Około półtora roku temu stwierdziłem, że mam problem z jednym obszarem swojego życia i czas z tym coś zrobić. Przez następne pół roku ze zmiennym zaangażowaniem próbowałem różnych metod pracy własnej, by rozwiązać sytuację, ale bez większych efektów.

Stwierdziłem wtedy, że to na tyle poważny problem, że sam się za włosy z bagna nie wyciągnę*. Zdecydowałem się więc skorzystać z pomocy profesjonalisty. Trzy miesiące i ok. siedem sesji później, zrezygnowałem z dalszej współpracy z tą osobą. Po części było to w efekcie siły rozpędu – najpierw ona odwołała sesję, potem ja nie mogłem, a potem po prostu już nie umówiłem kolejnej. Nie widziałem specjalnych efektów współpracy i nie byłem z niej specjalnie zadowolony.

Ponieważ w międzyczasie konsekwencje całego problemu rosły, po ok. miesiącu wróciłem do prób własnej pracy z sytuacją i w ciągu kolejnego miesiąca udało mi się ją rozwiązać. Pozytywne efekty utrzymują się do dzisiaj, czyli przez ok. pół roku czasu.

I to pojawia się dość istotne dla mnie, z perspektywy zmieniacza – co przyniosło zmianę? Czy któryś z wspomnianych etapów był zbędny? Czy powinienem patrzeć wyłącznie na to, co zadziałało pod koniec (tzw. błąd dostępności)? Czy patrzeć z perspektywy całego procesu?

Owszem, praca z profesjonalistą, na którego się zdecydowałem nie przyniosła mi zamierzonych efektów. Jednocześnie nie jestem w stanie trafnie ocenić, czy bez niej zastosowałbym akurat takie narzędzia pracy nad sobą, jakie w końcu zastosowałem. Ani tym bardziej, czy przyniosłyby podobny skutek.

Jest to pytanie o tyle ważne, że odnosi się również do mojej własnej pracy.

Klientka pisze do mnie, dostaje kilka pytań przed sesją i odpisuje, że dzięki tym pytaniom zupełnie zmieniła swoje spojrzenie i już nie ma problemu. Czy jej zmiana jest moją zasługą, czy nie?

Klient wychodzi po sesji mało zadowolony, ale po kilku miesiącach pisze informując, jak wiele dała mu sesja i jak zmieniła się jego perspektywa. Czy jego zmiana była moją zasługą, czy nie?

Klientka wychodzi z sesji zadowolona i ze stwierdzoną zmianą, ale po kilku miesiącach pisze, że w jej życiu nic się nie zmieniło. Czy tam była zmiana i za nią odpowiadam, czy nie?

Klient wychodzi z sesji niezadowolony, ale po kilku miesiącach pisze, ze sam przepracował problem. Czy jego zmiana jest moją zasługą, czy nie?

Klientka wychodzi z sesji bardzo zadowolona i po kilku miesiącach potwierdza podtrzymanie zmiany. Czy jej zmiana jest moją zasługą, czy nie?

Takich przykładów można by podać wiele i zawsze stawiają one podstawowe pytanie o granice wpływu zmieniacza, o wpływ wcześniejszych doświadczeń klienta, itp.

Oczywiście, są sytuacje, w których można jasno powiedzieć „uzyskałeś określony efekt na pewno przez to”, lub odwrotnie, „spaprałeś konkretnie to”. Jeśli przychodzi do mnie klient, który od trzech dni, po sesji u innego coacha, nie był w stanie zasnąć, męczony tym, co zaszło na sesji, to ewidentnie było tam coś nie tak. Jeśli podczas sesji nagle zaczyna patrzeć na swoją sytuację zupełnie inaczej i zmienia swoje podejście do niej w sposób spójny z tym, co zaszło na sesji, to również jest to jasne.

Ale bardzo wiele sytuacji jest zdecydowanie mniej czarno-białych i warto mieć to na uwadze.

Kilka moich wniosków z tej sytuacji

1. Jeśli chcesz się zajmować zmianą, zadbaj o to, by samemu co jakiś czas przechodzić przez taki proces; da Ci to zupełnie inną perspektywę na swoją pracę zmieniacza.

2. Warto stosować follow-up, nawet w przypadku klientów, którzy przerywają pracę w trakcie dłuższego zapowiedzianego procesu.

3. Trudno jest mówić jednoznacznie o odpowiedzialności lub braku odpowiedzialności zmieniacza; bardziej racjonalną oceną jest „X% klientów osiąga zakładany rezultat w czasie Y od podjęcia pracy, proporcje te wzrastają jeśli klienci robią A i B, oraz spadają jeśli robią C i D”.

* Tak jak fryzjer sam się nie ostrzyże, a dentysta nie naprawi sobie zębów, tak samo coach czy psycholog, gdy natrafi na poważniejszy problem w swoim życiu, powinien raczej skorzystać z pomocy kolegów po fachu. Samemu nie będzie miał zwykle wystarczającego dystansu, by daną sprawę przepracować skutecznie.


Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem. Pierwszy zjazd rozpoczyna się już 21 września! 


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis