Jak (i czy!) uniknąć krępującej ciszy?

Kiedy pracuję z klientami nad umiejętnościami społecznymi, jednym z obszarów, które budzą ich największe obawy jest „a co jeśli nagle zrobi się cicho”?

Taka krępująca cisza jest dla wielu osób synonimem nieudanej rozmowy i dyskomfortu w kontaktach z innymi. Nie musi tak jednak być!

Jedną z niezwykłych rzeczy w naszym współczesnym świecie jest to, jak bogaty jest on w różne dźwięki. Historycznie to ewenement. Przez większość ludzkiej historii żyliśmy w ciszy zmieszanej z dźwiękami otoczenia. Dlatego muzycy byli szczególnie cenieni i szanowani – jako nieliczni, którzy dodawali nową warstwę dźwięku do świata.


A potem wynaleziono fonograf, radio, telewizję, magnetofony, magnetowidy, walkmany, odtwarzacze CD, ipody… Dźwięk stał się wszechobecny.

Miażdżąca większość czytelników tego bloga wychowała się w świecie, w którym przez większość czasu „coś grało”. Radio. Telewizor. Jak nie u nas, to u sąsiada, albo w samochodzie na ulicy.

Cisza jest czymś rzadkim i obcym. Czymś nieswoim. Już samo to czyni jej pojawienie się w rozmowie niepokojącym i problematycznym. Cóż to za dziwny stwór ta cisza i jak można sobie z nim radzić?


Tymczasem chwila ciszy na randce czy w rozmowie wcale nie jest czymś złym. Często jest to moment w którym obydwie strony mają nieco przestrzeni dla siebie. By pomyśleć, przyjrzeć się sobie, zaangażować w daną sytuację. Dlatego nie należy się takiej ciszy bać czy wstydzić.

Powiem więcej – warto się do takiej ciszy celowo przyzwyczaić.

Jest na to kilka prostych ćwiczeń. Wywodzą się z podobnego wzoru, kolejne wersje dodają po prostu kolejne utrudnienia. W każdym wypadku zaczynasz od tego, żeby po prostu posiedzieć z drugą osobą w ciszy przez pięć minut.

Najpierw po prostu posiedź tak z drugą osobą, bez utrzymywania kontaktu wzrokowego.

Gdy wykonasz to ćwiczenie drugi raz, siedź w ciszy, ale utrzymuj kontakt wzrokowy.

Za trzecim razem utrzymuj kontakt wzrokowy i zadbaj o to, żeby się nie uśmiechać ani w inny sposób nie reagować. Po prostu bądź w obecności drugiej osoby.

Te ćwiczenia brzmią prosto, ale mogą się okazać zaskakująco trudne. Warto je jednak zrealizować – znacząco pomagają w redukcji wszelkiego rodzaju dyskomfortu związanego z krępującą ciszą.


Oprócz takich ćwiczeń na doświadczenie, przydaje się również przyjrzenie swoim przekonaniom. „Muszę coś powiedzieć”, „nie mogę pozwolić na chwilę ciszy”, „jeśli jest cisza, to znaczy, że on/ona się nudzi ze mną i jestem słabym rozmówcą” i podobne przekonania mogą sabotować nasze podejście i warto je przepracować.



Przerwa na reklamę ;)


Potrzebujesz więcej motywacji do działania? A może potrzebujesz więcej, potrzebujesz determinacji? E-kurs Determinacja w Działaniu na MindStore to rozwiązanie dla Ciebie. 26 lekcji VOD wypełnionych skondensowaną wiedzą i praktycznymi rozwiązaniami. Bo Twój czas jest za cenny na lanie wody!


Wracamy do artykułu :)



No dobrze, mamy luz z krępującą ciszą, ale co dalej? Jeśli jednak chcielibyśmy jakoś jej przeciwdziałać?  Co wtedy da się zrobic?


Opcja pierwsza to zwykłe opowiedzenie wybranej historyjki. Technika historyjek polega na uprzednim przygotowaniu kilku-kilkunastu historyjek, które następnie możesz przywoływać wedle potrzeb. Zwykle sugeruje tutaj klientom, by rozpisali sobie alfabet i do każdej litery wybrali jedno słowo-klucz, które łatwo im będzie zapamiętać. To słowo klucz ma z kolei ułatwić zapamiętanie całej historyjki oraz kilku pytań, które mogą pomóc dalej poprowadzić rozmowę.

Np.

Litera: G

Słowo: Gwiazda

Historia: Mam dwa koty, Gwiazdę i Lunę. Gwiazda jest cała czarna, duża, ale strachliwa, a Luna szaro-buro-pręgowana i gotowa bez wahania sprzedać nas za odrobinę żarcia lub kilka głasków.

Pytania: A Ty masz jakieś zwierzęta? Jak sądzisz, co lepsze, zwierze towarzyskie, ale dla wszystkich, czy raczej unikające kontaktu, ale jeśli już, to lgnące do Ciebie?


Oczywiście, nie muszą to być zawsze historyjki czy elementy Twojego życia. Mogłem np. podać przykład „B” „Buffy”, „Bardzo lubię serial Buffy Pogromca Wampirów”. Tytuł na początku mnie zupełnie mierził, bo jak to, Buffy? To brzmi jak jakiś króliczek! Ale okazało się…”


Tak przygotowane historyjki pozwalają Ci mieć zapas tematów do poruszenia ilekroć uznasz, że chcesz wypełnić ciszę.

Na tym etapie część osób reaguje pewnym oporem. Nie chcą używać z góry przygotowanych historyjek, chcieliby być spontaniczni! Cóż, proponuję posłuchać tych Waszych znajomych, których uznajecie za spontanicznych, w kilku różnych sytuacjach towarzyskich. Możecie odkryć, że choć za pierwszym razem ich historyjki wydają się oryginalne, w rzeczywistości używają kilku-kilkunastu powtarzających się motywów. To po prostu naturalny sposób w jaki się komunikujemy i nawet najwięksi improwizatorzy, jak Groucho Marx, przyznawali się do tego.


Druga istotna kwestia przy wypełnianiu krępującej ciszy to po prostu gotowość do tego, by ponieść ryzyko i zaproponować temat, który nie spotka się z ciepłym przyjęciem.

Duża część takich cisz pojawia się dlatego, że ludzie szukają „dobrego”, „odpowiedniego”, „ciekawego” tematu, zamiast zaproponować dowolny i po prostu sprawdzić, czy się przyjmie. Tymczasem warto podejmować takie ryzyko. Może się uda i „dowolny” temat okaże się tym „ciekawym”? Nawet jeśli nie – to może podpowie rozmówcy jakiś własny kierunek i rozmowa potoczy się dalej. Zdecydowanie lepiej zaproponować coś, niż czekać z niczym.


Trzecią ważną sprawą jest to, jak Ty reagujesz na wypowiedzi drugiej osoby. Jeśli ograniczasz się do dwu-trzy słownej odpowiedzi, wypompowujesz energię z rozmowy i zmuszasz drugą osobę do nieustannego generowania nowych tematów. Dlatego postaraj się „wydoić” nieco każdy temat. Wyciągnij więcej z zaproponowanych kwestii. Np. Gdy ktoś pyta Cię, czy film, który widziałeś był fajny, nie zatrzymuj się na tak – powiedz kilka przykładów tego, co Ci się w nim podobało. Każdy taki przykład daje szanse na przywołanie nowych ciekawych tematów rozmowy, tym samym napędzając wymianę i dodając do niej energii.


Razem z akceptacją dla okazjonalnej ciszy w rozmowie, te trzy narzędzia powinny dać Ci dość, by pozbyć się obaw przed „krępującą ciszą” i łatwiej nawiązywać kontakty.



Projektowanie Szkoleń - skuteczność szkolenia w ogromnej części zależy od tego, jak dobrze zostanie ono zaprojektowane. Kurs Projektowanie Szkoleń to dwa intensywne dni, na których dowiesz się jak konstruować szkolenia zapewniające uczestnikom optymalne skorzystanie z procesu rozwojowego. Do 15 kwietnia w przedpłacie tylko 790 zł!

 


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis