Pamiętam, jak kilka lat temu brałem udział w dyskusji na temat przemocy domowej. Ot, jedna z wielu internetowych dyskusji, w czasach, gdy nieco mniej wiedziałem w temacie. Moja reakcja, na dane wskazujące na powszechność przemocy wobec kobiet? Wskazanie na przemoc wobec mężczyzn i konieczność pamiętania o niej.

Przywołuję tą sytuację z pewnym wstydem i zażenowaniem (jednocześnie będąc świadkiem identycznych zachowań ilekroć znów napotykam temat przemocy domowej). Nie zdawałem sobie wtedy z tego sprawy, ale moja wypowiedź służyła pewnemu zbagatelizowaniu poruszanego problemu. Zastosowałem, nieświadomie, technikę manipulacji, którą można by określić mianem pozornej równowagi…

Dlaczego o tym piszę? Bo od tego czasu widziałem tą technikę używaną wielokrotnie, często przez nieświadomych ludzi. A ma ona to do siebie, że gdy raz staniesz się jej świadomy, dużo trudniej jej ulec w przyszłości.

Jest wiele technik wpływu, które przemykają „pod radarem”. Manipulacji tak subtelnych, że jeśli nie zdajesz sobie z nich sprawy, praktycznie nie sposób ich dostrzec. To oczywiście jedynie zwiększa ich skuteczność. Skoro nikt nie oczekuje ich pojawienia się, nikt również nie będzie się ich wystrzegał.

Technika pozornej równowagi jest właśnie jednym z takich narzędzi.


Bywa ona stosowana głównie dla zmniejszenia postrzeganego znaczenia jakiegoś problemu. Ostatnio często pojawia się na zachodzie w reakcji na ruch Black Lives Matter. Ruch ten ma na celu zmniejszenie policyjnej przemocy wobec mniejszości etnicznych w USA (realnego, poważnego i potwierdzonego badaniami problemu). Wszystko w imię prostej, tytułowej zasady: „Życia Czarnoskórych Mają Wartość”.

Na co typową reakcją osób nie chcących uznać problemu jest wskazanie „Ale życia innych osób też mają wartość!”

Zwróć uwagę, że ruch to nie „Only Black Lives Matter”, „Wyłącznie Życia (…)”. Nic nie mówi o wartości innych żyć. Skąd więc przywołanie innych osób w takiej wypowiedzi?

Bo tworząc taką pozorną równowagę, udaje się jednocześnie subtelnie spłycić cały problem. Jeśli „Wszystkie życia są wartościowe”, to przestajemy się skupiać na selektywnym, istotnym problemie prześladowania mniejszości. Nie musimy o tym myśleć.


Podobny efekt miała moja nieszczęsna wypowiedź o przemocy wobec mężczyzn. Przytłaczająca większość ofiar przemocy domowej (w naszym kraju i na świecie) to kobiety. Wskazując na – bezdyskusyjnie realne, ale stosunkowo rzadkie – przypadki przemocy wobec mężczyzn, rozmywałem temat i zmniejszałem jego istotność. Co pozwalało na zredukowanie dyskomfortu psychicznego, jaki wzbudziła skala problemu.


Dlaczego ta technika działa?

Ludzki mózg jest nastawiony na silne reagowanie na precyzyjne, nagłe i jasno zdefiniowane problemy. Im bardziej zamglimy cały proces, dodając kolejne elementy, nawet w dobrej wierze, tym mniej istotny będzie się wydawał dany problem.


Co robić, gdy ktoś inny używa tej techniki w dyskusji w której bierzesz udział?

Wiele osób stosuje takie metody nieświadomie, więc nie zakładaj z góry złych intencji. Po prostu wskaż na to, że takie ujęcie tematu rozmywa problem i choć to o czym mówi rozmówca jest niewątpliwie istotne, warto temu poświęcić oddzielny wątek w dyskusji, ruch społeczny, itp. (Do czego rozmówcę warto szczerze zachęcić.) Obecny powinien natomiast trzymać się sedna sprawy, której jest poświęcony.

Nie na każdą osobę to zadziała, niekiedy będzie potrzebna ostrzejsza wypowiedź. Ale daje to chociaż jakieś pole manewru.


Co robić, gdy sam złapiesz się na chęci użycia takiej techniki?

Jeśli zdążysz, zatrzymaj się, zanotuj to jako realny problem i jeśli uważasz to za faktycznie istotne zjawisko, zaangażuj się w przeciwdziałanie mu.

Jeśli nie zdążysz, samemu skoryguj się, wskazując na to, że to w sumie mniej istotny aspekt całej sprawy i warto skupić się na sednie.


P.S. Obok „pozornej równowagi” jest też inna technika „fałszywa równowaga”, czyli tworzenie, najczęściej przez dziennikarzy, pozornej równowagi sił „za” i „przeciw” jakiejś kwestii, podczas gdy w rzeczywistości przytłaczająca większość ekspertów wskazuje na jedną ze stron. Zajmę się nim w innym wpisie.



Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem.


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis