Mindlines: Technika Mentalnych Portfeli

Jednym z ciekawszych odkryć psychologicznych, z jakimi się ostatnio spotkałem była koncepcja mentalnych portfeli. Sama w sobie bardzo ciekawa w kontekście wydawania pieniędzy, dała mi też pomysł na kilka eksperymentalnych zastosowań w ramach metody Mindlines. Np. w odniesieniu do organizacji czasu.

Źródło: Wikimedia Commons

Logicznie i racjonalnie byłoby postrzegać wszystkie posiadane środki jako całość i analizować wszelkie wydatki w obiektywnej skali. Dziesięć złotych różnicy w cenie to dziesięć złotych różnicy w cenie, niezależnie od tego czy kupujemy samochód czy książkę.

Logicznie i racjonalnie byłoby też nie oczekiwać od ludzi, że będą logiczni i racjonalni. I to co kupujemy okazuje się mieć ogromne znaczenie dla naszych decyzji.


Ogarnianie wydatków jest trudne. Dlatego ludzie często tworzą sobie w głowie małe wsparcie, w postaci oddzielnych mentalnych „portfeli” na różne cele. Dzielimy sobie w głowie pieniądze, przeznaczając część na rozrywkę, inne na mieszkanie, zakupy, jeszcze inne na wakacje.

Dlaczego ma to znaczenie? Po pierwsze dlatego, że w zależności od tego jak zaklasyfikujemy dany wydatek, może być on dopuszczalny, albo nie. Np. normalnie nie poszlibyśmy na sztukę za 200 zł, ale jeśli jest to w ramach wakacyjnego wyjazdu, to idzie to już z innego mentalnego budżetu i jesteśmy gotowi to zapłacić.

Po drugie, w zależności od tego z którego portfela czerpiemy, możemy podjąć inne decyzje. Wydając pieniądze z budżetu na rozrywkę możemy chcieć pojechać 10 minut dalej do dalszego kina, żeby oszczędzić 5 zł. Ale wydając z budżetu na samochód wyśmialibyśmy jechanie 10 minut do dalszego dilera, żeby oszczędzić nie 5, a wręcz 50 zł.

Aby lepiej zarządzać swoimi finansami warto więc przyjrzeć się swoim mentalnym portfelom i tym, jak kategoryzujemy różne wydatki. Dodatkową techniką, bezpośrednio z Mindlines, jest modyfikacja granic tych portfeli – zmniejszanie ich lub zwiększanie.  Dzięki temu pewne wydatki mogą okazać się mniej atrakcyjne, a z kolei inne łatwiejsze.

Możesz też iść o krok dalej i spróbować dokonać małego przetasowania w swoich wewnętrznych portfelach. Zmienić dotychczasowe kategorie na nowe, które mogłyby być bardziej użyteczne. Np. wydzielić z rozrywki konkretnie kategorię „wyjścia na piwo” i odpowiednio ją ograniczyć, jeśli chcemy zmniejszyć ilość takich wydatków.



Przerwa na reklamę ;)


Potrzebujesz więcej motywacji do działania? A może potrzebujesz więcej, potrzebujesz determinacji? E-kurs Determinacja w Działaniu na MindStore to rozwiązanie dla Ciebie. 26 lekcji VOD wypełnionych skondensowaną wiedzą i praktycznymi rozwiązaniami. Bo Twój czas jest za cenny na lanie wody!


Wracamy do artykułu :)



No dobrze, ale nie samymi pieniędzmi człowiek żyje. Czy te mentalne portfele mają jeszcze jakieś inne zastosowania?

Tutaj wychodzimy ponad to, co znamy z konkretnych badań i przechodzimy do eksperymentalnej części wpisu. To narzędzia nowe, więc ich działanie nie jest jeszcze potwierdzone. (Choć mają w miarę solidne tzw. prior probability, szanse na zadziałanie w świetle dostępnych badań.) Nie powinny w każdym razie zaszkodzić (chyba, że celowo używane w bardzo dziwny sposób), mogą być ciekawym obiektem eksperymentów.


No bo skoro mamy mentalne portfele pieniędzy… To czy również w innych obszarach nie stosujemy takiej mentalnej księgowości?

Pierwszy obszar, któremu się pod tym względem warto przyjrzeć, to czas. Metafora czasu jako pieniędzy jest w naszej kulturze bardzo silna, większość systemów organizacji czasu opiera się na metaforze czas to pieniądz, więc pytanie, czy w kontekście czasu też nie mamy oddzielnych „portfeli czasowych”? 10 minut w kolejce to porażka, ale 10 minut na youtube to luz?

Sam eksperymentowałem w tym zakresie z, nomen omen, właśnie youtube. W pewnym momencie stwierdziłem, że spędzam tam za dużo czasu, więc przywołałem sobie w głowie budżet czasu na ten obszar i znacząco go zmniejszyłem. Po tym zabiegu nastąpił wyraźny – i w dużej mierze automatyczny – spadek czasu spędzanego na YT. Oczywiście pytanie na ile był to faktycznie efekt zastosowania techniki, a na ile po prostu wkręta – i wymaga to zdecydowanie poważniejszych testów. Na tym etapie po prostu eksperymentujemy luźno. Tym niemniej, technika zajmuje dosłownie kilka chwil, więc być może warto się nią odrobinę pobawić.

Aby to zrobić, wybierz określone zajęcie, zobacz jaki budżet czasu na nie przeznaczasz, po czym poeksperymentuj ze zwiększeniem lub zmniejszeniem tego budżetu, wedle potrzeb.


Inny obszar, w którym możesz chcieć się tym pobawić, to ilość energii, jaką poświęcasz różnym kwestiom. Jeśli jakiś temat zajmuje za dużo Twojej uwagi, sprawdź, czy uda Ci się to zmienić. Podobnie, jeśli jakiś angażuje Cię w zbyt małym stopniu.


Szukanie takich nowych narzędzi i eksploracja innych zastosowań dostępnych metod to dla mnie zawsze to, co w rozwoju najfajniejsze. Oczywiście, cześć takich eksperymentów kończy się porażką – ale i porażki są tu edukujące. Dajcie znać jak będzie Wam się bawiło takimi rzeczami :)



Praktyk Beyond NLP - skoncentrowana dawka rozwojowej wiedzy i praktycznych umiejętności. Komunikacja, inteligencja emocjonalna, perswazja, zarządzanie czasem, organizacja czasu. To wszystko i dużo więcej- już 17-25 marca 2018!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)




Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Zdzisiu

    Inna sprawa, że chyba niewiele osób ustala sobie budżet czasowy na rozrywkę/granie/oglądanie śmiesznych kotów. Już samo ustalenie, że dziennie na bzdury można użyć 2h to postęp. A jak się jeszcze tego przestrzega zamiast naginać granice, to już sukces.

    • To, że świadomie nie ustala, to nie znaczy, że nie ma w głowie takiego budżetu. Inaczej skąd czuliby np. że za dużo na to poświęcili czasu?

  • losowanazwałosia

    Dzięki – wartościowa notka, dla mnie. Otworzyła mi oczy na moją „niegospodarność”; choć w głowie gospodarność jest, to potrzebne są takie artykuły, żeby wcielać ją w życie.

  • podtworca

    Spotkałem się z tą teorią wiele razy, ale mam pewne zastrzeżenia. Teoria nie bierze pod uwagę częstotliwości robienia pewnych zakupów. I tak: dopuszczam wydanie dużo więcej za obiad w lokalnej restauracji za granicą, jeśli jeżdżę tam raz na rok, natomiast będę liczył każdą złotówkę w kraju, jeśli wychodzę na codzienny lunch. Sumarycznie w skali roku ten drugi wydatek i tak jest nieporównywalnie wyższy, zatem i oszczędności istotne.

    Podobny dylemat występuje w grze na giełdzie: posiadasz dwa portfele, jeden długoterminowy, na którym utrzymujesz pozycję przez 2 lata oraz portfel do gry krótkoterminowej, gdzie pozycje trzymasz od godziny do kilku tygodni. Na pierwszej pozycji zwracasz uwagę na długie trendy, w ciągu jednego dnia może ona tracić lub zyskiwać kilka tys. ale dopóki nie zostaną spełnione warunki wyjścia, nie zwracasz na to uwagi. Z założenia nie łapiesz szczytu, żeby wyciągnąć maksymalny zysk, ponieważ to niemożliwe – możesz co najwyżej sprzedać jeśli trend się odwróci, ponieważ jeśli spadki były tylko korektą, twój zysk bardzo mocno rośnie. Wychodząc z pozycji twój zysk będzie np. 20% niższy, niż mógł być na lokalnym szczycie.

    Drugi portfel rządzi się kompletnie innymi zasadami – liczysz na małe, pewne zyski, nie pozwalasz by zamieniły się w straty. Strata kilku stów boli, ponieważ będzie je ciężko odrobić. Zwracasz uwagę na prowizję, która np. wynosi 0.25% – w przypadku pierwszego portfela nie ma ona żadnego znaczenia, w przypadku drugiego kupno i sprzedaż to 0.5%. Dodajmy do tego spread (różnica między ceną kupna i sprzedaży), np. kolejne 0.25%, to otworzenie i zamknięcie pozycji kosztuje już 1% twojego kapitału. Jeżeli obracasz tym kapitałem 10 razy, oddajesz na prowizjach i spreadzie 10%! W końcowym efekcie liczy się zatem każdy ułamek procenta prowizji, podczas gdy w pierwszym portfelu są one bez znaczenia (wysokie prowizje nawet pomagają, ponieważ powstrzymują przed nadmiernym handlowaniem).

    • Były eksperymenty gdzie tu i teraz przestawiano ludzi między portfelami mentalnymi uzyskując odpowiednie efekty, więc teoria powiedziałbym jednak bierze to pod uwagę.

  • max

    Wymyślone ćwiczenia testujesz na sobie, pomimo, że mogą wywoływać negatywne efekty, których wcześniej nie przewidziales?

    • Prior probability sprawia jednak, że zakres możliwych konsekwencji (pozytywnych i negatywnych) jest dość ograniczony. (To jak z gotowaniem – nawet eksperymentujac z nowymi kombinacjami smakowymi zrobisz co najwyzej niesmaczne danie, ale nie trucizne ;) )

      No i mam w piwnicy dość ograniczone miejsce na jeńców i wciąż parę zwłok z nieudanych eksperymentów do zakopania :P

  • andrzej

    Można link do badania?