Moje błędy i lekcje z nimi związane: NLP Polska

W kolejnej części cyklu o błędach i lekcjach z nich wydobytych chciałem poruszyć temat, o który prosiliście w komentarzach do wpisu o forum „Sekrety Rozwoju”, czyli o mojej aktywności na forum NLP Polska.

Jedną rzeczą, którą chciałbym w tym wpisie uniknąć jest „jechanie” po NLP Polska i osobach z nim związanych. Osoby głęboko zaangażowane w to środowisko i tak fantazjują już, że spędzam każdą wolną chwilę swojego życia szukając sposobów jak by tu się do NLP Polska i Mateusza Grzesiaka przyczepić, a w sumie nie widzię naprawdę powodów by dawać im do tego amunicję.

Dlatego nie będę szczegółowo wnikał w powody, dla których poróżniłem się z tym środowiskiem, postaram się unikać też odniesień do osób z nim związanych. Jednocześnie faktycznie jest tam wiele rzeczy, z których można wyciągnąć praktyczne lekcje, zarówno pod kątem własnego udzielania się na forach, jak i tego, jak budować aktywność innych i jak ją stracić.

Zacznijmy jednak od początku. Na forum NLP Polska trafiłem pod koniec 2005 roku, zachęcony przez Michała Jankowiaka, którego wcześniej znałem internetowo, a jesienią 2005 miałem okazję poznać osobiście. Michał miał prawdziwy talent do budowania wokół siebie grupy zapaleńców – przez lata dokładny skład tej grupy się zmieniał, ale jego podejście zawsze sprawiało, że miał wokół siebie kilka osób. Akurat szkolił się NLP Polska, był mocno zafascynowany tamtejszym podejściem i tą fascynacją zaraził mnie.

Gdy po raz pierwszy pojawiłem się na forum, dopiero raczkowało. Było tam sporo wartościowych materiałów, mogę śmiało powiedzieć, że twórcy włożyli sporo pracy w to, żeby forum dawało nowym członkom dużo wartości (1).

(1) Jest to jedna z pozytywnych lekcji, które wziąłem  z tamtego systemu – dbanie o to, by nowo przygotowane forum, grupa, itp. od początku oferowały odbiorcom dużo atrakcyjnego materiału, po który warto wracać i którym warto się dzielić.

Jako ktoś lubiący dyskutować online, szybko odnalazłem się w tamtym środowisku i zacząłem sporo pisać na forum. W tamtym czasie aktywnie udzielało się tam sporo osób z innych ośrodków szkoleniowych (np. Leszek Zawłocki ze Szkoły Profesjonalnego Coachingu, wspomniany Michał Jankowiak czy Igor Zakrzewski) . Było też wielu „młodych gniewnych”, do których sam się zaliczałem – zaangażowanych pasjonatów, mocno zainteresowanych tematem i myślacych, że oto świat stanął przed nami otworem.  Wielu z nich, jak Maciek Wieczorek czy Daniel Rydel zostali później organizatorami lokalnych spotkań rozwojowych (klubów) powiązanych z forum (2).

(2) Tego typu strategia ma swoje wady i zalety. Szefowie klubów wykonują ogromną robotę logistyczną i pomagają w promocji, co pomaga w rozwoju organizacji. Jeśli firma nie dba jednak o zachowanie odpowiedniej relacji z nimi, nagradzanie ich zaangażowania, itp. mogą się łatwo oderwać, zabierając ze sobą spory kawałek struktury – w końcu ludzie przychodzący na lokalny klub rozwojowy mają kontakt głównie z lokalnym przedstawicielem i to z nim są bliżej związani.

Dość szybko stałem się aktywnym uczestnikiem forum, co zaczęło zostawać doceniane przez administratorów – dostałem za aktywność płytę DVD do wyboru, potem darmowy udział w Praktyku NLP, potem kolejną płytkę za zaproponowanie narzędzia, którego atrakcyjność dla ludzi do dziś jest dla mnie niezrozumiała, czyli Warehouse Game. Te bonusy budowały moje zaangażowanie i zachęcały do dalszej aktywności. Niestety, na tym etapie okazywało się, że mają swoje ograniczenia- po pierwszych prezentach nie nastąpiły już kolejne, co było pewnym rozczarowaniem. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że był to przykład zbudowania, a następnie niezaspokojenia pętli nawykowej. Przełożyło się to w pewnym momencie na ograniczenie mojej aktywności na forum (3).

(3) Polityka nagradzania aktywnych uczestników jest fajna, warto jednak zadbać o to, by jeśli się ją wprowadza, to była spójna. Rozpoczęcie od dawania nagród, a potem zaprzestanie takiego wzmacniana buduje szybko sporą frustrację i zniechęcenie. Swoją drogą, w przypadku produktów typowo informacyjnych, jakimi są szkolenia i nagrania na DVD, tego typu zachowanie jest dla mnie dość niezrozumiałe – koszt bonusu dla firmy, a jego wartość dla odbiorcy są bowiem nieporównywalne.

Ten efekt nie dotyczył zresztą tylko mnie, przy okazji jednego ze szkoleń zagranicznych trenerów organizowanych przez forum pojawiła się opcja obniżenia ceny szkolenia w zamian za aktywność na forum. Kilka znajomych osób, które miało dodatkowe zniżki z innych powodów chciało połączyć ten układ i wejść na szkolenie za darmo lub za symboliczną opłatę, ale szybko okazało się, że jest dość wysoka dolna granica, poniżej której cena nie zejdzie. (Co istotne, informacje o tej dolnej granicy nie były publikowane, a dostępne informacje zachęcające do aktywności sugerowały wręcz możliwość pełnej obniżki) . (4) W efekcie wiele z tych osób dało sobie spokój z jakąkolwiek aktywnością na forum i zniknęło z niego wielu doświadczonych użytkowników.  (5)

(4) W przypadku wszelkich ofert tego rodzaju, przejrzystość i jasność są kluczowe. Nie ma nic gorszego, niż pozwolić klientowi wyrobić sobie zbyt optymistyczne oczekiwania, a następnie zabrać mu możliwość ich spełnienia. Poziom frustracji, jaki to niesie  jest naprawdę duży i patrząc z perspektywy paru lat, kosztował firmę nieporównywalnie więcej, niż zyskała nie umożliwiając tym ludziom skorzystania z większej zniżki.

(5) Od dłuższego czasu niezwykle modną ideą w marketingu jest „budowanie relacji z klientami”. Problem w tym, że relacje są układem dwustronnym,  zaś większość firm podchodzi do nich wybitnie jednostronnie, licząc wyłącznie na zyski z nimi związane, a zapominając o odpowiedzialności, jaką oznaczają. Tymczasem, jeśli firma nie wywiązuje się z tej odpowiedzialności, relacje wywołują efekt odwrotny od oczekiwanego. Bez zbudowanej relacji niezadowolony klient po prostu poszedłby do konkurencji. Gdy jednak mamy zbudowaną relację i mimo niej doprowadzimy do niezadowolenia klienta, cała jego dotychczasowa sympatia zmienia się w równie silną antypatię i klient aktywnie dąży do zaszkodzenia firmie, która go tak potraktowała. To już coś osobistego i często klient po prostu się ochoczo mści.

Po tych pierwszych, lekkich zgrzytach, zaczęły się pojawiać kolejne. Zbyt wiele projektów – w tym tłumaczenia, nad którymi sam pracowałem w zamian za udział w szkoleniach – trafiało na półkę, niezrealizowane, lub wypaczone do cienia tego, czym miały być. To bylo irytujące z dwóch powodów. Po pierwsze, męczące było nieustanne tłumaczenie się za coś, co nie było moją odpowiedzialnością – jako, że byłem aktywny na forum, wiele osób zgłaszało się do mnie z wątpliwościami nt. pewnych spopularyzowanych projektów, czy np. tłumaczenia „Wzorców Miltona Ericksona”, które wykonałem, a które nigdy nie zostało opublikowane. Zabrakło oficjalnego zamknięcia tematów, postawiono raczej na ich „rozmycie się” i to nie było fajne. (6) Drugim powodem był sam fakt nie zobaczenia efektów swojej pracy. Jasne, odbyłem szkolenia, można więc powiedzieć, że dostałem wynagrodzenie, ale jestem zdecydowanie zwolennikiem podejscia Howarda Roark’a i zobaczenie efektów mojej pracy w życiu jest dla mnie co najmniej równie ważne, jak sama zapłata.

(6) Wycofanie się z nieudanego projektu nie jest powodem do wstydu i warto być w stanie otwarcie to zrobić, zwłaszcza, gdy projekt był już spopularyzowany. Daje to możliwość domknięcia tematu i buduje jasną sytuację i zdecydowanie warto to robić. Polityka „nie mówmy o tym i ludzie zapomną” jest mniej bolesna bezpośrednio, ale długoterminowo niestety podważa zaufanie.

Powyższe kwestie, połączone z faktem zmierzania forum w kierunku, który był mi zdecydowanie obcy, oraz kilkoma innymi kwestiami, których nie chciałbym tutaj już poruszać, sprawiły, że z czasem zacząłem coraz aktywniej wyrażać swoje zdanie na forum, także gdy było ono sprzeczne z oficjalną jego linią. Doprowadziło to w końcu, po 3 latach aktywności, do mojego zbanowania z forum. Po trzech latach aktywności, jako jedna z ostatnich, jeśli nie ostatnia aktywnie pisząca osoba spośród tych, które były tam na jego początku i drugi najaktywniejszy uczestnik po samym właścicielu, w 2008 zakończyłem moją przygodę z tym środowiskiem. Do dziś zdarza mi się mieć kontakt z niektórymi osobami z tego kręgu, np. na facebooku, utrzymuję też relację z wieloma osobami, które „odpadły” w toku działania forum, a z którymi przez ten czas zbudowałem relację. Niestety kierunek, w jakim podążyło to środowisko jest na tyle dziwny i moim zdaniem często wręcz szkodliwy, że obecnie moje kontakty z nim zwykle sprowadzają się do obalania różnych mało zdrowych ideologii tam promowanych.

Obiecałem jednak skupić się bardziej na lekcjach i perspektywach, więc – no właśnie, jak postrzegam tą sytuację z perspektywy? Cóż, tu dobrą ilustracją jest rozmowa, jaką miałem z szefem jednej z największych polskich firm prowadzących szkolenia NLP. Gdy kilka miesięcy po moim odejściu z forum spotkałem się z nim na kawie, był zdumiony, dowiedziawszy się, że nie byłem etatowym ani kontraktowym pracownikiem NLP Polska. Po prostu, jak wskazał, dla typowego forum człowiek tak aktywny i angażujący innych uczestników to prawdziwy skarb i często ludzie są w tej roli po prostu zatrudniani. Muszę powiedzieć, że miał w tym dużo racji. Pisanie na forum miało dla mnie pewną wartość – pozwoliło mi wyrobić sobie pewien styl, nieco rozpropagowało moje nazwisko, dawało też motywację do pisania. Ale koniec końców pracowałem jednak – za darmo – głównie na NLP Polska i właścicieli tego forum, a nie na siebie – nawet część tego wysiłku i energii włożona w budowę własnego portalu, bloga, itp. dałaby (i daje obecnie) dużo lepsze efekty. M.in. dlatego forum Sekrety Rozwoju starałem się budować tak, by więcej osób mogło trwale skorzystać na aktywności na nim. To jednak temat, który już poruszałem.


Praktyk Beyond NLP - skoncentrowana dawka rozwojowej wiedzy i praktycznych umiejętności. Komunikacja, inteligencja emocjonalna, perswazja, zarządzanie czasem, organizacja czasu. To wszystko i dużo więcej- już 17-25 marca 2018!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • kuba

    fajny wpis, spoko, że napisałeś :)

  • Bardzo wartościowy wpis za który ci dziękuje :)

  • czary

    Masz rację z bardzo wieloma rzeczami. Sam jestem na forum od 2006 roku, i byłem świadkiem tego wszystkiego. Fajnie że napisałeś ze swojej strony, przynajmniej mam jakiś tego obraz, bo do tej pory nie miałem żadnego.

  • Marcin

    Jezeli dobrze pamietam, to wlasnie przykladem oderwania struktury jest klub NLP Lodz.

    • Łódź, Katowice, po części Kraków i Trójmiasto, z tych o których wiem.

  • bezprym

    Dobry wpis, cieszę się, że poznałem, jak wyglądało to z Twojej perspektywy :)

  • zenon

    Ojej. Popłakałem się. Cóż to za smutna historia o odtrąconym kochanku.

  • Łukasz

    Smutna raczej nie, bardziej dumna i mądra.

  • deha21

    Pamiętam Cię z forum. Byłeś jednym z niewielu osób, które miały tam jakiś autorytet. Ja forum opuściłem nie pamiętam w którym roku, ale też mi się nie podobało co tam się dzieje. Teraz widzę, że forum NLP Polska jest chyba całkiem zamknięte i można je tylko przeglądać. Szukam teraz jakiegoś innego i właśnie tak trafiłem na ten wpis :) Pozdrawiam

  • szymon

    tak, jako 16 latek trafiłem na forum i po 2-3 latach obecności na nim stwierdziłem, że moja psychika już tego nie zniesie. Nie wiem o jakie sprawy poróżniliście się z Mateuszem, ale jak dla mnie to co było tam pisane już później dla młodego umysłu było bardzo niebezpieczne. Świadomie przestałem tam wchodzić. Ta nasza nlppolska rodzina. dobrze , że ten świat przestał istnieć. Mateusz teraz znowu się zmienił. Jak jakiś pieprzony kameleon. Ja nie wiem, który Mateusz jest prawdziwy. Czy tamtem czy ten elegancik z nienagannym językiem. Powiem tylko WOW.- obserwuję go od 10 lat i nie wiem jaki jest ^ ^. Dziwna sprawa- dająca do myślenia.

  • „Nie widzi pan powodów by sie przyczepić do Grzesiaka,” – tego nie napisałem. Proszę dyskutuj z moimi wypowiedziami, a nie z chochołami :) Dziękuję :)

    Może Cię to zdziwi, ale całkiem spora grupa woli jednak racjonalistę właśnie :) Bo zależy im na efektach. Co serdecznie Ci polecam (może się zdecyduj, czy „pan”, czy „Ty”? ;) Dla mnie obydwa są ok, nawet wolę „Ty”, ale przyda się trzymanie jednej opcji…). Jeśli ktoś miałby ciężką chorobę, powiedzmy raka, to akurat jako racjonalista mógłbym go odesłać do kogoś, kto może mu faktycznie pomóc -czyli lekarza. Zachęcam do weryfikacji skuteczności medycyny w kontekście różnych rodzajów raka, ale tak w oparciu o badania. Możesz się deczko zdziwić, oczywiście pozytywnie :)

    Co do myślenia lewopókulowego – to akurat kolejny mit ;) Ale rozumiem, że chodzi Ci o myślenie racjonalne. No cóż, internet, samochód czy samoloty powstały właśnie dzięki takiemu myśleniu :) Proponuję zweryfikować ich historię -bardzo ciekawe, notabene – zamiast wkręcać się w fantazje :) Miłego wieczoru :)

  • evelynlover

    People want to see change, although something – an internal voice perhaps saying ” 1 more won’t hurt” or “this is my last one” can keep the habit and craving there.

  • 1. To był bardziej ezo-odlot tej dziewczyny niż jakiekolwiek „duchowe połączenie”
    2. Ta strona będzie zmieniana, ale komentarzy tam nie będzie.