Niedawno w dyskusji jeden z rozmówców powiedział mi coś w stylu „jesteś typem sceptyka, więc…”

To bardzo wygodna postawa. Założenie, że bycie sceptykiem to „typ”, „on już tak ma”, itp.

Pozwala z jednej strony odrzucić uwagi sceptyka („on tak mówi tylko dlatego, że jest sceptykiem”), a z drugiej mieć w tym względzie luz samemu („ja nie jestem typem sceptyka, więc nic dziwnego, że dałem się nabrać na Amber Gold/anty-guru/homeopatię”).

Tyle tylko, że nie ma czegoś takiego jak „bycie typem sceptyka”.

Aby zostać sceptykiem naukowym potrzeba wykonać kawał ciężkiej pracy. Drugie tyle trzeba wykonywać, aby tym sceptykiem pozostać.

Jeśli miałbym próbować wskazać mój „typ” – jakkolwiek „typów” koncepcji naprawdę nie trawię – to wskazywałbym na siebie raczej jak na pasjonata. Gdy zainteresuje się jakąś kwestią to wchodzę w nią z przytupem i angażuje się bardzo mocno. Gdy wchodziłem do rozwoju osobistego – przez drogę mocno osadzoną w ezoteryce – to ostro wszedłem w różne dziwne rytuały magiczne i inne ciekawe zabawy. Trudno to by określić mianem „sceptycznego” podejścia – byłem raczej nienasycony w szukaniu nowych doświadczeń i perspektyw. Skończyłem Ramsey’a Dukes’a (notabene wciąż polecam), sięgałem po „Hermetyzm”, skończyłem „Hermetyzm” brałem się za Crowleya. Nie, żebym tylko czytał – rytuały magiczne, szamańskie i nie tylko, medytacje i różne inne dziwne doświadczenia. Ileż tego było! ;)

Sęk w tym, że gdy wszedłem w tematykę badań naukowych i błędów poznawczych, to wszedłem w nią z równą pasją. I dość szybko okazało się, że weryfikacja pewnych poglądów, które miałem w kontekście magii dawała, cóż, kiepskie efekty ;)


Ta pasja była niewątpliwie przydatna o tyle, że naukowe podejście do rzeczywistości jest tak naprawdę trudne.

Musisz zacząć od przyjęcia, że Twój mózg potrafi Cię oszukiwać. Na wiele, wiele, bardzo wiele sposobów. Wiele osób traktuje to jako swego rodzaju ujmę. Jak to?! Mój mózg? Mnie? Oszukuje? Moje doświadczenie może być błędne? Mogę sam się oszukiwać?

To trudne koncepcje do przyjęcia. Mocno podważające nie tylko naszą miłość własną, ale też poczucie bezpieczeństwa. Jeśli nie mogę ufać swojemu doświadczeniu, to może się przecież okazać, że mylę się w tak wielu kwestiach!


Dlatego bycie sceptykiem to praca. To potrzeba wyrobienia sobie konkretnych nawyków w myśleniu, tak by skupiać się na dowodach i ich jakości. To potrzeba dyscypliny pozwalającej wobec każdego poglądu wedle potrzeby sprecyzować realistyczne kryteria zmiany zdania – i co gorsza do ZMIANY tego zdania ilekroć te kryteria zostaną spełnione! To potrzeba ograniczenia zaufania do swojego mózgu i intelektu, z których kulturowo mielibyśmy być tak dumni. Przyznania, że ulegamy błędom poznawczym i samooszukiwaniu jak każda inna osoba.

Co gorsza, to też konieczność utrzymania tego wszystkiego. Nie wystarczy zrobić to raz i mamy z głowy. Jeśli nie utrzymujemy takiej dyscypliny non stop, to bardzo łatwo popadniemy w coś, co nazywam „chorobą sceptyka”. Sytuację, w której mieliśmy rację tak wiele razy, że zakładamy, że będziemy ją mieli zawsze. I już nie potrzebujemy weryfikować swoich poglądów, sprawdzać ich ani testować. Teraz już to co pomyślimy, to będzie prawdą.

Widziałem wielu sceptyków, którzy popadali w taką pułapkę. Sam regularnie muszę się zatrzymywać i zadawać sobie pytania o moje kryteria zmiany zdania, po to by w nią nie wpaść.


O ile łatwiej by było, gdyby to faktycznie była kwestia typów :D

Jestem sceptykiem i mam to z głowy. To mój typ, taki jestem. Nie muszę się starać, pracować, pilnować.

Ale tak łatwo nie ma.


Z drugiej jednak strony, nie narzekajmy. Bo owszem, bycie sceptykiem nie jest łatwe. Ale jeśli chcemy działać skutecznie, korzystać z tych narzędzi, które dają nam największe szanse na sukces – to jedyna realistyczna ścieżka. Jak na mnie, uczciwa wymiana ;)



Gry Planszowe w Szkoleniach - ostatni moment na skorzystanie ze zniżki na szkolenie o tym, jak skutecznie wykorzystywać gry planszowe jako narzędzia szkoleniowe! 18 VI 2018, Warszawa! Do 21 maja tylko 390 zł w promocji!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)



Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis