„Ja muszę to zrobić. Tak po prostu trzeba się zachowywać. Ludzie powinni to zrozumieć i to robić i wkurza mnie to, że tego nie robią!”

Brzmi znajomo?

Wielu moich klientów funkcjonuje w tego rodzaju „pułapce zasad”. Nakładają na siebie i na swoje otoczenie regułę za regułą i zasadę za zasadą. W efekcie boją się złamania postawionych sobie zasad. Czują się winni gdy im nie sprostają. Jak również wkurzają się i frustrują, gdy inni nie przestrzegają ich reguł (często w ogóle o nich zresztą nie wiedząc).

Dlaczego ludzie wpadają w takie pułapki i co z nimi zrobić?

wiezienie

Dla jasności, reguły i ich przestrzeganie nie są złe same w sobie.  Ba, osoby, które uważają, że ich zasady nie dotyczą, że zawsze „jest wyjątkowa sytuacja”, która usprawiedliwia ich niedociągnięcia są przykładem oddzielnego problemu. Pisałem już o nim na blogu. W kwestiach takich jak podejście do reguł, żadne ekstremum – ani ignorowanie ich ani tworzenie z nich klatki – nie jest dobrym rozwiązaniem.


Dlaczego ludzie tworzą sobie reguły?

Są trzy główne przyczyny, dla jakich ludzie tworzą sobie reguły:


a) W pierwszym przypadku, po prostu uczą się ich społecznie. Zwykle ma to formę tzw. introjektów, przekonań i haseł przyjętych „na wiarę”, bez jakiejkolwiek próby głębszego ich zrozumienia. Dobrym przykładem takich introjektów będzie, dla większości osób, tzw. „dobre wychowanie” i savoir-vivre.

Jeden z moich znajomych pochodzi z rodziny dyplomatycznej. Ilekroć się spotykamy lubi zabawiać nas opowieścią o jakichś aspektach savoir vivre i tego, jaki jest jego sens i co konkretnie ma to dać. Dla niego te reguły nie są introjektem. Doskonale je rozumie – wie więc również kiedy należy je złamać, w imię spełnienia ich pierwotnego celu. Sęk w tym, że reguły prędzej czy później wejdą w konflikt z rzeczywistością. Ta jest bowiem zbyt złożona, by można ją opisać prostymi i wszechstronnymi regułami. Rozumiejąc czemu dana zasada ma służyć, rozumiemy też kiedy ją złamać. Np. gdy na spotkaniu z brytyjską rodziną królewską Ghandi napił się wody przeznaczonej do przemycia rąk przed posiłkiem, król Jerzy- a po nim wszyscy zebrani – bez mrugnięcia okiem zrobili to samo. Czy złamali zasady savoir vivre? Oczywiście. Czy ocalili tym samym jego ducha? Jak najbardziej. Bo rozumieli istotę tych reguł.

W przypadku introjektów i większości reguł społecznie uczonych, niestety nie mamy takiego zrozumienia. Co prowadzi często do bardzo dziwnych sytuacji, w rodzaju obrońców savoir vivre bezlitośnie i z wyższością rugających osoby nie przestrzegające tych reguł…


Co z tym zrobić? Uważaj z przyjmowaniem reguł na wiarę. Przyjrzyj się tym, które już uznajesz i spróbuj sprawdzić „dlaczego tak jest”, „czemu ma to służyć”. Jeśli nie możesz znaleźć odpowiedzi, zapytaj. Jeśli odpowiedzi nie ma, lub wydaje Ci się absurdalna -rozważ rezygnację z reguły.

Nie znaczy to, że nigdy nie możesz przyjmować introjektów! (To by dopiero była zasada-introjekt! ;) ) Gdy wsiadasz do helikoptera i ktoś wyjaśnia Ci zasady bezpieczeństwa, zapewne tu i teraz nie ma czasu na podważania ich i proszenie o wytłumaczenie „a czemu akurat tak”? Czasami tu i teraz trzeba zaakceptować daną zasadę, po prostu warto co jakiś czas wracać do uznawanych zasad i je weryfikować.



Przerwa na reklamę ;)


Potrzebujesz więcej motywacji do działania? A może potrzebujesz więcej, potrzebujesz determinacji? E-kurs Determinacja w Działaniu na MindStore to rozwiązanie dla Ciebie. 26 lekcji VOD wypełnionych skondensowaną wiedzą i praktycznymi rozwiązaniami. Bo Twój czas jest za cenny na lanie wody!


Wracamy do artykułu :)



b) Drugą przyczyną, dla jakiej ludzie tworzą sobie reguły jest wydajność. To zdecydowanie najzdrowszy rodzaj reguł. Jasno wytyczone zasady, które sprawiają, że nie marnujemy czasu na analizę tego samego rodzaju sytuacji. Automatyzacja tego procesu daje naprawdę fajne efekty. Pułapka może tu leżeć w jednym – świat się zmienia. Niestety, albo na szczęście, ale wszystko ulega przemianom. A to oznacza, że nasze wydajne i trafne reguły mogły zmienić się w ograniczenia. Dlatego niezbędne jest regularne wracanie do swoich reguł, nawet tych uzasadnionych i opartych o dobrze rozumiane podstawy. Je również trzeba sprawdzać pod kątem ich trafności i wartosci.


c) Zostaje nam więc trzeci powód, dla którego ludzie tworzą sobie reguły.  Bezpieczeństwo. To właśnie ono sprzyja powstawaniu „klatek reguł”, neurotycznego wiązania się niewidzialnymi kratami niezliczonych zasad. Reguły pozwalają bowiem uzyskać jasny kierunek działania. Pozwalają unikać niepewności, wątpliwości, zagrożeń. Musze tylko zrobić tak i tak. W tej sytuacji trzeba się tylko tak i tak zachowywać.

Oczywiście, reguły mają to do siebie, że zwykle są dość uniwersalne, więc prędzej czy później, z rozpędu lub poczucia sprawiedliwości zaczynamy nimi obejmować też innych. To już nie tylko my musimy. To już nie tylko ogólnie i bezosobowo trzeba. Teraz to ludzie muszą. Powinni.

I jak na złość, łachudry jedne, nie robią tego. Mendy jedne. Na złość tak robią! Przecież powinni wiedzieć jak się zachować. Ja wiem, więc oni też powinni! Jak nie wiedzą – to po prostu jeszcze jedna powinność, której nie dochowali.

Taka obsesja na temat zasad, budowana kawałek po kawałku, w imię własnego poczucia bezpieczeństwa, nieuchronnie prowadzi do bardzo wrednej pułapki. Jak już wspominałem, reguły nigdy nie będą na tyle elastyczne, by trafnie objęły całą rzeczywistość. Dlatego prędzej czy później dojdzie do sytuacji, której reguły nie obejmują, albo w której dwie reguły stoją w sprzeczności. Jeśli to reguły są dla nas najważniejsze, jeśli to od nich uzależniamy swój komfort i bezpieczeństwo… nie skończy się to dla nas dobrze.

Im częściej takie sytuacje będą się pojawiały, tym bardziej będziemy się bać. A na lęk mamy już opracowaną strategię – tworzymy reguły.

Im częściej takie sytuacje będą się pojawiały, tym bardziej winni będziemy się czuć w wyniku łamania reguł.

Im częściej takie sytuacje będą się pojawiały, tym bardziej źli i sfrustrowani będziemy się czuli. Źli na innych ludzi, którzy nie zachowują się zgodnie z regułami. Źli na nas samych. Źli na te wszystkie reguły. Źli na nasze poczucie winy i na lęk.

I zwykle wciąż jest wtedy tylko jeden wyuczony lek.

Tak jest! Nowe reguły. Może w końcu będzie ich dość! Może w końcu uda się w nich zamknąć świat i wszystko będzie ok!


Co z tym zrobić? Zacząłbym od wypisania wszystkich swoich reguł. Takiego naprawdę starannego. Wszystkich swoich muszę, potrzebuję, trzeba, ludzie powinni, należy się, itp. Już samo uświadomienie sobie ilości tych reguł może być dla wielu osób otrzeźwieniem.

Drugim krokiem jest opracowanie innych strategii radzenia sobie z niepewnością i lękiem. Może kwestia pracy z przekonaniami, może technik relaksacyjnych, może budowanie wsparcia społecznego, może techniki uważności – tak naprawdę KAŻDE z tych narzędzi zadziała, w mniejszym lub większym stopniu, bo każde stanowi po prostu alternatywę do tworzenia kolejnych reguł.


Reguły mają swoje należne miejsce w życiu. Problem pojawia się wtedy, gdy stają się naszą jedyną metodą radzenia sobie z lękiem, niepewnością czy stresem. Wtedy sytuacja może szybko stać się bardzo niefajna – i warto temu przeciwdziałać.



Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem.


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis