Kontynuujemy materiał nt. wpływu substancji psychoaktywnych na mózg (część pierwszą, poświęconą depresantom takim jak alkohol czy marihuana, znajdziesz tutaj). Ten wpis będzie poświęcony substancjom o działaniu stymulującym, zwiększającym aktywność mózgu – na dobre i na złe.

Podobnie jak poprzedni artykuł, ten tekst nie ma na celu zachęcania do korzystania z żadnych używek, służy po prostu edukacji, zrozumieniu czemu dane substancje dają określone efekty, z neurologicznej perspektywy.


Tam gdzie substancje, które określamy mianem depresantów, hamowały aktywność elektryczną mózgu, stymulanty działają w drugą stronę – pobudzają mózg nadmiernie, aż do poziomu, w którym zostaje on wyczerpany i staje się niezdolny do normalnego funkcjonowania.

shutterstock_5847370

Ecstasy/ MDMA

MDMA działa przez skłonienie mózgu do wydzielenia ogromnych ilości serotoniny (oraz dość dużych dopaminy).  Normalnie serotonina funkcjonuje jako swego rodzaju wsparcie dla działania mózgu, ułatwiając innym neuronom aktywację. W momencie, gdy mózg zostanie ją dosłownie zalany, zdaje się jednak mieć odwrotny efekt, prowadząc do przekroczenia zakresu normalnego napięcia, w jakim operują neurony i w praktyce wręcz hamując ich aktywność.

To prowadzi do ekstremalnego zamknięcia w „tu-i-teraz”, czystego, pozbawionego myśli doznawania. W przypadku depresantów mieliśmy zwykle ograniczenie myśli, ale ich pewną obecność. Przy MDMA są one w zasadzie zupełnie wyłączane. Co może prowadzić m.in. do śmierci w wyniku odwodnienia lub utraty elektrolitów – ofiara jest pochłonięta doznawaniem, często w trakcie imprezy tanecznej i po prostu nie ma świadomości, że powinna przyjmować płyny.

Oczywiście, takie zalanie organizmu serotoniną nie pozostaje bez konsekwencji. Serotonina jest nam potrzebna do normalnego funkcjonowania. Gdy zużyjemy cały jej zapas jednym wielkim neurochemicznym chlustem, to odbudowa takiego zapasu wymaga naprawdę wiele czasu. Przez ten okres cały system będzie funkcjonował gorzej, zarówno poznawczo, jak i sprawnościowo.


Amfetamina

Ta substancja działa nieco podobnie do MDMA, różni się od niej proporcjami wydzielanych substancji. MDMA to dużo serotoniny i nieco dopaminy. Amfetamina przeciwnie – dużo dopaminy i noradrenaliny oraz nieco serotoniny. Szczególnie noradrenalina jest tu ciekawą substancja, związaną przede wszystkim z uruchomieniem instynktu walki albo ucieczki, silnego pobudzenia skupionego na przeżyciu, przez co uwaga zostaje wzmocniona, ograniczony zostaje apetyt (stąd pierwotne zastosowanie amfetaminy jako środka odchudzającego). To zwiększone pobudzenie sprawia z kolei, że różne bodźce zewnętrzne odbierane są jako silniejsze niż w rzeczywistości – co może być oczywiście zarówno bardzo przyjemne, jak i bardzo nieprzyjemne.

Jak w większości stymulantów, negatywne skutki używania mogą obejmować różne obszary ciała, nadmierne pobudzenie odbija się na całym systemie,  mogąc wywołać wszystko od uszkodzeń neurologicznych po zanik mięśni.


Kokaina

Strukturalnie, kokaina działa bardzo podobnie do amfetaminy, jednak zamiast wywołać zwiększone wydzielanie serotoniny, dopaminy i noradrenaliny, blokuje system wtórnego wychwytu tych neuroprzekaźników. System ten służy ponownemu zgromadzeniu zapasu niewykorzystanych neuroprzekaźników z przestrzeni międzysynaptycznej. Jeśli nie funkcjonuje, neuroprzekaźniki szybciej się wyczerpują, ale neurony są dużo łatwiejsze do pobudzenia. Drugą istotną różnicą jest tu łatwość wchłaniania, kokaina jest dużo łatwiej przyswajana przez ciało, co prowadzi do silniejszych, choć krótszych efektów.

Zagrożenia związane są mocno z formą przyjmowania – każda forma zwiększa wyraźnie ryzyko wylewu, a oprócz tego mamy takie „przyjemności” jak uszkodzenie płuc czy zanik chrząstki nosowej.


Popularne używki: kawa i czekolada (kofeina i teobromina)

Kawa, czekolada, nawet węglowodany, wszystkie te substancje mogą mieć również umiarkowane działanie stymulujące – dużo słabsze od opisanych powyżej, ale działające wg. podobnych ścieżek neuronalnych. Czekolada czy kawa działają poprzez blokowanie receptorów systemu adenozynowego. Adenozyna jest neuroprzekaźnikiem sygnalizującym zmęczenie, blokada jej receptorów sprawia, że jej obecność w mózgu jest ignorowana. Dodatkowo, blokada tych receptorów zdaje się sprzyjać produkcji pobudzających neuroprzekaźników, stąd orzeźwiający efekt takich używek.

Co ciekawe, czekolada zdaje się dawać szczególnie duży efekt pobudzający u koni (dlatego zakazane jest karmienie nią koni wyścigowych).


Nikotyna/ papierosy

Niewątpliwie część efektów papierosów jest zupełnie niezwiązana z ich składem chemicznym. Sam rytuał palenia, potrzeba zrobienia chwili przerwy, konieczność skupienia na żarze, to wszystko będzie również miało konkretne efekty psychologiczne. To powiedziawszy, duża część efektów palenia to jednak chemia, a dokładniej nikotyna. Skłania ona mózg do wydzielenia całego szeregu neuroprzekaźników, w tym znanych nam już serotoniny, dopaminy i noradrenaliny, jak również naturalnych, endogennych opiatów.

Co jednak ciekawe, nikotyna, w zależności od stężenia we krwi, może mieć również odwrotny, depresyjny efekt na mózg. Krótkie wciąganie dymu sprzyjaj niskiemu stężenia nikotyny we krwi i efektowi pobudzającemu, natomiast dłuższe prowadzi do dużego stężeniu nikotyny we krwi i uspokojenia. Przy niskim stężeniu nikotyna skłania mózg raczej do wydzielania noradrenaliny i dopaminy, natomiast duże przekłada się raczej na produkcję serotoniny i endogennych opiatów. Jest to dość wyjątkowa cecha nikotyny, rzadki przypadek substancji, której efekt zmienia się tak drastycznie przy stosunkowo niewielkiej zmianie stężenia.

Jeśli chodzi o efekty uboczne, sprawa jest chyba jasna, wszyscy wiedzą o drastycznie zwiększonym ryzyku raka płuc w wyniku palenia. Badania sugerują, że plastry nikotynowe czy e-papierosy mogą być dużo bezpieczniejsze, choć wciąż istnieją pewne podejrzenia odnośnie możliwych zagrożeń.


LSD

Ostatni „duży” stymulant na naszej liście, odkryty przypadkiem przez Alberta Hoffmana dietyloamid kwasu lizergowego, LSD jest neurologicznie dość ciekawą substancją. Jej cząsteczki „oszukują” bowiem receptory serotoninowe oraz (zwłaszcza) dopaminowe. Serotonina, jak wiemy, sprzyja ogólnej aktywności mózgu, zaś dopamina jest silnie związana z wykrywaniem wzorców w otaczającym świecie. Choć LSD jest chemicznie słabsze od naturalnie występujących serotoniny i dopaminy, jego obecność w mózgu może i tak być powiązana z wyraźniejszym reagowaniem na bodźce, połączonym z dużo łatwiejszym dostrzeganiem wzorców w otoczeniu – zarówno prawdziwych, jak i nieprawdziwych.

Być może to ten efekt zwiększonego dostrzegania wzorców sprawił, że przez długi czas prowadzono eksperymenty nad jej psychoterapeutycznym zastosowaniem. Wyniki były potencjalnie obiecujące, ale za słabo replikowane, by móc coś stwierdzić ostatecznie.

Negatywne skutki są tu przede wszystkim psychologiczne – dostrzeganie wzorców może się np. przerodzić w paranoję czy halucynacje, nieliczne przypadki fizycznego przedawkowania mogą wymagać pomocy ambulatoryjnej (problemy z oddychaniem).


To tyle. Mam nadzieję, że ta neurologiczna podróż po używkach była dla Ciebie ciekawa i wartościowa :) Z mojej perspektywy niezwykłe jest, jak wiele różnych substancji może mieć zdumiewająco podobny wpływ na mózg oraz jakie konkretne mechanizmy są z tym związane i mam nadzieję, że udało mi się przekazać Ci część mojej neurologicznej fascynacji.

Do usłyszenia :)



Gry Planszowe w Szkoleniach - chcesz nauczyć się korzystać z gier planszowych w toku swoich szkoleń? To kurs dla Ciebie! 18 VI 2018, Warszawa


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis