Mit Wypartych Wspomnień

Wszyscy chyba znamy tą scenę z filmu. Hipnotyzer nachyla się nad klientem, macha wahadełkiem, wypowiada „magiczne zaklęcie” w stylu „a teraz, przypomnij sobie, uuuuuu!!!!” (no dobra, uuuuuu!!! dodałem dla klimatu ;) )

Klientowi trzepoczą oczy (uuuuuu!!!), czasem cieknie mu odrobine śliny i nagle przypomina sobie ten wypierany przez całe życie motyw, kiedy to jego ojczym złożył w satanistycznej ofierze jego młodszą siostrzyczkę, a klient, jako dziecko, musiał wypić jej krew i dlatego dziś, jako dorosły nie jest w stanie znaleźć spełnienia w swojej pracy lekarza (uuuuuuu!!!!! no dobra, dobra, już nie będę)

Fajna scena. Zapadająca w pamięć. Zapewne dlatego powraca w tak wielu różnych filmach, powieściach czy grach.

Jeden problem – to, od początku do końca, fikcja literacka. Wedle tego co obecnie wiemy, wypieranie traumatycznych wspomnień nie istnieje. Wręcz przeciwnie – ludzie, którzy doświadczyli traumy mają często problemy z wyzbyciem się tych wspomnień ze swojej świadomości. Ma to zresztą sens ewolucyjny – jeśli wypieralibyśmy sytuacje, w których byliśmy zagrożeni, to jak mielibyśmy unikać ich na przyszłość? Proces, który faktycznie zachodzi – wracanie myślami do traumy – jest tu dużo bardziej uzasadniony.

 

Nie znaczy to, że ludzie nie są sobie w stanie przypomnieć „wypartych wspomnień”. Tylko „wspomnienia” te nie bez powodu wziąłem w cudzysłów. Nie są to bowiem prawdziwe ślady pamięciowe, a konstrukty, sfabrykowane zgodnie z oczekiwaniami osoby przywołującej wspomnienie. A często również zgodnie z sugestiami osoby „wspomagającej przypominanie”, np. hipnotyzera. Taki „wspomagacz” często nie musi sobie nawet zdawać sprawy z tego, co sugeruje osobie „wspomaganej”. Wystarczy, że zadaje określone pytania nakierowujące, używa takich słów, a nie innych. Rozmówca, przebywający w stanie dużej podatności na sugestię, łatwo przełknie te dyskretne wskazówki i zbuduje odpowiednią, „wypartą” historię o satanistycznych ofiarach, porwaniu przez kosmitów, czy molestowaniu w dzieciństwie.

Nie próbuję tutaj oczywiście twierdzić, że molestowanie dzieci się nie zdarza. Ma miejsce jak najbardziej, ale jego ofiary mają kłopot z tym, by zapomnieć o tych doświadczeniach, nie z tym, że o nich nie pamiętają. Więcej – dałyby naprawdę dużo, by móc o nich zapomnieć, ale nasz mózg po prostu tak nie działa. Nie wypiera doświadczeń, które nie są przyjemne, tylko właśnie na nich się koncentruje – bo to zwiększa nasze szanse na przeżycie.

Tak więc nie ma co liczyć na to, że jakieś nasze wspomnienia zostały wyparte, a hipnoza lub coś podobnego je przywoła z powrotem. Ani, skoro już o tym mówimy, że hipnoza sprawi, że na zawsze zapomnimy o jakimś doświadczeniu, jakby go nigdy nie było. Byłoby może i fajnie, ale tak po prostu to nie działa.


Nadchodzi kolejna edycja Praktyka Beyond NLP. 9 dni. 6-12 osób. Ponad 70 narzędzi rozwojowych. Ponad 100 stron szczegółowego skryptu. Po prostu kawał solidnego szkolenia na którym poznasz tajniki komunikacji, inteligencji emocjonalnej i skuteczności osobistej. Do 3 lipca w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Maciej Lasota

    Czyli dzięki hipnozie nie przypomnę sobie jest jazd po bieluniu kiedy miałem mały blackout? :/

    • Możesz stworzyć, ale raczej nie przypomnieć. Największe szanse na ewentualne przypomnienie miałyby miejsce w podobnej sytuacji – np. ludzie zapamiętujący po alkoholu najlepiej sobie te rzeczy przypominają znów po alkoholu.

      • Maciej Lasota

        Nie no, drugiego podejścia do tego nie zrobię chyba, że pod opieką lekarza i w ramach eksperymentu psychologicznego.

  • Artur, to na czym polega tzw. „amnezja hipnotyczna” o której słyszałam, że ma na celu, właśnie wymazanie niechcianych wspomnień?

    • Ewelina, nie spotkałem się z nikim, kto skutecznie by uzyskiwał takie efekty długoterminowo, stąd trudno mi się odnieść.

  • Może warto byłoby, żebyś dorzucił wyniki badań a propos fałszywych wspomnień. Wedle różnych badaczy, od 20 do 30% badanych „pamiętało” wydarzenia nieistniejące, które „odtwarzali sobie” podczas eksperymentów. Nie mam danych na temat częstotliwości takiego zjawiska u pojedynczej osoby, a pewnie byłyby ciekawe.
    Najistotniejsza (co wynika z badań) w „problemie wypartych wspomnień” wydaje się presupozycyjna sugestia eksperymentatora – czy z mojej branży – terapeuty. To zdaje się mieć największy wpływ na powstawanie „przypominanych” wydarzeń.
    Co do wypierania przyjemnych doświadczeń – niestety nie masz racji. Można wyprzeć przyjemne wspomnienia przyjemnych chwil z np. ważną osobą, gdyż powrót do nich (bo np. ta osoba już nie żyje albo zraniła nas) mógłby być bolesny lub generować dysonans poznawczy. ;)

    • Promente, może coś zgubiłem, lae nie wydaje mi się, żebym gdziekolwiek pisał o przyjemnych chwilach.

      Natomiast co do kwestii dysonansu i wspomnień przyjemnych chwil z bliską osobą, powiedziałbym, że są one nie tyle wypierane (tzn. czekają gdzieś w ukryciu i wpływają na nas) co modyfikowane i zmieniane (w tym usuwane, ale już trwale).

      Nie zgodziłbym się też z wypieraniem ich, bo są bolesne (znów, w znaczeniu wyparte = siedzą gdzieś w ukryciu i wpływają na nas), wręcz bym powiedział, w oparciu o badania nad próbami celowego niemyślenia o czymś, że miałoby to odwrotny efekt.. Dopuszczam natomiast opcje p.t. „nie wchodzę w stany powiązane z tymi wspomnieniami, więc mam do nich ograniczony dostęp, a łatwiejszy do innych, np. wkurzenia” – przez analogię do motywu alkoholu, wspomnianą powyżej.

  • dawno czytałem o fałszywych wspomnieniach, zdaję sobie też sprawę jak wielki wpływ ma terapeuta, dlatego w mojej metodzie zredukowałem wpływ sugestii do praktycznie zera.

    wnioski. oczywiście prywatne, subiektywne, może dla kogoś przydatne.
    – podczas sesji i jakiś czas później, ludzie zwracają uwagę na myśli które zawsze mnie lub bardziej były, ale nie wiązali ich z decyzjami.
    – podświadomość ma jednak tendencję do chęci zapomnienia (może skonkretyzuję to słowo – mam na myśli świadomość która jest w standardowym śnie, pod nią są biologiczne mechanizmy pamięci i cenzury i one też zwodzą, biorą udział w procesie wyparcia). Ta chęć zapomnienia, pragnienie braku czucia świata ma odzwierciedlenie w skłonności do dragów i odrealniających rzeczy. Czasem jest to niechęć do snu, który prócz porządkowania treści, ma funkcję samo-uzdrowienia psychiki i wywlekania tych stłumionych treści. O niektórych rzeczach po prostu się zapomina, ale ciągle mają wpływ.
    – (osoby wrażliwsze powinny teraz wcisnąć alt+f4) niektóre treści, te dziwne, można wiązać np. z poprzednim wcieleniem . Jednak, jest oczywiste, że treści z poprzednich wcieleń jest teoretycznie masa, więc musi w życiu tej osoby działać czynnik drugorzędny, sytuacja która aktywuje taki kod. Można pójść z wnioskami dalej w tym swobodniejszym traktowaniu wizji. Jeśli terapeuta sugeruje coś i klient w to wierzy, to jest jakiś czynnik, czasem poza łatwowiernością, który powoduje że ktoś łapie taki film. Jeśli całość jest dobrze prowadzona, to katharsis będzie i tak i tak.

    Jestem pewien że są bardziej fachowe nazwy rzeczy które opisuję.

    • Bartek, do czasu, gdy wygrasz nagrodę Randiego lub Syzyfa, nie ma co się powoływać na poprzednie wcielenia :)

      Twierdzenie, że skłonność do dragów to skłonność do braku czucia -oj, mocno ryzykowne.

      • Agnieszka

        „skłonność do dragów to skłonność do braku czucia” – taka może być motywacja sięgnięcia po dragi. Tyle, że to nie działa :)

  • Twierdzenie, że skłonność do dragów to skłonność do braku czucia -oj, mocno ryzykowne.

    „braku czucia świata” – tak napisałem.

    Bartek, do czasu, gdy wygrasz nagrodę Randiego lub Syzyfa, nie ma co się powoływać na poprzednie wcielenia :)

    Sztuka jest również dla prostych ludzi. Gdzie tam dla mnie, jakieś hameryki za oceanem …

    Nie uważam tych obserwacji za do udowodnienia, nauka ma problem z papugą http://en.wikipedia.org/wiki/Alex_%28parrot%29 > Criticisms … niech rozpracują to porządnie, to może się wezmą za pś ludzką i wtedy powstanie naprawdę dobra metodologia do esp.

    Pozostaje mi się cieszyć że pozostałe tezy są ok. Sprawy wcieleniowe to przecież rzadkość.

    • Bartku, nagrodę Syzyfa możesz zdobyć w Europię, a kwalifikacje robi w polsce KSP. Argumenty co do metodologii, umm, sorry, ale to żadne argumenty. Jak bowiem ocenisz, że „przeszłe wcielenia” nie są po prostu wkrętą Twoją i Twoich klientów?

      Co do tez – z pierwszą mogę się zgodzić – oczywiście ludzie nie zwracają uwagi na wszystko co myślą.

      Z drugą gorzej, ją właśnie podważałem wskazując na to, jak ryzykowna jest argumentacja ją wspierająca.

  • Jak bowiem ocenisz, że „przeszłe wcielenia” nie są po prostu wkrętą Twoją i Twoich klientów?

    Nie oceniam tego.
    co więcej, uważam że to jest wkręta – tyle że są pewne przyczyny dla których umysł się wkręty trzyma.
    I trzeba do nich dotrzeć.

    Z drugą gorzej, ją właśnie podważałem wskazując na to, jak ryzykowna jest argumentacja ją wspierająca.

    a ja podważyłem twoją tezę m.in. poprzez wskazanie doświadczenia kiedy to innego poziomu świadomość zablokowała dostęp do pamięci doświadczenia. Celowe zapominanie mieści się w zjawisku wyparcia. Chyba że, Arturze, kwestionujesz to zjawisko, to wtedy hm, ja się poddaję. To jest kwestionowanie podstaw współczesnej psychologii. :)

    • Umm, nie, nie mieści się. Zjawisko wyparcia to stricte:
      – wspomnienie zostaje usunięte ze świadomego dostępu
      – wspomnienie wciąż istnieje poza świadomym dostępem i wpływa na zachowanie osoby

      Celowe zapominanie natomiast to stricte „wspomnienie zostaje usunięte z pamięci, kropka”.

  • Celowe zapominanie natomiast to stricte „wspomnienie zostaje usunięte z pamięci, kropka”.

    nie no to skoro coś raz jest zapomniane, jak ma być odzyskane ? :)
    miałem na myśli oczywiście blokowanie wspomnień.

    • To proszę Cię o konkrente źródła psychologiczne na tymczasowe blokowanie wspomnień :)

  • Sebastian

    „P.S. Z trudnymi wspomnieniami – i innymi trudnymi doświadczeniami – można natomiast zrobić kilka innych ciekawych rzeczy, np. wyczyścić powiązane z nimi emocje”

    A dlaczego emocje miałyby nadal wpływać na osobę jeżeli to już przeszłość i tego nie ma, osoba tego nie doświadcza ? Rozumiem że można popracować z przekonaniami że albo ” jednak nie ma się czego bać” albo „więcej tak się nie zachowuj i będzie dobrze”.

    • Sebastian, mózg sięga do pierwotnego, pamiętanego wydarzenia, by zdecydować jak ma zareagować w kolejnych sytuacjach w podobnych okolicznościach.

  • Sebastian

    „miałem na myśli oczywiście blokowanie wspomnień.”
    Bartek a jak to udowodnisz że wspomnienie jest rzeczywiście blokowane, a czasami czy to nie jest kolejna wkręta ?

    • Bartek a jak to udowodnisz że wspomnienie jest rzeczywiście blokowane, a czasami czy to nie jest kolejna wkręta ?

      po całości tendencji do hipochondrycznego myślenia o swojej psychice ?
      w moim odczuciu, słowo „rzeczywiście” nie pasuje za bardzo do natury Sztuki. Cztery funkcje psychiczne, tylko jedna to: racjonalne myślenie. :)

      Jeśli ktoś ma lepszy pomysł chętnie posłucham, dobrze jest się czegoś dowiedzieć.

  • Sebastian

    „Sebastian, mózg sięga do pierwotnego, pamiętanego wydarzenia, by zdecydować jak ma zareagować w kolejnych sytuacjach w podobnych okolicznościach.”
    Ja mam na myśli to że po co używać metody do czyszczenia emocji jeżeli można użyć samej zmiany przekonań ?

    • Bo to połączenie przez ciało migdalowate, nie przez hipokamp, a więc nie oparte o przekonania.

      • Piotr

        Czy IEMT służy do pracy bardziej nad tą pierwotną częścią mózgu czy to jeszcze inaczej działa?

        Jaka jest różnica pomiędzy lękiem przed nieznanym a lękiem wyuczonym? Czy te same części mózgu działają przy tych lękach czy jeszcze inaczej to wygląda? Czy wogule można jakoś rozpracować lęk przed czymś nieznanym czy tego nie da się obejść i po prostu trzeba przejść przez lęk?

        • IEMT, w części remedytywnej, służy do odłączenia połączenia między pierwotną sytuacją, a emocjami z nią związanymi. W efekcie mózg ma „czyste konto” odnośnie tego jak teraz ma reagować w danej sytuacji.

          Co do lęku, pytanie brzmi o jaką dokładnie strukturę chodzi, jeśli o klasyczny lęk antycypacyjny, to układ jest podobny do wyuczonego i tak, jest do przepracowania. Najprostszym rozwiązaniem jest tu IMO zaprojektowanie konkretnej procedury do wykorzystania w takiej sytuacji.

  • Adam

    Arturze, a co jeśli jakieś wydarzenie miało miejsce w czasie które nie pamiętamy np. w okresie do 3-4 roku życia ? Powiedzmy wypadek samochodowy którego się nie pamięta a strach przed samochodami zostaje na całe życie ? Takie sytuacje są możliwe ?

    • Teoretycznie możliwe jest zachowanie przez całe życie powiązania bodziec-emocja w oparciu o ciało migdałowate, ale byłby to wtedy bardzo precyzyjny bodziec wywołujący daną emocję, bez uogólnienia.

  • Magda

    Skąd wziąłeś informację, że wyparcie nie istnieje? Jakieś badania?

    Moim zdaniem poprzednie doświadczenia wpływają na nas, czy je pamiętamy czy nie. Prowadzę od lat pamiętnik i mogę podejrzewać na własnym przykładzie, że wyparcie istnieje :) i zapomniane doświadczenia mają dość duży wpływ.

    • Magda, cały, spory kawałek badań nad pamięcią.

      Co do „własnego przykładu”, warto pamiętać, że jako ludzie mamy tendencje do budowania spójnej narracji na własny temat, choćby błędnej. Pytanie, czy gdybyś opisała swoje obecne życie, po czym dała do przeczytania komuś np. 10 pamiętników – jeden prawdziwy, a 9 innych osób (z usunięciem detali pozwalających zidentyfikować), to byłby w stanie trafnie dobrać Twój pamiętnik? ;)

      • Magda

        W swoim pamiętniku opisuję prawdziwe zdarzenia. Sporo z nich nie pamiętam. Moja mama czasem przypomina mi zdarzenia związane z rozwodem, które wyrzuciłam z pamięci, a są dla mnie nieprzyjemne i nie chcę ich pamiętać.
        Jest pamięć utajona. Np. czasami uczymy się czegoś i tego nie pamiętamy, aby potem jakieś skojarzenie wyłoniło to z naszej pamięci. Chwilowe zaniki pamięci w sytuacjach stresu – problem z wydobyciem informacji z pamięci. Albo lepiej zapamiętamy coś, czego kiedyś się uczyliśmy (pomimo, że tego również nie pamiętamy). Coś może być w naszej pamięci, gdy jednocześnie nie możemy tego wydobyć.

        • Magda, jest różnica między informacją zapomnianą lub do której jest ograniczony dostęp, a informacją, która „została wyparta z pamięci, ale wciąż na nas wpływa”.

          Możesz o czymś pamiętać i wtedy to na Ciebie wpływa. Albo nie pamiętać i nie wpływa. Oczywiście były różne konkretne sytuacje życiowe, które miały na Ciebie wpływ, ale miały one wpływ w tamtym momencie, a jeśli są zapomniane, a w międzyczasie zrobiłaś w tym obszarze coś innego, to nie będą już miały wpływu, gdy o nich zapomnisz.

  • Arturze, mógłbyś przywołać dokładne badania lub metaanalizy, które stoją za tymi tezami? Przecież mamy wszelkie zaburzenia dysocjacyjne, The International Society for the Study of Trauma and Dissociation wskazuje na powszechną wiedzę naukowców o „zapominaniu” traum. Ciągle trwają dyskusje nad naturą tych procesów, a także wiele przypadków takiego przywracania wspomnień po pierwsze nie odbywa się w gabinetach psychiatrycznych, a po drugie jak wiemy wiele z nich to kwestia sugestii, zwłaszcza u dzieci. Ale nie słyszałam nigdy, żeby sprawa była przesądzona i żeby w ogóle ten mechanizm wypierania nie istniał. Jakbyś był w stanie przywołać jakieś prace naukowe, byłabym wdzięczna.

    • Hej,
      Zaburzenia dysocjacyjne oczywiście mamy, ale dysocjacja nie polega na „zapominaniu” o traumie, tylko o jej eksternalizowaniu, np. w formie depersonalizacji. Jeśli chodzi o amnezję względem traum, ta teza jest mocno krytykowana, patrz np.:
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17803876
      http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1093/clipsy.bph056/abstract;jsessionid=51B16545D327E57DE1A5C782B364AA89.f04t01

      • No tak, depersonalizację często stwierdza się u dzieci wykorzystywanych w dzieciństwie i jest to rzeczywiście odmienne zaburzenie. Swoją drogą jest też świetnym przykładem (ta depersonalizacja utrzymująca się dłużej) na to, że nie zawsze to, co „zwiększa nasze szanse przeżycia” wygrywa.

        Ale miałam na myśli właśnie amnezję dysocjacyjną. Dzięki za artykuł, jest ciekawy i zwraca uwagę na wiele potknięć metodologicznych; eksperyment przeprowadzony przez autora według mnie nie świadczy o niczym, ale sam autor jest tutaj sceptycznie nastawiony. W każdym razie nie powiedziałabym, że zdecydowana większość naukowców się zgadza i sprawa wypierania wspomnień jest rozstrzygnięta. Trudno się zgodzić z tak zdecydowanym podejściem, jeśli wielu naukowców stoi po stronie amnezji dysocjacyjnej. Ale nie mam za bardzo czasu na analizę wszystkich prac z opisami przypadków klinicznych ;)

        PS. ciekawy jest ten podział na amnezję dysocjacyjną i psychogenną, bo rzeczywiście różnice są dość wyraźne, a zazwyczaj się je utożsamia jak przychodzi do definiowania, ICD zresztą wyodrębnia tą drugą jako jeden z rodzajów dysocjacyjnej.

        • Opisy przypadków klinicznych są dość nisko w hierarchii dowodowej, gdyż na ich podstawie można w zasadzie wszystko wykazać. Biorąc pod uwagę, że eksperci od pamięci są przeciw, a niektórzy terapeuci za, dużo bardziej prawdopodobny jest motyw błędów po stronie terapeutów i nie potwierdzenia zjawiska – i z tego co rozumiem, to jednak pozostaje oficjalnym stanowiskiem psychologii.

          • Ale jednocześnie w DSM ciągle mamy amnezję dysocjacyjną, czyli konkretnie względem traum, ISTSS także podaje możliwość wypierania traumy, także dziecięcej. Mówiąc o ekspertach od pamięci masz na myśli McNally’ego?

          • Też, ale nie tylko. Wszystkie opracowania n.t. pamięci, które czytałem podważają taką amnezję.

  • moniq

    Oczywiście, że wyparcie istnieje -__-
    Jestem tego żywym dowodem.
    Do dzisiaj mam awersję w stosunku do pewnego typu urody mężczyzn i reaguje na nich silnymi emocjami, chociaż nic mi nie robią.
    Nigdy nie wiedziałam skąd to się bierze ale całkiem niedawno, podczas rodzinnej rozmowy, moja siostra przypomniała mi przypadkiem mojego kuzyna, który w dzieciństwie próbował mnie utopić. Oczywiście całkowicie zapomniałam o istnieniu tego kuzyna,za to faktycznie, posiada on ten typ urody na który reaguję gwałtownie.

    • Jeśli mowa o wczesnym dzieciństwie to mowa nie tyle o wyparciu, co o zwykłym uwarunkowaniu reakcji emocjonalnej, bez wytworzenia śladu pamięciowego (co jest czymś innym niż wyparciem), także ze względu na niemożność stworzenia takiego śladu (brak rozwiniętego hipokampu).

  • „Wedle tego co obecnie wiemy, wypieranie traumatycznych wspomnień nie istnieje.”

    Zastanawia mnie, jak mogło powstać takie zdanie. Może kluczem jest tutaj „(my) wiemy”, czyli to, że czegoś nie wiesz? Mogę zrozumieć, że ktoś ma wątpliwości wobec tego, czy wyparcie istnieje, bo nie zna badań, które tego dowodzą.

    Ale obwieszczanie, że ono nie istnieje (nie podając przy okazji źródła swojego odkrycia) zakrawa na ignorancję podlaną dużą dawką arogancji.

    Poza tym argument ewolucyjny jest zwyczajnie głupi – przy wyparciu lęk przed czymś zagrażającym pozostaje, zanika tylko świadomość, jaki był kontekst tego zdarzenia (można nieświadomie bać się ludzi z brodą, ale nie pamiętać, jak ktoś taki nas skrzywdził). I ma to znaczenie przystosowawcze, ponieważ wyparcie zmniejsza poziom lęku w danym człowieku (a lęk jest szkodliwy).

    Przy uznaniu dla innych Twoich wpisów (ten o forach dla osób z problemami wydał mi się bardzo trafny), to sugerowałbym mniej narcyzmu, a więcej pokory. Swoją drogą są ciekawe badania sugerujące, że nasze imiona i nazwiska mają wpływ na nasze wybory życiowe i zachowania. Zgodnie z tym podejściem np. szansa, że ktoś z imieniem Gromosław zostanie wojskowym jest statystycznie większa niż przypadkowa. Tak więc uważaj podwójnie, bo jesteś w grupie podwyższonego ryzyka ;)

  • Dawno temu

    Natknęłam się na Twój artykuł i mam pytanie w nawiązaniu do tego, co napisałeś oraz tego, co sama przeżyłam. Byłam wykorzystywana seksualnie w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Mam to potwierdzone dokumentacją medyczną z tamtego okresu. Do około 30 roku życia nie miałam żadnych wspomnień (oprócz koszmarów, których nie wiedziałam z czym połączyć). Wtedy przeszłam załamanie i trafiłam do szpitala na leczenie z PTSD. Tam, gdy miałam opowiadać o molestowaniu, szlochałam, wymiotowałam, ale nadal miałam czarną dziurę w pamięci. Czy można aż tak bardzo nie chcieć czegoś sobie przypomnieć?Jaki proces zadziałał u mnie?

    • Mamy różne rodzaje pamięci i to co opisujesz brzmi jak sytuacja w której masz silnie zakodowane emocje, ew. jakieś pojedyncze przebłyski w rodzaju obrazu czy odczucia (prawdopodobnie to właśnie napędza koszmary), natomiast nie masz niczego zakodowanego w pamięci epizodycznej, odpowiedzialnej za „klasyczne” wspomnienia. W podobny sposób amnetyk, który wcześniej spotkał osobę która podała mu rękę z ukrytą szpilką, może nie pamiętać tej osoby, ale jakoś nie chcieć jej podać dłoni.

      • Dawno temu

        Dziekuję za odpowiedź. Czyli to nie jest tożsame z wyparciem? Właściwie to nie mam żadnych wspomnień z życia do 9 roku życia, a to, co pamietam to tylko opowieści innych na podstawie zdjęć. Więc chyba mózg, próbując obronić się przed traumą, „wykasował” mi wszystko z tamtego okresu.

  • Malfro

    Mam takie pytanie czy NLP jest skuteczne przy traumie. Chodzi mi o sytuacje kiedy zdarzenie traumatyczne z przeszłości wywołuje lęk. Ale mam na myśli sytuacje bardziej skomplikowanych np. nagła śmierć bliskiej osoby, i powstały lęk przed tworzeniem więzi?

    • Może być skuteczne, to kwestia precyzyjniejszej diagnozy.

  • Olga Nagórka

    Witam :-) mam pytanie. W wieku ok. 7-8 miesięcy zostałam oddana do domu dziecka, a w wieku 2 albo 3 lat adoptowana i dalej już dorastałam w pełnej rodzinie, z tym że jako jedynaczka. Jakoś zawsze miałam problem z tym żeby pokochać kogoś i ułożyć sobie z nim życie, po prostu nikt mnie tak konkretnie nie „pociągał”. Pewnego razu poszłam do spowiedzi i opowiedziałam o tym księdzu (który nie znał mnie wcześniej)i on stwierdził, ze moje problemy z tym, ze nie pokochałam żadnego mężczyzny tkwi w tym, ze zostałam porzucona przez biologicznych rodziców (a nadmienię, ze nie wiem, co się z nimi stało, czy naprawdę mnie porzucili, czy np. umarli), i że wyparłam te przykre doświadczenia i zablokowałam uczucia a zostawiłam racjonalne myślenie, bo to pozwoliło mi wtedy przetrwać. Według tamtego księdza powinnam „zejść do piwnicy” wspomnień, jak sam to ujął, i iść do jego kolegi, który jest psychoterapeutą i pomógłby mi to sobie przypomnieć, to wszystko, te emocje, jakie mi towarzyszyły po porzuceniu przez tamtą rodzinę. I to by mi ponoć pomogło zaprzyjaźniać się z ludźmi i związać się z kimś. Jak Pan się na to zapatruje?czy powinnam sobie to przypomnieć?czy da się wywołać te wspomnienia z czasów kiedy miałam 8 miesięcy? Z góry dziękuje za odpowiedź. Pozdrawiam, Olga

    • Praca z psychoterapeutą mogłaby potencjalnie być wartościowa, ale nie przy założeniu nastawienia na „przywołanie wspomnień z wieku 8 miesięcy”, bo takich wspomnień w mózgu po prostu nie ma, jakiekolwiek „przywołane” będą tak naprawdę całkowicie zmyślone. Obawiam się, że ksiądz zabrał się za swego rodzaju domorosłe psychologizowanie, które niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z prawdą. To, że nie spotkałaś nikogo, kto by Cię pociągał może być efektem wielu różnych czynników, od zwykłego braku odpowiednich osób, przez np. tak zwaną aseksualność, aż po faktyczne problemy z intymnością (a te z kolei również mogą być powodowane wieloma przyczynami).

  • Monika

    Takiego steku bzdur to dawno nie czytałam :)

    • Dyskusja bez argumentów na tym blogu nie przejdzie. Chcesz dyskutować, to argumentuj – albo się żegnamy :)

  • dsad

    wypieramy ze swiadomości , wspomnienia zawsze zostają . to normalny mechanizm . sam wyparłem wspomnienie w wieku 15 lat , i kilka lat temu ktos mi przypomniał o tym , i jest ono faktem . a pól zycia nie pamietałem ze przeze mnie dzieciak sie powiesił . to swiadomy mechanizm którego mozna sie wyuczyc , tylko ze bedzie chujowo później filtrował i mozna wypierac co sie chce a czasem to czego sie nie chce . ale to nie znaczy ze nie bedizie mi smutno na drugi dzien tylko nie bede wiedział dlaczego . tak samo jak przy aizhaimeru(sorki za pisownie) tak ze lepiej facet wróc do szkoły

    • Proponuję jednak samemu się poduczyć :)