Jak można kogoś kochać, ale nie lubić?

„Wiesz, ja kocham moją rodzinę. Naprawdę! Ale po prostu nie lubię spędzać z nimi czasu. Nie mam co z nimi robić. I czuje się z tego powodu potwornie winny. Bo przecież to moja rodzina. Powinienem ich kochać, a skoro kochać, to i chcieć z nimi spędzać czas. A jakoś nie potrafię.”

Gdy wkraczamy na coachingu na bardziej intymne tematy, bardzo często spotykam się z tego typu deklaracjami. Wiele osób odkrywa, że ma w swoim otoczeniu ludzi, których szczerze kocha… ale jednocześnie po prostu nie lubi.

Dla wielu z nich, taka świadomość jest źródłem dużego poczucia winy. Często z jednej strony z lękiem wyczekują „rodzinnych okazji”, a z drugiej czują się potwornie źle ze względu na ten lęk. Bo jak to? Lękają się spotkania z rodziną? Muszą być złymi ludźmi!

rodzinaTakie sytuacje i poczucie winy są efektem swoistego pomieszania kategorii, któremu ulegamy. Miłość, intymność i sympatia są u nas tak blisko powiązane, że zlewają się w jedno. Normalnie nie stanowi to problemu. Gorzej, gdy te trzy elementy zaczynają wchodzić ze sobą w konflikt.


Oczywiście, próba ujęcia czegoś takiego jak miłość czy intymność w jedną definicję jest karkołomna. Definicję które zaproponuje mają więc cel utylitarny, nie wyjaśniający. Mają pomóc nam rozróżnić trzy rozległe kategorie, niekoniecznie wyczerpując te kategorie, ale dając jakiś punkt odniesienia i jakąś świadomość różnic między nimi. Miłość, itp. może też dotyczyć nie tylko osób, ale np. zwierząt, ale dla jasnego przekazu skupię się tu na ludziach.


Miłość – to troska o drugą osobę, którą postrzegamy jako kogoś obecnego w naszym życiu, kogoś z kim (bliżej lub dalej) wiążemy swoją historię i przyszłość. Kochając kogoś, zależy Ci na dobru tej osoby, jej szczęściu i bezpieczeństwu. Jeśli masz wątpliwości na ile kogoś kochasz, zastanów się jak łatwo mógłbyś zrezygnować z towarzystwa tej osoby, gdybyś miał absolutną pewność, że będzie ona miała bez Ciebie idealnie szczęśliwe, radosne, pełne miłości, spełnione, itp. życie.


Intymność – to poczucie bliskości i bezpieczeństwa w obecności drugiej osoby. To gotowość do odsłonięcia się i poczucie, że nie zostaniemy za to odsłonięcie ukarani przez atak czy odrzucenie. Intymność do której jesteśmy zdolni jest z natury ograniczona przez nasze własne poczucie bezpieczeństwa. Jeśli nie jesteśmy w stanie w pełni zaufać, jeśli cały czas odczuwamy zagrożenie, będziemy również mieli duże problemy z intymnością. (Ryzykujemy również uzależnieniem od danej osoby, jeśli już wobec kogoś się przełamiemy i odsłonimy, ale to temat na oddzielny artykuł.) Intymność często kojarzy nam się z seksem, ale zupełnie niepotrzebnie. Dla niektórych osób seks sam z siebie nie będzie wcale intymny, nie będzie żadnym odsłonięciem, za to powiedzenie szczerze o swoim ulubionym wspomnieniu z dzieciństwa będzie bardzo intymne. Jeśli masz wątpliwości, czy masz z kimś zbudowaną intymność, zastanów się np. nad tym: gdybyś miał nieograniczone fundusze, jak łatwo byłbyś w stanie wybrać prezent świąteczny dla tej osoby, o którym wiesz, że naprawdę BARDZO by jej się spodobał?


Sympatia – czyli po prostu to jak lubisz daną osobę i jak przyjemnie spędzasz czas w jej towarzystwie. Jeśli masz wątpliwości czy czujesz do kogoś sympatię, pomyśl po prostu jak bardzo lubisz spędzać czas z tą osobą.



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz dojść do siebie po zakończonym związku? Pakiet Autocoachingowy Odkochanie pomoże Ci o to zadbać!


Wracamy do artykułu :)



Relacja między tymi trzema elementami jest zdecydowanie nieliniowa. Owszem, są one wzajemnie wzmacniające – jeśli masz z kimś intymność i sympatię, masz duże szanse pokochać tą osobę bardziej, itp. Jest jednak możliwe, żeby jednego, albo nawet dwóch elementów zabrakło w mieszance. Zwykle się tym nie przejmujemy i traktujemy to jako coś naturalnego, ale niekiedy rodzi to niezrozumienie i poczucie winy.


Moja żona często dziwi się, że gdy wracam z planszówek z kumplami, nie jestem w stanie w zasadzie nic powiedzieć o tym, co dzieje się w ich życiu. I to mimo, że przy grach nie milczymy, tylko gadamy. Mimo, że tych ludzi lubię.

Nie ma jednak między nami tego elementu intymności, nikt z nas go chyba zresztą specjalnie nie szuka. Gadamy o filmach, ekonomii, polityce i planszówkach, śmiejemy się, ale nawet nie próbujemy mówić o czymś głębszym w takich sytuacjach. Dla niej jest to trudne do zrozumienia, bo jej spotkania z koleżankami są już bardziej intymne. Ja też mam niektórych przyjaciół, z którymi schodzę na bardziej prywatne tematy, ale nie przeszkadza mi to w utrzymywaniu przyjaźni, nawet dobrych, gdzie ten poziom intymności jest dość niewielki. Jest sympatia, jest w jakimś sensie miłość – uważam tych ludzi za część mojego życia, chcę dla nich dobrze i brakowałoby mi ich, gdybym przypadkiem wydał rozkaz 66 (PDK ;) ), natomiast nie ma intymności. Są też i tacy znajomi, z którymi można lubić spędzać czas, nawet się odsłaniać w rozmowie, ale jeśli by zniknęli z naszego życia, nawet byśmy tego nie zauważyli. Tu mamy sympatię i intymność, ale nie miłość.


Rozmawiając z ludźmi i pracując z klientami, często spotykam się z takimi wzorcami względem rodziny. Sytuacje, w których jest niewątpliwie miłość, ale brakuje intymności i/lub sympatii. „Wkurzający” wujek, za którym wszyscy by tęsknili, ale tu i teraz cieszą się, że spóźni się na rodzinne spotkanie. Rodzeństwo, a nawet rodzice, którzy są kochani, ale którzy są tak naprawdę obcymi ludźmi, osobami z którymi nie ma tak naprawdę żadnej intymności.

Dla jasności – nie jest to idealny układ. Oczywiście, że fajniej byłoby, gdyby w naszych bliskich relacjach była i miłość, i intymność, i sympatia. Tylko nie zawsze tak będzie, tym bardziej, że to nie tylko Ty za to odpowiadasz, ale również druga strona.

Najlepsze, co możesz w tej sytuacji zrobić, to uświadomić sobie, że mowa tu o oddzielnych kwestiach. Że masz pełne prawo kogoś kochać ORAZ tej samej osoby nie lubić. Że możesz kogoś kochać ORAZ jednocześnie niespecjalnie czuć z tą osobą jakąś bliskość.

Jeśli widzisz jakieś szanse na poprawę tej sytuacji – skorzystaj z nich zdecydowanie.

Ale jeśli nie widzisz takiej opcji – nie wiń się. Zaakceptuj, że tak jest i znajdź jakąś równowagę w kontaktach z tą osobą. Masz prawo czuć się w ten sposób i nie czyni Cię to złą osobą.

Warto o tym pamiętać.



Chcesz uczyć się skuteczniej, łatwiej zapamiętywać i wydajniej przywoływać informacje? Nie obiecuję nauki szybszej - obiecuję, że czas, który na nią poświęcisz będzie zdecydowanie lepiej wykorzystany. Skuteczna Nauka już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Jxl

    Dobrze napisany artykuł, brakuje mi tylko w opisie punktu odniesienia do pojęcia przyjaźni. Możesz w paru zdaniach opisać jak ma się ona do wymienionych wyżej uczuć. Gdzie zaczyna i kończy się przyjaźn?

    • Powiedziałbym, że art odnosi się i do rodziny, i do miłości romantycznej, i do przyjaźni.

  • Kuba

    Bardzo chętnie bym poczytał na temat uzależnienia od drugiej osoby, o którym wspomniałeś ;)