Jak bystre są zwierzęta?

Gdy studiowałem psychologię, mieliśmy niewielki kurs poświęcony psychice zwierząt, utrzymany głównie w duchu behawioralnym. Zostawił mnie z dość niskimi oczekiwaniami odnośnie zwierzęcego intelektu. Ot, ulegają warunkowaniu, działają zgodnie z instynktami. Mają pewne specjalizacje, gdzie ludzi przebiją, ale ogólnie rzecz biorąc granica między ludźmi, a zwierzętami jest po prostu ogromna i nie do przeskoczenia.

Dopiero lektura materiałów Fransa de Waala pokazała mi, jak głęboko błędne to było podejście.

Frans de Waal jest holenderskim etologiem, jednym z prekursorów oraz zdecydowanie jednym z najaktywniejszych promotorów tej nauki. Jest autorem zarówno ogromnej ilości artykułów naukowych, jak i licznych książek poświęconych temu, jak myślą i funkcjonują zwierzęta. W jego książkach czuć ogromną fascynację światem zwierząt i szczere zaangażowanie w jego zgłębienie. Jednocześnie jednak to co pisze jest bardzo konkretne, osadzone w badaniach i obserwacjach terenowych i unikające nie podpartych badaniami deklaracji.

I zmieniło w ogromnym stopniu moje rozumienie badań nad inteligencją zwierząt.


Zwierze nie jest człowiekiem

Jeden z największych problemów w badaniu inteligencji zwierząt bierze się z nieuzasadnionego oczekiwania, że skoro jakieś rozwiązanie jest racjonalne i oczekiwane dla ludzi, to będzie równie racjonalne i oczekiwane dla zwierząt. Dla przykładu, jedno  z badań pokazało, że szympansy nie są w stanie rozpoznawać jednostek, oglądając zdjęcia. (Test ten polega na pokazaniu szeregu zdjęć, z których niektóre się powtarzają i sprawdzeniu, czy osoba rozpoznaje, że dana twarz już się pojawiła.)

Dodajmy tylko, że chodziło o zdjęcia ludzi.

Ludzi po zdjęciu szympansy faktycznie nie potrafiły rozpoznać. Za to doskonale rozpoznawały na zdjęciach inne szympansy. Co więcej, były w stanie wskazać na pokrewieństwo – który nieznany szympans jest dzieckiem jakiej nieznanej pary – w podobny sposób w jaki my jesteśmy w stanie poznać, że ktoś jest prawdopodobnie dzieckiem danych rodziców, a nie innych.

Naukowcy prowadzący pierwotne badanie uznali po prostu, że skoro dla nich ludzie są bardzo zróżnicowani, a szympansy bardzo podobne, to dla szympansów będzie podobnie i rozpoznawanie zdjęć ludzi będzie łatwiejsze, niż zdjęć szympansów.

Sęk w tym, że w naturze szympansy nie mają specjalnej potrzeby rozpoznawania ludzi – ale inne szympansy jak najbardziej!

(Jako ciekawostka, szympansy rozpoznają też zdjęcia… pośladków innych szympansów.)

Albo inne badanie, służące weryfikacji samoświadomości. Czy zwierze rozpozna swoje odbicie w lustrze? U ludzi ta umiejętność pojawia się z wiekiem i testowana jest przez namalowanie na ciele kropki farbą i sprawdzenie, czy zwierze widząc swoje odbicie dotknie tego miejsca. O ile część gatunków małp zdawało ten egzamin, podobnie jak niektóre ptaki krukowate, to już np. słonie nie. Sęk w tym, że słonie – jak większość zwierząt – ma w naturze potrzebę pierwotnego zbadania obiektu, zanim zacznie na niego reagować. Zwykle pokazywano słoniom lustro za granicami ich klatek/wybiegów, nie miały więc takiej możliwości. Gdy umożliwiono jednak słoniom kontakt z lustrem przed eksperymentem, potrafiły reagować na plamkę, rozpoznając ją u siebie.

No, dotyczyło to słoni indyjskich. Słonie afrykańskie mają bowiem silną skłonność badania nowych przedmiotów przez napieranie na nie swoimi kłami. Jak dotąd żadne lustro tego nie wytrzymało…


Niekiedy mechanizm błędnego zaprojektowania badania daje też odwrotny wynik – np. w jednym z klasycznych eksperymentów Thorndike’a z warunkowania uważano, że udało się nauczyć koty specyficznej formy ocierania się głową. W rzeczywistości – co łatwo zweryfikuje każdy posiadacz kotów – takie ocieranie się jest dla tych zwierząt naturalne i instynktowne. Nie trzeba go warunkować.


Wydaje się więc, że jednym z kluczowych wyzwań w badaniu inteligencji zwierząt jest nasza własna, ludzka głupota i ograniczona wyobraźnia. Zbyt mocno siedzimy w swojej głowie i swoich antropocentrycznych oczekiwaniach. Aby lepiej badać inteligencje zwierząt, sami musimy być mądrzejsi.


Kult ludzkiego intelektu

No i przydałoby się nam też nieco pokory. De Waal przytacza bowiem dość porażającą historię badań nad inteligencją zwierząt. Choć może należałoby to określić raczej jako historię rozpaczliwych prób utrzymania ludzkiej wyjątkowości.

Wydaje się bowiem, że jakaś, dość istotna część środowiska naukowego, mimo przyjęcia ewolucji i innych kluczowych odkryć biologii, chciałaby mimo wszystko utrzymać pewien brak ciągłości między zwierzętami i ludźmi. Pewne kluczowe granice, wyjątkowe umiejętności czyniące nas ludźmi i przynależne tylko nam.

I staje na głowie, by to uzyskać.

To na wiele sposobów fascynująca historia nieustannego „przesuwania bramki„, stawiania jasnych granic ludzkiej wyjątkowości, badań pokazujących, że jednak zwierzęta też te kryteria spełniają i natychmiastowej, panicznej wręcz zmiany kryteriów, byle tylko dalej utrzymać ludzką wyjątkowość. Szczególnie fascynujące było to w przypadku naśladownictwa, w którym mieliśmy odwrót o 180 stopni. Na początku postulowano bowiem, że zwierzęta nie naśladują. Potem, że może i naśladują, ale bezmyślnie wszystko, a ludzie tylko to co celowo uzasadnione. Gdy badania pokazały, że małpy naśladują w sposób celowy, czego nie potrafią zrobić ludzkie dzieci… Nagle zmieniono front i zaczęto argumentować, że to takie „nadmierne naśladownictwo” („overimitation”) kopiowanie wszystkich zachowań jest czymś wartościowym, bo dzięki temu dzieci mogą się lepiej uczyć. Wszystko byle tylko nie wskazać, że zwierzęta mogą dzielić z nami tę wyjątkowość.


Wydaje się, że żadne badania same z siebie nie rozwiążą tego problemu. Tu niezbędna jest zmiana systemowa, przyjęcie innego podejścia, które – za Darwinem zresztą – promuje de Waal.

Podejście to mówi, że różnica między ludźmi i zwierzętami jest ilościowa, a nie jakościowa.

Ludzie nie dysponują żadnym wyjątkowym, niepowtarzalnym potencjałem intelektualnym. To co mamy, to więcej bardziej rozbudowanych systemów, które są już u zwierząt.

Nie ma żadnej cudownej różnicy, duszy, elan vital, iskry bożej, która oddzielałaby ludzi od zwierząt. Wszyscy jesteśmy zwierzętami – po prostu my jesteśmy zwierzętami z określoną specjalizacją i bardziej rozwiniętymi umiejętnościami, które mają też inne zwierzęta.

Takie podejście wydaje się, czysto ewolucyjnie, po prostu dużo bardziej sensowne. Jasne, strąca nas to z tronu „wyjątkowy cud ewolucji”, na krzesełko „małpa, której się poszczęściło”.

Ale może takie strącenie jest dla nas przydatne?


No to co potrafią zwierzęta?

Ok, więc skoro zwierzęta mogą być bystrzejsze, niż nam się wydawało, to co takiego potrafią? Jakie kompetencje, dotychczas uznawane przez nas za niedostępne dla zwierząt, są dostępne przynajmniej dla niektórych gatunków?

  • rozwiązywać problemy przy wykorzystaniu narzędzi, także problemy z jakimi nie miały dotychczas do czynienia używając narzędzi, z którymi nie miały dotychczas do czynienia;
  • konstruować nowe narzędzia, np. łącząc kijki bambusowe;
  • przenosić narzędzia na duże odległości w celu wykorzystania ich tam (planowanie, odkładanie działania w czasie), np. biorąc duży i ciężki kamień, po drodze zbierając orzechy palmowe, zanosząc wszystko do głazu, po czym używając kamienia jako młota, a głazu jako kowadła do otwarcia orzechów;
  • szykować sobie siano do ogrzania legowiska, gdy w przyszłości będzie chłodniejsze (planowanie, przewidywanie przyszłości, szykowanie się do przyszłości);
  • rozpoznawać twarze (głównie innych zwierząt tego samego gatunku, ale mamy wyjątki, np. małpy, słonie czy jesiotry (!) rozpoznające ludzi);
  • mścić się na wybranej osobie, np. kruki wystraszone przez ludzi w określonych maskach były wobec osób w takich maskach agresywne. Co istotne, dotyczyło to całego stada i zapamiętywano konkretnie maski – a więc rysy twarzy – a nie np. sylwetkę czy ubranie;
  • rozpoznawać abstrakcyjne koncepcje, np. papuga Alex potrafiła na pytanie czym się różnią dwa klucze odpowiedzieć „kolor”, a zapytana „który kolor większy” (tzn. w którym kolorze klucz jest większy?) trafnie odpowiedzieć „zielony.
  • wypadać lepiej od ludzi w testach pamięci;
  • budować struktury wiedzy o tym, co wiedzą inni, a czego nie (co jest BARDZO złożoną kompetencją poznawczą), np. małpa widząca jako jedyna ze stada ukrywanie pokarmu nie będzie do niego biegła, tylko poczeka aż stado się rozejdzie po czym wróci i odkopie ukryty przedmiot, będzie też np. w stanie próbować wskazać niczego nieświadomemu ludzkiemu badaczowi gdzie ukryty został, przez innego badacza, smakołyk – i komunikować jego znalezienie i oddanie;
  • współpracować przy złożonych zadaniach, nawet dy nie mają z nich tu i teraz bezpośredniej korzyści, np. dwa szympansy będą ciągnęły ciężkie pudło z pokarmem, nawet gdy jeden jest najedzony, by pomóc drugiemu;
  • wykazywać poczucie sprawiedliwości, w tym nawet odmówić przyjęcia nagrody większej, niż inne współpracujące zwierze ze stada;
  • uczyć się i naśladować zwyczajów innych zwierząt ze stada, także zwyczajów nieadaptacyjnych;
  • budować sojusze polityczne, badać grunt, godzić zwaśnione strony;
  • współpracować z innymi gatunkami, celowo szukać osobników innych gatunków do współpracy (np. dwa rodzaje ryb, z których jedna specjalizuje się w polowaniu na otwartej przestrzeni, a druga w załomach skalnych i które polują razem);
  • zdawać test pianki (szympansy potrafią odwlekać gratyfikację nawet o 18 minut!), w tym odwlekać pokusę w sposób podobny jak to robią ludzie, np. skupiając uwagę na zabawkach;
  • i dużo, dużo, duuużo więcej…

Oczywiście, nie każdy gatunek ma dostęp do wszystkich tych kompetencji. Największy potencjał wydają się mieć naczelne, krukowate, delfiny oraz, w nieco zmodyfikowany sposób, ośmiornice. Ewidentnie jednak ogromna ilość powyższych umiejętności jest tym, co normalnie przypisywalibyśmy tylko ludziom – i bardzo byśmy się mylili.


Wszystko wskazuje na to, że my jako ludzie naprawdę nie jesteśmy wyjątkowi. Jesteśmy nieco sprawniejsi w pewnych kwestiach, ale do wyjątkowości nam daleko.

Może to i dobrze? W końcu dzięki temu łatwiej nam będzie badać to jak działamy, także w oparciu o to jak myślą i działają zwierzęta. A im lepiej siebie zrozumiemy, tym bardziej będziemy nie tyle inteligentni, co mądrzy.



Lean Mind Experience - kurs, który zapewni Ci narzędzia do niezwykle głębokiego rozwoju. Dziewięć intensywnych dni, trzy zjazdy rozwojowe, poświęcone Twoim relacjom, skutecznemu działaniu i świadomości emocjonalnej. Nasycony praktycznymi rozwiązaniami, skupiony na tym, co buduje w Twoim życiu realną, codzienną wartość. Esencja ponad dziesięciolecia pracy nad skutecznym rozwojem. Pierwszy zjazd rozpoczyna się już 21 września! 


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis