Mit Piramidy Maslowa (Piramidy Potrzeb)

Piramida Potrzeb Abrahama Maslowa przebija się przez wiele popularnych książek nt. zarządzania, psychologii, itp. Co ciekawe, sam Maslow nigdy nie użył terminu „piramida” ani „piramidalnego” przedstawienia swojej teorii, zawsze mówił po prostu o hierarchii potrzeb. Wg. tej teorii ludzkie potrzeby ustawione są w ścisłej hierarchii i dopiero po zaspokojeniu potrzeb z bardziej podstawowych poziomów dostajemy możliwość zadbania o te istotniejsze. Najniżej w hierarchii są potrzeby fizjologiczne (jedzenie, sen, itp.), wyżej poczucie bezpieczeństwa,  po nim miłości/przynależności, dalej samooceny i osiągnięć, a na samym szczycie tzw. wtórne potrzeby, samoaktualizacji – moralności, kreatywności, itp.

Wydaje się to mieć sens i bywa regularnie przytaczane na szkoleniach, w książkach i artykułach, a nawet stosowane jako podstawa w konsultacjach firmowych i zmianach struktur firmy.

Niestety, jest jeden duży problem – Piramida Maslowa to mit. Dobrze brzmiący, przekonujący, ale tylko mit.

Dlaczego? Zacznijmy od podstaw- metody prowadzenia badań. Pierwotna postać hierarchii potrzeb Maslowa powstała w wyniku badań nad 1% najzdrowszych (w opinii Maslowa) studentów na jego wydziale. Już ich dobór wg. kryterium „samoaktualizacji” był dość wątpliwy i automatycznie czynił badanie niemożliwym do uogólnienia na populację, prowadził bowiem tak naprawdę do sytuacji, gdy dobiera się próbę badawczą dokładnie tak, by pasowała do zakładanego celu badania.

Nie jest również problemem przedstawienie kontrprzykładów do tej teorii, na myśl przychodzi choćby Vincent van Gogh – artysta (a więc potrzeby najwyższe, samorealizacji) z niezaspokojonymi praktycznie wszystkimi potrzebami niższego rzędu.

Nic więc dziwnego, że późniejsze badania zademonstrowały, że faktycznie nie da się Piramidy Maslowa w żaden sposób uogólnić, że nie mówi ona nic o ludziach jako o grupie. Pokazują to choćby Wahba i Bridwell*. Owszem, współczesne badania pokazują, że jako gatunek mamy dość wspólny zespół potrzeb**,  co jednak istotne – nie ma tu mowy o hierarchii. Po prostu, mamy całą masę różnych potrzeb i zaspokojenie każdej z nich będzie dla nas fajne i atrakcyjne. Co więcej, często będziemy się starali zaspakajać określone potrzeby „wyższe” (wg. Masłowa) właśnie po to, by poprawić sobie humor, gdy nasze „niższe” potrzeby nie są zaspokojone. Wszelkie próby hierarchizowania potrzeb, a tym bardziej budowania np. systemu zarządzania firmą w oparciu o takie hierarchie, polegają na błędnym założeniu i w efekcie mogą dawać odwrotny skutek od zamierzonego.

Zamiast próbować spełniać ludzkie potrzeby „hierarchicznie”, może więc warto zastanowić się jakie możemy spełnić najlepiej, albo jakie są obecnie najbardziej niedocenione – i zająć się nimi?

By User:Factoryjoe (Mazlow's Hierarchy of Needs.svg) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Hierarchia potrzeb Maslowa

*Wahba, M. A., & Bridwell, L. G. (1976). Maslow reconsidered: A review of research on the need hierarchy theory. Organizational Behavior and Human Performance, 15(2), 212–240.

** Np. Diener, E., Oishi, S., & Ryan, K. (2013). Universal and cultural differences in the causes and structure of “happiness” – A multilevel review. W C. Keyes (Red.), Mental well-being: International contributions to the study of positive mental healths. (s. 153-176) Dordrecht, Netherlands: Springer.


15 sierpnia na blogu ukazał się 1000-ny wpis, trzeba to uczcić! Przez 10 dni, do 25 sierpnia włącznie, wszystkie produkty na MindStore o 20% taniej! Chcesz być bardziej kreatywny? Lepiej się motywować? Być pewniejszym siebie? Opanować Beyond NLP? To wszystko i dużo więcej na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Daniel Kotowski

    Pamiętam jak jednym ze szkoleń, w których brałem udział, piramida czy też jak precyzujesz hierarchia potrzeb była przytaczana właśnie pod kątem wyrównania określonych poziomów. Poziomy tej piramidy dla każdego człowieka mają inną wartość i co za tym idzie kolejność.

    Wszelkie próby sprowadzania ludzi do wspólnego mianownika prędzej czy później i tak kończą się fiaskiem. Dlaczego? Z fizyki wiemy, że układ zwykle dąży do wzrostu entropii, czyli do nieuporządkowania, chaosu.

    Arturze, zauważyłem, że często obalasz mity stając się jak już ktoś wcześniej Cię określił rebeliantem. A może warto do niektórych mitów podchodzić jak do niektórych teorii? Newton na przykład stworzył szczególną teorię względności. Potem przyszedł Einstein i powiedział: „Kurde, coś tu nie gra w tej STW” i zamiast ją obalać to ją rozszerzył o swoją teorię tworząc Ogólną Teorię Względności.

    Różnica jest drobna ale znacząca, a czy Maslow w żadnym punkcie hierarchii potrzeb nie miał racji? Obalić to zniszczyć, przekreślić i cofać się. Czyż nie lepiej rozszerzyć, zmodyfikować i zaadaptować, czyli ewoluować?

    • Daniel, sama idea hierarchii potrzeb jest błędna, więc z automatu Maslow nie mógł mieć racji w żadnym z jej punktów.

      Rozszerzanie, modyfikowanie, itp. ma oczywiście sens – ale właśnie w tych sytuacjach, jak w wypadku Newtona i Einsteina (btw. Einstein stworzył i Szczególną i Ogólną Teorię Względności, Newton to grawitacja). Czyli mamy pierwszą teorię, która jest prawdziwa, ale w pewnych szczególnych przypadkach błędna. I ją rozszerzamy o nowe informacje tak by nowa obejmowała też te szczególne przypadki.

      Natomiast jeśli chodzi o mity, którymi się zajmuję, to tutaj mamy generalnie teorie na wskroś błędne, ale tkwiące w ludzkiej świadomości.

      • „[…] ale w pewnych szczególnych przypadkach błędna.”
        Błędna to zbyt mocne słowo. Raczej pewne zjawiska są poza jej zakresem opisu (tzn. grawitacja ich nie opisuje).

        Trudno by np. działanie „skrojone” dla konkretnego zbioru (np. dodawanie wartości liczb) „działało” również dla innych rozbieżnych zbiorów (np. dodawanie znaczeń wyrazów) zachowując ten sam „charakter”. Przepraszam za uproszczenia, ale starałem się by przykład był powszechnie zrozumiały :) Jeżeli kogoś temat zainteresował, to zachęcam do sięgnięcia do podręczników Matematyki Dyskretnej :)

      • Cr

        dlatego jak probowalem rozpisac swoja wlasna piramide to niby wychodzilo ze potrzeba realizacji wazniejsza niz przynaleznosci ale wiele potrzeb mialem ochote wpisac w jednej linii bo nie ma wsrod tych wybranych waznych i bardziej waznych, zazwyczaj jak ktoras nie jest zaspokojona to chcę jak najszybciej ją zaspokoić i to nie tylko o fizjologicznych mowie :)

        Aha, potrzeba mieszkania nie jest potrzebą bezpieczeństwa a potrzebą fizjologiczną bo muszę się dobrze wyspać, zjeść i mieć ciepło.
        Potrzeba bezpieczeństwa to na przykład strach i obawa przed ulegnięciem wypadkowi czy zrobieniem sobie krzywdy a co za tym idzie stosowanie kasków, unikanie jazdy rowerem itd., u mnie w ogóle taka potrzeba bezpieczeństwa nie występuje bo lubię ryzyko.

  • Małgorzata Powroźnik

    Czy naprawdę samo w sobie pojęcie hierarchii potrzeb jest błędne, czy założenie, że podana piramida odnosi się do ludzi ogólnie? Ucząc się chociażby psychologii rozwojowej, psychologii emocji można zauważyć, że pewne potrzeby (np. bliskości) muszą być zaspokojone wcześniej/ w pierwszej kolejności (dzieci). Można wysnuć wniosek również, że często w dorosłym życiu niezaspokojenie jednej potrzeby (np. akceptacji, afiliacji) może nieść za sobą gorsze konsekwencje niż brak zaspokojenia innych potrzeb.

    • Samo w sobie hierarchii potrzeb (a w konsekwencji też szczególny przykład podany przez Maslowa). Nie można uogólniać tego jak działają dzieci z tym, jak działają dorośli – wyraźnie inna budowa i funkcjonowanie mózgu, inne procesy, itp.

      • Małgorzata Powroźnik

        Rozumiem. Pozostając przy osobach dorosłych – sądzisz, że nie istnieje nawet indywidualna hierarchia potrzeb jednostki w zależności od nasilenia tychże potrzeb? Na przykład jeśli osoba dorosła nie zaspokoi potrzeby akceptacji lub bliskości nie przyniesie to gorszych konsekwencji niż brak zaspokojenia np. niektórych fizjologicznych?Nie różnicują się one u każdego z nas?

        • Małgorzata, ale to proces dynamiczny, związany ze stopniem zaspokojenia potrzeb, zdecydowanie oderwany od założenia p.t. „najpierw dążymy do zaspokojenia potrzeb z grupy X, potem dopiero z grupy Y” jakie stoi u podstaw hierarchii o jakich mowa.

          Jeden z badaczy w temacie użył fajnej analogii witamin i mikroelementów – potrzebujemy wszystkich do zdrowia, nie ma tu hierarchii.

          • Jacek

            Pamietam, ze jadac kiedys do Londynu z plecakiem – by jako jeden z wielu studentow znalezc prace, a pozniej sie zobaczy:) – postepowalem intuicyjnie mniej wiecej wg kolejnosci tych potrzeb. Jako pierwsze co zrozumiale, musialem sobie znalezc lokum, prace. Dazylem do stania sie czescia jakiejs grupy, by poczuc potrzebe przyznaleznosci. Gdy poczulem sie juz pewniej – szukalem zaspokojenia innych potrzeb takich jak hobby, realizacja swoich zainteresowan. Nie twierdze tu, ze postepowalem dokladnie w tej kolejnosci i ze realizacja potrzeb nie byla dynamiczna, zwiazana z ich stopniem zaspokojenia, ale PEWNA kolejnosc zostala utrzymana.

  • gazela

    w sensie, że spełnienie potrzeby oddychania jest równie fajne i atrakcyjne jak spełnienie potrzeby przyjaźni?:)

    • W sensie – każda z potrzeb wpływa na nasze szczęście i nie da się liniowo wskazać „zawsze będziemy dążyć tylko do tej”. Pożyj kilka lat z zerowym kontaktem ludzkim, gwarantuję, że potrzeba towarzystwa będzie dla Ciebie dużo większa niż potrzeba oddychania i będziesz gotowa umrzeć za jakieś towarzystwo.

  • Karo

    Jak chce mi się siku to nie będę myśleć o pisaniu powieści ;) więc jednak jest to pewna hierarchia :)

    • Znajdziesz niejednego nakręconego pisarza, który potrafił cierpieć na ból pęcherza, ale pisać dalej, bo po prostu musi z siebie jakąś scenę wyrzucić.

      • Karo

        Sama jestem malarzem… a jednak z pełnym pęcherzem nie da się malować

        • Rozróżniłbym „ja nie mogę” od „nie da się” :) Ludzie są różni.

          • poznanska13

            No, nie – Panie Artusze – bez przesady. Owszem, jeden człowiek wytrzyma dłużej z pełnym pęcherzem, a drugi krócej. Ale finał zawsze będzie taki sam – jeśli nie pójdzie się wysikać (dając prymat potrzebie fizjologicznej), to w końcu się, za przeproszeniem, zleje w gacie…

          • 1) Co nijak nie przekłada się na piramidę potrzeb (bo niektórzy i tak się zleją)
            2) Co nie jest prawdą – istnieje też niekiedy ryzyko, że po prostu pęknie mu pęcherz i są takie przypadki. Masz też np. ludzi z paruresis, którzy psychosomatycznie nie zdołają się wysikać przy innych (tak, nawet do poziomu uszkodzenia organicznego).

    • Pawel

      Mnie jak nachodziła wena, nie koniecznie pisarska to potrafiłem przez tydzień wychodzić z domu tylko po jedzenie, przy czym i tak posiłki i potrzeby fizjologiczne odchodziły daleko na bok. Potrzeba samorealizacji była a pierwszym miejscu. Zresztą warto sobie przypomnieć o wyjątkowych przypadkach (wydaje mi się, że Azjatów) gdzie ludzie umierali przed kompem bo nie zaspokoili swoich podstawowych potrzeb :P

  • Robert

    Bardzo niepożyteczna i nieżyciowa wiedza obalająca jakąś teorię nie dając nic w zamian.

    Zapłać za reklamę sztuki na stronie porno. Albo przykład prawdziwy: Zapłać za reklamę serwisu sportowaego na stronach porno. Wtedy zrozumiesz, że Piramida Maslowa ma swoje konkretne zastosowanie w biznesie, nawet jeśli nie ma dowodów, że jest ogólnie prawdziwa.

    Przykład przydatności Piramidy Maslowa w organizacji eventów jest w Twojej recenzji Blog Forum Gdańsk:

    „Niestety – i to już konkretna wada – był też ewidentnie niedogrzany, a „podręczność” obiadu okazała się pewnym problemem gdy, drugiego dnia, chęć śledzenia opóźnionego programu przegrała z pustymi żołądkami blogerów.”

    I wie to każdy organizator eventów – jak spierdolisz catering i kible, to żaden kontent ani nazwisko Cię nie uratuje. Ostatnio za to oberwało się Chodakowskiej przy evencie za… uwaga: 100 zł / osoby.

    Nawet jeśli PM nie działa na poziomie jednostkowym, to w biznesie widać jej działanie na poziomie większych grup BARDZO wyraźnie.

    • Robert, obalenie bzdury niesie wartość samą w sobie – bo powstrzymuje ludzi przed opieraniem swoich ludzi na bzdurach. Jeśli niepożyteczne i nieżyciowe jest dla Ciebie nie popełnianie błędów – to zastanawiam się co byłoby dla Ciebie pożyteczne i życiowe ;)

      Kontrprzykład, który podajesz ( z reklamami na stronach gdzie ludzie nie szukają czegoś ) nijak się nie ma do piramidy, więc jest skrajnie chybione :)
      To, że nie ma hierarchii potrzeb nie oznacza, że w danym momencie ludzie nie próbują zaspokoić akurat jednej czy drugiej potrzeby z wyłączeniem innych. Równie dobrze mógłbyś twierdzić, że skoro nie ma hierarchii witamin, to w sytuacji niedoboru którejś z nich nie ma potrzeby się skupiać nad nadrobieniem tego niedoboru.

      I znam kilka modeli biznesowych (mało etycznych, ale są) gdzie eventy
      celowo robi się bez czasu na odpoczynek, odpowiednie zjedzenie, itp. I
      ludzie nie tylko tkwią dalej, ale i więcej kupują. Wiec kolejny
      kontrprzykład pada.

      Proszę, zadbajmy o zrozumienie jednego – to nie sytuacja, gdzie nie ma dowodów, że piramida jest prawdziwa. To sytuacja gdzie są jasne dowody na to, że nie jest prawdziwa. Realny stan jest taki:
      a) nie ma spójnej hierarchii potrzeb
      b) mamy po prostu szereg różnych potrzeb i warto dbać o wszystkie

      • Robert

        Artur.

        > „bo powstrzymuje ludzi przed opieraniem swoich ludzi na bzdurach”

        Z tego, co piszesz w artykule, Maslow przeprowadził swoje badania w sposób mało rzetelny, a inni naukowcy nie znaleźli dowodów, aby to prawo było bezwzględnie prawdziwe + prawie cały świat biznesowy od dekad opiera się na tym prawie.

        Więc bzdurą jest to, czego nie da się bezwzględnie udowodnić mimo iż w wielu (większości?) przypadków jest to prawda? Teoretyczne, nieżyciowe myślenie.

        To trochę tak, jakby Kopernik udowodnił, że przekonanie o tym, że Słońce krąży wokół Ziemi jest nieprawdziwe, ale nie dał alternatywy.

        „Jeśli niepożyteczne i nieżyciowe jest dla Ciebie nie popełnianie błędów”

        Popełnianie błędów jest bardzo pożyteczne, a już na pewno życiowe.

        Akurat przykład z reklamą był bardzo trafiony, ponieważ reklama erotyczna na stronach dotyczących wyższych potrzeb będzie skuteczna – albo bardziej skuteczna niż odwrotnie.

        Włącz na koncercie Chopinowskim alarm przeciwpożarowy i będziesz miał przykład PM. Powiedz, że w płonącym budynku znajduje się oryginalny obraz Picassa – ile % osób zaryzykuje życie, by go uratować?

        To nie jest hierarchia?

        Ta „bzdura” sprawdza się (i można to empirycznie udowodnić) w wielu obszarach życia, nawet jeśli teoretycznie ją trudno uogólnić na całe społeczeństwo.

        Przykład z eventami manipulacyjnymi jest wyjątkiem a nie regułą, tak samo jako van Gogh czy bohaterowie ryzykujący/oddający swoje życie dla dobra innych. W tych wyjątkach mamy do czynienia z osobami pod ogromną presją (trenera/własnych pasji/własnego postrzegania siebie/miłości itd.), która normalnie nie występuje.

        • Robert – wyraźnie piszę w artykule, ze badania pokazały, że nie da się stworzyć jednej hierarchii dla wszystkich ludzi.

          Nie jest też prawdą, że „prawie cały świat biznesowy od dekad opiera się na tym prawie (sic)”. Bywa używana, ale bynajmniej nie masowo. Btw. Hierarchia Maslowa to nie prawo.

          „Więc
          bzdurą jest to, czego nie da się bezwzględnie udowodnić mimo iż w wielu
          (większości?) przypadków jest to prawda? Teoretyczne, nieżyciowe
          myślenie.”

          Widzisz, cały problem w tym, że fakt korzystania z czegoś przez biznes nie mówi nic o tym, czy jest to skuteczne. Klasyczny przykład – burze mózgów. Optymistycznie – nie dają żadnej przewagi nad indywidualnym szukaniem pomysłów. Pesymistycznie – i coraz więcej badań wskazuje niestety na tą interpretację – wręcz szkodzą. Nie przeszkadza to biznesowi stosować tego rozwiązania, bo po prostu nie mierzy się jego wydajności.

          „To
          trochę tak, jakby Kopernik udowodnił, że przekonanie o tym, że Słońce
          krąży wokół Ziemi jest nieprawdziwe, ale nie dał alternatywy.”

          Po pierwsze -alternatywa JEST w artykule. Przeczytaj uważnie jeszcze raz. Po drugie – samo obalenie bzdurnej tezy JEST wartością i gdyby Kopernik nie dał alternatywy i tak wystarczałoby to do zapisania go w historii ludzkich odkryć. Obalenie teorii flogistanu (fluidu teoretyzowanego jako podstawy spalania) było wartością samą w sobie, bez zastępowania go teorią utleniania.

          „Popełnianie błędów jest bardzo pożyteczne, a już na pewno życiowe.”

          Życzę Ci więc powodzenia w popełnianiu tych błędów, których nikt inny już od dawna nie popełnia i wynajdywaniu koła na nowo ;)

          „Akurat
          przykład z reklamą był bardzo trafiony, ponieważ reklama erotyczna na
          stronach dotyczących wyższych potrzeb będzie skuteczna – albo bardziej
          skuteczna niż odwrotnie.”

          Jakieś dowody na to? Bo obstawiam, że nie będzie skuteczna, natomiast doprowadzi do utraty wiarygodności strony.

          „Włącz
          na koncercie Chopinowskim alarm przeciwpożarowy i będziesz miał
          przykład PM. Powiedz, że w płonącym budynku znajduje się oryginalny
          obraz Picassa – ile % osób zaryzykuje życie, by go uratować?”

          Nie. Sorry, ale ewidentnie nie rozumiesz nawet pierwotnej PM.

          „To nie jest hierarchia?”

          Nie. Mylisz i mieszasz nawet nie kilka, a kilkanaście zjawisk (choćby uwarunkowane reakcje na alarm pożarowy), ignorujesz kilka innych (jak choćby to, że obrazy Picassa dla niewielu osób będą w ogóle jakkolwiek wartościowe czy zaspakajające JAKIEKOLWIEK potrzeby).

          „Przykład
          z eventami manipulacyjnymi jest wyjątkiem a nie regułą, ”

          Aha. Twoje przykłady są regułą, moje są wyjątkami, podobnie jak wyniki badań ;) Nie ma to jak obiektywne podejście do tematu gdy się w niego po prostu wierzy :)

          „innych. W tych wyjątkach mamy do czynienia z osobami pod ogromną presją
          (trenera/własnych pasji/własnego postrzegania siebie/miłości itd.),
          która normalnie nie występuje.”

          Czekaj czekaj, czyżbyś mówił, że w tych wypadkach mamy po prostu większe natężenie danej potrzeby w danym momencie i warunkach? Może więc chodzi nie o hierarchię, a o lokalne natężenie potrzeb? ;)

          • Robert

            > „wyraźnie piszę w artykule, ze badania pokazały, że nie da się stworzyć jednej hierarchii dla wszystkich ludzi.”

            Zrozumiałem i zaakceptowałem ten fakt. Pytanie w ilu % przypadków ta hierarchia będzie prawdziwa?

            > „Widzisz, cały problem w tym, że fakt korzystania z czegoś przez biznes nie mówi nic o tym, czy jest to skuteczne.”

            Bo biznes to ta dziedzina życia, w którym skuteczność ma najmniejsze znaczenie. Zamień słowo „skuteczne” na „prawdziwe” albo nawet „słuszne” i się z Tobą zgodzę.

            > „Klasyczny przykład – burze mózgów. Optymistycznie – nie dają żadnej przewagi nad indywidualnym szukaniem pomysłów. Pesymistycznie – i coraz więcej badań wskazuje niestety na tą interpretację – wręcz szkodzą.”

            OK. A czy zbadano przy okazji jaki mają wpływ na relacje w zespole? Bo biznes to nie jest laboratorium.

            Szerszy przykład. Demokracja jest bodajże najmniej efektywnym sposobem zarządzania krajem, ale ma inne korzyści, nierzadko ważniejsze.

            > „Przykład z reklamą erotyczną
            > Jakieś dowody na to? Bo obstawiam, że nie będzie skuteczna”

            To zajrzyj na dowolny portal wieczorem. W ciągu dnia masz tam samorealizację i życie społeczne, a wieczorem również sex.

            Co do reszty. Widzę, że nasz brak porozumienia wynika z Twojego teoretycznego i mojego praktycznego (a może również nieprecyzyjnego z pkt. widzenia danej teorii) rozumienia tematu.

            Dla mnie PM oznacza, że trudniej jest kogoś skłonić do myślenia o potrzebie „wyższej”, gdy myśli o „niższej”.

            Widzę to w reklamie, w branży eventowej i w zarządzaniu firmą – widać to było to w listach o trenerze XYZ, gdzie kobieta zrezygnowała z „praktyk” głównie z powodu braku wynagrodzenia, a dopiero później przypomniała sobie o całej manipulacji itd.

            Czyli, uważam, że, na jakiś czas można ludzi zmanipulować, aby zapomnieli o swoich niższych potrzebach, ale w końcu i tak sobie o nich przypomną i wezmą one górę. Przy czym taka manipulacja jest trudna.

          • „Zrozumiałem i zaakceptowałem ten fakt. Pytanie w ilu % przypadków ta hierarchia będzie prawdziwa?”

            Doprecyzowując – nie da się stworzyć hierarchii po prostu. Istotność potrzeb będzie się u każdej osoby dynamicznie zmieniać – jak w analogii witamin, potrzebujesz zaspokojenia wszystkich.

            „Bo
            biznes to ta dziedzina życia, w którym skuteczność ma najmniejsze
            znaczenie. Zamień słowo „skuteczne” na „prawdziwe” albo nawet „słuszne” i
            się z Tobą zgodzę.”

            Nie mam zamiaru niczego zmieniać. Jeśli zakładasz, że biznes robi tylko to, co najskuteczniejsze (ba, tylko to, co w ogóle skuteczne), to ewidentnie jesteś oderwany od rzeczywistości biznesowej.

            „OK. A czy zbadano przy okazji jaki mają wpływ na relacje w zespole? Bo biznes to nie jest laboratorium.”

            Bawisz się w przesuwanie bramki (technika retoryczna), wszystko w celu obrony idei, do których jesteś przekonany. Dość słabe :(

            „Demokracja jest bodajże najmniej efektywnym sposobem
            zarządzania krajem, ale ma inne korzyści, nierzadko ważniejsze.”

            Jakieś obiektywne dowody na to, że jest to najmniej efektywny sposób? Czy kolejne widzimisie podane jako fakt?

            „To zajrzyj na dowolny portal wieczorem. W ciągu dnia masz tam samorealizację i życie społeczne, a wieczorem również sex.”

            Innymi słowy, strzelasz swoim widzimisie, bez żadnych dowodów. Sorry, to nie przejdzie w dyskusji ze mną. Podaj dowody, albo nie marnujmy czasu.

            „do reszty. Widzę, że nasz brak porozumienia wynika z Twojego
            teoretycznego i mojego praktycznego (a może również nieprecyzyjnego z
            pkt. widzenia danej teorii) rozumienia tematu.”

            Nie. Brak porozumienia wynika z tego, że ja opieram się na twardych dowodach, a Ty na swoich wkrętach. „Praktyczne” zrozumienie tematu = „uogólnienie swoich ograniczonych, upośledzonych poznawczo – bo ludzkich – subiektywnych interpretacji na obiektywne pseudofakty i uznawanie tych pseudofaktów za rzekomo lepsze od realnych, naukowo zweryfikowanych faktów”.

            „Dla mnie PM oznacza, że trudniej jest kogoś skłonić do myślenia o potrzebie „wyższej”, gdy myśli o „niższej”. ”

            No więc po pierwsze, to nie jest PM, a po drugie – nie ma znaczenia wysokość, ma znaczenie intensywność potrzeby.

            „Widzę
            to w reklamie, w branży eventowej i w zarządzaniu firmą”

            Proponuję zapoznać się z pojęciem confirmation bias – błędu poznawczego polegającego na doszukiwaniu się potwierdzeń dla swoich uprzedzeń, zamiast starać się je weryfikować obiektywnie. Pięknie je demonstrujesz w naszej dyskusji.

          • Robert

            „Jeśli zakładasz, że biznes robi tylko to, co najskuteczniejsze”

            A czy ja coś takiego napisałem? Raczej, że skuteczność jest dla biznesu bardzo istotnym wskaźnikiem, do której się dąży – np. wykorzystując badania różnych naukowców w praktyce.

            „Przesuwanie bramki”

            Sam podałeś niezwiązany przykład. A ponadto nie jest to przesuwanie bramki, ale istotne pytanie. Jeśli burze mózgów nie dają żadnych korzyści w kwestii tworzenia wartościowych idei, ale wzmacniają relacje w zespole dając pracownikom poczucie wpływu na proces decyzyjny, to korzyści mogą być bardzo poważne. Czy są? Nie wiem, dlatego zadałem pytanie.

            Podam przykład, dlaczego nie jest to przesuwanie bramki. W marketingu czasami jedna forma przekazu – np. skupiona na ciekawości – generuje więcej zainteresowania, ale to zainteresowanie wprowadza ludzi w nieodpowiedni stan generując mniej zakupów. Jeśli więc mierzyć tylko zainteresowanie – np. reakcje na reklamę, to wyjdzie nam, że ciekawość to najlepszy sposób tworzenia reklam, a w rzeczywistości często jest to jeden z najgorszych z pkt. widzenia tego, co dzieje się później.

            Dlatego mała skuteczność burzy mózgów w generowaniu pomysłów nie mówi wszystkiego o przydatności burzy mózgów w biznesie.

            „Jakieś obiektywne dowody na to, że jest to najmniej efektywny sposób?”

            Napisałem „bodajże”, a co do dowodów: Historia wielkich imperiów. Chiny dzisiaj.

            „Podaj dowody, albo nie marnujmy czasu.”

            Podałem. Portale informacyjne wieczorem (czyli gdy już mogą) wrzucają informacje erotyczne, bo to generuje kliki.

          • „A czy ja coś takiego napisałem? Raczej, że skuteczność jest dla
            biznesu bardzo istotnym wskaźnikiem, do której się dąży – np.
            wykorzystując badania różnych naukowców w praktyce.”

            Próbowałeś argumentować o skuteczności w oparciu o to, że biznes coś wykorzystuje.

            „Sam podałeś niezwiązany przykład. A ponadto nie jest to przesuwanie
            bramki, ale istotne pytanie.”

            To jest przesuwanie bramki. Burze mózgów stosowane są w celu uzyskania bardziej kreatywnych pomysłów. Taki jest cel tego narzędzia. Próby ewaluacji go pod innymi względami, gdy w tym celu okazuje się nieskuteczne to właśnie przesuwanie bramki.

            „Podam przykład, dlaczego nie jest to przesuwanie bramki. W marketingu
            czasami jedna forma przekazu”

            Przykład błędny. Celem marketingu jest sprzedaż (w dłuższej lub krótszej perspektywie) i to jest weryfikowane. Celem burzy mózgu jest kreatywność.

            „Napisałem „bodajże”, a co do dowodów: Historia wielkich imperiów. Chiny dzisiaj.”

            Imperium Indiańskie (nie azteckie – indian południowoamerykańskich) było bardzo demokratyczne, na tym wzorze opierali się „ojcowie założyciele” tworząc konstytucję USA. Było też zdecydowanie największym imperium w tamtym okresie świata – 100 milionów Indian do 70 milionów Europejczyków. Przez blisko sto lat europejskie osady w Ameryce miały problem z masowymi ucieczkami osadników do Indian, gdzie ochoczo się naturalizowali, bo mieli tam dużo lepsze warunki życia. Tyle tylko, że po tych 100 latach przez kontynent przetoczyła się epidemia, która wybiła 90-95% populacji i pozwoliła europejczykom na podbój. Nie zmienia to faktu, że choćby ten przykład pokazuje, że w historii imperiów demokracja nieźle się sprawdzała. Również Chiny dzisiaj nie są wcale tak silnym argumentem.

            „Podałem. Portale informacyjne wieczorem (czyli gdy już mogą) wrzucają informacje erotyczne, bo to generuje kliki.”

            Po pierwsze, nie stanowi to dowodu na Twoją tezę. Po drugie – szybka weryfikacja kilku portali pokazuje, że chyba coś z tym dowodem jest nie tak ;)

          • Użytkownik 12

            „wyraźnie piszę w artykule, ze badania pokazały, że nie da się stworzyć jednej hierarchii dla wszystkich ludzi”
            Istnieją badania, które mówią, że natura ludzka jest uniwersalna, mówi o tym David. M. Buss w swoich książkach czy Desmond Morris. Cała psychologia ewolucyjna mówi o tym, że człowiek od zwierzęcia pochodzi, a nasz mózg cieszą te same rzeczy, które cieszyły w czasach formowania się pierwszych skupisk ludzkich. Proszę zatem nie mówić, że ludzie są różni („dzieci ok, ale osoby dorosłe są różne”-słaby to argument), to do pewnego stopnia (płaskiego bo pierwotnego) każdy jest taki sam, a z tego „płaskiego ja” wywodzą się nasze potrzeby. Liczę na odpowiedź. Pozdrawiam.

          • Urok psychologii ewolucyjnej (przy okazji, Morris to antropolog, nie psycholog ewolucyjny), jest taki, że to niestety nauka niespecjalnie empiryczna. Tzn. przedstawia fajnie brzmiące historie… których nie sposób zweryfikować, bo nie można puścić ewolucji ponownie. Nie znaczy to, że nie można z niej korzystać, ale warto mieć pewien dystans ze względu na bajkogenność :) Pięknie zresztą zademonstrowaną przez VS Ramachandrana, który bez problemu opublikował wyssany z palca art o tym, że faceci wolą blondynki, bo w blond włosach lepiej było widać wszy (czy coś w tym stylu) ;)

            Tego, że pochodzimy od zwierząt nikt nie podważa, tylko dość skrajnie ignorujesz część „nurture” z równania „nature+nurture”. Innymi słowy, ignorujesz środowisko w momencie, gdy nikt poważny dziś jego wpływu nie próbuje podważać. I m.in. dlatego, jednej spójnej hierarchii dla wszystkich naprawdę nie stwierdzono. Chcesz postulować inaczej, podaj badania na taką :)

  • ot co

    Szanowny autorze, Van Gogh był bardzo nieszczęśliwy i zwariował, więc to słaby przykład. To nie jest tak, że nie ma możliwości zaspokoić potrzebę z wyższego poziomu piramidy przed tą z niższego. Po prostu mieszanie ich rzadko się ludziom udaje bez szwanku dla ich zdrowia.

    • Czy moglibyśmy jednak zacząć od czegoś bardziej podstawowego, tzn. od udowodnienia, że Piramida Maslowa faktycznie istnieje? Bo obecnie argumentujesz, że jak główka szpilki jest za mała, to niewiele aniołów tam zatańczy ;)

  • Cr

    piramida maslowa to absurd, moja stoi na glowie, a dokladniej, bezpieczenstwa tam nie ma w ogole, potrzeba samorealizacji jest wyzsza niz u niego (lubie tworzyc cos z czegos i jestem indywidualista) i to jest wazniejsze niz na przyklad realizowanie wspolnego celu grupy. Narysuje swoja piramide potrzeb i wkleje kiedys

  • Cr

    Jezeli x powstrzymuje sie od snu czy chwilowo skorzystania z WC dopoki nie dokonczy grafiki czy utworu muzycznego to czy jego potrzeba realizacji nie jest wyzsza niz fizjologii? :)

    • I jak długo tak wytrzymasz? Tak w skali tygodnia – która potrzeba szybciej ustąpi – zewu twórczego, czy toalety / snu?
      Odnosząc się do komentarza wcześniej – w Twojej systematyce potrzeb nie ma bezpieczeństwa, powiadasz… Podaj mi swój adres. ;)

      • Cr

        nie chodzi o to by całkowicie zrezygnować z potrzeb fizjologicznych… ja pierdolę.. A zatem wyjaśnię krok po kroku:
        1. Masłow twierdzi, że niezrealizowanie potrzeby wyższej nie daje możliwości przejścia dalej czyli realizacji potrzeby niższej. A ja mówię bullshit, bo można realizować je niezależnie od siebie.
        2. Aluzja do adresu jak rozumiem ma być aluzją do potrzeby bezpieczeństwa – słabo. Potrzeba posiadania mieszkania nie jest = potrzebie bezpieczeństwa. Potrzeba chaty to potrzeba posiadania własnego miejsca w którym można rządzić, wyspać się nażreć i przechowywać własne przedmioty. Z potrzebą bezpieczeństwa ma się to nijak, miałem wynajmowany pokój, mieszkanie a nadal czułem się nie do końca zadowolony bo nie było to moje, nie mogłem puścić wodzów fantazji i przerobić go tak jak mi się podoba, poza tym był za mały i nie mogłem trzymać w nim wszystkiego. Bezpieczny tam byłem i co z tego skoro nie było to moje.