Manifest Kompetentnego Człowieka

Jestem zmęczony. Mam dość. Odmawiam współpracy.

Nie mam zamiaru dalej przepraszać za swoją wiedzę.

Żyjemy w czasach, w których każdy zyskał możliwość wyrażania swojej opinii. Dotarcia z nią do szerokich kręgów. Tylko gdzieś po drodze coś nam się pomieszało. Uznaliśmy, że skoro każdy może wyrażać swoją opinię, to każdy powinien ją wyrażać. A skoro każdy powinien – to wszystkie opinie są sobie równe.


Nie ma nic bardziej odległego od prawdy!


W rozmowie dwóch dowolnych osób, ich opinie niemal nigdy nie będą sobie równe.

Jedna z nich włożyła więcej wysiłku i pracy w zgłębienie tematu. Być może nie zna wszystkich istotnych faktów – ale zna ich więcej niż druga strona.


A jednak utarło się, że „powinno się” te opinie traktować jako równe sobie. Że osoba, która wie na dany temat więcej, nie powinna bynajmniej pouczać w tym zakresie innych.


Co za bzdura!

Jeśli ktoś Cię poucza, to są dwie opcje. Opcja pierwsza – robi to niepotrzebnie, bo już to wiesz. Wtedy po prostu przerwij i to wskaż. Opcja druga – poucza Cię, bo potrzebujesz pouczenia. Bo czegoś po prostu nie wiesz. Bo potrzebujesz nauki. A jeśli tak jest, to zagryź zęby, schowaj dumę w kieszeń… i po prostu się ucz!

To nie wina Twojego rozmówcy, że wcześniej nie chciałeś lub nie mogłeś włożyć wysiłku w opanowanie danego tematu. Być może to wina Twojego lenistwa. Być może to wina warunków zewnętrznych, za które nie odpowiadasz. Ale to na pewno nie wina Twojego rozmówcy. Więc nie wkurzaj się na niego. Nie wkurzaj się na nic. Po prostu się ucz. Przecież tylko na tym skorzystasz!


Czy to nie absurdalne, że ustawiliśmy nasze społeczeństwo by promować lenistwo i niekompetencję?

Czy to nie absurdalne, że ludzie, którzy poświęcili swój czas i wysiłek w to, żeby lepiej zrozumieć jakiś temat – czytać, sprawdzać, weryfikować – są za to jeszcze atakowani? Poddawani presji społecznej żeby nie dać znać o tym, że wiedzą coś więcej? Żeby przepraszać za swoją wiedzę, jeśli już im się wymsknie, że wiedzą coś więcej?

Czy w jakiejkolwiek innej dziedzinie ludzie przepraszają za to, że wykonali kawał ciężkiej pracy?


NIE!

Tak jest tylko z wiedzą! Tylko z kompetencjami.

A wiesz dlaczego? Bo ludzie potwornie nie lubią się czuć głupi.

NIC tak nie uderza w ich miłość własną, jak poczucie, że mogliby być mniej inteligentni, mniej wykształceni niż inni wokół.

W końcu jesteśmy homo sapiens, człowiekiem myślącym! To myślenie ma być naszą najwyższą cnotą.

Więc cokolwiek, co sugeruje, że może nie myślimy tak sprawnie jak inni, pali nas żywym ogniem.

I ustawiamy świat tak, byle by tylko nie zostać z tym skonfrontowani.

Z naszą niewiedzą. Niekompetencją. Głupotą.


No cóż, ja mam dość. Jestem tym po prostu zmęczony.

Jestem zmęczony tym, że poświęcając ogromną ilość czasu i energii na pogłębianie mojej wiedzy, muszę się jeszcze tłumaczyć z jej stosowania.

Że muszę wyjaśniać, że nie chodzi o popisanie się, o poklask, o uznanie, o potwierdzenie swojej wartości, ani o milion innych pierdół, które przypisywano mi jako motywację.

Mam je wszystkie w głębokim poważaniu. Wiem jak jestem dobry. Wiem też jak wiele mi brakuje i jak wiele jeszcze muszę się nauczyć. Naprawdę nie potrzebuję czyjegoś poklasku, żeby mnie w tym utwierdził. Każdy, kto będzie kompetentny w jakiejś dziedzinie będzie miał tak samo. Tak mówi efekt Krugera-Dunninga. Eksperci naprawdę nie potrzebują poklasku w swoich dziedzinach. Przeciwnie, szukają w nich krytyki, bo to może im pomóc stać się lepszymi. Kiedy więc Cię krytykują, uznaj to za komplement, jakim jest! Znaczy to tyle, że uznali Cię za na tyle kompetentnego, że nie szukasz już głasków dla swojej próżności, tylko tego, co możesz usprawnić.

Wbij to sobie do głowy – gdy dzielę się swoją wiedzą, to dlatego, że zależy mi na dziedzinie, której ta wiedza dotyczy. Może to dla Ciebie obce uczucie, może nigdy nie interesował Cię żaden temat na tyle, by chcieć go zgłębiać. Bywa. Mnie interesował. Zależy mi na nim. Zależy mi na tym, żeby ludzie tą dziedzinę trafnie rozumieli. Bo tylko dzięki temu są w stanie podejmować trafne decyzje w jej obrębie. Bez tego błąkają się po omacku. Bez tego sama wiedza ulega zniekształceniu i wypaczeniu.

Przyjmij do wiadomości, raz na zawsze, że to jest moja motywacja. To jest motywacja wszystkich takich jak ja. Przyjmij to sobie do głowy, bo my naprawdę mamy dość przepraszania za to, że coś wiemy. Mamy dość tłumaczenia, czemu dzielimy się tą wiedzą. Bo to po prostu marnuje czas – i Twój i nasz. Czas, który moglibyśmy poświęcić choćby na dalsze pogłębianie tej wiedzy. Więc wszyscy zróbmy sobie dobrze i nie marnujmy sobie tego czasu nawzajem.


Możesz to odebrać, tak jak cały ten tekst, jako arogancję. Tylko czy to aby nie jest arogancja z Twojej strony? Oczekiwanie, że inni muszą się dostosować, muszą Cię głaskać w tych obszarach, w których brak Ci wiedzy? Tak żebyś nie poczuł się aby źle?

I dla jasności, ja też nie wiem masy rzeczy. Mam swój temat, może kilka, w których włożyłem ten wysiłek. Ale doba ma ograniczony czas, a do tego część tego czasu zwyczajnie przewalam na głupoty, więc daleko mi do znania się na wszystkim, albo nawet na dużej części rzeczy. Więc w tej większości rzeczy na których się nie znam – zamykam się i słucham. Bo akceptuję swoją niekompetencję. I nie oczekuję, że ktoś musi tu zadbać o moje dobre samopoczucie i aby na pewno uchronić mnie przed poczuciem się głupim czy niekompetentnym. Wiem, że taki jestem w ogromnej ilości dziedzin. Zachęcam Cię do tego samego, bo to naprawdę nie boli, gdy już się przełamiesz. Przeciwnie – to cudownie uwalnia. Wszyscy jesteśmy głupi w miażdzącej większości dziedzin, możemy co najwyżej nieco tą głupotę zmniejszyć. I już. Nie ma obawy przed wypadnięciem na głupka – już tacy jesteśmy. Jest luz.


I tak, jasne, pewnie mógłbym zmiękczyć swój ton. Pewnie mógłbym delikatnie i subtelnie przekazywać swoją wiedzę, zamiast walić nią na odlew. Tylko czemu to ja mam tu wykonać dodatkową pracę? Jedną już wykonałem – zdobyłem tą wiedzę. Włożyłem w to wysiłek. Czemu miałbym wkładać kolejny w dopasowanie swojego przekazu do Ciebie? A co Ty dajesz w takim układzie od siebie? To, że łaskawie mnie posłuchasz i może się czegoś nauczysz?

Może jednak wybierz układ nieco bardziej fair dla obydwu stron?


Zwłaszcza, że wiesz co?

POTRZEBUJESZ MNIE!


Żyjemy w epoce fake niusów. Internet, który pozwala na wyrażanie dowolnych opinii zalewa ściek bredni. Wrzucanych tam celowo, dla zysku, bo laicy będą klikali w to, co najbardziej emocjonalne, co zrobi największą aferę. Nawet jeśli nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością.

Potrzebujesz ludzi takich jak ja, żeby pomogli Ci przejść suchą nogą przez ten ściek. Ilekroć dzielimy się swoją wiedzą, robimy to właśnie po to, żeby wskazać Ci wysepki prawdy na toksycznym oceanie bredni. Nie dlatego, że jesteśmy szlachetni. Nie dlatego, że tak nam na Tobie zależy. Robimy to dlatego, że tak nam zależy na tej prawdzie. Na tym, żeby nie zatonęła. Robimy tak dlatego, że wiemy jaka jest alternatywa. Wiemy, że jest ona tragiczna, dla nas wszystkich. Dla ludzkości jako gatunku. Robimy to w końcu, bo etyka nie pozwala nam pozwolić komuś wypić trucizny, gdy wydaje mu się, że pije czystą wodę.

Nie robimy tego dla poklasku. Wisi nam on.

Nie robimy tego dla wdzięczności. Jasne, było by miło, ale przeżyjemy bez.

Po prostu nie wchodźcie nam w drogę. Nie każcie nam dowodzić, że nie jesteśmy wielbłądami.

A jak faktycznie chcecie nam się odwdzięczyć… to znajdźcie swoje tematy. Rzeczy które Was zainteresują. Które dla Was staną się wystarczająco ważne. Włóżcie wysiłek w ich opanowanie. Czytajcie, sprawdzajcie, weryfikujcie, uczcie się.

I dołączcie do nas, wskazując kolejne wyspy prawdy, na oceanie kłamstw.

Aż razem, kiedyś, pewnego dnia, osuszymy cały ten cholerny ściek!

Aż będziemy mogli wspólnie zachwycać się tym światem, w którym żyjemy.



Poznaj Dominujące Struktury Poznawcze i naucz się lepiej rozumieć innych ludzi oraz skuteczniej na nich wpływać! Już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Kamil Kaczmarek

    Problem jest czasami w tym, że druga osoba nie wie, ile my faktycznie wiemy. Przydatnym jest uświadomienie jej swoich kompetencji (i jej niekompetencji) np. poprzez używanie trudnych, specjalistycznych terminów, rzucanie liczbami odzwierciedlającymi wysiłek włożony w zgłębienie tematu (np. ilość przeczytanych artykułów naukowych) albo zalewanie złożonością problemu. Ciężko z takiej pułapki wybrnąć w jakiś logiczny (ale bzdurny) sposób.

    Oczywiście nadal znajdą się wariaci, którzy będą twierdzić, że „nauka kłamie”, „wiedza to tylko opinia” itd., ale wtedy to już w ogóle szkoda rozmowy :D

  • Ppp

    Jeśli ktoś Cię poucza, to są CZTERY opcje.
    Pierwsze dwie napisałeś.
    Trzecia to: NUDZI MU SIĘ.
    Sa ludzie, którzy nie mają innych problemów, więc gapią się na innych i pouczają w sprawach bardzo błahych, często nie mając przy tym racji. Czasem wynika to nie tyle z ich głupoty, co z chęci zwrócenia na siebie uwagi.
    Czwarta to: NIETOLERANCJA.
    Robisz coś nie “źle”, ale inaczej, niż ta osoba sobie wyobraża i nie może tego znieść – chociaż obiektywnie wiele rzeczy można robić w różny sposób.
    A co do reszty – ty się, bracie, nie denerwuj!
    Pozdrawiam.

    • Trzy i cztery mieszczą się u mnie w pierwszej ;)

      Ja się nie denerwuję, po prostu oszczędzam czas na przyszłość :)

  • borq

    Zgadzam się z tym, że dziś w internecie (i nie tylko) jest mnóstwo fałszywych informacji i cieszę się, że są tacy ludzie, którzy chcą i potrafią je weryfikować. Dziękuję, więc Arturze, że jesteś jedną z takich osób.

    Próbuję jednak też się wczuć w drugą stronę barykady. Wydaje mi się, że niezrozumienie bierze się stąd, że osoba nieznająca się zupełnie na danej dziedzinie ma problem w obiektywnym ocenieniu czy jego rozmówca się na niej zna.

    Jako przykład przychodzi mi do głowy taka ciekawostka o małych dzieciach, które płaczą, gorączkują czy mają inne dolegliwości dlatego, że rosną im zęby. Z tego co mi wiadomo to żadne badania tego nie potwierdzają. Jednak tą „prawdę” powtarzają niemal wszyscy ludzie łącznie z np lekarzami.
    No i teraz będąc laikiem w tej sprawie, mam uwierzyć komuś kto przeczytał wyniki jakiegoś badania w internecie czy lekarzowi, który leczy dzieci od 20 lat?

    Albo inaczej – Artur Król pisze na swoim blogu, że przeczytał 100 książek na temat NLP i teraz wie o tym bardzo dużo. Jak mam zweryfikować tą informację nie czytając 100 książek o NLP i nie porównując swojej wiedzy?

    Albo jeszcze dalej w las – Jan Kowalski przeczytał 100 książek o zdrowym żywieniu i Jakub Nowak przeczytał 100 książek o zdrowym żywieniu. Jeden proponuje mi zupełnie inną dietę niż drugi. W jaki sposób rozstrzygnąć, którego z nich słuchać?

    • I po to mam na blogu cykl o racjonalnej dyskusji oraz teksty o jakości dowodów :) Jako wsparcie dla takich dylematów :)

    • Kamil Kaczmarek

      1. Dolegliwości z zębami niekoniecznie potrzebują bezpośrednich badań. Mamy całkiem dobre teorie medyczne pasujące do ogromnej ilości badań, a co za tym idzie silne dowody pośrednie na występowanie tych dolegliwości. Tutaj lepiej słuchać lekarza, bo dobre rozumienie całej teorii oraz umieszczenie problemu w odpowiednim kontekście to coś, czego nie uzyskasz czytając tylko pojedyncze badania. Oczywiście opinia lekarza nadal może odbiegać od aktualnej wiedzy medycznej.

      2. Kwestia zaufania, poznania danej osoby oraz pobieżnej oceny jej kompetencji.

      3. Albo co najmniej jeden z nich przeczytał bzdury/bez zrozumienia albo obie diety są ok albo dyskusja jest otwarta w środowisku specjalistów. Warto się po prostu dowiedzieć, jakie książki czytali (popularne czy naukowe).

  • Michał Stolarczyk

    Ciekaw jestem jakie konkretnie doświadczenia zmotywowały Cię do utworzenia tego wpisu, ponieważ ja np. bardzo rzadko spotykam się z sytuacją (bardzo rzadko – czytaj w ogóle nie mogę sobie przypomnieć takiej sytuacji, ale na pewno były) kiedy ktoś mnie pouczał, bo posiadał większą wiedzę ode mnie w danym temacie i doświadczenie i de facto (mnie pouczać się źle kojarzy, ale to może mój problem) mnie uczył.

    Częściej spotykam się z sytuacją bycia pouczanym przez ludzi, którzy coś tam wiedzą, ale ich wiedza jest niespójna, wcale nie jest głęboka, nie umieją jej sensownie uzasadnić, ale faktycznie przeczytali może nawet więcej niż ja w danym temacie tylko chyba bez zrozumienia czy refleksji.

    Samo słowo „pouczać” oznacza poinformować jak należy robić lub zwrócić komuś uwagę. Otóż rzeczywiście spotykam się z takimi sytuacjami, ale jak piszę wyżej „wiedza” jak należy postępować wynika najczęściej z własnym przekonań mówiącego, a w najlepszym wypadku z dużej ilości wchłoniętych i nieprzetrawionych informacji.

    Piszesz, że pouczanie ma miejsce w 2 sytuacjach: albo ktoś mówi Ci coś, co już wiesz albo ktoś przekazuje Ci nową wiedzę. Otóż ponownie jest trzecia i moim doświadczeniu najczęstsza opcja, czyli ktoś przekazuje Ci faktycznie nowe informacji, ale cholera wie czy prawdziwe i czy mają jakiś głębszy sens.

    W moim przekonaniu są generalnie (upraszczam) 3 poziomy „wiedzy” w danym temacie:

    1 – nie mam wiedzy i informacji
    2 – mam informacje, ale nie mam (jeszcze) wiedzy
    3 – mam wiedzę

    Mam wrażenie, że Ty piszesz jakby były tylko poziomy 1 oraz 3.

    Moim zdaniem „pouczanie” jest pewną skłonnością (cechą osobowości) naprawdę luźno powiązaną z posiadaną wiedzą oraz jakością tej wiedzy.

    Podsumowując, trudno mi się odnieść wprost do kontekstu, który opisujesz, bo go nie doświadczam zbyt często, natomiast doświadczam innego, który opisałem powyżej i mam nadzieję, że jakoś poszerzę Twoje widzenie tego, skądinąd ciekawego, tematu :)

    • Powtarzalny wzorzec tłumaczenia, że nie jestem jeleniem :) Często w kontekście wskazywania co jest, a co nie jest wiarygodnym dowodem, argumentem, itp.

      Jeśli chodzi o rzadkość spotykania się z taką sytuacją – wiesz, mam wrażenie, że mimo mocnej redukcji moich dyskusji online i tak dyskutujesz dużo mniej niż ja i rzadziej na tematy typowo związane ze sceptycyzmem czy silnymi emocjami (uchodźcy, homoseksualizm, prawa kobiet, itp.). Oczywiście, mogę się mylić – jestem świadkiem tylko części Twoich wymian.

      • Michał Stolarczyk

        Być może dyskutujesz więcej niż ja i moja próbka nie jest reprezentatywna. Jednakże Ty piszesz, że spotykasz się często z byciem pouczanym przez kogoś, kto ma wiedzę. Ja mówię, że nigdy.

        Przyjmując że ja uczestniczę np w 15 dyskusjach miesięcznie i mam 0 takich doświadczeń, a Ty powiedzmy uczestniczysz w 50 dajmy na to i tak, żeby problem o którym piszesz był realny, takich przypadków powinno być nie wiem 10-15 / 50. A u mnie powinno być zatem 3-4 na 15, a jak mówię – nie ma ich.

        Wygląda więc, że albo rozmawiamy z zupełnie innymi grupami ludzi albo coś nie styka :)

  • Michał Stolarczyk

    A przy okazji dwa pytania, bo padły w tekście:

    1) Kim są „my”, o których piszesz mniej więcej po POTRZEBUJESZ MNIE! ? Chodzi o osoby, które poświęciły dużo czasu na zgłębianie danej dziedziny?

    2) Jakie konkretnie tematy, to te, w których czujesz się zdecydowanie mocny i w których warto dać się Tobie pouczać? :)

    • 1) Tytułowi kompetentni ludzie.
      2) Psychologia (choć nie każda, np. leżę z większości dziecięcej) przede wszystkim. Mam też całkiem solidne podstawy w historii (za wyjątkiem XX wieku, no i cierpię na typowy w naszym rejonie europocentryzm wiedzy niestety), sceptycyzmie naukowym (co rozlewa się na wiele tematów popularnie nawiedzanych przez odloty, m.in. medycyna, fizyka, chemia), komiksie i fantastyce, planszówkach. Nieco obycia w biologii komórki (nie pytaj) i odrobinę w statystyce, ekonomii, politologii. To tak na szybko.

      • Michał Stolarczyk

        Dzięki. Sporo tego. Wiem z czego warto zapytać Cię o zdanie :)

  • Kuba

    Zapomniałeś o trzeciej opcji. Poucza Cię, bo wydaje jej się że wie więcej, mimo że gada kompletne głupoty. Taka typowa osoba, która przeczytała jedną książkę i uważa, że pozjadała wszystkie rozumy. Mnie takie opinie denerwują najbardziej ;)

    Potencjalnie – wcale nie ma złych intencji (np. „wydaje jej się” że widzi błąd w Twoim rozumowaniu i chce je lepiej zrozumieć), ale po prostu brzmi zarozumiale i tak też jest odbierana. Czasem mam wrażenie, że miewam z tym problemy…

  • Justin

    Bardzo trafny wpis :)

  • Alf

    Jeszcze jedna opcja. Ktoś kto poucza może po prostu nie mieć racji. Np błędna lub nieaktualna wiedza. Albo wiedza ale niedostosowana do danej sytuacji, czyli rozumowanie schematyczne, stereotypowe.

  • Koziolek666

    Dobre :) To jest manifest chyba każdego człowieka, który chce dzielić się swoją wiedzą z ludźmi tylko dlatego, że mu zależy. Niezależnie czy to specjalista od IT, psychologii czy hodowli mamuta karłowatego :)

    Dzięki