Każdy jest bohaterem w swojej głowie…

Nie, ten tekst nie będzie kryptoreklamą LeroyMerlin. Ani też poppsychologiczną pogadanką p.t. „tak, Ty też jesteś bohaterem!”

Ale może będzie to coś, co pomoże Ci lepiej zrozumieć zarówno siebie, jak i ludzi wokół siebie. Co pomoże inaczej spojrzeć choćby na obecną zawieruchę polityczną. Ale też na codzienne kłótnie i spory. Na zachowanie kasjerki w sklepie, albo kierowcy w taksówce lub tramwaju.

Po prostu stać się bardziej świadomym tego, co dzieje się w ludzkich głowach i sercach.

Powieść „Potworny Regiment”  Terry’ego Pratchetta kończy się pewnym fascynującym przewrotem fabularnym (uwaga, będą spojlery ;) ). Przez całą książkę towarzyszymy głównej bohaterce, która pomaga innym osobom ze swojego oddziału przetrwać, opiekuje się najsłabszymi… Aż do chwili, gdy dochodzi do finału powieści i okazuje się, że… to nie ona była bohaterką. Tą była mało znacząca postać, gdzieś w tle jej historii, która okazała się być tą prawdziwą bohaterką, wokół której kręciły się losy kraju. To główna bohaterka, z którą tak się zżyliśmy, okazała się być mało istotną postacią drugo-, a może nawet i trzecioplanową.


Ten tzw. plot twist, zaskakująca zmiana perspektywy, był fajny literacko, ale przede wszystkim niezwykle trafny psychologicznie. Bo widzisz, tak jak mówi tytuł, każdy z nas jest w swojej głowie bohaterem. Nie w znaczeniu bohatera-herosa, tego, który uratuje wszystkich, jak w biurze wybuchnie pożar. To swoją drogą, taka fantazja też jest popularna.

Ale przede wszystkim każdy z nas jest w swojej głowie bohaterem jako tym, wokół którego rozgrywa się całe to kosmiczne zamieszanie zwane życiem. To nie kwestia narcyzmu czy egocentryzmu – to naturalna ludzka skłonność.

Gatunek literacki czy filmowy, w jakim występujemy – to już kwestia naszych przekonań. Może postrzegamy się jako bohatera komedii, może dramatu, może filmu historycznego? Nie musimy być bohaterem krystalicznym czy heroicznym, możemy być postacią tragiczną albo komiczną. Ale to wciąż wokół nas toczy się historia. I wciąż jesteśmy bohaterem, postacią może ułomną, ale jednak pozytywną. Nikt nie lubi o sobie myśleć jako o „tym złym” (chyba, że w historii osobistego odkupienia, w której „ten zły” zmienia się i tak w bohatera). Nikt – nawet osoby poważnie zaburzone czy socjopaci – nie chce o sobie myśleć źle.


To bardzo, bardzo ważna kwestia w drodze do zrozumienia ludzkiego zachowania.


Pomyśl!

Osoby, których nie lubisz myślą o sobie jako o bohaterach, jako o osobach wokół których kręci się cała historia. To znaczy, że chociaż robią rzeczy, których nie lubisz, to mają dobre -według siebie – powody by te rzeczy robić.

Osoby, których działania uznajesz za niebezpieczne i chaotyczne też myślą o sobie jako o bohaterach swojej historii. Mogą robić rzeczy, których nie rozumiesz, ale mają swoje powody. Te powody malują ich jako ludzi dobrych. Nawet jeśli robią coś złego – to mają dla siebie usprawiedliwienie, warunki zewnętrzne które uzasadniają czemu MUSZĄ się tak zachować.

Osoby, które uznajesz za nieważne i nieistotne, które mijasz na ulicy, od których odbierasz kawę i którym płacisz za tankowanie… Także myślą o sobie jako o bohaterach swojej historii. To Ty jesteś dla nich postacią drugo- lub trzecioplanową. Statystą w powieści ich życia. Pytanie jak się w tej powieści zapiszesz.


Takie myślenie o ludziach jest trudniejsze. Skrajnie utrudnia proste politykierstwo, czy hasła typu „terroryści są źli, bo nienawidzą wolności”, „lewacy są źli, bo chcą zniszczyć nasz kraj” czy „prawacy są źli, bo są chorzy na władzę”. Utrudnia zmianę drugiej strony w jednowymiarowy stereotyp. Depersonalizację i odczłowieczenie drugiej strony.

Bo osobę, której historię próbujesz zrozumieć dużo trudniej w czambuł nienawidzić czy potępiać. Możesz uważać, że robi źle. Możesz chcieć ją powstrzymać. W niektórych, wybitnie tragicznych sytuacjach można nawet uznać potrzebę zakończenia jej historii przed czasem, zanim ona zakończy tak historie innych ludzi. Ale zawsze będzie to tragedia, zawsze będzie to historia zakończona przed czasem. To jednak dostrzeżesz dopiero, gdy spróbujesz zrozumieć historię drugiej osoby. Gdy spróbujesz dostrzec jak dokładnie ona widzi siebie jako bohatera.

Takie podejście może Ci również pomóc lepiej dogadać się z taką osobą. Znaleźć wspólny język. Gdy wyjdziesz ze swojej historii i dostrzeżesz, że inni ludzie mają też własne, możesz też dostrzec jak możesz się do tej historii przyczynić.

I w końcu, w sytuacjach niejasnych czy konfliktowych może to pomóc łatwiej przewidzieć zachowania innych osób, uniknąć bezsensownych obaw i demonizowania drugiej strony. Bo ona naprawdę nie myśli o sobie jako o demonach ani łotrach.

Myśli o sobie, jako o tych dobrych, jako o bohaterach.


Swoją drogą, to byłby fajny pomysł na książkę – Władca Pierścieni napisany z perspektywy Gimiliego. Harry Potter z perspektywy Rona. Gwiezdne Wojny oczyma Chewbaccy…. Just sayin’



Chcesz uczyć się skuteczniej, łatwiej zapamiętywać i wydajniej przywoływać informacje? Nie obiecuję nauki szybszej - obiecuję, że czas, który na nią poświęcisz będzie zdecydowanie lepiej wykorzystany. Skuteczna Nauka już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)



Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis