Kultura gwałtu

Dziś chciałem poruszyć temat mało przyjemny, ale ważny. Problem systemowy, wpisany głęboko w naszą kulturę i wymagający stopniowego, cierpliwego rozwiązania. A jednocześnie problem bardzo emocjonalny, traumatyczny i poniżający, co niewątpliwie utrudnia mówienie i pracę nad nim.




Tym problemem jest tzw. kultura gwałtu, czyli nieme społeczne przyzwolenie na przemoc seksualną wobec kobiet (oraz, choć w dużo mniejszym stopniu, mężczyzn).

Czym jest gwałt?

Gdy mówimy o kulturze gwałtu, warto sprecyzować jak rozumiemy gwałt, czy przemoc seksualną. Może się to na pierwszy rzut oka wydawać zbędne. Sprecyzować czym jest gwałt? Przecież wszyscy to wiedzą, chodzi o przymuszenie kogoś do seksu!

No więc, nie. A przynajmniej nie do końca.

Termin „przymusić” przywołuje od razu wyobrażenia brutalnego osiłka z nożem, atakującego ofiary w ciemnej alejce. Ignoruje tym samym szereg innych narzędzi przymusu, jakie mogą być wykorzystane. Wyklucza również z kategorii gwałtu ogromny zakres zachowań, w których nie ma bezpośredniego przymusu, ale nie ma również zgody (np. dlatego, że ofiara jest nieprzytomna).

To właśnie zgoda jest kluczową koncepcją dla kwestii gwałtu i przemocy seksualnej. Świadome zezwolenie na określone zachowania względem nas samych i naszego ciała. Jeśli taka zgoda występuje, nie można mówić o gwałcie czy przemocy seksualnej – nawet jeśli sam akt seksualny wykorzystuje przemoc (jak w przypadku sadomasochizmu). Jest to bowiem przemoc uzgodniona i zaakceptowana przez obydwie strony.

Esencją kultury gwałtu jest natomiast nawet nie tyle akceptacja dla braku zgody ze strony kobiet. Jej podstawą jest domyślne odebranie kobietom możliwości zgadzania się na cokolwiek.


Kobieta to przedmiot, nie podmiot

Kultura gwałtu jest wpisana w naszą mentalność bardzo, bardzo głęboko. Gdy mówię o „naszej mentalności” nie mam tu na myśli tylko kultury polski czy świata zachodniego – chodzi mi o kulturę większej części znanego świata.

Podstawowym mechanizmem tej kultury jest uprzedmiotowienie kobiet. Pewnie znasz to hasło, jednak jego potoczne rozumienie jest dość dalekie od tego, co faktycznie ma ono znaczyć.


Uprzedmiotowienie kobiet potocznie rozumiane jest jako „A, znowu marudzą, że wrzucają roznegliżowane modelki do reklamy… nie wiem o co im chodzi, no co z tym złego? Estetyczne to jest, co mają, dawać brzydkie i nieatrakcyjne? Wtedy będą zadowoleni? Idioci!”

Tymczasem w kwestii uprzedmiotowienia kobiet chodzi o coś zupełnie innego.

Chodzi o podział na dwie proste kategorie.

Podmiot i przedmiot.

Podmiot jest tym, kto podejmuje działania. Jest inicjatorem sytuacji. Od jego działań zależy dalszy przebieg danej sceny czy sytuacji.

Przedmiot jest tym, na co oddziałuje podmiot. Przedmiot nie podejmuje działań. Nie inicjuje sytuacji. Jest celem podmiotu. Jest narzędziem, które podmiot wykorzystuje. Jest tłem do jego aktywności. Wpływa na przebieg danej sceny czy sytuacji tylko w takim zakresie, w jakim zadecyduje o tym podmiot.




Gdy mowa u uprzedmiotowieniu kobiet, nie chodzi o goliznę, seksualizację czy inne kwestie. To wszystko ma znaczenie, ale jako objawy problemu, a nie jego podstawa.

Podstawą problemu jest sprowadzenie kobiet do roli przedmiotów. Odpodmiotowienie ich. Odebranie im prawa do decydowania o sobie.


Kobieta to nagroda

Uprzedmiotowienie kobiet bardzo wyraźnie widać w większości dzieł kulturowych. To mężczyzna jest zwykle bohaterem. Kobieta nie ma wpływu na przebieg akcji. Lub, dokładniej – jej decyzje nie mają takiego wpływu. Ona sama ma – ale jako cel do którego dąży mężczyzna lub jego nagroda za wysiłek. Odwrotny scenariusz – w którym kobieta jest bohaterką, a mężczyzna nagrodą – jest bardzo rzadki. Nawet jeśli się zdarza, mężczyzna niemal zawsze będzie bardziej upodmiotowiony, niż kobieta w tej samej roli.




Weźmy na warsztat takie Gwiezdne Wojny, razem z ich najnowszą (na chwilę pisania o tym) odsłoną. Dla wygody daruję sobie pisanie o prequelach (Epizody I-III), fabularnie ich struktura jest dość podobna.




Carrie Fisher jako Leia jest w zasadzie jedyną kobietą pojawiającą się w oryginalnej trylogii. Sama określiła nagrywanie Nowej Nadziei jako „Film porno, w którym mogłam się nie rozbierać. Czysto męska fantazja.”

Leia – choć formalnie księżniczka i ważna przywódczyni Rebelii – jest przez wszystkie filmy całkowicie uprzedmiotowiona. To ją muszą uratować Luke i Han (i to oni niszczą Gwiazdę Śmierci, Leia może tylko obserwować) w Nowej Nadzei. W Imperium Kontratakuje nie ma żadnej sprawczej roli (a sprawę pogarsza zachowanie Solo, które trudno określić inaczej niż molestowanie – do tego jeszcze wrócimy). W Powrocie Jedi Leia podejmuje próbę uratowania Hana, ale kończy w roli niewolnicy i ostatecznie to Luke ratuje wszystkich. Później to Han, Chewie, Luke i Lando ponownie odpowiadają za sukces. Nawet przyjaźń Lei z Ewokami ma mniejsze znaczenie niż pokaz mocy w wykonaniu Luke’a.

Co z epizodem VII? W końcu główną bohaterką jest kobieta, Rey? Cóż, to jak głęboko wierzyło w to samo studio najlepiej pokazuje fakt, że na początku nie sposób było kupić żadnej zabawki Rey (sytuacja podobna jak w wypadku Czarnej Wdowy w cyklu Avengers), a szefowie studia byli przekonani, że widzowie bardziej będą się identyfikowali z antagonistą, Kylo Renem. No tak – Rey jest bystra, zdolna, sprawcza, Kylo Ren jest irytującym emo, ale ma chromosom Y. Wybór jest oczywisty!

Nawet ta samodzielna Rey, nieporównywalnie bardziej upodmiotowiona niż Leia, zostaje w pewnym momencie porwana (co stawia jej w typowej roli „damy w opałach”) i kilkukrotnie potrzebuje męskiej pomocy. To decyzje i działania mężczyzn dają prawdziwe efekty! To Poe Dameron niszczy bazę złych. To Han Solo i Finn wyłączają tarczę bazy, pozwalając na atak. Choć to Rey jest główną bohaterką i jest – powtórzmy – nieporównywalnie bardziej upodmiotowiona niż Leia – i tak gra drugie skrzypce dla mężczyzn.


No dobrze, ale co jest takiego złego w tym całym uprzedmiotowieniu?

Jeśli kobieta nie jest podmiotem akcji, a jej celem i/lub nagrodą, to staje się rzeczą. Rzeczy nie decydują. Są obiektem decyzji.


Dlatego typową klisza fabularną jest dwóch facetów walczących o miłość dziewczyny. To, którego wybierze nie jest jednak efektem jej decyzji, tylko ich zmagania. Jeśli bohater się postara, to on wygra w tej rywalizacji i dostanie trofeum – kobietę. Jej opinia nie ma tu nic do rzeczy!

Już to byłoby niefajne, ale prowadzi to do kolejnej popularnej kliszy, której konsekwencje są dużo gorsze. Kliszę tę można by brutalnie opisać jako „Do serca przez gwałt”.


Obiecywałem jeszcze, że wrócimy do Hana Solo. Przez praktycznie cały epizod IV i V Gwiezdnych Wojen Leia jasno daje mu znać, że go nie lubi. Nawet bardzo. Aż dochodzi do sytuacji, gdy są razem na statku na asteroidzie. Tylko oni. Bez żadnej możliwości ucieczki. I mamy scenę w której Leia wyraźnie czuje się niekomfortowo w tej sytuacji, na co Solo naciska, fizycznie ogranicza jej możliwość ucieczki (tak jakby i tak nie ograniczała jej sytuacja) i zmusza do pocałunku. Abrakadabra, Leia teraz go kocha. A w ogóle to tak naprawdę już wcześniej kochała, tylko się teraz do tego przyznała.


Pomyśl o tym chwilę. Jaki przekaz ma ta scena? Jeśli kobieta Cię nienawidzi, odrobina przemocy seksualnej sprawi, że Cię pokocha! Nie przejmuj się tym, że się opiera, to tylko udawany opór, zaraz jej się spodoba!


Nie myślałeś o tym wcześniej w ten sposób, prawda? Ja też nie, a oglądałem Gwiezdne Wojny dziesiątki razy i połowę jestem w stanie cytować z pamięci! Przekaz ten przemyka nam pod nosem dlatego, że z perspektywy dynamiki fabularnej taka sytuacja ma głęboki narracyjny sens.


Dramatyzm fabularny bierze się z tego, że bohater chce czegoś, nie może tego zdobyć, pokonuje przeszkody i to zdobywa. (Względnie nie chce czegoś, musi to mieć, pokonuje przeszkody i się tego pozbywa.)


Han Solo jest bohaterem.

Chce czegoś – Lei. Pal licho, że Leia to osoba o własnych pragnieniach. Fabularnie jest przedmiotem, nie podmiotem. Jej pragnienia są jedynie przeszkodą dla bohatera.

Leia nie chce Hana. To przeszkoda fabularna dla Hana.

Han pokonuje opór Lei, jej protesty tylko podkreślają słuszność jego decyzji (to naturalne, że bohater napotyka tym intensywniejsze przeszkody, im bardziej zbliża się do celu!)

W nagrodę za wysiłek bohatera, zdobywa on nagrodę – miłość Lei.


Fabularnie taki przekaz jest cholernie naturalny. To klasyczna konstrukcja, przełykamy ją bez popitki.


Jeśli jednak bohaterami naszych fabuł są niemal wyłącznie mężczyźni… A kobiety są niemal wyłącznie przedmiotami i nagrodami dla mężczyzn… To film po filmie, książka po książce i gra po grze, dyskretnie uczymy obydwie płcie, że przemoc seksualna wobec kobiet jest ok. Że to nie problem, jak kobieta mówi nie. To tylko taka gra, udawanie. Jeśli ją odpowiednio przymusisz, w końcu cię pokocha! Może będziesz ja musiał nawet zgwałcić, ale wiesz, ona tylko tak udaje, to tak naprawdę nie gwałt wcale. Spodoba jej się!


Mam nadzieję, że mdli Cię, gdy to czytasz, bo mnie potwornie chce się rzygać, gdy to piszę. I ponownie, gdy pomyślę jak powszechny jest ten przekaz w naszej kulturze. Krew, James -Macho- Bond, zarówno w starym jak i nowym ujęciu, powinien być w encyklopedii pod hasłem gwałciciel! Tymczasem zrobiliśmy z niego bohatera! I to mimo że w przynajmniej dwóch sytuacjach nie ma najmniejszych wątpliwości – to co robi to czysty, bezwstydny gwałt (Pussy Galore w Goldfinger i Vesper Lynd w Casino Royale). Gwałt, po którym zgwałcone kobiety nagle zakochują się w nim na zabój. Że też nie mamy nigdy w filmach takiego syndromu sztokholmskiego w kontekście więziennych gwałtów pod prysznicem…


Tzn. to oczywiste, czemu nie mamy. Bo ofiarą jest wtedy bohater, podmiot. A podmiot ma swoje opinie i nastroje. On będzie po gwałcie cierpiał i się mścił. To nie przedmiot!


To właśnie takie uprzedmiotowienie kobiet sprawia, że zła staje się ich nadmierna seksualizacja w reklamie, itp. Gdybyśmy nie mieli w tle ogromnie silnego przekazu p.t. „kobieta to mniej-lub-bardziej atrakcyjna rzecz, a nie osoba”, to podkreślanie tej atrakcyjności nie byłoby żadnym problemem. Tymczasem to uprzedmiotowienie sprawia, że każdy taki obraz podkreślający seksualność kobiet i korzystający z niej, jednocześnie podkreśla narzuconą kobietom rolę rzeczy, ozdoby, błyskotki i obiektu pożądania. Obiektu, nie osoby. Jeśli dojdziemy kiedyś do momentu, gdy kultura gwałtu i uprzedmiotowienie kobiet zniknie, nikt nie będzie też miał problemu z używaniem seksu w reklamie. Tyle, że seks w reklamie nie będzie już wtedy sprzedawał, a przynajmniej nie w taki sposób jak obecnie.


Konsekwencje uprzedmiotowienia

Jeśli traktujemy kobietę jako przedmiot, to ma to poważne konsekwencje. Przestajemy myśleć o niej jako o osobie, zaczynamy myśleć jako o rzeczy do wykorzystania. Albo o celu do zdobycia, po pokonaniu określonych przeszkód. To nie jest tak, że my się możemy kobiecie podobać, lub nie. Że ma ona prawo wyboru. Nie, ona jest kontrolowana przez uwarunkowania społeczne, które musimy sprytnie obejść by ją zdobyć!

Takie podejście do kobiet w najlepszym wypadku prowadzi do mocno niezdrowych zachowań. Może też skłaniać do zachowań manipulatywnych, nieuczciwych czy przemocowych.

Jest to jeden z powodów, dla których mam dość mieszane uczucia co do środowiska trenerów uwodzenia. Z jednej strony znam naprawdę przyzwoitych ludzi z tego środowiska i dostrzegam realne problemy na jakie pomagają. Uprzedmiotowienie kobiet ma też negatywne konsekwencje dla mężczyzn, o czym napiszę za chwilę. Z drugiej… zdecydowanie zbyt często to środowisko jako całość zmierza w stronę manipulacji lub wręcz akceptowania przemocy seksualnej. (Wystarczy przypomnieć niesławną sytuację z jednym z międzynarodowych trenerów uwodzenia molestującym Japonki.)


Kobiety postawione w takiej sytuacji, przyzwyczajone do tego, że bywają traktowane jak rzeczy, a ich wola jest ignorowana… Jakby to delikatnie ująć: nie czują się najbezpieczniej.

Lub, mówiąc wprost, czują się po prostu zagrożone. To utrudnia budowanie relacji. Utrudnia pracę wśród mężczyzn czy budowanie z nimi znajomości. Utrudnia nawet cieszenie się przygodnym seksem, także u kobiet, które nie mają pod tym względem innych – moralnych czy społecznych – zahamowań. Bo zawsze jest ryzyko, że jak akurat taka kobieta nie będzie miała na coś ochoty, to facet tego nie zrozumie. Bo to on decyduje, nie ona. Ona nie jest w stanie decydować – a przynajmniej tak mówi kultura gwałtu.


Paradoksalnie kultura gwałtu i podejście pt. „kobieta nie ma prawa decydować, czy się jej podobam, czy nie”… zmniejsza szanse facetów na to, żeby faktycznie pójść z kobietą do łóżka! Sprawia bowiem, że kobieta musi porównać oczekiwaną przyjemność z seksu, z potencjalnym ryzykiem, że facet nie zrozumie „nie” i zastosuje przemoc. Porównanie to kiepsko wypada dla facetów. Mamy ciekawe badania, w których do biseksualnych kobiet podchodził atrakcyjny facet lub atrakcyjna kobieta i proponowali bez większych ceregieli pójście do łóżka. Szanse kobiety na sukces były w tej sytuacji nieporównywalnie większe, niż faceta. Być może kobiety oczekiwały, że inne kobiety będą po prostu lepsze w łóżku. Ale z dużym prawdopodobieństwem (na co wskazuje wiele innych badań) kluczowym czynnikiem było tu poczucie bezpieczeństwa. Gdyby kobiety nie czuły się zagrożone, chętniej zgadzałyby się na przygodny seks.


Uprzedmiotowienie kobiet ma jednak jeszcze jeden negatywny efekt na facetów. I tutaj faktycznie widzę przestrzeń dla kursów uwodzenia, itp. tylko mądrze podanych.

Jeśli bowiem kobieta jest przedmiotem, celem, który muszę zdobyć, to mówi to też dużo o mężczyznach. Dokładniej, mówi: „jeśli nie jesteś odpowiednim mężczyzną, nie licz na zbudowanie relacji z kobietą” oraz „jeśli nie masz relacji z kobietami, to znaczy, że nie jesteś wartościowym mężczyzną.” Zmienia naturalną, swobodną relację z drugim człowiekiem w konkurs o niejasnych kryteriach, które należy spełnić. I to mocno uderza w wielu facetów. W ich tożsamość i poczucie pewności siebie. W ich szanse na normalną, ludzką i zdrową socjalizację z połową ludzkości.

Dla jasności – to wciąż dużo lepszy układ, niż konsekwencje uprzedmiotowienia dla kobiet! Lepiej czuć się niepewnie i nie uprawiać seksu, niż ryzykować przemoc i gwałt!

Ale nawet jeśli faceci myśleliby czysto egoistycznie, powinni zrozumieć, że w ich bezpośrednim interesie jest zmiana tej kultury!


Kultura gwałtu na codzień

Niestety, kultura gwałtu ma więcej codziennych przejawów, niż tylko uprzedmiotowienie kobiet widoczne w naszej kulturze popularnej i wysokiej, naszych mediach, grach, filmach i książkach.

To również akceptacja dla żartów na temat gwałtu, czy tekstów typu „Mogę cię zgwałcić i zabrać ci długopis?”, które rzekomo miałyby być zabawne.

To tolerancja dla codziennego molestowania, „niewinnego” klapsa czy komentarzy na temat wyglądu z silnym podtekstem seksualnym.

To podejście typu „prostytutki nie da się zgwałcić”. Oczywiście, że się da. Wystarczy, że nie wyrazi na coś zgody, a ktoś to wymusi!

To trywializowanie seksu z osobami, które nie miały możliwości odmówić, bo były np. zbyt pijane.

To trywializowanie gwałtu i stosowanie wobec kobiet „argumentów” typu „niewyruchana” czy „jej nikt nawet zgwałcić by nie chciał”.

To „zawsze się trochę gwałci”, czy „najpierw nie chcą, ale potem im się podoba”.

To absolutnie chora tradycja wybielania gwałcicieli, wskazywania na to, jak surowa kara więzienia będzie miała negatywny wpływ na ich przyszłość. A przecież ta tak dobrze się zapowiadali w życiu! Czy chcemy ten potencjał przekreślić? O potencjał ofiar jakoś nikt nie pyta…

To milion drobnych rzeczy, które są tak potwornie naturalne i codzienne, że szalenie łatwo jest nad nimi przejść do porządku dziennego. Bo to jest NASZA kultura. Moja. Twoja. Nas wszystkich. Dorastaliśmy w niej i nie jesteśmy skłonni do jej analizowania czy weryfikacji. Nie widzimy jej, jest dla nas jak woda dla ryby. Sam wiem, że w wielu kwestiach jestem tu winny i mam wiele pracy przed sobą…


Co możesz zrobić?

Jeśli artykuł ten przekonał Cię, że kultura gwałtu jest problemem i zastanawiasz się co z tym da się zrobić, to jest kilka takich rzeczy.

Po pierwsze – przyjrzyj się sobie. Zweryfikuj swoje poglądy w tym obszarze, ale też wracaj do nich i sprawdzaj je regularnie. Tu jest wiele elementów, które łatwo da się przeoczyć.

Po drugie – wspieraj kulturę, która przywraca kobietom podmiotowość. Joss Whedon, jeden z moich idoli, zapytany kiedyś czemu tworzy tak wiele silnych postaci kobiecych, odpowiedział „bo wciąż zadajecie to pytanie”. Innymi słowy – jak przestaniecie zadawać to pytanie, jak silna postać kobieca będzie czymś tak oczywistym jak silna postać męska, wtedy Whedon zacznie tworzyć mniej silnych postaci kobiecych, a więcej silnych postaci męskich. I o to chodzi. O równowagę w tym, co domyślne. Jest wiele takich dzieł kultury. Widać, że twórcy też się coraz bardziej starają w tym zakresie. Doceńmy ich wysiłek, także swoim portfelem.

Po trzecie – zrezygnuj z żartów n.t. gwałtu, itp. Serio, nie są zabawne. A przy tej częstotliwości przemocy seksualnej, masz potwornie dużą szansę, że następnym razem gdy powiesz taki żart, wśród słuchaczy będzie ktoś, kto przeżył gwałt lub jego próbę.

Po czwarte, zapewne najtrudniejsze – reaguj. Ogromna część kultury gwałtu trwa dlatego, że nawet jeśli nam przeszkadza, to jej przejawy są zwykle małe. Na tyle małe, że reagowanie na każdy pojedynczy z tych przejawów wydaje się nadmierną reakcją. Nie pasującą do przewinienia. Gość niewinnie klepnął sekretarkę w tyłek, a ty już chcesz aferę robić? Weź wyluzuj, dystansu nie masz? Trochę poczucia humoru! Koszta takiej interwencji wydają się zawsze za duże jak na samo wydarzenie.

Tylko jeśli zareagujesz na jedno zdarzenie, to następnego może już nie być. Jeśli nie zareagujesz, to drugie, trzecie i dziesiąte będą same w sobie równie małe – ale dla ofiar ich suma będzie coraz cięższa do zniesienia. A jednocześnie Tobie za każdym razem będzie coraz ciężej w końcu zareagować. W końcu skoro pięć razy tolerowałeś coś, to głupio będzie wybuchnąć za szóstym… Jakbyś faktycznie był taki moralny czy tak się przejmował, to byś wcześniej nie milczał.

To błędne koło. Jedynym wyjściem z niego jest okazanie odwagi tu i teraz. Za pierwszym czy za pięćdziesiątym razem, bez znaczenia – po prostu protestując, gdy widzisz przejawy takich zachowań.


Zrobiliśmy potworną krzywdę połowie ludzkości (i mniejszą, ale też realną, drugiej połowie). Podtrzymujemy tą krzywdę, w dużej mierze siłą bezwładności.

Czas z tym skończyć. Czas zerwać z kulturą gwałtu.



Chcesz skuteczniej działać w swoim życiu? Chcesz praktycznych technik usprawniających Twoje relacje, emocje, wydajność w pracy, umiejętności wpływu i perswazji? Praktyk Beyond NLP, edycja wiosna 2017, to szkolenie dla Ciebie!

Trzy weekendowe zjazdy (piątek-niedziela). Dziewięć bardzo intensywnych dni szkoleniowych. Ogromna ilość narzędzi rozwojowych. Kameralna grupa, zapewniająca maksimum uwagi trenera.

Najlepszy wybór dla osób szukających rozwoju osobistego który działa!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Bekier Piotr

    Arturze, czapki z głów i dziękuje za otworzenie mi oczu na ten problem. Jutro dam go przeczytać dla swojej dziewczyny i na pewno sobie na ten temat porozmawiamy, bo też muszę tutaj nad sobą popracować. Na pewno też będę w miarę możliwości polecał przeczytać go znajomym.

    A tak przy okazji to dzięki, już nigdy więcej nie spojrzę tak samo na gwiezdne wojny :). Muszę kiedyś pomyśleć o tym by sobie zrobić maraton filmowy podczas którego będę sobie wyłapywał przykłady gwałtu… To będzie istne morderstwo na własne dzieciństwo, ale myślę że uzbrojenie się w solidne przykłady z filmów pozwolić być bardziej wyczulonym na to na przyszłość.

  • Malgosia

    Klepnięcie w tyłek nie jest niewinne.

    Jeśli większy i silniejszy mężczyzna uderzy Cię w twarz, z zaskoczenia i bez powodu, uznasz to za niewinne? Jeśli zrobi to szef, ktoś silniejszy ze względu na konsekwencje, jakie możesz ponieść, jeśli zareagujesz – uznasz to za niewinne? A jeśli zrobi to publicznie? A jeśli publiczność też się składa z osób, które uważają to za normalne zachowanie? Które uznają Cię za histeryka, jeśli zareagujesz i za ciamajdę, którego można bić, jeśli nie zareagujesz?

    Jak zareagujesz? „Nie zgadzam się na to żeby Pan mnie bił, proszę tego nie robić w przyszłości?”

    P.s. To nie jest personalnie Artur do Ciebie, zakładam że Tobie taka sytuacja nie „wydaje się niewinna”

    • Nie wydaje się faktycznie, bardziej wskazuję tu na problemy z popularnym wyobrażeniem w temacie.

  • Hamamelis

    http://cogitoergosum75.blogspot.com/2016/11/kimz-bym-bya_22.html

    To jest link, który wklejam, by opisać swoje stanowisko w tej sprawię.

    Artykuł był niesamowicie zgodny z moim postrzeganiem kultury XXI. Pragnę dodać, że nie tylko kobieta może zostać gwałcona fizycznie bądź jakkolwiek inny sposób. Zwracam bardziej uwagę na fakt posiadania przez każdej rozumnej istoty: GODNOŚCI. Mężczyźnie jak i kobiecie można ją odebrać.

  • Adam314

    No i co mam zrobić? Jakoś przeważnie spotykam się z żartami „potrzebuję Cię na gwałt” ze strony koleżanek. Gdy otwieram przed kobietą drzwi zawsze się zastanawiam czy nie naskoczy na mnie że ją uprzedmiotawiam. W końcu podmiot ma siłę sprawczą i sam(a) może otworzyć sobie drzwi, przedmiot trzeba przepuszczać. Kilka razy spotkałem się z komentarzem, że przepuszczając dziewczynę w drzwiach gwałcę jej poczucie osobowości.

    Najwyraźniej obracam się w innym środowisku. Co robić?

    W s-f też mamy Kathryn Janeway, Karę Thrace, River Song czy klasyczną Ellen Ripley. Każda z nich zdecydowanie była traktowana przez scenarzystów przedmiotowo.

    • River to Whedon. Ellen to chlubny wyjątek. (I po części tez Whedon). Kara moze byc twarda, ale niestety jest damsel in Sisters. Kathryn nie kojarzę.

      • LeszekCyfer

        Twardy dowódca statku w Star Trek: Voyager.

    • Hamamelis

      Wydaję mi się, że przestrzegania zasad savoir vivre i bycie na co dzień dżentelmenem jest według mnie ogromną zaletą. To jest moja mentalność. Przykre jest życie wśród znajomych, które myślą inaczej. Uważam się za silną kobietę. W momencie, gdy mój partner otwiera mi drzwi, za każdym razem, na mojej twarzy pojawia się uśmiech.

  • Piotr eS

    Arturze,

    Zawsze uważałem kulturę gwałtu za mocną przesadę albo strawmana. Bo mnie nie dotyczy.
    Owszem, u dużej części społeczeństwa z nizin społecznych istnieje przyzwolenie na klepanie po tyłkach czy inne nachalne zachowania seksualne czy niewybredne teksty rzucane kobietom. Już nawet nie mówię o stwierdzeniach typu „sama jest sobie winna, była skąpo ubrana”, bo to raczej poglądy godne patologii.
    Jednak przykład z Hanem Solo i Leią dał mi do myślenia. Rzeczywiście, zachowanie bohatera Gwiezdnych Wojen było dość napastliwe. I wyobrażając sobie tę scenę z filmu w realnym życiu prawdopodobnie reakcja kobiety nie byłaby pozytywna jak w filmie. Na pewno jednak nie dostrzegłbym tego w świetle właśnie przyzwolenia na agresywne zachowania wobec kobiet – raczej dalej oglądałbym sagę z myślą „wątek miłosny jak każdy inny”.

    Tylko czy właśnie to nie kobiety tworzą tę kulturę gwałtu stawiając się w roli nagrody? Niech pierwsza rzuci kamieniem kobieta, która nie chciała być nigdy księżniczką zdobywaną przez wspaniałego księcia z bajki na białym rumaku. Czy to nie kwestia ewolucyjna sięgająca znacznie dalej niż Tristan i Izolda?

    • Ewolucyjna, nie. Kulturowa – tak. Kobiety są też wychowywane w tej kulturze i przez nią warunkowane.

      • ewa

        Kultura jest wtórna do natury. Może ją jedynie modyfikować ale nie zmieni.

        • Super, tylko akurat nasze wyobrażenie ról płciowych i nie tylko to czysta kultura właśnie.

          • Kuba

            Naszło mnie teraz na takie pytanie, w jaki sposób ta nasza kultura powstała? Wszak kiedyś, we wstępnym stadium rozwoju cywilizacji, musiało się to zacząć. Jeżeli natura nie ma nic do powiedzenia, to czy uważasz że obecny stan rzeczy jest dziełem… przypadku? Dlaczego to nie kobiety ratują mężczyzn, niezdolnych otworzyć słoika (symbolicznie pisząc)?

          • Tak, uważam, że to szereg przypadkowych wydarzeń, takich jak zwycięstwo Makabeuszy nad bardziej liberalnymi Żydami, późniejsza budowa chrześcijaństwa na podstawie pasterskiej kultury Makabeuszy (i stosowne inspiracje w Islamie), połączone z wpływem na światową politykę i kulturę przez arabski i europejski handel i nie tylko.

            Wystarczyłoby, żeby ospa nie wymordowała 95% indian, wymazując ich kulturę, a sytuacja wyglądałaby już zupełnie inaczej.

    • ewa

      Panie Piotrze eS, oczywiście, że ma Pan rację! Wszystko na tej ziemi powstało w wyniku działania ewolucji, również sposób w jaki zachowują się zwierzęta i ludzie (którzy do świata zwierząt przecież należą). To natura poprzez wachlarz zachowań związanych z prokreacją pierwsza zadbała by rozmnażały się osobniki jak najlepiej przystosowane do środowiska po to, żeby ich potomstwo miało szansę przeżyć i też się rozmnożyć. W Gwiezdnych Wojnach o Leilę stara się również Luck. Wygrywa Han bo Leia woli tego, który strzela pierwszy a Luck na pocieszenie zostaje jej bratem :) Leia obserwuje fatygantów a czasami nawet sama ich wystawia na próby. Taka jest po prostu natura rzeczy. Ludzie ubrali naturę w kulturalne szaty ale pod nimi natura wciąż kipi. W Gwiezdnych Wojnach mamy archetypy stare jak świat. Ale to nie ma nic wspólnego z molestowaniem seksualnym. (Obejrzałam ponownie fragment filmu z pocałunkiem Lei i Hana – całują się jednocześnie :). Od początku widać, że pomiędzy nimi aż iskrzy. Świetnie zagrane. )

      • Nie. Wygrywa Han, bo testowe widownie wolały, by wygrał Han. (A wolały, bo dramatycznie to lepsza historia.) W pierwotnym cięciu Powrotu Jedi to Luke wygrywał. Widownie wolały Hana, więc Lucas dodał historyjkę o tym, że Leia jest siostrą Luke’a :)

        Twoje wyobrażenia n.t. ludzkiej natury są, paradoksalnie, pochodną pewnego popewolucjonizmu, okresu w XX wieku gdy antropolodzy i nie tylko próbowali narzucać amerykańskiej model rodziny nuklearnej całej ludzkości. Stąd m.in. preferencja modelu patriarchalno-zazdrosno-przemocowego u szympansów, a nie wolnej seksualności u bonobo (równie oddalonych genetycznie od homo sapiens) jako wzorca dla ludzi.

    • Marta Czarnota-Bojarska

      Rzucam pierwsza kamieniem – nigdy nie chciałam być księżniczką, ratowaną ani zdobywaną przez żadnych książąt. Sama wolałam się ratować i jeździć konno.

    • aga

      ja nigdy nie chciałam być księżniczką, a lalkami barbie bawiłam się w x-manów. I nie byłam jedyną taką dziewczynką. Co więcej, archetyp księżniczki również jest czymś przekazywanym w sferze kulturowej! To przekaz kulturowy (patrz chociaż bajki Disneya) propaguje taki, a nie inny wizerunek księżniczek i mówi, że bycie nią jest fajne. Nie raz słyszałam jak znajomi rodzice pomstują, że ich córka bawiła się resorakami i nosiła koszulki metalowych zespołów, póki nie poszła do przedszkola, gdzie się dowiedziała, że „dziewczynki tak nie robią”.

  • Świetny tekst. To ogromnie pokrzepiające, że są mężczyźni którzy myślą w ten sposób.

  • Konrad Lewandowski

    Kolo, nie wstyd ci takie brednie pisać? Ty przynajmniej te „Gwiezdne Wojny” obejrzyj…

    • Czyżby to sam autor -mizogin – chwalący się biciem córki?

      • Konrad Lewandowski

        Zawsze uważałem feministów, za najnikczemniejszy gatunek ludzi (bo są oportunistami najpodlejszego sortu) i proszę mam tego kolejny dowód – tylko ostatnia kanalia ucieka się do tak brudnych chwytów retorycznych w odpowiedzi na konkretny argument (gdyby znał Gwiezdne Wojny nie pisałby takich bzdur o Lei, która wielokrotnie przejmuje inicjatywę). Z czymś takim gadać nie zamierzam.
        Natomiast tym, którzy uważają, że powyższy artykuł ma sen powiem, że problemem nie jest żadna „kultura gwałtu” tylko wasz brak dystansu, poczucia humoru, pewności siebie, kompleksy nadgorliwość i absurdalne oczekiwanie od świata, żeby nas przykrości nigdy w życiu nie spotykały…

  • Kuba

    Wpis jak najbardziej „w punkt”, mnie także mdli od wielu takich zachowań z obecnej kultury. Tylko czy nie wydaje Ci się, że kobiety same tę kulturę nakręcają?

    Zaczynając od historyjek opowiadanych przy kołysce o królewnach i dzielnych rycerzach. Ile dziewczynek nie chciałoby w swoich podstawówkowych marzeniach być właśnie tą damą, dla której chłopaki zabijają smoki? A chłopakom się też to podoba, dzieci zadowolone, nawyki zostają.

    Włączam telewizor, tam Doda podaje torcik prezydentowi świecąc pośladkami. To świat medialny, ok, prawdziwe kobiety się bardziej szanują. Idę na imprezę do klubu, dziewczyny uwodząco wywijają pięknymi udami, czasem któraś podkreśli piersi seksownymi ruchami. Mnie już nie dziwi, że później mężczyźni wypatrują takich obrazów także w życiu codziennym, gdy tylko zakryte już kształty bardziej się uwidocznią u koleżanki z pracy.

    Mówiąc o klubie, puść takiej seksowny komplement, może dostaniesz oczko. To przecież zachęta! Zadziałało raz, zadziała może i drugi. One to lubią, pani z warzywniaka na pewno też się spodoba!

    Idę na kurs tańca. Instruktor co jakiś czas rzuci kilka słów o podchodzeniu do dziewczyny, zwłaszcza gdy ktoś obok też się zainteresuje – wystawienie ręki niczym pojedynek o wdzięki! O ile brak wyraźnego sprzeciwu można zrozumieć, tak co bardziej odważne dorzucą do tego zachęcające gesty, mrugnięcie okiem. Chcesz ze mną tańczyć? Musisz mnie zdobyć.

    A ileż to razy słyszałem, że „facet to musi być facet”! Czyż nie mają większego „brania” ci, którzy z pewnością siebie idą po swoje? Podczas gdy po drugiej stronie tworzy się stereotyp „miłego gościa” wyśmiewanego nie tyle przez innych mężczyzn, co właśnie przez damskie towarzystwo! Znajdź taką, która nie zachichocze z pytania „czy mogę” ;)

    Tutaj nawiązałbym też do popularnych artykułów i blogów o tym, jaki powinien być „prawdziwy” mężczyzna. Treść co i rusz namawia do gwałtów Twojego opisu, lecz nie o to mi chodzi – spójrz w komentarze! Kobiecy odzew, że tego właśnie oczekują!

    Być może stosowane umiejętnie i z umiarem takie zachowania mogą być czymś pozytywnym. Ale nadaje to pewną tendencję, a nie każdy facet wyczuje tę drobną granicę przyzwoitości.

    Oczywiście, przedstawione przykłady „klubowiczów” to tylko niewielka część populacji. Ale nadaje to pewną tendencję. Bądź bardziej bezczelny – będziesz miał więcej dziewczyn, co przecież oddziałuje także na tych porządnych gości. Jednym starczy kultury by sobą pozostać, lecz większość pójdzie z popularnym nurtem.

    Jeszcze mały ‚disclaimer’ na koniec. Nie staram się zrzucać całej odpowiedzialności na kobiety – mężczyźni też przecież swój rozum i swoją odpowiedzialność mają. Wydaje mi się jednak, że my w dużej mierze polegamy na ich reakcji – gdy pozytywna, brniemy w to dalej, niewielu pomyśli o całokształcie. Komentarz piszę z myślą o kobietach, które na co dzień obwiniają nas za stworzenie takiego właśnie świata, samemu wpisując się w podane wyżej przykłady.

    • 1. Tak, oczywiście, kobiety też są wpisane w tą kulturę i jej ulegają.
      2. Jednocześnie druga połowa Twojej tezy, o większej odpowiedzialności kobiet, jest skrajnie nieuprawniona. To nie kobiety dzierżą we współczesnym świecie przygniatającą większość władzy. To mężczyźni. To oni szefują studiom filmowym wypuszczającym filmy, konglomeratom medialnym produkującym gry, itp. To oni tą kulturę napędzają.

  • Sowa

    „No tak – Rey jest bystra, zdolna, sprawcza, Kylo Ren jest irytującym emo, ale ma chromosom X. Wybór jest oczywisty!” Rey ma całe 2 chromosomy X ;) Kylo ma XY.

  • Marta Czarnota-Bojarska

    Pewna wpadka: oczywiście, Kylo Ren na chromosom X, ale Rey ma nawet dwa. Zdaje się, że chodziło o Y

  • Łukasz

    Co to znaczy, że zgoda warunkuje to czy dane działanie jest
    molestowaniem czy nie? Jak rozumieć tą zgodę.

    Gdyby rozumieć to w sensie dosłownym wymagałoby to od mnie każdorazowego pytania przed podjęciem jakieś interakcji typu dotyk, pocałunek. Gdy zapytam z dużym prawdopodobieństwem zostanę uznany za wystraszonego gamonia. Nawet jeśli wcześniej kobieta miała ochotę na pocałunek i całą sobą mi to okazywała poprzez swoje zainteresowanie mną, brak sprzeciwu, gdy dotykam jej dłoni czy włosów to już tą ochotę może stracić z powodu mojej bojaźliwości.
    Druga opcja: jeśli nie zapytam, a ona ucieknie od
    pocałunku i nie będzie się droczyć ze mną, tylko da mi do zrozumienia,
    że jest to zachowanie z jej strony niepożądane to nie będę namolny, ale
    nie uważam, że pytanie o pocałunek lub to czy mogę pobawić się jej
    kosmkiem włosów jest dobrym rozwiązaniem.
    Jeśli chodzi już o sam seks a nie inicjowanie dotyku czy pocałunek to już tutaj zapytanie wprost jest ok moim zdaniem.

    • Czyli uważasz, że jak do Ciebie podejdę i zacznę bez pytania np. bawić się Twoimi włosami (bo uznałem, że całym sobą okazywałeś mi zainteresowanie i akurat magicznie zmieniła się moja orientacja), to będzie to ok? Czy jednak wolałbyś mieć w tym zakresie coś do powiedzenia?

      • Łukasz

        Oczywiście Arturze, że miałbym coś przeciwko. Nie doprecyzowałem się. Mam na myśli typowo randkę, na którą wcześniej kobieta się zgodziła. W tym kontekście to opisywałem.
        Odnieś się proszę do takiej sytuacji. Czy w Twoim odczuciu to coś zmienia? Bo w moim owszem. Oczywistym jest, że nie podchodzę do przypadkowych kobiet i nie zaczynam się po prostu bawić ich włosami.

        • W przypadku typowej randki kobieta też często może nie czuć się komfortowo, ale znosić coś np. by nie zrobić sceny (patrz powyższe „za duże koszta reakcji dla pojedynczego działania”). Nie wiem – otwarcie to mówię – czy idealnym rozwiązaniem byłoby werbalnie pytać przed każdym działaniem (choć jeśli mam jakiekolwiek wątpliwości, raczej stawiałbym na pytanie). Są jeszcze np. takie rzeczy jak pytania niewerbalne (np. gdy wyciągasz dłoń tak, by druga osoba mogła ją złapać, jeśli się zdecyduje). A na pewno jest potrzeba kolosalnej wrażliwości i natychmiastowej zmiany działania przy jakichkolwiek sygnałach odmowy.

          Mając do wyboru „ryzykuję, że wyjdę na wystraszonego gamonia” i „ryzykuję, że sprawię kobiecie dyskomfort przez zbytnią napastliwość, która może zaburzyć jej poczucie bezpieczeństwa” wybrałbym zdecydowanie to pierwsze. Ale to ja.

    • talulah

      To czy wyjdziesz na wystraszonego gamonia jest tylko twoim wyobrażeniem… Jako kobieta, zdecydowanie wolałabym być spytana o pocałunek czy dotyk, szczególnie na pierwszej randce. Nie uznałabym tego za przejaw wystraszenia, tylko dbałości o moje granice i komfort psychiczny, a taki mężczyzna bardzo wiele zyskałby w moich oczach.

  • Konrad Lewandowski

    Jak to fajnie, że 8 listopada 2016 skończyła się epoka politycznej poprawności i traktowania serio takich żałosnych feministycznych bredni!

  • Polka37

    Witam. Niestety, kultura gwałtu trzyma się mocno. Jestem świeżo po spotkaniu z mężczyzną,który naruszył moją przestrzeń osobistą. Zareagowałam. Jaka była jego reakcja? Tu cytat ” Mówiłaś nie, ale twoje ciało mówiło tak”. I to nie był film, tylko realne wydarzenie…. w kinie. Uprzedmiotowiona to słabe określenie. Kobieta czuje się wtedy przerażona i słaba. Fatalne uczucie. Ciekawe, że na Pana artykuł świeżo po tym doświadczeniu.Dobrze, że czytają ten artykuł mężczyźni. Dziękuję za ten tekst.

  • Źródeł było wiele, m.in. wspomniany przez Ciebie artykuł z Cracked (notabene zdaje się go udostępniałem już w Polecanych z Internetu) czy cykl Anity Sarkeesian.

  • meredidhe

    Wystarczy przejść koło grupy facetów jako kobieta i poczuć ich wzrok i oddech na sobie, nie muszą nic robić, wystarczy ze się gapią i nic nie mówią. Oczywiście nikt nikomu nie zabroni patrzeć, ale kobieta ma prawo czuć się nieswojo lub bawet zagrożona, gdy koło takiej grupki przechodzi, bo nie wie, co takim młodszym lub starszym mężczyznom przyjdzie do głowy.

  • haael

    Ani słowa o islamie…

    • O rasizmie też nie. Zacząć od Ciebie?

      • haael

        Po prostu dziwi mnie pomijanie problematyki tzw. uchodźców przy omawianiu problemu gwałtów. Napisałeś o gwałcie wszystko, poza tą jedną kwestią. Dlaczego?

        • Bo nie ma takiej problematyki, jest tylko absurdalna nagonka rasistowskiej prawicy (i to w duchu „nasze kobiety tylko my możemy gwałcić”)?

          • haael

            Nie ma takiej problematyki w feministycznych publikacjach, czy w realu, w Europie?

          • W realu, w Europie. Jest jedynie w chorych umyslach rasistów.

          • haael

            Krytyka podejścia do kobiet w islamie i w kulturze arabskiej jest rasizmem?

            Na początek polecam góglnąć hasło „taharrush”.

          • Hola, kolego, zacząłeś bredzić o uchodźcach, nie uciekaj teraz w przeformułowanie argumentu.

            Jeśli chodzi o podejście do kobiet – nie ma niczego w arabskiej kulturze, czego nie byłoby też w katolicyzmie i kulturach pasterskich południa Europy.

  • kazix

    Może i tutaj wszyscy przytakują że to złe ale ta kultura trzyma się nie bez powodu: ponieważ ma zwolenników, i to pośród obu płci. Jeśli chodzi najbardziej widoczną sferę nagości, seksu, gwałtu i przemocy ( np. porno typu „gang bang” lub wduszanie na głębokie gardło na siłę) to zapewne będzie tu więcej mężczyzn ale są też kobiety które to podnieca! Tak, są kobiety które onanizują się do takich treści. Podnieca je przedmiotowe traktowanie, klapsy w tyłek, bicie i ogólnie szmacenie zwłaszcza podczas seksu, choć niektóre potrzebują takich doznań bez przerwy (stąd patologiczne związki, choć nie każdy taki związek jest patologiczny: facet może być dla niej skurwielem bo ma jej przyzwolenie, co nie zmienia faktu że często bierze ją gwałtem i zmusza do np. robienia loda). I to nie bierze się stąd że laska nie potrafi się obronić, ktoś inny za takie podobne zachowania dostałby od niej w pysk (przykład z życia). Co ciekawe tego typu kobiety brane gwałtem dochodzą w max 3 minuty. Jakby to rozkminić z ewolucyjnego punktu widzenia to baaaardzo opłacalna dla kobiety strategia bo (musicie mieć to na uwadze że kobiecy orgazm zwiększa szansę zapłodnienia):
    -wychowa potomstwo agresywnego samca, czyli zapewne to potomstwo również będzie agresywne dzięki czemu przetrwa i rozmnoży się, rozpowszechniając również geny kobiety;
    -kiedy nasi praprzodkowie żyli w stadach nie gwałcili raczej kobiet wewnątrz stada, spory znacznie zmniejszyłyby szansę stada na przetrwanie, a robili to na przypadkowych stadach napotkanych np. podczas polowań (kiedy samce tego drugiego stada również wybrali się na polowanie). Później geny gwałcicieli roznosiły się w gwałconym stadzie a takie wzbogacenie materiału genetycznego to bardzo opłacalna dla ssaków strategia ewolucyjna. Dlatego nie spółkujemy z rodzeństwem czy kuzynostwem.
    Konsekwencją tej przeszłości jest budowanie murów dookoła osad, potem miast, i gwałty zwycięskich armii na mieszkankach podbitych terenów. Potem te tereny trzeba chronić bo urodzi się tam nasze potomstwo więc otoczmy je granicą naszego państwa.
    Wracając do treści łączących seks i agresję (hardcore porno) to nie muszę chyba mówić że większość fanów stanowią jednak mężczyźni ale mało który wdraża te praktyki w życie dzięki, uwaga, kulturowym uwarunkowaniom: trzeba być miłym i utrzymywać pokój wewnątrz stada. Wyżyć się można na prostytutce. Tylko że o dzikich żądzach nie mówi się na głos! Między innymi stąd mamy mnóstwo problemów z potencją podłożu psychologicznym: zwykła dziewczyna nie wyglądająca i nie zachowująca się jak w porno niektórym nie wystarcza.

    Inną kwestią są elementy ubioru którymi kobiety same zachęcają to traktowania się podmiotowo. Nikt nie każe nosić paniom obcisłych ciuchów. Ale robią to bo te spojrzenia facetów podbijają im samoocenę.
    Kobiety również traktują facetów przedmiotowo, ale ich działania są bardziej ukryte: chodzi o to aby:
    -poprawić sobie samoocenę owijając sobie faceta dookoła palca a potem go olać (faceci też tak robią tylko że ściągają te dziewczyny do łóżka, gdzie dla dziewczyn punktem honoru jest właśnie uniknięcie „puszczenia się”),
    -pochwalić się na fejsie gdzie mój facet mnie zabrał na wakacje, tj. że takiego super gościa tak mocno owinęłam sobie dookoła palca że zrobi dla mnie wszystko,
    -kiedy faceci przedmiotowo wykorzystują kobiety do seksu one robią to samo tylko raczej dla przytulenia, opieki i poczucia bezpieczeństwa. Faceci dają to drugie aby uzyskać to pierwsze, a dla kobiet to seks jest narzędziem. Dla kobiety „zdobycie” faceta to zdobycie jego 100% zainteresowania i zaangażowania kiedy dla mężczyzny „zdobycie” to, wiadomo, seks. Kiedy facet opuszcza kobietę a ona stosuje szantaże emocjonalne odsłania się cały jej egoizm: tj. masz być ze mną czy tego chcesz czy nie, nie na darmo łykałam twoją spermę itp. Oczywiście że nie powiedzą tego dosłownie.
    Reasumując sądzę że kobiety wykorzystują (traktują przedmiotowo) mężczyzn w podobnym stopniu tylko na inne sposoby i w innych celach.
    Jeśli czytając to oburzasz się bo „ja taka/taki nie jestem” weź poprawkę że pisząc co robią kobiety nie mam na myśli oczywiście stu procent kobiet ale dużą, jeśli nie większą część.

    Zachęcam do dyskusji

    • Do dyskusji z czym konkretnie? Z „ja tak myślę i to cała moja argumentacja” rzygiem seksistowskich stereotypów i wymówek?

      „Inną kwestią są elementy ubioru którymi kobiety same zachęcają to
      traktowania się podmiotowo. Nikt nie każe nosić paniom obcisłych
      ciuchów. Ale robią to bo te spojrzenia facetów podbijają im samoocenę.”

      Czy Ty tak na poważnie, czy trollujesz? Jeśli na poważnie, to serio mi Cię szkoda. Jeśli trollujesz – spadaj sam, bo wylecisz z hukiem.

      „Nikt nie każe nosić obcisłych ciuchów?” Tak, jasne powinny dostosowywać swój ubiór do reakcji facetów, jeśli noszą ubrania takie, na które faceci reagują w sposób X, to NA PEWNO dlatego, żeby wywołać reakcję X u facetów. Ich własne samopoczucie, ocena, to jak fizycznie czują się w danym ubraniu nie ma żadnego znaczenia – liczy się reakcja facetów, bo to dzięki niej podnoszą sobie samoocenę.

      Cały Twój wpis przesycony jest głębokim uprzedmiotowieniem kobiet i pisany z głęboko zinternalizowanego poczucia o podmiotowości mężczyzn i tym, że cały świat kręci się wokół tego jak myślą i reagują faceci.

      Jeśli na poważnie chcesz dyskutować, zacznij od wywalenia tej absurdalnie narcystycznej perspektywy.

      Tylko miej przygotowaną miskę. Bo patrząc spoza tej małej i chorej perspektywy, z jakiej pisałeś, solidnie Cię zemdli na widok tego co z siebie wyprodukowałeś.

      • kazix

        ” Z „ja tak myślę i to cała moja argumentacja” rzygiem seksistowskich stereotypów i wymówek?” „tylko miej przygotowaną miskę” – zapomniałem dodać że zachęcam do merytorycznej dyskusji.
        W kwestii ubioru: piszesz że chodzi o to jak fizycznie panie czują się w ciuchach – gdyby to był priorytet zapewne nosiłyby szerokie dresy. Ale dobra, kwestii ubioru mogę oddać Tobie rację że ubierają się tak czy inaczej nie tylko dla facetów ale mogą to robić dla mody czy dla wyrażenia jakiegoś konkretnego stylu. Choć w sobotni wieczór na mieście to większość stylówek raczej ma wzbudzać pożądanie.

        „Cały Twój wpis przesycony jest głębokim uprzedmiotowieniem kobiet i pisany z głęboko zinternalizowanego poczucia o podmiotowości mężczyzn i tym, że cały świat kręci się wokół tego jak myślą i reagują faceci.” – chyba bardziej masz na myśli drugi akapit bo w pierwszym jak dla mnie nic na to nie wskazuje, jeśli czujesz to już w pierwszym akapicie to z jakich konkretnie myśli?
        A jeśli odnosisz takie wrażenie po lekturze drugiego akapitu to odniosę Cię do tego o czym sam pisałeś, czyli że w obecnej kulturze samoocena facetów może zależeć od tego czy „wyrwą”

        btw. dzięki za szybką odpowiedź:)
        btw2 jeśli uważasz że moja wypowiedź jest narcystyczna i że jest rzygiem to proszę o odniesienia które konkretnie myśli Ci się nie podobają i wtedy będziemy mogli dyskutować:)

        • To fajnie, że zachęcasz do merytorycznej dyskusji. Zacznij ją sam, przedstawiając merytoryczne argumenty, a nie swoje seksistowskie poglądy bez realnego uzasadnienia.

      • Anna

        Panie Arturze, jestem pod ogromnym wrażeniem ,że napisał pan tak prawdziwy tekst i broni do upadłego. Ogromny szacunek bo trafił Pan w samo sedno problemu. Bardzo dziekuję !

    • Malgosia

      „Wyżyć się można na prostytutce” – sugeruję ci terapię.

  • kazix

    Naprawdę usunąłeś komentarze? Spodziewałem się po Tobie ambitniejszej reakcji. Ale w komentarzach jest miejsce chyba tylko na „miłe słowa”. Będąc autorytetem od rozwoju powinieneś umieć otworzyć się na argumenty oponentów i postarać się do nich odnieść. Wyobraź sobie np. skrajnego prawicowca który pewnego dnia zaczął zastanawiać jak można być lewicowcem i zaczął czytać Marksa. Podobnie lewicowiec mógłby się zastanowić skąd taki sukces kapitalizmu. Ale Ty zamiast się zastanawiać wolisz oponentów wykopać. To wadzi o radykalizm. Miłego usuwania również tego komentarza, dbaj o PR, tylko „bądź uprzejmy mieć wątpliwość”. Dobranoc, z zamkniętą głową śpi się spokojnie:)

    • Niczego nie usuwałem, Twoje wypowiedzi są i były. Ogarnij się :)

    • kazix

      Przepraszam, mój błąd, nie usunąłeś, szukałem komentarzy na górze a są na dole:) mój błąd. Nie mniej czekam na ciąg dalszy dyskusji, może mnie przekonasz że nie mam racji. Wiem że mój światopogląd może wydawać się brutalny, nie wiem czemu uważasz że „absurdalnie narcystyczny”. Jestem wrażliwym kolesiem a ta wizja świata wzięła się z nauki doświadczeń (tj ludzi, jakich spotkałem) i nauki, konkretnie myślenia ewolucyjnego.

      • To co przedstawiasz to nie myślenie ewolucyjne, tylko popewolucjonistyczne podejście, będące de facto próbą wepchnięcia kulturowych standardów rodziny atomowej z USA w połowie XX wieku na wszystkich ludzi. Dlatego np. mając dwa równie odległe ewolucyjnie modele małpie, ale o skrajnie innych strategiach zachowań (szympansy i bonobo), antropolodzy skupili się na szympansach i ich modelu, a nie na modelu bonobo.

        Narcystyczne w tym modelu który przedstawiłeś jest podejście p.t. świat kręci się wokół mężczyzn, prezentowane przez mężczyznę. Nie znaczy to, że w każdym kontekście jesteś narcyzem, to konkretne podejście masz jednak narcystyczne. Co jest typowe zresztą dla kultury w której mężczyźni przez kilka pokoleń dominowali – jak dominujesz, nie masz nawyku wychodzenia poza swoją perspektywę, bo nie musisz.

        • kazix

          Nie odnoszę się do szympansów czy innych gatunków małp. Dzięki badaniom archeologii i antropologii wiemy że przez setki tysięcy lat nasi praprzodkowie żyli (głównie na sawannach) w stadach i tamten okres miał przemożny wpływ na nasze aktualne zachowanie. Teraz kultura temperuje zwierzęce popędy ale jak ktoś zauważył w komentarzu kultura wynika z natury. Mamy kulturę gwałtu. Myślenie ewolucyjne to rozważanie różnych cech czy zachowań pod kątem zwiększania szansy na przetrwanie i reprodukcję, jeśli chodzi o ludzi to zazwyczaj rozważa się okres życia w stadach ale już w pozycji wyprostowanej. Myślę że argumentujesz przeciwko pierwszemu akapitowi mojego pierwszego komentarza bo można z niego wyciągnąć wniosek że gwałt jest dobry dla kobiety. Byyynajmniej nie to miałem na myśli. W ewolucji liczy się dobro genów, tj zwiększanie szansy na ich rozprzestrzenianie. Gwałcona 50 tysięcy lat temu kobieta czy raczej samica na pewno nie myślała o tym jakie będzie z tego potomstwo i że pomoże rozprzestrzenić jej geny. Ale nie odpowiada za reakcje swojego organizmu, odpowiadają za to geny, to one pełnią nadrzędną rolę w ewolucji.
          Model zachowań typu bonobo nie przetrwałby momentu zejścia z drzew w świat drapieżników. Zresztą ludzie niestety nie przejawiają takich zachowań.

          A że świat obraca się bardziej dookoła mężczyzn to w której mojej myśli wyczytałeś? Nie wspomniałem nic o tym. Owszem, dzieje się tak, nadal na szczycie władzy dominują faceci, może gdyby było inaczej nie mielibyśmy kultury gwałtu kobiet lub ilość przedmiotowego traktowania kobiet byłaby wyrównana z ilością przedmiotowego traktowania mężczyzn. A męska dominacja w kulturze wynika siłą rzeczy stąd że to mężczyźni mieli dużo większy wkład w jej tworzenie. Dominują od tysięcy pokoleń. Emancypacja kobiet trwa zbyt krótko żeby miały szanse się wykazać. Może gdyby dały radę wcześniej uniknęlibyśmy kilku wojen. Czas pokaże

          • kazix

            Aaa zapomniałem najważniejszego: dlaczego, zdaniem psychologów ewolucyjnych, faceci mają taki pęd do pieniędzy, kariery, władzy, ew. sławy? Bo to korzystna strategia gwarantująca wyrwanie atrakcyjniejszych kobiet, ewentualnie większej ich ilości. I oczywiście zapłodnienie, choć to przestało działać bo mamy antykoncepcję. W każdym razie z tej perspektywy świat toczy się wokół kobiet

          • kazix

            I nadal nie wiem gdzie mój narcyzm, napisałem co prawda w pierwszym komentarzu że kobiety również traktują mężczyzn przedmiotowo bo sądzę że kobiety RÓWNIEŻ bywają egoistkami, tylko że się z tym nie ujawniają tak łatwo

          • Narcystyczne podejście jest w założeniu, że świat kręci się wokół mężczyzn. Które jest u Ciebie tak głębokie, że go nie dostrzegasz mimo tego, że Ci je wprost wytknąłem i to już w moim pierwszym wpisie.

          • Nope. Motywacja statusowa nie wymaga zwiększenia szans na zapłodnienie jako bodźca. Wyższy status daje większe bezpieczeństwo, lepsze pożywienie, schronienie, itp. więc już tu daje przewagę ewolucyjną. To co robisz to naiwny ewolucjonizm.

          • kazix

            Obejrzyj pierwszy lepszy teledysk rapera który się dorobił: jachty, bentleye, ale przede wszystkim wszędzie pełno napalonych modelek. I o tym nawijają. W naszej kulturze „kupowanie” kobiet i ich pociąg do pieniędzy nie są dobrze widziane więc politycy czy inne ważne osoby dbające o wizerunek publiczny nie mogą sobie na to pozwolić, dlatego nie dzieje się to w świetle dziennym. Ale przykłady spotkasz nie tylko w rapie ale i na co dzień w życiu. Trwonienie pieniędzy imponuje wielu kobietom, nie wspominając o wysokiej pozycji. Bogaty facet gwarantuje kobiecie to o czym piszesz, czyli „większe bezpieczeństwo, lepsze pożywienie, schronienie, itp. więc już tu daje przewagę ewolucyjną.” A o haremach w innych kulturach nie muszę chyba wspominać.

          • Masz jakiekolwiek dowody na to, że trwonienie pieniędzy imponuje większej grupie kobiet, niż mężczyzn? Jeśli nie, to masz tu przykład na typowe selektywne dobieranie dowodów do tezy, zamiast próbować weryfikować całość.

          • Odnosisz się, tylko o tym nie wiesz. Modele tego JAK działały te stada na które się powołujesz opierają się na obserwacji właśnie naszych bliskich kuzynów. I o ile u szympansów mamy agresywne samce, zazdrość seksualną i sporo innych rzeczy, o tyle u bonobo mamy wolną miłość każdego z każdym i zupełnie inny model. Nie ma powodu, żeby zakładać, że ludzka natura bardziej pasuje do szympansów, niż do bonobo. Uznano to, bo pasowało do poglądów z połowy XX wieku, które to poglądy były kulturowe.

            Twierdzenie, że model typu bonobo nie przetrwałby zejścia z drzew demonstruje zupełny brak rozeznania w temacie. Ani szympansy, ani bonobo nie żyją na drzewach, obydwa gatunki występują na sawannach. (Notobene, postulowanie, że zejście z drzew to zejście w świat drapieżników jest naprawdę absurdalną tezą.)

            Twierdzenie, że u ludzi nie występują takie zachowania jak u bonobo to, ponownie, Twój pogląd, nie fakty naukowe. Występują jak najbardziej.

            Myślenie ewolucyjne takie, jak je opisujesz to pseudonauka, która cudownie wykpił V.S. Ramachandran (którego prace neurologiczne notabene polecam), publikując artykuł o tym czemu ewolucyjnie mamy pociąg do blondynek.

            Teza, że świat obraca się wokół mężczyzn jest zawarta implicite w Twoich wypowiedziach. Tak głęboko, że nawet jej nie widzisz, problem ryby w wodzie. Bez niej cała Twoja logika się rozpada.

            Twierdzenie, że mężczyźni mieli większy wkład w kulturę i dlatego to kultura gwałtu? Również nieuprawnione.

          • kazix

            Szukałem, szukałem i nie doszukałem się jak reagują na siebie dwa obce stada bonobo. Niestety ludzie na przestrzeni dziejów reagowali raczej wrogo, stąd tyle wojen. A wewnątrz stada zgodzę się, relacje były pokojowe, pisałem już o tym wcześniej. Twierdzenie że ani szympansy, ani bonobo nie żyją na drzewach to dopiero jest brak rozeznania w temacie. Można spotkać jedne i drugie na sawannie ale na ogół żyją w lesie. Dłuższe przednie kończyny od tylnych gwarantują skuteczne schronienie przed drapieżnikami na drzewie, natomiast na otwartej sawannie w przypadku małp lepiej sprawdza się postawa dwunożna. Bonobo nie przejawiają agresji ponieważ żyją w środowisku w którym mają pod dostatkiem pożywienia, nie muszą konkurować. Żywią się głównie owocami a te rosną głównie na drzewach. Praprzodkowie ludzi wyszli z lasów na sawanny na których wówczas żyło dużo więcej drapieżników niż obecnie. Musieli się też nauczyć polować, czego bonobo prawie nie robią.
            Dlaczego sądzisz „że zejście z drzew to zejście w świat drapieżników jest naprawdę absurdalną tezą”?

            W każdym razie jeśli chodzi o to czy zachowanie ludzi bardziej przypomina zachowanie bonobo czy szympansów to już zboczenie z tematu. Ludzie wytworzyli (i cały czas tworzą i konsumują) opisaną przez Ciebie kulturę gwałtu a przedstawiłem swój pogląd wyjaśniający dlaczego tak się dzieje.

            Dzięki za pracę Ramachandrana, tej nie znałem, tak, zgodzę się że rozważania psychologów ewolucyjnych to tylko domysły nieraz beż żadnego poparcia empirycznego, czasem absurdalne. Jednak teoria o ewolucyjnych korzyściach gwałtu (jeszcze raz podkreślam że nie popieram gwałcenia) dla genów brzmi wiarygodnie, nie mogę znaleźć w niej słabego punktu. A wymyśliłem ją zadziwiony faktem że kobieta brana gwałtem dochodzi w max 3 minuty (oczywiście tyczy się to kobiet które lubią być traktowane przedmiotowo).

            Utrzymujesz że „Teza, że świat obraca się wokół mężczyzn jest zawarta implicite w Twoich wypowiedziach. Tak głęboko, że nawet jej nie widzisz, problem ryby w wodzie. Bez niej cała Twoja logika się rozpada.” i że moje podejście jest narcystyczne. Ja cały czas nie nie dostrzegam żadnego z powyższych, to może wyjaśnij co to znaczy że świat obraca się wokół mężczyzn?

            „Twierdzenie, że mężczyźni mieli większy wkład w kulturę i dlatego to kultura gwałtu? Również nieuprawnione.” – W swoim artykule przedstawiasz „kulturę gwałtu” i wyjaśniasz że polega na przedmiotowym traktowaniu kobiet. Myślę że raczej mężczyźni to stworzyli, bo jeśli odpowiadałyby za to kobiety to albo pasuje im taki układ (co prawda pisałem o takich kobietach ale myślę to mniejszość) albo szkodzą swojemu wizerunkowi dla innych korzyści. Myślę że to jednak wymyślił umieszczenie zdjęcia laski w bikini w reklamie dachówek.

          • kazix

            *Myślę że to jednak facet wymyślił umieszczenie zdjęcia laski w bikini w reklamie dachówek.

          • „Szukałem, szukałem i nie doszukałem się jak reagują na siebie dwa
            obce stada bonobo. Niestety ludzie na przestrzeni dziejów reagowali
            raczej wrogo, stąd tyle wojen.”

            Actually, nie. Reakcje zupełnie obcych plemion to zwykle zrytualizowany handel, po prostu innych często spora gościnność. Polecam choćby „Debt” Greabera, znajdziesz tam ciekawe omówienia tematów.

            „Twierdzenie że ani szympansy,
            ani bonobo nie żyją na drzewach to dopiero jest brak rozeznania w
            temacie. Można spotkać jedne i drugie na sawannie ale na ogół żyją w
            lesie.”

            Nope, nie ma zasady, żyją w różnych środowiskach. Plus, postulowałeś, że żyją tylko na drzewach (nie w lesie, tylko na drzewach! kluczowa różnica i nie licz, że przeoczę reintepretację na tym etapie).

            „dwunożna. Bonobo
            nie przejawiają agresji ponieważ żyją w środowisku w którym mają pod
            dostatkiem pożywienia, nie muszą konkurować. Żywią się głównie owocami a
            te rosną głównie na drzewach.”

            O, to jak szympansy. A jednak zachowania są odmienne.

            „Praprzodkowie ludzi wyszli z lasów na
            sawanny na których wówczas żyło dużo więcej drapieżników niż obecnie.
            Musieli się też nauczyć polować, czego bonobo prawie nie robią.”

            Actually, nie, nie musieli i wiele wskazuje na to, że przez długi czas polowanie było bardzo rzadkim źródłem pokarmu.

            ” Dlaczego sądzisz „że zejście z drzew to zejście w świat drapieżników jest naprawdę absurdalną tezą”? ”

            Bo nie ma podstaw? Tak na początek?

            „W
            każdym razie jeśli chodzi o to czy zachowanie ludzi bardziej przypomina
            zachowanie bonobo czy szympansów to już zboczenie z tematu. Ludzie
            wytworzyli (i cały czas tworzą i konsumują) opisaną przez Ciebie kulturę
            gwałtu a przedstawiłem swój pogląd wyjaśniający dlaczego tak się
            dzieje.”

            Nie jest to zboczenie z tematu. Twoja argumentacja brzmi „kultura gwałtu jest pochodną twardych uwarunkowań ewolucyjnych, na przykładzie antropologicznych źródeł”. Ja wskazałem, że antropologiczne źródła nie potwierdzają takich twardych uwarunkowań ewolucyjnych, jakie Ty postulujesz.

            „Jednak teoria o
            ewolucyjnych korzyściach gwałtu (jeszcze raz podkreślam że nie popieram
            gwałcenia) dla genów brzmi wiarygodnie, nie mogę znaleźć w niej słabego
            punktu.”

            Zacznij od ryzyka śmierci dla gwałciciela od bliskich gwałconej? Od tego, że gwałt nie jest pochodną agresji ani nie ma na celu zaspokojenia popędu seksualnego? (Masz wypaczone wyobrażenie na temat gwałtu względem realnych statystyk w temacie.) To pierwsze dwie słabości z rzędu, a jest ich dużo więcej.

            „A wymyśliłem ją zadziwiony faktem że kobieta brana gwałtem
            dochodzi w max 3 minuty (oczywiście tyczy się to kobiet które lubią być
            traktowane przedmiotowo).”

            Masz jedną kobietę z konkretną parafilią i na jej podstawie próbujesz tworzyć tezy o reakcji kobiet na gwałt. Taaak, to brzmi jak dobry pomysł.

            „Również nieuprawnione.” – W swoim artykule przedstawiasz „kulturę
            gwałtu” i wyjaśniasz że polega na przedmiotowym traktowaniu kobiet. ”

            Jest różnica między „kulturą” a „kulturą gwałtu”. Stosujesz tu trik/błąd retoryczny polegający na swobodnym przeskakiwaniu między dwoma znaczeniami jednego terminu.

  • Kamil Orety

    no sorry ale ciezko to czytac. Bez urazy ale ten artykul mogl wypocic tylko ktos kto ma nie wielkie doswiadczenie seksualne z kobietami lub jedzie na niskim libido.
    W rzeczywitosci trudno znależć takie kobiety, ktore nie oczekiwaly by od mezczyzny zdecydowanego prowadzenia w seksie. Pozycja dominatora mezczyzny nie wynika z tego, że literatura knuje jakis światowy spisek przeciwko kobietom od 2 tysiecy lat ale dlatego, że takie są nasze pierwotne instynkty. Wyjatki potwierdzają tylko tę regułe.
    Autor zdziwiłby sie ile kobiet marzy o ostrym sado-masochistycznym seksie. Sam nie jeden raz taką aranzącje odgrywalem i podobne doswiadczenia mieli moi znajomi. Wystarczy tylko otworzyc kobiete a dozna sie nie malego szoku ile kobiet o tym marzy, bo wbrew temu co pisze autor jest to jedno z najwiekszych seksualnych tabu wsrod kobiet.

    Chociaz Freuda nie za bardzo cenie ale jest cos na rzeczy, że agresja z seksem bardzo sie laczy. Dlatego podtekst seksualny przeplata sie czesto z mocnym jezykiem i pruderyjnym tancem godowym. Kultura jedynie uczy nas, żeby nie przekraczac granicy zwiazanej z gwaltem w sensie prawnym.

    Po drugie, autor buntuje sie przeciwko pewnej semantyce w stosunku do kobiet zapominajac, że wiele kobiet sama chce nazywac siebie dziwką w czasie stosunku. Czyzby sama sie nie uprzedmiotowiala? Taniec godowy to wlasnie to poklepywanie samicy po tylku i traktowanie kobiety jak mieso. Przeciez wiekszosc kobiet traktuje to lekko za kazdym razem jak z dumą przywołuje takie ekscezy wsrod znajomych jako pikatne historyjki z zycia. Na ironie to postronni faceci zwykle takie zachowania opretestowują i fanatyczne grono feministek (tych drugich nie nalezy traktowac powaznie, bo jest to glos wplywowych 1% kobiet, dajac poczucie iluzji, że feminitki mowią glosem wszytskich kobiety). Takie sa instynkty i dopoki nie lamie sie ostrej granicy gwaltu – to wszytsko pozostaje w naturalnym porzadku. Tak bylo zawsze, i prawdopodbnie tak bedzie po kres naszego gatunku. Nie wydaje mi sie, żeby ewolucja miala tu zrobic jakąs odskocznie od ogolnej reguly praw godowych, bo kilku ideologom sie o tym marzy. Zasiewanie w mezczyznach poczucia winy w tym wzgledzie ma takie samo znaczenie jak katechezy ksiedza o grzesznej masturbacji.

    • kazix

      Cóż za seksizm!
      A tak na poważnie spytam bo chyba możesz mieć tu większe doświadczenie:
      proponujesz sado-maso jedynie „niegrzecznym” paniom czy tym „grzecznym” również? Zbeształy Cię kiedyś za to? I czy takie ostre zabawy nie powodują że zwykły seks przestaje zaspokajać? Pytam bo sam nie miałem okazji grzecznej dziewczyny zeszmacić a przymierzam się do tego. (Uprzedzając krytykę: tak, przy kobietach też mówię że zamierzam je ZESZMACIĆ. Lubią to:)

    • No sorry, ale ciężko czytać jak ktoś może tak się mylić jak Ty i tak racjonalizować swoje chore idee.

      Nie ma czegoś takiego, jak „wyjątek potwierdzający regułę”. Pierwotne znaczenie tego twierdzenia to „potwierdza” jako „podważa”. Słowem – jak jest wyjątek, to reguła idzie do kosza. To po pierwsze. Po drugie, mniej fantazji pua i oglądania porno, więcej szczerych rozmów z kobietami. Z tymi, których połowa zaliczyła w życiu molestowanie, a ok. 1/5 gwałt. Zdziwisz się, zawstydzisz, zmienisz zdanie.

      Albo i nie, bo jak czytam podejście, to mam wątpliwości co do Twoich zdolności empatyzowania czy choćby wyjścia z własnego zadka, w którym Twoja głowa ewidentnie głęboko zawędrowała. Ale mam nadzieję, że się mylę.

    • Pawel

      „Przeciez wiekszosc kobiet traktuje to lekko za kazdym razem jak z dumą
      przywołuje takie ekscezy wsrod znajomych jako pikatne historyjki z
      zycia”

      Słyszałem już podobne historie, a potem jak płakały i nie rozumiały dlaczego pewne rzeczy robią i zachowują się w pewien sposób, dlaczego przyzwalają na pewne rzeczy.

  • Są, tylko co z tego, że są? Oprócz czystej siły w walce liczy się wiele innych kryteriów.

  • MS

    Trafia w sedno. Jestem ciekawy, jakie postacie i zachowania (i scenariusze) (oprócz wymienionej ‚czwórki’) byś przedstawił jako opozycyjne dla zachowań z przytoczonej kultury gwałtu.

    Jak zostało już powiedziane, ciężko jest określić ‚co jest dobre a co złe’. Feminizm vs. Szowinizm vs. Samiec alfa vs. Gamoń i mamy tygiel z którego ciężko jest wyłuskać obiektywnie jakie zachowania i decyzje powinien podejmować mężczyzna.

    Można by zapytać kobiet co o tym sądzą. Można by, ale jak już zostało w różnej formie powiedziane poniżej, każda ma swoje „gusta i guściki”, własny pogląd na świat i przekonania. W dodatku każda ryba ma swoją wodę, prawda? A „mocznik” w niej pływający też może zamazywać obraz :)

    Pozdrawiam

  • Weronika Iwan

    Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam (albo może coś przeoczyłam), ale piszesz o celowym gwałcie. Niecelowo też można kogoś bardzo skrzywdzić. Mężczyzna może po prostu nie zrozumieć (i nie wiedzieć co tak naprawdę robi), że jak kobieta się nawet tylko szarpie i prosi, żeby przestał (a na nic takiego się z nim nie umawiała). Ja w tym momencie nie bronię gwałcicieli. Po prostu uważam, że niektórzy mężczyźni są po prostu niezbyt mądrzy. Jestem bardzo ciekawa, co sądzisz o takim właśnie niecelowym skrzywdzeniu kogoś i co byś poradził takiej skrzywdzonej osobie oprócz lepszego wyboru partnera?

    • Nie, nie piszę o „celowym gwałcie”. Piszę o gwałcie, po prostu. To, że mężczyzna nie rozumie, czy nie wie co robi nie jest niestety usprawiedliwieniem. Jest natomiast przejawem patologicznej kultury w jakiej żyjemy i powodem dla którego ta kultura powinna być stopniowo i odpowiednio zmieniana. I do tego nawołuje właśnie ten artykuł.

      • Weronika Iwan

        Dlaczego niestety?

        • „Niestety” tutaj pełni rolę „niestety nie mogę się z Tobą zgodzić” :)

    • marta

      Weronika..niecelowy gwałt? Na prawdę uważasz, że coś takiego istnieje? To, że mężczyzna nie grzeszy rozumem nie jest usprawiedliwieniem. Za nieumyślne spowodowanie śmierci również czeka sprawcę rozprawa.
      Czuję żal, wstyd i złość widząc Twój komentarz.

      • Weronika Iwan

        A ja czuję żal, wstyd i złość, jak sobie pomyślę o takiej rozprawie. W

  • Wrocław Fantastyczny

    Tak mnie zastanawia ten przykład Lei. Bo przecież jako przywódczyni dosyć silnej grupy powinna jednak BYĆ OCHRANIANA przez kogoś. Królowie mieli swoją gwardię przyboczną, polscy prezydenci mają BOR – ale jak ktoś ochrania Leię to już kultura gwałtu? No chyba że Komorowski i Duda też byli kobietą, i dlatego trzeba ich ochraniać, a nie że są przywódcami kraju?
    Poza tym, ocenianie filmów z lat 80-tych, następców choćby takiej Mechanicznej Pomarańczy, w obecnych kategoriach to też jednak chyba przesada? Dla przypomnienia, we wspomnianej Mech. Pomarańczy bohaterowie wchodzą do czyjegoś mieszkania, gwałcą kobietę i wychodzą, robiąc z tego przyjemność codzienną, niczym wejście do sklepu i kupienie batonika w czasach obecnych. Na tym tle jednak Han Solo który odpuszcza „bo ona woli innego” to naprawdę purytanin.

    • Pytanie co do Lei -ale o co konkretnie chodzi? ŻADEN z liderów rebelii nie jest chroniony przez straż przyboczną, więc argument, że Leia nie jest chroniona nie ma żadnego sensu w poruszanym kontekście.

      Akurat mechaniczna pomarańcza jest złym przykładem, bo Alex jest ewidentnie bohaterem negatywnym i od początku jest tak pokazywany. Więc porównywanie zachowań takich osób z zachowaniami postaci pozytywnych, z którymi widz ma się identyfikować jest bardzo chybione.