Wszyscy, mniej lub bardziej empirycznie, znamy zewnętrzne skutki różnych używek. Niektórzy tylko najpopularniejszych w naszym kręgu kulturowym, takich jak alkohol czy tytoń. Niektórzy zaś znają dużo szerszy ich zakres.

Niewiele osób wie jednak, co takie środki robią w naszej głowie. Dlaczego dają takie, a nie inne skutki? Dlaczego niektórzy po alkoholu są zrelaksowani i bardziej towarzyscy, a inni wpadają w furię czy stają się chorobliwie, agresywnie zazdrośni?

Jeśli interesują Cię te kwestie, ten artykuł jest dla Ciebie!

BTW. Zanim zaczniemy, wyjaśnijmy sobie, że artykuł nie ma na celu zachęcać do przyjmowania dowolnych środków tego typu. Ma po prostu przedstawić mechanizmy działania poszczególnych substancji.

shutterstock_77543263

Depresanty i stymulanty

Zanim zaczniemy mówić o poszczególnych środkach, trzeba wskazać na dwie duże kategorie, używane przy mówieniu o substancjach psychoaktywnych: depresanty i stymulanty. Co istotne, mimo podobnej nazwy depresanty nie mają nic wspólnego z depresją, ani ze środkami przeciwdepresyjnymi, służącymi jej leczeniu. Ich nazwa pochodzi od tego, że tłumią (ang. „depress”) aktywność mózgu. Stymulanty natomiast tymczasowo tą aktywność pobudzają. Praktycznie wszystkie środki psychoaktywne należą do jednej z tych dwóch grup, choć szczegółowe procesy ich działania mogą być bardzo odmienne. Dla przykładu, alkohol zaburza i tłumi aktywność wszystkich komórek nerwowych, podczas gdy opiaty uderzają w kilka kluczowych obszarów, które „zarządzają” całą resztą.


Alkohol

In vino veritas, „w winie prawda”, jak mawiali starożytni. Faktycznie bowiem alkohol zdaje się rozwiązywać języki, ułatwiać mówienie na wiele tematów. Wiele osób używa go jako środka relaksującego, jednocześnie, zwłaszcza w większych dawkach, może on prowokować do agresji, przemocy fizycznej i seksualnej, chorobliwej zazdrości i innych wysoce negatywnych konsekwencji. Jak to możliwe, że ta sama substancja może jednocześnie relaksować i uszczęśliwiać, oraz prowokować do furii?

Klucz leży w depresyjnym działaniu alkoholu. To wręcz wzorcowy depresant, blokujący połączenia między neuronami na kilka sposobów. Należą do nich między innymi:

– zaburzenie przewodnictwa elektrycznego w ścianach neuronów,

– pobudzenie receptorów GABA, których aktywność sprzyja redukcji przewodnictwa elektrycznego w mózgu.

Efektem jest więc ograniczenie wzajemnych powiązań w mózgu. Trudniej jest tworzyć powiązania między różnymi doświadczeniami. Mówiąc wprost, nie myślimy tak dużo, ciężej nam kojarzyć fakty, ciężej też planować czy obawiać się „jak to będzie”.  Na niewielką skalę może to dawać efekt relaksujący i ułatwić społeczną aktywność. Jeśli jednak ktoś jest skory do gniewu czy zazdrości, to gdy te procesy się uruchomią, alkohol uniemożliwia ich opanowanie przez świadome myślenie, czy skontrastowanie np. z dowodami wierności drugiej osoby. W ekstremalnych przypadkach może to prowadzić do śmierci, gdy mózg „zrelaksuje się” do tego stopnia, że przestaną działać automatyczne mechanizmy związane np. z oddychaniem.

Pobocznym efektem działania alkoholu jest zwiększenie produkcji neuroprzekaźnika dopaminy, odpowiedzialnej po części za początkowy, relaksujący efekt tej używki.

Podobny efekt do alkoholu dają również szeroko rozumiane „inhalanty„, środki takie jak rozpuszczalniki czy kleje, wdychane. Z tą różnicą, że dużo szybciej i w dużo niższych dawkach wywierają one negatywne, długoterminowe efekty na mózg. Nawet pojedyncza sesja „wdychania” może, w nieszczęśliwych okolicznościach, okazać się bardzo groźna.


Marihuana

Podobnie jak alkohol, marihuana jest depresantem. W odróżnieniu od alkoholu, jej mechanizm działania jest dużo bardziej precyzyjny. Z tego też powodu potrzeba wielokrotnie mniejszych dawek dla uzyskania efektów. Substancja ta zawiera bowiem delta-9-tetrahydrokannabinol ( Δ9-THC), wiążący się  z wyspecjalizowanymi receptorami w komórkach nerwowych. Efektem tego wiązania jest z jednej strony zwiększona produkcja dopaminy i noradrenaliny – neuroprzekaźników związanych z przyjemnym pobudzeniem. Z drugiej strony ten sam  Δ9-THC prowadzi do wytłumienia aktywności neuronalnej. Podobnie jak w wypadku alkoholu prowadzi to do większego bycia w tzw. „tu-i-teraz”, większej wrażliwości na bieżące doświadczenia i odcięcia od typowych problemów i obaw. W niektórych przypadkach (ok. 20-30% użytkowników zgłaszało takie objawy) może jednak prowadzić do uogólnionych stanów lękowych, ataków paniki czy paranoi – ponownie będących pochodną ograniczenia kontrolnych funkcji mózgu.

Różnice w aktywności THC i alkoholu wynikają prawdopodobobnie z dwóch głównych przyczyn:

a) alkohol pobudza produkcje dopaminy, a THC dopaminy i noradrenaliny, dając nieco inne „warunku początkowe” dla stanu w którym mamy ograniczone powiązania neurologiczne i ograniczony dostęp do naszej wiedzy, świadomej kontroli, itp.

b) alkohol trafia „po równo” do wszystkich komórek mózgu. THC do dużej części, ale nie wszystkich, tym samym pewna aktywność pozostaje nienaruszona.


Opioidy – heroina, morfina, opium, itp.

Opioidy mają prawdopodobnie najdłuższą historię wśród wszystkich znanych ludzkości używek. Są również zdecydowanie najsilniejszymi spośród omawianych depresantów, w związku z czym są od wieków używane jako środki przeciwbólowe. Co ciekawe, wielu pacjentów poddanych takiemu znieczuleniu zgłasza, że ból wciąż jest obecny, po prostu nie ma on znaczenia. Doświadczenie bólu nie jest interpretowane jako cierpienie, nie łączy się z innymi procesami poznawczymi.

Opioidy uzyskują taki efekt, ponieważ, w odróżnieniu od innych depresantów, celują głównie w stare, głębokie struktury mózgu – układ limbiczny oraz rdzeń kręgowy, tylko w ograniczonym stopniu wpływając bezpośrednio na korę mózgową. To jednak we wspomnianym układzie limbicznym oraz rdzeniu mieszczą się główne „centra kontrolne” odpowiedzialne za produkcję neuroprzekaźników.

W wersji ekstremalnej może to oczywiście prowadzić do skrajnego zahamowania aktywności tych pierwotnych obszarów mózgu, a w konsekwencji również tak podstawowych funkcji naszego ciała, jak oddychanie. To właśnie główna przyczyna śmierci w wyniku przedawkowania takich substancji – osoba przedawkowująca dosłownie „wyłącza” swoje ciało.


Depresanty – zobojętnienie, życie w teraźniejszości, ekstremalne emocje

Jak widać z powyższych, główne mechanizmy depresantów takich jak alkohol, marihuana czy opioidy sprowadzają się do redukcji połączeń między poszczególnymi obszarami mózgu. Osoba doznająca takiego ograniczenia myśli mniej, a więcej doświadcza. Żyje bardziej w teraźniejszości, bez troski o przyszłość czy żalu o przeszłość, ale i bez specjalnej kontroli nad tym, czego akurat doznaje. Póki jest dobrze – a większość tych substancji zaczyna również od wzmocnienia dobrostanu – to jest dobrze. Gorzej, gdy uruchomią się przypadkiem inne stany emocjonalne, takie jak złość, lęk czy zazdrość, gdyż wydostanie się z nich będzie często poza możliwościami osoby „pod wpływem”.


W drugiej części artykułu zajmiemy się tym, jak działają stymulanty.



Jeśli cenisz treści z tego bloga, zostań patronem na Patronite i postaw mi kawę.

Im więcej kawy w Arturze, tym więcej ciekawych treści Artur generuje ;)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis