Jednym z tematów, który pasjonuje mnie od dłuższego czasu jest inteligencja finansowa. Jako, że jest to inteligencja finansowa oparta na podejściu Stanleya i Denko, czyli analizie zachowań faktycznych milionerów*, niektóre z sugerowanych tu zachowań są mocno odmienne od ideologii „naucz swoją podświadomość bogactwa”, tak często sprzedawanej pod tym hasłem. Być może dlatego czasem odkrywam, że patrzę na różne sytuacje finansowe ze zdecydowanie innejperspektywy niż wielu moich rozwojowych znajomych.

Dla przykładu, już od dłuższego czasu zastanawiałem się nad zakupem tabletu, ze szczególnym zainteresowaniem zerkając na IPada. W momencie, gdy pojawił się na rynku IPad 3, dodatkowym elementem stał się tu wybór między tańszą 2, a posiadającą lepszy ekran 3-ką. Przy różnych okazjach, m.in. na niektórych szkoleniach w których brałem udział, rozmawiałem na ten temat z ludźmi, którzy już byli właścicielami takich tabletów i rzeczą, którą standardowo słyszałem było „Jeśli masz na to pieniądze, kup od razu 3-kę.”

Przy dużej sympatii dla osób, z którymi rozmawiałem, jest coś w tym zdaniu, co po prostu jeży mi włosy na karku.

 

Jakie ma bowiem znaczenie, czy dysponujesz środkami, by coś kupić, czy nie?

Jeśli warto jest kupić droższą wersję, a nie masz na to środków, to możesz przecież poczekać, aż stanieje, albo aż zgromadzisz więcej pieniędzy – zwłaszcza, że coś takiego jak tablet zdecydowanie nie jest artykułem pierwszej potrzeby! A jeśli nie warto na to czekać, to prawdopodbnie nie warto również wydawać więcej! Kwestia posiadania lub nie posiadania pieniędzy na droższą wersję nie ma więc większego znaczenia.

A jednak, dla wielu osób, ma. Tworzą w swojej głowie pewną granicę p.t. „to są pieniądze na wydanie” i jeśli mają dostateczną kwotę w tym segmencie, wydają ją – niezależnie od realnej potrzeby.

 

Zdecydowanie zdrowszym podejściem wydaje mi się jednak układ p.t. „A do czego go potrzebujesz?” (Notabene jest to pytanie które, na kilkunastu rozwojowców, których zapytałem w tej kwestii, usłyszałem tylko od jednej osoby. Samo w sobie jest to dla mnie dość ciekawą obserwacją.)

W moim przypadku główne cele, do których potrzebowałem tabletu sprawiały, że byłem gotów zastanowić się nawet nad androidową alternatywą, więc tym bardziej „trójka” nie była tutaj musem. Dlatego, choć spokojnie miałem dość pieniędzy na IPada 3, zdecydowałem się na 2-kę, za którą zapłaciłem prawie 700 zł mniej. Co bowiem z tego, że mam te pieniądze i mogę je wydać, skoro nie mam potrzeby ich wydawać? Jasne, fajnie byłoby mieć lepszy ekran 3-ki, ale czy jest on realnie warty 700 zł?**

Być może, gdybym np. planował używać tego tabletu jako stacji obróbki i (awaryjnie) nagrywania filmów, tak jak jeden z moich znajomych, warto byłoby wydać nieco ekstra.  Ale w wypadku typowych zachcianek typu „fajnie by było”, wydawanie na nie dodatkowych pieniędzy nie ma po prostu większego sensu. To nie kwestia tego, czy te pieniądze masz, czy nie. To kwestia rozsądku w korzystaniu z tego, co posiadasz. Bez tego prędzej czy później możesz dojść do punktu p.t. „nie mam”. Lub, jako alternatywa: jak wielu nie-milionerów również przebadanych przez Stanleya i Denko, wpaść w kierat p.t. „Jeśli choć przez miesiąc nie zarobię określonej kwoty, to jestem skończony.”

 

Oczywiście, ktoś może zauważyć, że dyskutujemy tutaj o czymś trywialnym w stylu „jaki IPad kupić?” To prawda, przykład ten – choć wzięty bezpośrednio z mojego życia – może się dla wielu osób wydać zbyt mało istotny. Sęk w tym, że dokładnie takie same podejście prezentuje wiele osób w dużo większych sprawach. Dla przykładu, spotkałem się z firmami, w których standardową odpowiedzią na opłacalność jakiegoś posunięcia biznesowego było „po to mamy inwestora, żeby za takie rzeczy płacił”. Z tego co wiem, żadna z tych osób nie powiedziała tego nigdy w obecności wspomnianych inwestorów – inaczej szybko by ich stracili – ale takie podejście bardzo szybko obracało się przeciwko nim.

Pieniądze bowiem mają to do siebie, że wydać je zawsze będzie łatwo i naprawdę, nie trzeba się o to specjalnie starać…

* Na tej podstawie powstał też, wzbogacony o narzędzia pracy z emocjami, model milionera z Beyond NLP

** Tak, należę do tej, również dość nielicznej we współczesnym świecie rozwojowym, grupy osób, które uważają, że jest coś takiego jak „realna wartość” produktu.


Tradycją jest już, że w okresie od Świąt do moich urodzin - 5-go stycznia - mamy na MindStore promocję. 

Tak jest i w tym roku. 30% na wszystko (niedługo będzie też okazja kupić kilka szkoleń otwartych zaplanowanych na 2019, tak stacjonarnych jak i webowych). Zapraszam!


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis