Spośród wielu różnych typologii kultur jest jedna, która szczególnie silnie do mnie przemawia: podział na kulturę rolników i pasterzy. Jest ona podparta badaniami, choć trzeba też przyznać, że są badania ją podważające. Przedstawiam więc ten temat jako coś ciekawego, co może pozwoli Ci spojrzeć na pewne kwestie z innej perspektywy, nie jako coś absolutnie i bezsprzecznie wykazanego.


Cofnijmy się w przeszłość. Wystarczy o 100-200 lat, choć równie dobrze moglibyśmy skoczyć i o 3000, gdyż mówimy tutaj o naprawdę starym podziale. W tamtych czasach, jeśli byłeś rolnikiem (albo np. rybakiem), mieszkałeś i funkcjonowałeś w pewnej społeczności. Opłacało Ci się nie być zbyt konfliktowym, bo mogłeś liczyć na pomoc sąsiadów gdy np. złamał Ci się pług, czy porwały sieci. Jednocześnie wszyscy wzajemnie dla siebie stanowiliście jakąś formę ochrony i prawa, jeśli ktoś coś Ci ukradł, trudniej mu było uciec przed sprawiedliwością. W ogóle trudniej mu było uciec, bo zwykle musiał taszczyć Twoje plony czy połowy na swoich plecach, co go mocno spowalniało. Z drugiej strony, jak już mu się udało uciec, niespecjalnie opłacało Ci się za nim ganiać. Miałeś w końcu resztę swojego poletka do ogarnięcia, nie zabierzesz go ze sobą w pogoń!

To wszystko służyło wytworzeniu kultury opartej raczej na wyrozumiałości i ciężkiej pracy, na budowaniu relacji z otoczeniem i nie wywyższaniem się nadmiernie (bo jak pokażemy swój sukces zbyt wyraźnie, to sąsiedzi mogą nie chcieć nam pomóc, gdy podwinie nam się noga…)

pole

Gonić za gościem, który ukradł mi plony? A polem kto się zajmie?

Co innego jeśli byłeś pasterzem. Wtedy spędzałeś masę czasu samemu, tylko ze swoimi zwierzętami. Z dala od ludzi. Z dala od jakiegokolwiek prawa. Nie mogłeś więc liczyć na ochronę społeczności. O siebie i swoje stadko musiałeś zadbać  sam. A najlepszym sposobem na zadbanie było bycie takim twardym, szalonym draniem, że każdy pomyślał pięćdziesiąt razy, zanim strzeliłoby mu do głowy zajumać Ci owieczkę. A jakby już strzeliło, to walnąłby nią zaraz w ścianę z myślą „jak mógłbym być taki głupi, żeby to zrobić?” Żeby bał się, że nawet jak mu się uda Cię okraść, to jesteś takim świrem, że będziesz go ścigał do końca życia i nie spoczniesz, zanim go nie znajdziesz. A jeśli nawet udałoby mu się Ciebie zabić – to że Twoja rodzina jest równie postrzelona i że wtedy to dopiero ma przerąbane.

pasterz

Gonić za gościem, który zwinął mi łowieczkę? A jasne, że tak!

No, ostatecznie nie musiałeś faktycznie być takim draniem – wystarczyło na niego odpowiednio pozować. Efekt, w większości wypadków, dokładnie ten sam.

Z takich uwarunkowań powstała właśnie „kultura honoru” i maczoizmu, zbudowana w oparciu o mniej lub bardziej oficjalne demonstracje tego, jakim to jest się rzekomo twardym i wrednym. Niejako wpisane w tą kulturę są też takie rzeczy jak podległość i przedmiotowość kobiet (w końcu to też miała być „własność” pasterza i musiała być „chroniona” jego reputacją na czas, gdy ten jest poza domem) czy wendetta.


Kraje i rejony, które większość żywności brały z rolnictwa rozwinęły kulturę rolniczą. Te, które opierały się głownie na pasterstwie – kulturę pasterską. Niekiedy również imigranci przenosili swoją kulturę ze sobą (jak w wypadku USA) i kultywowali ją w nowym rejonie. Duża część basenu morza śródziemnego to właśnie taka kultura pasterska (Włochy, Hiszpania, Bałkany, cały bliski wschód, Izrael, itp.) i np. znaczna część dzisiejszych zbrodni Państwa Islamskiego przypomina kropka w kropkę niegdysiejsze zbrodnie żydowskiej rebelii Makabeuszy – bo w obydwu wypadkach jest to kontrreakcja zagrożonej kultury pasterskiej, przeciwdziałającej „rozmyciu” przez kulturę rolniczą (zwykle bardziej majętną i długoterminowo zyskującą ekonomiczno-militarną przewagę). Oczywiście, na ziemiach danego państwa może być kilka różnych ognisk kultury pasterskiej oraz kultury rolniczej. Dla przykładu, Polska jest kulturowo bardziej rolnicza, ale mamy też kulturę podhalańską, która jest zdecydowanie bardziej pasterska.

Jednocześnie kulturze pasterskiej udało się niewątpliwie zdobyć wyobraźnię „rolników”, przepchnąć np. swój ideał mężczyzny czy swoje religie (fakt, że kanibalizujące wiele „rolniczych” nurtów filozoficznych) jako uniwersalne ideały, nie jest więc do końca na straconej pozycji. Co, prawdę mówiąc, niekoniecznie jest takie dobre – gdyż kultura pasterska jest ze swojej natury raczej aspołeczna i dopasowana do sytuacji p.t. „bardzo niskie zagęszczenie ludności”. Świat tymczasem zmierza zdecydowanie w odwrotnym kierunku…


A Ty, jak siebie widzisz? Rolnik czy pasterz? ;)


Gry Planszowe w Szkoleniach - chcesz nauczyć się korzystać z gier planszowych w toku swoich szkoleń? To kurs dla Ciebie! 18 VI 2018, Warszawa


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis