodobne jest przeskakiwanie między pozycją „jestem do niczego, ale w centrum uwagi ludzi”, a pozycją „jestem super, ale w centrum uwagi innych ludzi”.

            Osoba z faktycznie niskim poczuciem wartości nie będzie w mojej ocenie miała przerośniętego poczucia własnego znaczenia, gdyż te dwa mechanizmy się wykluczają. Oczywiście, mogę się mylić, ale musiałbym to zweryfikować z danym klientem.

  • luis

    Nie sądziłem, że odkryję nowy nurt psychologiczny :D
    No ale czego to się nie robi dla pieniędzy.

    • Nowy nurt? Bynajmniej. Po prostu psychologia oparta na badaniach zamiast poppsychologii i „wiedzy powszechnej” ;)

  • shy

    Witam.
    Jak wyjść z nieśmiałości i być „normalnym”?
    Bardzo proszę o odpowiedź.

    • Praca nad sobą. Terapia, coaching, autoterapia. Zachęcam np. do http://www.mindstore.pl/home/79-pewnosc-siebie-w-praktyce-cykl-autocoachingowy.html

      • shy

        Pana książkę „pewność siebie” posiadam już od jakiegoś czasu, niestety nie przerobiłem jej w całości, natomiast zastanawia mnie czy walkę z nieśmiałością powinienem prowadzić poprzez budowanie pewności siebie. Czy nie są to powiązane ale jednak odrębne problemy? Czy nie ma książek godnych polecenia stricte o nieśmiałości.

        • Są na tyle blisko powiązane, że przepracowanie jednego pozwoli na przepracowanie drugiego.

          • shy

            Jakie zagraniczne lektury na temat nieśmiałości, pewności siebie (nie podejście teoretyczne, lecz praktyczne) by Pan polecił?

          • Szczerze? Polską, własną. Względnie nową jej wersję, nad którą będę niedługo zaczynał pracę.

            Wiem, że to nieskromne, ale ta książka miała być najlepszą książką w temacie i na serio – o ile nie pojawiło się coś niezwykłego, czego nie znam – taka jest i to w skali światowej.