Jak małe grupy mogą mieć ogromne wpływy?

Wróciłem właśnie z BattleQuesta – fajnej, nerdowrskiej rozrywki w której gracze wcielają się w przedstawicieli fantastycznych frakcji w pseudo-średniowiecznym świecie Warhammera. Ponad 600 osób, mnóstwo zabawy i fajnych, wartych zapamiętania przeżyć. Ogromna ilość wspaniałych ludzi, z którymi przyjemnie było tak w ramach gry, jak i poza nią.

Oraz nieco buców, którzy w dużej mierze psuli zabawę dla innych graczy.


To skłoniło mnie do odkurzenia tematu, który chciałem od jakiegoś czasu poruszyć. Jest nim dysproporcjonalny wpływ małych grup. Fakt, że niewielkie, ale zaangażowane grupy mogą w ogromnym stopniu kierować działaniami dużo większych społeczności.

Pomyśl o tym w ten sposób – masz miasto, w którym 99% osób jest uczciwych. Ludzie Ci ufają sobie wzajemnie na tyle, że nawet nie zamykają drzwi na klucz.

Wystarczy jednak jeden procent uporczywie okradający innych, by z biegiem czasu 99% pozostałych zaczęło się dostosowywać, zamykając drzwi na klucz.

Nie wszyscy na raz. Partiami. Najpierw kilka osób. Potem kilkanaście. Kilkadziesiąt. Kilkaset.

Aż przekroczony zostanie pewien punkt graniczny i zmiana będzie szybka i gwałtowna. A lokalny warsztat dorabiający klucze zbije fortunę.


Aby to uzyskać, tych 1% musi być po prostu dostatecznie uparty i wytrwały.

Miał być osioł by sygnalizować upór, ale wyszukiwarka na pixabay na hasło „stubborn” pokazała mi taką przesłodką lamę, że się nie mogłem oprzeć.


Mniejszość górą

Przykładów takich zachowań jest oczywiście dużo więcej. Jeśli przygotowanie produktu np. halal, koszernego, bez laktozy czy bez glutenu jest dla producenta niewiele droższe, lub porównywalne cenowo, jest duża szansa, że cały jego towar będzie niedługo koszerny/halal/bez laktozy/bez glutenu. Mimo, że klientów potrzebujących tego i szukających takich produktów jest dość niewiele, kilka czy kilkanaście procent. Ale producentowi opłaca się trafić od razu do tych kilku-kilkunastu procent więcej, nawet niższym kosztem.


Przekaz wielu partii politycznych jest ustawiany przez ich ekstremalne skrzydła. PiS ton narzuca środowisko RadioMaryjne, choć suma ich głosów nie jest wcale tak duża. Jest jednak na tyle duża, by partia musiała mu się podporządkować. PO w podobny sposób była prowadzona przez swoje prawe skrzydło. W USA Republikanami przez lata trzęsło tak Tea Party, a wiele wskazuje na to, że Demokraci w najbliższych latach będą pod ponadprzeciętnym lewicowego wpływem skrzydła spod znaku Sandersa i Ocasio-Cortez.

A’propo USA, stosunkowo niewielka, ale silnie zorganizowana mniejszość żydowska (1.4%) jest tam w stanie uzyskać zdecydowanie większe wpływy (i to na obydwie główne partie), niż dużo liczniejsza, ale słabiej zintegrowana i zorganizowana mniejszość latynoska (17%). Niewielka, ale zorganizowana mniejszość może mieć ponadprzeciętne wpływy.


W praktycznie każdym poważnym przypadku zmiany społecznej nie mieliśmy do czynienia z ruchem od początku masowym. Zamiast tego mieliśmy zdeterminowaną mniejszość, która była na tyle uparta by wytrwać i uzyskać swój upragniony efekt.


Ograniczenia

Oczywiście, nie jest tak, że każda mniejszość zawsze wygra i narzuci swoją opinię innych. Fizycznie ciężko by to było uzyskać, gdy mamy tak wiele mniejszości o sprzecznych poglądach. Ku-klux-klan chce dominacji „rasy białej”. Działacze równościowi chcą zakończenia jakiejkolwiek dominacji. Nie ma opcji, by obydwie te mniejszości na raz narzuciły swój przekaz i wpłynęły na społeczeństwo.

Której się to uda, jeśli którejkolwiek?


To wydaje się zależeć od trzech kluczowych czynników.

a) Po pierwsze, rozmiar. Poniżej pewnego kluczowego minimalnego rozmiaru grupa nie ma raczej szans uzyskania odpowiedniego wpływu ani zasięgu. Np. są ludzie z alergią na ogórki, ale nie ma ich raczej na tyle wielu, by firmy zaczęły dodawać informację „może zawierać ogórki” na opakowaniach, tak jak informują o tym, że może zawierać orzechy. Ale alergię na orzechy w różnej postaci ma 1-2% populacji, dużo więcej niż na ogórki.

Podobnie na grze na której byłem – pięciu buców na 600 osób by premknęło bez uwagi. Kilkunastu wystarcza już dla niesmaku.


b) Po drugie, determinacja. Mała grupa będzie potrzebowała dużej determinacji by wytrwać w swoim zaangażowaniu, niekiedy działając przez całe lata bez żadnych wyników. Będzie to frustrujące, wyczerpujące i trudne. Będą widzieli przyjaciół i długoterminowych współpracowników wykruszających się, rezygnujących i uznających, że to po prostu nie ma sensu. Będzie to wystawiało grupę na kpiny i ataki, śmiech, pogardę i wykluczenie. Może utrudnić członkom grupy realizację innych celów życiowych, jak związki czy kariera zawodowa.

Tylko grupy, które wykażą się wystarczającą determinacją, mają szansę odnieść sukces.


c) Po trzecie, trudność spełnienia roszczeń. Im łatwiej spełnić roszczenia, tym większa na to szansa. Grupa zachęcająca wszystkich do prowadzenia po lewej stronie jezdni czy przejścia z kilometrów na mile miałaby drogę pod górkę. Co innego grupa domagająca się od producentów informacji nt. zawartości określonego składnika. Etykiety i tak są drukowane, dodanie do nich jednego zdania więcej nie jest aż taką trudnością. Jeśli zastąpienie jednego konserwanta innym będzie niskokosztowe, firmy zrealizują to dużo chętniej, niż gdy wymagałoby to poniesienia znaczących inwestycji.


Co istotne, te trzy czynniki są przynajmniej częściowo współuzupełniające. Mała i średnio zdeterminowana grupa może wciąż zrealizować roszczenia łatwe do spełnienia. Wyjątkowo zdeterminowana grupa ma szanse nadrobić niedobory ilościowe. Bardzo liczna i  zdeterminowana mniejszość może zrealizować nawet trudne roszczenia. (Choć dużo łatwiej pójdzie jej z łatwymi, rzecz jasna.)


Zagrożenia

Podstawowym zagrożeniem, jakie wynika z tej właściwości jest prosta świadomość: nie można ignorować zaangażowanych świrów.

Niezależnie od tego czy głoszą absurdy naukowe, jak ruchy płaskoziemców czy antyszczepionkowców, czy idee szkodliwe społecznie jak alt-right czy Incele, jeśli będziemy ignorować te grupy, a one będą dostatecznie zdeterminowane, to mogą doprowadzić do realnych, bardzo niefajnych zmian. Czystym uporem, który wystarcza nawet przy niewielkiej ilości głosów. Aby im przeciwdziałać, druga strona musi być nawet bardziej uparta, a przy okazji najlepiej też liczniejsza. Nie branie takich ruchów na poważnie może mieć bardzo niefajne konsekwencje.


Jednocześnie warto też wskazać na zagrożenia, które płyną z tego modelu nawet dla grup, które wspieramy. Przede wszystkim kwestia determinacji. Taki układ może bardzo łatwo prowadzić do syndromu oblężonej twierdzy. Do uznawania każdego, kto nie wspiera idealnie naszego stanowiska za „zdrajcę”. A z tego już tylko krok do tzw. „syndromu grupowego myślenia”, prowadzącego do bardzo niezdrowego podejmowania decyzji. Determinacja owszem, ale z dystansem. Inaczej organizacja może łatwo przekształcić się we własną parodię – jak niektóre organizacje ekologiczne zwalczające rozwiązania wspierające dla przyrody (np. GMO, elektrownie atomowe) w imię źle rozumianych ideałów.


Okazje

Z drugiej strony, z tego zjawiska wynika też pewna nadzieja.

Jeśli sprawa, na której Ci zależy jest dla Ciebie ważna: działaj.

Staraj się. Angażuj. Nie poddawaj.

Sam mam kilka historii to ilustrujących. Pamiętam jak ledwie kilka lat temu ten blog był jednym z nielicznych w naszym polskim Rozwojówku piętnującym problemy i patologie. Parę razy byłem na serio gotowy się poddać, rzucić to. Stwierdzić, że to taka stajnia Augiasza której i legion Heraklesów nie wypucuje. Ani kilka taktycznych bombardowań atomowych nie zdoła zabić smrodu.

A potem za każdym razem coś pękało. Nie we mnie, a w ścianie z którą się mierzyłem. Pomógł upór. Pomogła wytrwałość. Pomogła gruba skóra, pozwalająca niekiedy wytrwać ostre ataki.

I dziś Rozwojówek jest już innym miejscem. Wciąż nie idealnym, oj, daleko mu do tego. Ale ci z nas, którzy nad tym pracowali – bo było nas niewiele osób, ale wystarczająco wiele – mogą dziś poczuć sporą satysfakcję z dokonanych zmian.


To wymaga zaangażowania. To wymaga uporu, niekiedy wręcz oślego. Może nawet po prostu głupiego. Ale jeśli wierzysz, że sprawa na której Ci zależy jest dość istotna, to ważne żebyś wiedział/wiedziała: szeroka zmiana, nawet napędzana małą grupą, jest możliwa.



Potrzebujesz dawki solidnej determinacji do działania? Chcesz zaangażować się bardziej, usprawnić swoje działanie, wesprzeć swoją motywację? Chcesz by Ci się bardziej chciało, a co ważniejsze - chcesz być w stanie robić to co trzeba, nawet gdy Ci się niezbyt chce? Poznaj e-kurs Determinacja w Działaniu! 26 lekcji wideo, 210 minut, praktyczne i konkretne rozwiązania do wprowadzenia w życie od razu! Już teraz na Mindstore.pl




Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis