Lubię dyskusje. Traktuje je jako rozrywkę intelektualną, jak również okazję do promowania racjonalnego podejścia do świata. A niekiedy również okazję do nauki, poszerzenia światopoglądu czy zmiany zdania na dany temat.

Czemu tylko niekiedy?

Ponieważ w większości tematów dyskusje i padające w nich argumenty okazują się być skrajnie powtarzalne i przewidywalne. Jako ktoś, kto brał udział w wielu dyskusjach i obserwował ich jeszcze więcej, dużą część argumentacji (i kontargumentacji) znam po prostu na pamięć…

Zaraz, skądś to znam!

Myślę, że najlepiej przekazać to co mam na myśli na kilku przykładach…


Gdy dyskusja dotyczy GMO:

  • będą się pojawiały odniesienia do Monsanto jako monopolisty (ignorując choćby równie duże DuPont i niewiele mniejsze Syngenta)
  • pojawi się odniesienie do samobójstw indyjskich rolników (że niepowiązane z GMO, to detal)
  • pojawi się argument o patentowaniu nasion (ignorujący fakt, że patentuje się również normalne mieszanki nasion, nie tylko GMO)
  • pojawi się argument o monokulturach (ignorujący fakt, że dotyczy on również normalnych upraw i mamy choćby dramatyczną sytuację z bananami)
  • pojawi się argument o pozwach dla rolników (ignorujący fakt, że dotyczył on ewidentnych przypadków piractwa)
  • pojawi się argument do naturalności
  • pojawi się argument o głodzie na świecie (strona pro-GMO)


Gdy dyskusja dotyczy NLP:

  • pojawi się argument o manipulacji („dzięki”, Andrzej)
  • pojawi się argument o nienaukowości, zwykle z odniesieniem do Witkowskiego (i ignorowaniem Einspurcha i Formana czy nowych badań w temacie)
  • pojawi się argument o „zrzynaniu” z psychologii (ignorujący cały sens modelowania)
  • pojawi się argument o spędach motywacyjnych (nie mających nic wspólnego z NLP, ale to detal)
  • pojawi się argument „u mnie działa” (którego absurdalności nie muszę chyba tłumaczyć, strona pro-NLP)
  • pojawi się argument o szemranych sytuacjach związanych z Bandlerem (które świadczą źle o nim, ale nie o NLP)
  • pojawi się argument o tworzeniu własnych terminów (ignorując fakt, że czyni to każda dziedzina wiedzy, bo to po prostu niezbędne dla specjalizacji)


Podobnie mógłbym rozpisać takie kwestie jak aborcja, globalne ocieplenie, MLM, przemoc wobec dzieci, uchodźcy, badania naukowe, esp/moce parapsychiczne, gwałt, związek rasy z przestępczością, podatki oraz wiele, wiele innych w których miałem okazję uczestniczyć i/lub który temat miałem okazję zgłębiać. W każdym z tych przypadków jestem w stanie z góry przewidzieć większość argumentów, jakie padną – bo naprawdę nie są one czymś oryginalnym czy przełomowym, tylko strasznie powtarzalnymi, przewidywalnymi treściami. Nowe argumenty zdarzają się w takich dyskusjach strasznie rzadko.



Przerwa na reklamę ;)


Zbliża się koniec semestru/roku szkolnego? Chcesz wesprzeć w nauce siebie, lub swoich bliskich? 

Kurs Skuteczna Nauka, w 100% oparty na konkretnych, przebadanych rozwiązaniach, to prosty przepis na przyśpieszenie i usprawnienie procesu uczenia się. Tak, żeby ucząc się krócej zapamiętywać więcej. E-kurs dostępny na MindStore, tylko 79 zł za pełen program.


Wracamy do artykułu :)



Istotną rolę odgrywają tutaj tzw. mempleksy, o których pisałem jakiś czas temu. Mempleksy, czyli zbiory pokrewnych przekonań, przyjmowane przez danego człowieka niejako w pakiecie. Specyfika mempleksu w dyskusji jest taka, że jeśli pojawia się kilka haseł z nim związanych, to prawdopodobnie pojawią się i kolejne. Dyskusje są często po prostu zderzeniami takich mempleksów.


Dla osób, które rzadko dyskutują w danym temacie, wszystkie argumenty z nim związane będą czymś nowym, ciekawym, wymagającym zastanowienia. Dla osób, które mają już nieco doświadczenia w danym obszarze, wiele argumentów będzie już po prostu znajomych. Nie ma potrzeby zatrzymywać się i zastanawiać nad czymś, co zostało już kilka-kilkanaście razy przeanalizowane. (Chyba, oczywiście, że pojawiają się nowe dane w odniesieniu do znanego już argumentu – wtedy ponowna analiza jest zdecydowanie pożądana.)

Jest to jednak zachowanie, którego rozmówca może nie zrozumieć. W końcu druga strona nie wie tego, co Ty już wiesz. Nie wie, że pewne argumenty są dla Ciebie znajome. Dlatego gdy od razu na nie odpowiadasz, może to sprawiać wrażenie bezmyślnego, irracjonalnego odrzucania. W końcu ani chwili nie myślałeś, od razu powiedziałeś „nie”. Rozmówca nie wie, że mogłeś mieć ten temat już przeanalizowany.


Z tej perspektywy warto być może – choć to oczywiście wymaga dodatkowego czasu i wysiłku – zastrzec, zanim odrzucimy dany argument, że już go znamy i przemyśleliśmy i dlatego reagujemy tak, a nie inaczej. Dzięki temu rozmówcy nie będą odbierali naszej odpowiedzi jako automatycznej i bezmyślnej.

Z drugiej strony, jeśli sami napotykamy na takie szybkie zamknięcie, może warto dopytać, czy rozmówca już spotkał się z tą kwestią, zanim uznamy z góry, że po prostu gadamy ze ścianą.

A dla ambitnych ciekawą opcją, gdy już rozpoznasz mempleks, jest „wyprzedzenie” argumentów rozmówcy. Robisz to podając (i obalając) kilka kolejnych, które dopiero miał użyć. To może skłonić go do faktycznej zadumy, zwłaszcza, jeśli uważał (jak często bywa przy mempleksach), że część argumentów wymyślił sam i są one czymś oryginalnym.



Tradycją jest już, że w okresie od Świąt do moich urodzin - 5-go stycznia - mamy na MindStore promocję. 

Tak jest i w tym roku. 30% na wszystko (niedługo będzie też okazja kupić kilka szkoleń otwartych zaplanowanych na 2019, tak stacjonarnych jak i webowych). Zapraszam!




Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis