Jak stosować efektywny altruizm?

W poprzednim wpisie miałeś okazję dowiedzieć się czym jest efektywny altruizm i czemu warto się nim zainteresować. Teraz zajmiemy się tym, jak w praktyce wprowadzić go w życie.

1. Myśl ponad granicami.

Naturalną skłonnością „zwykłego” altruizmu jest skupianie się na pomocy ludziom nam bliższym. Łatwiej wesprzeć ofiary powodzi na Śląsku, niż tajfunu na Jamajce.

Tymczasem efektywny altruizm opiera się na prostym założeniu: ludzkie cierpienie jest ludzkim cierpieniem, niezależnie od kraju, w którym ma miejsce. I powinniśmy się skupić na działaniach, które dają jak największe zmniejszenie tego cierpienia. To zaś często (nie zawsze, ale często) będzie oznaczało skupienie się na biednych krajach, bo tam za te same środki można zrobić nieporównywalnie więcej. Np. możemy albo dać 100 tysięcy rodzicom Kasi na eksperymentalną terapię w Stanach, która może, ale nie musi uratować jej życie. Albo możemy tych 100 tysięcy użyć do zapewnienia bezpiecznej wody pitnej ludziom w biednych krajach, co dosięgnie nieporównywalnie większej grupy ludzi i przynajmniej część uratuje przed śmiercią na cholerę. Z Kasią łatwiej nam empatyzować – bo to mogłaby być nasza córka/siostrzenica/kuzynka. Ale efektywny altruizm mówi, żeby skupić się na tych „niewidzialnych” dzieciach z Afryki czy Azji Południowo-Wschodniej.


2. Skonfrontujmy się z trudnymi tematami zdrowotnymi.

Ten temat zasługuje na własny wpis, ale na razie dostanie jeden paragraf. Stajemy w medycynie przed problemem drastycznie spadających korzyści z terapii. Są tanie i skuteczne interwencje, takie jak antybiotyki czy szczepienia. Są umiarkowanie drogie i skuteczne, takie jak przeszczepy serca. Coraz większa ilość leków i terapii zaczyna jednak wpadać w kategorię „drogie i niezbyt skuteczne”. I musimy, jako społeczeństwo, ale także każdy w swoim sumieniu, zadać sobie pytanie o to jaki poziom terapii ma sens. Czy jako społeczeństwo powinniśmy wydać 50 tysięcy dolarów na nowy lek chemioterapeutyczny, który przedłuży przeciętnemu pacjentowi życie o jeden miesiąc? Oczywiście, dla tej konkretnej osoby i jej rodziny nawet dzień dłużej mogą być bezcenne i nie możemy tego ignorować. Niestety, żyjemy w świecie ograniczonych zasobów i musimy ustalać priorytety. Musimy zdecydować, czy lepiej wydać te pieniądze na terapię tej osoby, czy na przykład na kampanię przeciwko jeździe po pijanemu, która dałaby zwrot w postaci przeciętnie dodatkowych 20 lat dla pięćdziesięciu ludzi?

To nie jest łatwy temat. Co tam, to po prostu cholerne pole minowe! Wchodzimy w taką ilość wrażliwych kwestii – czyje życie jest cenniejsze, dla kogo, jakie prawa mamy do decyzji jako społeczeństwo… Brr, to przepis na gównoburzę wielkości internetu.

Ale to również dyskusja, którą musimy przeprowadzić, prędzej raczej niż później. Warto więc zacząć od tego, żeby samemu ten temat przemyśleć. Ułatwi to też m.in. wybór celów, które będziesz wspierać.


3. Skup się na wydajności

Wybierając organizacje, które wesprzesz swoimi datkami, wybieraj takie, które uzyskują najlepszą wydajność. Weź pod uwagę, że wiele z tych rzeczy, które mogą Cię przekonać jako darczyńcę (listy od obdarowanych, reklamy, itp.) są w rzeczywistości kosztem zmniejszającym wydajność Twojego datku.

Warto tu sięgnąć do takich baz jak GiveWell i wspierać organizacje najlepiej wykorzystujące Twoje datki.

Koniec końców, te trzy punkty to esencja efektywnego altruizmu. Równouprawnienie cierpienia, analiza efektywności i skupienie na dowodach, na tym co faktycznie daje najlepsze efekty w redukcji cierpienia.


4. Emocjonalne datki możesz zawsze dawać dodatkowo

Efektywny altruizm nie oznacza, że nie możesz np. dać na odnowę cmentarza podczas zbiórki 1 listopada, albo na WOŚP. Jeśli tylko masz ochotę w danej chwili, jak najbardziej! Po prostu zadbaj, aby oprócz tego wspierać też sprawdzone organizacje, by oprócz „swoich” wspierać też innych.


5. Szukaj opcji bezwysiłkowego wspierania

Coraz więcej organizacji angażuje się we wspieranie dobroczynności ‚przy okazji’, na zasadzie „korzystasz z naszych produktów, my odpalamy procent na lepszy świat”.

Powiedzmy sobie szczerze – takie wsparcie rzadko kiedy jest wydajne. W wielu sytuacjach jest mniej wydajne, niż gdyby organizacja obniżyła swoją marżę i bezpośrednio wpłaciła pieniądze na jakiś cel.

ALE

Jeśli są to rzeczy, które i tak robisz – masz do wyboru jedną sieć z ubraniami albo drugą, o podobnych cenach. Jedną stację benzynową, albo drugą. Jeden sklep internetowy, albo inny…

To tak, wtedy warto skorzystać z tej opcji i przy okazji załatwiania swoich spraw zrobić coś dobrego. Tylko trzeba pilnować, żeby nie stało się to argumentem zastępczym (skoro tu pomogłem, to mam już „zaliczone”).

Pod tym względem, odrobina prywaty – Imprific, portal do którego czasem pisywałem, uruchomił fajną wtyczkę Altruisto. Przy okazji zakupów w wielu sklepach internetowych zapewnia ona procent dla organizacji dobroczynnych, sprawdzonych z GiveWell, bez żadnych kosztów dla Ciebie. Polecam :)


6. Zainteresuj się tym, z jakimi problemami borykają się organizacje dobroczynne

To ułatwi Ci wybór organizacji, które dobrze wykorzystają Twoje wsparcie. Na początek możesz sięgnąć do recenzji Karawany Kryzysu,  tu na blogu.


7. Najlepsze datki, to pieniądze

Dawanie ubrań na PCK czy żywności na świąteczne zbiórki może się wydawać emocjonalnie bardziej satysfakcjonujące. Pieniądze budzą u nas sporo niefajnych konotacji, zwłaszcza, gdy mamy je komuś dać jako wsparcie.

Ale na koniec dnia dane są bezlitosne – pieniądze są nieporównywalnie lepszym datkiem. Przede wszystkim ze względu na efekt skali oraz bezpośrednie dopasowanie do potrzeb. Różnice mogą być ogromne, nawet kilkunastokrotne. Jeśli kupuję np. puszkę tuńczyka i puszkę groszku i daję je potem do organizacji, to zapłaciłem za tego tuńczyka powiedzmy 6 złotych, za groszek 3 złote. Na tą cenę składają się koszta produkcji, marża producenta, koszta transportu, marża hurtowni, koszta transportu, marża sklepu i pewnie jeszcze kilka drobiazgów. Gdyby organizacja dobroczynna kupowała bezpośrednio u producenta, mogłaby pozbyć się dużej części tych narzutów, a pewnie i zbić marżę producenta – w końcu to dla dobrej sprawy! No i kupują masowo, bo mają większy budżet. No i wiedzą czego potrzebują i mogą kupić to proporcjonalnie do potrzeb. Ja dając nie wiem tego… Może zamiast groszku lepiej byłoby dać paczkę kaszy?

Oczywiście, jeśli już kupiłeś te puszki do dania na święta, daj je! Po prostu następnym razem pomyśl o alternatywach.


8. Unikaj chwalenia się swoją dobroczynnością

To już trochę wychodzi poza racjonalną dobroczynność. Mała sugestia z mojej strony, oparta mocno na podejściu sufickim. Nie traktuj swoich dobrych uczynków jako powód do dumy. Coś czym chcesz się chwalić, lub z powodu czego masz się lepiej czuć. Jeśli je tak potraktujesz, nic więcej na nich nie zyskasz, swoją „zapłatę” z nich już otrzymałeś. Zamiast tego traktuj je jako pewne minimum, do którego chcesz dążyć. Coś oczywistego i naturalnego. Wtedy mogą Ci przynieść faktyczną korzyść.



Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Ppp

    Masz rację, ale obawiam się, że większość ludzi tak nie myśli i trzeba sprawę sprowadzić do prostego shematu:
    1. NIE dajemy żebrakom na ulicy (większość to oszuści lub zbierający na alkohol)
    2. TAK, dajemy na WOŚP, PAH czy inną ogólnie znaną organizację, która wykazała się skutecznością.
    Z resztą, jak się zarabia poniżej średniej krajowej (wiekszość ludzi w PL) i ma na zbyciu kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych rocznie, to czas opisanego przez Ciebie “dochodzenia” byłby więcej wart, niż sam datek.
    Pozdrawiam.