Lepiej kupować rzeczy, czy doświadczenia?

Od jakiegoś czasu w środowisku rozwojowym powtarza się hasło „kupuj doświadczenia, a nie rzeczy”, przedstawiane jako złoty przepis na szczęście.

Czy to hasło jest trafne i prawdziwe?

Jak to zwykle bywa, rzeczywistość jest nieco bardziej złożona.

Badania na temat tego, czy lepiej kupować rzeczy, czy doświadczenia, prowadzone są od ponad dziesięciu lat. Zainspirowane zostały faktem znanym w psychologii już od wielu lat: pieniądze szczęścia nie dają (powyżej pewnej kwoty niezbędnej do zaspokojenia podstawowych potrzeb).

Pytanie brzmi: dlaczego?

Czemu pieniądze „działają” do pewnego momentu, realnie zwiększając poczucie szczęścia, a potem nagle przestają?

Jedną z proponowanych hipotez był podział zakupów na zakupy doświadczeniowe, oraz zakupy materialne (experiential purchases i material purchases, odpowiednio).


Tu musimy się zatrzymać, bo już na tym etapie możemy dostrzec pewne subtelne, ale istotne przekłamanie, jakie przewija się przez większość interpretacji tych badań.

W powyższym paragrafie są bowiem dwa zestawy pojęć, które tylko wydają się być identyczne.

a) „Kupować rzeczy, czy doświadczenia” – czyli to, jak temat zwykle jest określany i spłycany.

b) „Zakupy doświadczeniowe, czy zakupy materialne” – czyli to, co faktycznie było badane.


Różnica ta jest drobna, ale istotna, z prostego powodu – dana rzecz może bowiem być zarówno zakupem doświadczeniowym, jak i materialnym. Zakupy doświadczeniowe są bowiem dowolnymi zakupami, których głównym celem jest uzyskanie jakiegoś przeżycia, wydarzenia lub zestawu wydarzeń, których możemy doświadczyć. Materialne zakupy są natomiast definiowane jako dokonywane przede wszystkim dla uzyskania materialnego dobra, konkretnego przedmiotu, który będzie w naszym posiadaniu.

To bardziej złożony, ale i dużo bardziej sensowny podział, niż „doświadczenia kontra rzeczy”. A to dlatego, że jest wiele rzeczy, które służą zdobywaniu doświadczeń. Bez tego rozróżnienia „doświadczenia” zamykałyby się w dość ograniczonym zestawie działań w rodzaju kina, skoków na spadochronie czy jedzenia w knajpach.

Tym czasem kupując nowy rower możesz kupić po prostu przedmiot. Albo możesz kupić dostęp do doświadczeń – wycieczek rowerowych po całej okolicy. (Jasne, wynajem jest też możliwy, ale w przypadku większości tego typu rzeczy, przy częstym używaniu staje się szybko nieopłacalny.)

Jeden z moich przyjaciół wydaje większość swojej pensji na kolejne planszówki. Nie znaczy to jednak, że kupuje przedmioty – kupuje przyjemność z gier ze znajomymi.

Jeśli obecne mieszkanie nie daje Ci warunków na to by np. mieć psa albo przyjmować większe grupy gości, a pragniesz to robić – to zakup większego może być jak najbardziej zakupem doświadczeń.

Oczywiście – i tu jest niewątpliwie ryzyko – jeśli rower będzie stał w piwnicy, planszówki leżały na półce, a na psa ani goszczenie znajomych nie będziesz mieć czasu, to takie zakupy mogą jedynie zmniejszać Twoje poczucie szczęścia. Dlatego warto zadbać o ich praktyczne wykorzystanie. Mając to założenie na uwadze, pamiętaj, że przedmioty też mogą być zakupami doświadczeniowymi – i tym samym dającymi więcej szczęścia.



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz poznać Beyond NLP, ale nie jesteś w stanie wybrać się na kurs? Już teraz na MindStore  dostępny jest e-kurs Beyond NLP w Praktyce. Pełen program Praktyka Beyond NLP w wersji e-learningowej!

 


Wracamy do artykułu :)



Bo fakt faktem, zakupy doświadczeniowe faktycznie dają więcej zadowolenia niż zakupy materialne. Pomaga w tym szereg ciekawych skłonności poznawczych, jakie mają ludzie.


1. Łatwiej „wybielić” złe doświadczenie, niż wadliwy przedmiot– od dawna uważam, że najlepszym kandydatem na wspomnienia „przygód” są te niefajne i niemiłe doświadczenia życiowe. To one najlepiej ulegają takiej reintepretacji. Wtedy mogło być zimno, podle i niefajnie, ale po latach jest to wspominane jako ciekawe i budujące doświadczenie. (Jak przypomnę sobie kilka takich sytuacji z mojego życia, to chyba wybiłbym wtedy zęby człowiekowi, który określiłby sytuację jako ciekawą i budującą…)

I faktycznie, badania psychologiczne pokazują, że nawet negatywne doświadczenia będą po latach stawiane w bardziej pozytywnym świetle. Jak jechałeś rowerem w ulewie to było to maksymalnie nieprzyjemne, ale gdy teraz to wspominasz, myślisz z satysfakcją o swojej wytrwałości. Jeśli gra, którą kupiłeś była kiepska, to wciąż możesz się skupić na tym, że miałeś okazję spotkać się ze znajomymi i to było fajne. Zwłaszcza wraz z upływem czasu – większość z nas przywołuje sobie swoje dzieciństwo jako szczęśliwsze, niż było, właśnie przez ten konkretny mechanizm.

Z drugiej strony, jak kupiłeś ubranie w którym kiepsko wyglądasz, samochód znów odbierasz z naprawy, a sąsiedzi zrobili ładniejszy płot niż Twój, to „wybielenie” tego jest dużo cięższe.


2. Doświadczenia generują więcej wspomnień – doświadczenia to rzeczy, które robisz. Mają więc więcej okazji do stworzenia trwałego zapisu w Twoim mózgu. Takie wspomnienia to dodatkowe okazje do czerpania korzyści z wydanych pieniędzy – płacisz raz, a korzystasz wielokrotnie!


3. Przyzwyczajamy się – ten nowy samochód był super tuż po zakupie… Ale rok później jest już po prostu zwykły i typowy. W końcu masz go od roku i nowe skojarzenia emocjonalne zatarły już stare. Tymczasem wspomnienia przeżyć nie mają rywali, nie mają nowych, gorszych doświadczeń, które osłabiałyby emocjonalny odbiór tego, co się wydarzyło. W efekcie pozostają zwykle równie przyjemne, jak za pierwszym razem. Albo wręcz, za sprawą wspomnianego już wcześniej zjawiska, stają się nawet przyjemniejsze.


4. Doświaczenia są trudniejsze do porównania – wbrew temu co mówią reklamy pewnego biura podróży, doświadczenia jest generalnie dużo ciężej porównywać, niż rzeczy. Dotyczy to zarówno porównań z innymi ludźmi (Jak mój urlop w Sopocie ma się do Twojego urlopu w Grecji? Jak mój skok na spadochronie ma się do Twojego turnieju paintballa?), jak i z innymi możliwościami („Czy ta wycieczka na wielbłądach jest lepsza czy gorsza od tego rejsu po Nilu?). Ta trudność jest tu korzyścią, oznacza bowiem, że dużo rzadziej będziemy się czuli źle z nieodpowiednio podjętą decyzją. Poświęcimy też mniej czasu analizując „co wybrać”, dzięki czemu będziemy go mieć więcej na, cóż, cieszenie się tym co wybraliśmy.


5. Przyjemne oczekiwanie – ludzie mają tendencję do tworzenia większej ilości i bardziej pozytywnych fantazji odnośnie zakupów doświadczeniowych, niż zakupów materialnych. Prawdopodobnie dlatego, że po prostu łatwiej nam sobie wyobrazić wykorzystywanie, niż  samo pasywne posiadanie danej rzeczy.


6. Interaktywność – doświadczenia kształtują Ciebie, niezależnie czy chodzi o podróże, kulturę, edukację, czy po prostu piwo z przyjaciółmi. Jesteś tym co robisz, to na tej podstawie budujemy swoją własną narrację i opowieść o sobie. Dlatego zakupy materialne będą dawały dużo mniejszą satysfakcję, niż doświadczeniowe. Bo „jestem kimś kto ma cegłę” jest mniej ciekawą historią, niż „jestem kimś, kto buduje dom”.


Podsumowując – tak, w życiu liczą się doświadczenia, ale rzeczy również mogą te doświadczenia dawać. To, co faktycznie nie ma sensu, to kupowanie rzeczy dla statusu lub samego ich posiadania. Jeśli już coś kupujesz – dbaj o to, by maksymalnie to wykorzystać.

Będzie pan zadowolony!



15 sierpnia na blogu ukazał się 1000-ny wpis, trzeba to uczcić! Przez 10 dni, do 25 sierpnia włącznie, wszystkie produkty na MindStore o 20% taniej! Chcesz być bardziej kreatywny? Lepiej się motywować? Być pewniejszym siebie? Opanować Beyond NLP? To wszystko i dużo więcej na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Sławek S.

    W paru miejscach (filozofia, metaprogramy) trafiłem na taki gruby model „modus operandi”: jedni wolą być, inni mieć a inni robić.
    Przykładowo w kontekście Porsche 911 Turbo S: „mam bo kolekcjonuję (rzadko jeżdżę)”, „jestem X (jakaś nazwa statusu), „robię nim zabawę, rozwijam skill”.

    Co o tym myślisz?

    • Jeśli takie preferencje są, to badania sugerują, że są raczej kulturowe i złudne (tzn. komuś się może wydawać, że woli zakupy materialne, ale porównywalne zakupy doświadczeniowe dałyby mu, gdyby spróbował, wyższy poziom zadowolenia).