Popularnym mitem w środowisku rozwojowym jest wiara w to, że pozytywne nastawienie i optymizm wydłużają życie danej osoby. Przyznam, ten mit, w odróżnieniu od innych, ma prawdopodobnie nieco lepiej uzasadnione podstawy, wywodząc się z idei tzw. Psychologii Pozytywnej, promowanej przez Martina Seligmana. Problem w tym, że mocno nieetyczne zagrywki Seligmana* sprawiły, że w dziedzinie tej opublikowano wiele syfu, podważającego wiarygodność całej działki.

*jako redaktor decydujący o publikacji badań z zakresu Psychologii Pozytywnej poprzez nierecenzowaną ścieżkę, tzw. privilaged access (jedna z największych patologii współczesnej nauki) i blokującego krytykę takich publikacji, de facto podważył wiarygodność nie tylko dowolnych publikacji które zatwierdził, ale i wszystkich publikacji opierających się na tych zatwierdzonych.

Drugim dużym czynnikiem odgrywającym tutaj rolę jest zwykłe myślenie życzeniowe – śmierć jest przerażająca dla większości ludzi, jest czymś, o czym wolelibyśmy nie myśleć i co chcielibyśmy jak najbardziej odsunąć. Przekonanie, że odrobina pozytywnego myślenia może nam w tym pomóc byłoby nawet całkiem adaptacyjne pod tym względem, gdyby nie jeden problem. Tym problemem jest fakt, że z tego przekonania wynika, że ci, którzy już zmarli, zmarli dlatego, że nie myśleli dostatecznie pozytywnie. Czyli mówimy np. osieroconemu dziecku „Twój tata nie kochał Cię dość, żeby zacząć myśleć inaczej, postarać się bardziej i dzięki temu wciąż z tobą być.” A to jest chore.

Trzecim czynnikiem grającym tu rolę jest jeden z dość typowych rodzajów myślenia magicznego. Myślenie pozytywne jest emocjonalnie przyjemne, więc naturalnie musi być dla nas dobre, prawda? Co ciekawe, większość osób stosująca takie równanie powie jednocześnie, że obżeranie się słodyczami jest dla nas złe – a przecież, skoro jest przyjemne, to powinno być też dobre.


No dobrze, ale jak wygląda rzeczywistość?

Cóż, zwłaszcza u mężczyzn, optymizm okazuje się zmniejszać szanse na długie życie. Jak pokazuje wieloletnie badanie „The Longevity Project: Surprising Discoveries for Health and Long Life from the Landmark Eight-Decade Study”, wprawdzie osoby starsze zwykle mają pozytywne podejście do życia, ale to podejście jest EFEKTEM ich wieku, a nie przyczyną. Osoby, które jako dzieci miały luźniejsze podejście do świata, chętniej żartowały i nie przejmowały się, w dłuższej perspektywie podejmowały więcej ryzykownych zachowań w zakresie zdrowotnym, co nie wpłynęło dobrze na ich długowieczność. Dłużej przeżyli ci, którzy byli bardziej ostrożni i pesymistyczni – choćby dlatego, że dostrzegając negatywne objawy w swoim ciele, szybciej uznawali, że potrzebują interwencji medycznej. (Bardzo optymistyczne podejście może natomiast, dla równowagi, być bardziej pomocne w radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych – jednak w kwestii długowieczności po prostu szkodzi).

Przy okazji, inne wnioski z projektu to m.in.:

– szczęśliwe małżeństwo jest dobre dla zdrowia, ale przede wszystkim mężczyzn (i, odpowiednio, nieszczęśliwe lub rozwód głównie szkodzą mężczyznom)

– umiarkowany stres i duże zaangażowanie zawodowe sprzyja długowieczności

– poczucie przynależności i bycia kochanym, posiadanie zwierzęcia, itp. to czynniki poprawiające jakość życia, ale nie przekładające się na jego długość. Długości pomaga natomiast zaangażowanie we wspólne działanie z ludźmi i pomoc im, prawdopodobnie ze względu na nawyki, jakie przejmujemy od innych osób z takiego środowiska „pomocowego”.


Leczniczy stres

Żeby nie opierać się na jednym badaniu, przyjrzyjmy się innym w temacie. Pojawia się coraz więcej danych potwierdzających, że umiarkowany stres jest dla nas dobry, np. „Acute stress enhances adult rat hippocampal neurogenesis and activation of newborn neurons via secreted astrocytic FGF2” Umiarkowany stres jest motywatorem, pobudza nasze ciało i umysł do lepszego i skuteczniejszego działania. Owszem, przewlekły, poważny stres może być szkodliwy, ale – jak to często ma miejsce w przypadku naszego zdrowia – liczą się proporcję. Ba – ludzie określający swoje życie jako stresujące mają MNIEJSZE ryzyko ataku serca i chorób układu krwionośnego, niż osoby nie uznające swojego życia za stresujące (choć, trzeba zaznaczyć, takie osoby czuły się ogólnie gorzej i częściej korzystały z pomocy lekarzy) – „Psychological stress and cardiovascular disease: empirical demonstration of bias in a prospective observational study of Scottish men„. Za mało stresu i za dużo stresu będą szkodliwe, odrobina zdecydowanie korzystna.


Cena dłuższego życia

Oczywiście, jak to zwykle bywa w życiu, wszystko ma swoją cenę. Dłuższe życie w stresie i zmartwieniu oznacza jego niższą ogólną jakość. Co jest lepsze? Żyć dłużej, ale mniej szczęśliwie, czy szczęśliwiej, ale krócej? Ile więcej szczęścia na co dzień uzasadnia poświęcenie roku życia? Dwóch lat? Pięciu?

To szalenie indywidualne pytania i nie da się na nie odpowiedzieć za wszystkich. A przynajmniej ja się tego nie podejmuję – jestem arogancki, ale nie aż tak ;) Natomiast warto, by wybór był tutaj świadomy – a nie jest taki, jeśli promujemy propagandę p.t. „chcesz żyć dłużej, myśl pozytywnie”.


Złoty środek?

W świetle powyższych danych pojawia się też pytanie o jakiś „złoty środek”, o układ maksymalizujący łączną wartość zarówno szczęścia w życiu jak i jakości tego życia. Nawet, jeśli nie sięgnie on „szczytu”, żadnej z tych wartości, to ogólnie da on najwięcej. Czy taki złoty środek istnieje?

Podejrzewam, że tak i szukałbym go w podobnym miejscu, jak najlepsze wg. dostępnych danych podejście motywacyjne (dwójmyślenie – oczekiwanie ogólnego sukcesu, ale myślenie o nadchodzących przeszkodach w drodze do celu), czy najlepsze ogólne podejście do życia (tzw. realistyczny optymizm, bardziej stresujący niż pełen optymizm, ale dający nieporównywalnie lepsze efekty w praktyce). Z zaznaczeniem, że „najlepsze” mówi o ogólnej wartości i mogą być oczywiście osoby stwierdzające, że one wolą np. więcej przyjemnych uczuć i mniej sukcesów. Tak długo, jak długo jest to świadomy wybór, nie ma żadnego problemu – moje wątpliwości pojawiają się jedynie, gdy ktoś próbuje siebie oszukiwać uważając, że będzie w takim stylu i najszczęśliwszy i najskuteczniejszy.

Niestety, czasem należy dokonać w życiu wyborów.


Tradycją jest już, że w okresie od Świąt do moich urodzin - 5-go stycznia - mamy na MindStore promocję. 

Tak jest i w tym roku. 30% na wszystko (niedługo będzie też okazja kupić kilka szkoleń otwartych zaplanowanych na 2019, tak stacjonarnych jak i webowych). Zapraszam!


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis