Jak poradzić sobie z zazdrością?

Zazdrość. Szekspirowski „Zielonooki potwór”. Obsesyjna obawa o możliwość zostania zdradzonym (fizycznie lub emocjonalnie) i utratę partnera. Albo, w drugim znaczeniu, równie obsesyjna złość i frustracja wynikająca z tego, że ktoś posiada coś, co sami chcielibyśmy posiadać. Jakkolwiek rozumieć ten termin, w dużym natężeniu zadzdrość potrafi rujnować życia i związki. W lżejszej wersji – po prostu zrujnować nam dzień. Tak czy tak kiepsko i warto coś z tym zrobić. Tym razem skupimy się na zazdrości w związku, a o tym drugim rodzaju zazdrości porozmawiamy przy innej okazji.

Piszę o zazdrości zgodnie z  Waszymi zamówieniami. Muszę przy tym przyznać, że jest to dla mnie trudny temat. Trudno mi się w niego wczuć. Po prostu: nie pamiętam kiedy ostatnio czułem zazdrość. Czy to w kontekście związkwo-seksualnym, czy jakimkolwiek innym. Nie, żebym uważał, że jestem taki zajebisty i nikt nie ma odemnie lepiej. Albo, żebym był tak pewny swojego zwiazku, że nic się z nim nie może stać. Jest wiele osób, które mają jakiś aspekt życia lepszy od mojego. Pewnie też wiele osób, które w każdym aspekcie mają lepiej. W moim związku zdarzają się też trudne chwile. Gdy pisałem „Jak zbudować szczęśliwy związek„, zacząłem od podkreślenia, że nie ma nic, co gwarantowałoby udany związek. To zawsze tylko (i aż!) gra prawdopodobieństwa.

A jednak, ani w kontekście związku, ani życia, nie mogę sobie przypomnieć, żebym odczuwał zazdrość. (No dobrze, może trochę zazdrości czuję wobec ludzi z mutacją DEP2 pozwalającą im regularnie spać 2-3 godziny na noc bez żadnych negatywnych konsekwencji. Dranie! Też bym tak chciał!) Po prostu nie przychodzi mi ta opcja na myśl. Jeśli mój związek się z jakiegoś powodu rozpadnie, będzie to oczywiście bardzo trudne doświadczenie – ale dam sobie z tym radę. Jeśli ktoś ma coś fajniejszego niż ja, skupiam się na rozkminianiu jak to uzyskać (niestety, mutacji genetycznej nie zaliczę). Dlatego trudno mi jest trochę pisać o zazdrości, bo jest to jedno z tych uczuć, którego jakoś się chyba oduczyłem. Jak przez mgłę pamiętam, że jako dzieciak zdarzały mi się chyba takie doświadczenia – ale od tego czasu nie jestem w stanie ich przywołać. Ciężko mi więc empatyzować, czuję się pod tym względem trochę jak marsjanin obserwujący ludzi. Z drugiej strony, może to i dobrze? Z zewnątrz często łatwiej spojrzeć na sprawę bardziej trzeźwym okiem.


Zazdrość jest emocją pierwotną, występującą tak u ludzi, jak i u zwierząt. Jednocześnie jednak jest emocją bardzo silnie kontrolowaną przez bodźce kulturowe. Są np. kultury, które w ogóle nie znają koncepcji seksualnej zazdrości. Sugeruje to, że nawet u osób mających obecnie duże problemy z zazdrością możliwa jest zmiana i redukcja tego problemu.

Jeśli chodzi o czynniki przekładające się na skłonność do zazdrości, to mamy kilka jasnych wskazówek.

Po pierwsze, czasem zazdrość jest w jakiś sposób uzasadniona. Jesteśmy generalnie dość dobrzy w dostrzeganiu, że nasz partner/partnerka uznaje kogoś za pociągającego. Z takiego postrzegania nie musi jeszcze nic wynikać – też pewnie postrzegasz wiele osób jako atrakcyjne. Nie znaczy to jednak, że będziesz się z nimi wikłać w romans, prawda? Nawet więc w tych sytuacjach, gdy zazdrość jest reakcją na realne sytuacje, łatwo by stanowiła reakcję nadmierną i szkodliwą.

Po drugie, wiemy już dziś, że zazdrość, zwłaszcza chorobliwa, jest często napędzana przez lęki i kompleksy ze strony zazdrosnej osoby. Mózg już tak ma do siebie, że potwierdzi każdą tezę, jaką mu przedstawimy. Pisałem o tym nie raz w wielu kontekstach. Jeśli więc nasze lęki, obawy, czy poczucie wyraźnej nierówności w relacji („to mi zależy dużo bardziej, niż drugiej osobie”) podpowiedzą nam A, nasz mózg chętnie znajdzie do tego B i zacznie szukać dowodów niewierności.

W końcu, trzecim popularnym czynnikiem generującym zazdrość mogą być doświadczenia. Mogą to być wcześniejsze trudne doświadczenia ze związku – gdy zostało się zdradzonym. Mogą to być doświadczenia własnej zdrady („skoro ja zdradzam/zdradzałem to i mnie mogą”). Może być to w końcu kwestia ogólnożyciowych doświadczeń. Osoby wystawione, np. z natury swojej pracy, na częstsze kontakty z sytuacjami zdrady mogą łatwiej doszukiwać się jej objawów w swoim życiu.


Niezależnie od źródła, zazdrość potrafi być potwornie destrukcyjna dla związku. Brak zaufania. Skłonność do obsesyjnej inwigilacji i analizy zachowań drugiej osoby. Próby kontroli jej zachowań. Wybuchy furii, napady lęku. Niekiedy skłonność do przemocy. Toksyczny koktail jakich mało.

Warto więc zadbać o jej ograniczenie, a może nawet całkowite pozbycie się jej.

Ważna rzecz -brak zazdrości nie musi oznaczać, że np. godzisz się na niewierność partnera. Jedną rzeczą są zasady waszej wspólnej relacji. Drugą są emocje, jakie się w Tobie pojawiają. Możesz zmienić swoje emocje, jednocześnie utrzymując jasne zasady. Mając przy tym zaufanie, że partner tych zasad dochowa (a jeśli nie dochowa – to że dasz sobie wtedy radę, na swoich warunkach).



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz dojść do siebie po zakończonym związku? Pakiet Autocoachingowy Odkochanie pomoże Ci o to zadbać!


Wracamy do artykułu :)



Koniec końców ograniczenie zazdrości w dużej mierze sprowadza się właśnie do tej kwestii. Do zaufania – zarówno do drugiej osoby, jak i do siebie.

Ufam, że druga osoba nie zrobi nic, co mogłoby mnie skrzywdzić.

Ale też ufam, że jeśli nawet by do tego jednak doszło – np. dlatego, że ludzie się po prostu zmieniają – to dam sobie radę.

Że, jak śpiewał cudnie Tim Minchin, „Jakbym nie miał Ciebie, to naprawdę myślę, że… miałbym kogoś innego. (…) Twoja miłość jest jedna na milion (…), ale pozostałych 999,999 możliwości, statystycznie rzecz biorąc niektóre byłyby równie fajne.”

Takie podejście daje ogromną wolność.

To dlatego właśnie lęki i kompleksy napędzają zazdrość. Z jednej strony podważają zaufanie do partnera/partnerki. Z drugiej budują scenariusz pt. „jeśli stracę tą osobę, to już nie zdołam stworzyć równie szczęśliwego związku”. To jeszcze nakręca lęk, co zwiększa brak zaufania i prowadzi do bardzo groźnej spirali.

Rozwiązaniem w tej sytuacji jest przede wszystkim praca ze swoim lękiem i swoimi obawami. Zbudowanie sytuacji, w której czujemy się ze sobą na tyle pewnie, żeby móc spokojnie zaufać. Zaufać, że druga osoba nie będzie chciała zrezygnować z takiego związku, jaki ma z nami. Zaufać, że jeśli do tego nawet dojdzie, to znajdziemy kogoś innego, równie – lub nawet bardziej – atrakcyjnego.

Co ważne, takie zaufanie wynika nie tylko z naszych prekonań, ale też z tego, jak faktycznie damy o związek i o siebie w tym związku. A najfajniejsze w tym jest to, że większość rzeczy, które robimy dla zwiększenia naszego zaufania w związek i swoją sytuację jednocześnie przekłada się na obiektywne zwiększenie atrakcyjności związku z nami. Klasyczne win-win. Kluczem do niego jest to, żeby nie trzymać się usilnie swoich obaw, lecz spróbować wyjść ponad nie i poszukać konkretnych rozwiązań.


No dobrze, ale czy zazdrość nie może być jednak wartościowa? Czy faktycznie warto się jej całkiem wyzbywać? Może dodaje coś do związku? W pewnych, ograniczonych dawkach, owszem. Jeśli czujesz się zazdrosny, może to posłużyć jako bodziec do usprawnienia związku. Może zbyt przywykłeś do dostępności drugiej osoby i taki sygnał „ej, mogę ją stracić” skłoni Cię do zadbania o Waszą relację. Do częstszego okazywania partnerowi/partnerce, że jest dla Ciebie atrakcyjną osobą. Badania wskazują, że takie zachowania osób zazdrosnych mogą przyczyniać się do zwiększonego zaangażowania ich partnerów w związek.

Cały problem w tym, że bardzo łatwo tu przekroczyć granicę i przejść do zachowań bardziej problematycznych. Dwie popularne strategie w tym zakresie to:

a) próba ograniczania swobody partnera („jeśli nie będzie mieć okazji, to nie zdradzi”), często połączona z inwigilacją lub wręcz przemocą;

b) próba wzbudzenia zazdrości partnera („niech poczuje, że może mnie łatwo stracić, to nie będzie ryzykować”).

Żadna z nich nie generuje jednak dobrych reakcji. Pierwsza daje chwilowe poczucie ulgi, ale kosztem rosnącej frustracji drugiej osoby – która może się przerodzić w motywację do faktycznej zdrady. Druga może jedynie pobudzić nasze obawy („skoro mi byłoby tak łatwo zdradzić… to jej/jemu też! na pewno tak już było! jak śmie!”

Dlatego jeśli odczuwasz zazdrość, byłbym bardzo ostrożny z uleganiem jej w ten sposób. Granica produktywnej zazdrości jest tak cienka, a jej przekroczenie tak ryzykowne, że zdecydowanie bym tu uważał. Tym bardziej, że jest też pewna alternatywa do powyższych zachowań. Alternatywa trudna – bo wymagająca „odsłonięcia miękkiego podbrzusza” i pokazania dużej słabości. Zazdrość kojarzy się bowiem z poczuciem nierównowagi. „Boję się, że TY mnie zostawisz”. Powiedzenie tego wprost jest trudne. Jednocześnie, jeśli już czujesz zazdrość i nie jesteś w stanie jej ograniczyć do bardziej produktywnych aspektów tego zachowania… To zdecydowanie warto o niej wprost partnerowi powiedzieć.

Taka rozmowa nie gwarantuje oczywiście rozwiązania problemu. Daje jednak na to chociaż jakąś przestrzeń i jakieś możliwości. Jeśli więc już czujesz zazdrość w związku, to w pierwszej kolejności postaraj się przyjrzeć sobie i popracować nad swoimi obawami. Jednocześnie nie wypieraj swoich uczuć – jeśli je czujesz, warto może o nich wprost porozmawiać.



Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Zdzisiu

    Mam pytanie z innej beczki: W filmie o depresji jest mowa o wzorcu depresyjnym czyjegoś autorstwa. Tylko dźwięk w nagraniu jest słaby i nie mogę zrozumieć nazwiska autora. Pamiętasz je może?

  • Artur

    Dziękuję.