Brr, są wszędzie, gdzie tylko zerknę na facebooku. „Złote myśli” różnych guru rozwojowych,  podawane bezpośrednio lub przypisywane np. Einsteinowi dla zdobycia autorytetu. Fajnie brzmiące, nośne, wirusowe… i generalnie bezużyteczne lub wręcz szkodliwe poza niewielkim wycinkiem sytuacji.

Tylko, gdyby były odpowiednio doprecyzowane, nie byłyby już tak nośne i wirusowe.  Nie brzmiałyby tak ładnie.

Niestety, gdy poruszałem ten temat z paroma takimi guru, wydawali się całkowicie niezainteresowani odpowiedzialnością za to, że ich „złote myśli” mogą ludziom zaszkodzić, gdyż będą brane jako jedyne, cudowne rozwiązanie. Nawet, jeśli jednocześnie taki guru zastrzega „nie bierz tego co ci mówię na wiarę, sprawdź”, to i tak „złote myśli” będą górą.  Tak po prostu działa ludzka pamięć i uwaga – łatwiej przełykamy i internalizujemy krótkie, nośne sformułowania i zwykle po jakimś czasie zapominamy ich źródła, a traktujemy je jako jedyne rozwiązanie.

Gdy więc guru strzela „złotą myślą”, dużo częściej szkodzi swoim odbiorcom, niż im pomaga – ale w razie czego zrzuca odpowiedzialność za problemy na odbiorców („przecież mówiłem, że masz nie brać na wiarę”), biorąc dla siebie jedynie zasługi za korzyści („no widzisz, wziąłeś i zadziałało!”). Marny układ.

Problem w tym, że w uogólnieniu po prostu nie da się dobrać odpowiedniego rozwiązania do sytuacji, równie dobrze możemy decydować losowo o tym, co zrobimy. Tym bardziej zaś nie ma co zakładać, że jedno rozwiązanie sprawdzi się zawsze, albo nawet w większości przypadków. Jest nawet prawo, które o tym mówi, zasada „Nie ma darmowego obiadu” Wolperta i Macready’ego. Dopiero, jeśli przyjrzymy się konkretnej grupie sytuacji będziemy mogli zawęzić zakres skutecznych metod, a im konkretniej patrzymy, tym łatwiej nam będzie dobrać metodę, która w danej sytuacji przyniesie największy efekt.

Dlatego proszę, nie przykładajcie się do promocji takich ogólnikowych „złotych myśli”, bo tym zachowaniem sami warunkujecie różnych guru i skłaniacie ich do tego, by robić tego więcej – w końcu „lud jest zadowolony”. Jednak długoterminowo taka strategia szkodzi i odbiorcom (bo zaczynają wierzyć w płytkie i nieżyciowe hasełka), i samym guru, którzy stają się maszynkami od powtarzania tych nieżyciowych hasełek. Szkodzi też całej działce rozwoju osobistego, która zostaje sprowadzona do fraz rodem z nakrętek Tymbarku.

Może dlatego tak lubię Despair.Inc, który robi rzeczy o 180 stopnii odwrotne? ;)


Potrzebujesz dawki solidnej determinacji do działania? Chcesz zaangażować się bardziej, usprawnić swoje działanie, wesprzeć swoją motywację? Chcesz by Ci się bardziej chciało, a co ważniejsze - chcesz być w stanie robić to co trzeba, nawet gdy Ci się niezbyt chce? Poznaj e-kurs Determinacja w Działaniu! 26 lekcji wideo, 210 minut, praktyczne i konkretne rozwiązania do wprowadzenia w życie od razu! Już teraz na Mindstore.pl


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis