Nie wiem czy zwróciłeś uwagę na pewien trend w dyskusjach. Niekiedy dotyczy on poglądów politycznych, niekiedy GMO lub szczepień, a niekiedy rozwoju osobistego czy PUA, ale w swojej strukturze jest zawsze podobny.

Trendem tym jest zarzucanie rozmówcy braku niezależnego myślenia.

Dowody na to są oczywiste: w końcu ma inne zdanie, niż zarzucający!

A zarzucający, rzecz jasna, myśli niezależnie. To się rozumie samo przez siebie! Często wręcz czyta/ogląda media, które otwarcie przedstawiają się jako niezależne źródła informacji – no czy trzeba więcej dowodów?

Skoro więc to ustaliliśmy, to jasne jest również, że każdy, kto myśli inaczej, niż zarzucający, z definicji nie może myśleć niezależnie. Nie ma bowiem opcji, żeby ktoś miał dostęp do innych danych. Żeby z tych samych danych doszedł do innych wniosków (a tym bardziej, do trafniejszych wniosków!). NIE!

Jeśli myśli inaczej – myśli w sposób zależny!

Jest owieczką matrixa.

Śpi, otumaniony przez medialne wpływy.

Nie zna prawdy!

No po prostu nie myśli niezależnie!

statua2

Niezależnoooooooość!!!

Oczywiście, z perspektywy strukturalnej, zarzut ten nie ma nic wspólnego z realną niezależnością myślenia. Jego zastosowanie jest wręcz bardzo silną wskazówką, że stosujący należy do jednej z kilku konkretnych grupek ideologicznych, których członkowie umacniają się we wspólnej tożsamości grupowej przekonując się nawzajem, że oni to myślą niezależnie, nie to co ci inni.

Ot, zwykłe procesy grupowe. Ba, procesy grupowej podległości i wzmacniania więzów. Z niezależnością nie mają nic wspólnego. Zamiast tego są bezpośrednio powiązane z budowaniem poczucia przynależności do grupy. Bo członkowie grupy wiedzą coś więcej niż ludzie spoza niej. Bo członkowie grupy są lepsi. Bardziej świadomi. Przebudzeni. Rozumieją jak działa świat. Słowem, mądrzejsi, a ich grupa jest wyżej w hierarchii niż inne grupy.

Fajnie sobie opowiadać takie bajki, prawda? :D


Rzeczywistość jest taka, że nie ma „niezależnych” mediów. Każde nagina rzeczywistość pod oczekiwania swojej klienteli i towaru zarazem – swoich widzów. Bo chce mieć tych widzów jak najwięcej. Bo im więcej ma widzów, tym drożej może sprzedać reklamy. Ot, cały sekret.

Rzeczywistość jest taka, że jeśli oceniasz niezależność czyjegoś myślenia po tym, z jakich mediów korzysta, to nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek niezależnym myśleniem z Twojej strony. Powtarzasz po prostu grupowe uwarunkowanie.

Jeśli chcesz faktycznie myśleć niezależnie – naucz się technik krytycznego myślenia. Naucz się wartościować źródła pod względem wiarygodności (zacznij np. tutaj). Poznaj błędy poznawcze, którym ulegasz. Odkryj triki retoryczne, które nieświadomie stosujesz (niestety na razie źródło angielskie). Nawet nie sugeruję, żebyś poznał kwestię metodologii naukowej, zacznij od absolutnych podstaw. A gdy je już poznasz, to musisz je jeszcze stosować. WTEDY – i tylko wtedy – będziesz mógł mówić, że faktycznie myślisz niezależnie. Ba – że faktycznie myślisz :)

Zachęcam Cię do tego. Bo tak długo jak długo dojdziesz do swoich poglądów w ten sposób, nawet jeśli będziemy się różnić poglądami, jestem pewien, że miło będzie się nam rozmawiało i dojdziemy do czegoś ciekawego :)


Jeśli cenisz treści z tego bloga, zostań patronem na Patronite i postaw mi kawę.

Im więcej kawy w Arturze, tym więcej ciekawych treści Artur generuje ;)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis