Gdy wiedzy robi się za dużo…

Gdy w zeszłym tygodniu przygotowywałem wpis o eksperymencie z trzema pokojami, potrzebowałem ładnych kilkudziesięciu minut, by ten eksperyment zlokalizować.

Nie zrozum mnie źle, znam ogólną procedurę badania na pamięć, opowiadałem o niej wielokrotnie na różnych szkoleniach. Ale gdy chciałem faktycznie zacytować konkretny eksperyment, odesłać do źródła, natrafiłem na ścianę. Wiedziałem CZEGO dotyczył, pamiętałem procedurę, ale jeśli chodzi o wskazanie konkretnego źródła… Pustka. Nawet gdy w końcu doszedłem do tego, że czytałem o nim pierwszy raz w książce Dana Ariely’ego, pojawił się kolejny problem. Bo tych książek było kilka, no i trzeba jeszcze odkopać gdzie konkretnie w książce pojawiło się to badanie (czasem jest to łatwe, czasem umiarkowanie trudne, czasem wymaga de facto przeskanowania kilkuset stron książki).

Delikatnie mówiąc, był to problem. Tam i wtedy, ale też przejaw dużo szerszego problemu: w pewnym momencie całej tej wiedzy robi się za dużo…

Im więcej gromadzisz informacji, tym cięższe robi się samo zarządzanie nimi. To nieco dojrzalsza wersja „problemu chomikowania”, dotykającego prędzej lub później większość osób zajmujących się rozwojem osobistym. No wiesz, tej sytuacji, gdy kolejne kupowane książki zbierają się na półce, a Ty obiecujesz sobie, że kiedyś je w końcu przeczytasz… po czym kupujesz 20 kolejnych…

Sęk w tym, że sprawa nie staje się wcale łatwiejsza, gdy już te książki przeczytasz. Przynajmniej wtedy, gdy zawierały one konkretne, wartościowe treści. Bo nawet jeśli jakąś część tych treści zapamiętasz, będziesz aktywnie stosował, itp. to ich źródło prędzej czy później ulegnie zatarciu. To naturalna cecha ludzkiej pamięci, efekt zwany „utratą pamięci źródła”, mający zresztą często dość niefajne konsekwencje. (Możemy np. zapamiętać jakąś historię, która przydarzyła się komuś, by po latach przypominać ją sobie jako własną. Albo coś, o czym wiemy, że jest kłamstwem – ale po latach przywołamy to jako po prostu coś co pamiętamy… A więc prawdopodobnie prawdę.) To oczywiście wszystko wersja optymistyczna, w której zadbaliśmy, by swoją wiedzę utrwalać i wzmacniać, tak by nie zniknęła kilka dni czy tygodni po lekturze (temu służą m.in. moje podsumowania co ciekawszych materiałów, które czytałem).


To wszystko zostawia człowieka z potencjalnie bogatą, może nawet wartościową wiedzą… Która wszelako jest oderwana od konkretnych korzeni. Mogę wiedzieć, że było badanie X, które pokazywało Y, ale odnalezienie go robi się już trudniejsze. Zwłaszcza gdy nie mam już źródłowej książki czy zapisanej publikacji naukowej. Bo nawet jeśli wiem mniej więcej o czym było, to wystarczy, że w tytule i podsumowaniu użyli nieco innego słowa, „relacji” zamiast „kontaktu”, „uczuć” zamiast „emocji”… I już szukaj igły… Nawet nie w stogu, a w silosie pełnym siana!

Jest to m.in. jeden z moich dużych problemów z omówieniem badań wspierających koncepcje NLP. Kojarzę dane badania, jestem w stanie je opisać, ale już odkopanie konkretnych publikacji, by móc je wskazać w dyskusji, jest – delikatnie mówiąc – kolosalnym wysiłkiem. Wysiłkiem stopniowo realizowanym – ale jednak bardzo powolnym.



Przerwa na reklamę ;)


Problemem wielu coachów jest brak możliwości skonfrontowania swojej pracy z tym, jak pracują ich inni koledzy po fachu. Sesje Coachingowe: Demonstracja to nagranie 8 sesji coachingowych (oraz 7 krótszych materiałów), pozwalające Ci zobaczyć jak takie sesje wyglądają w praktyce u innych.


Wracamy do artykułu :)



Dotarłem chyba w końcu do etapu, gdy ten stan rzeczy robi się dla mnie codziennym problemem. Na tyle dużym, że chciałbym coś z nim zrobić. Pomyślałem więc, że podzielę się rozwiązaniami, które będę wprowadzał w życie. Być może będą dla Ciebie wskazówką na własne rozwiązanie takiego problemu – albo przeciwdziałanie mu, zanim w ogóle będzie miał miejsce.


1. Utrwalaj – pisałem już o tym powyżej, ale myślę, że warto powtórzyć. Samo przeczytanie jakiejś publikacji nie wystarczy, by utrwalić jej treść. Aby skutecznie zapamiętać i mieć szanse ją przywołać, musisz w jakiś sposób daną treść przekształcić i aktywnie wykorzystać. Dać swojemu mózgowi sygnał „to jest ważne, zwracaj na to uwagę, wydaj energię na utrwalenie tego.”

Sam mam kilka narzędzi, jakie w tym celu wykorzystuję. Czasem robię sobie podsumowanie książki. (Choć niekiedy, jak z cyklem o małżeństwie, może się to wymknąć pod kontroli – pierwotnie miał to być 1-2 wpisy, a nie żaden cykl ;) ).  Niekiedy od razu wykorzystam daną wiedzę w dyskusji . (Jeśli ktoś byłby na tyle szalony, by prześledzić moje dyskusje sprzed kilku lat, mógłby dość łatwo odtworzyć co mniej-więcej w jakim okresie czytałem, po nawiązaniach jakie stosuje.) Niekiedy przekształcam na inne sposoby, np. porównując z inną posiadaną wiedzą. Jakaś forma przekształcania jest w każdym razie kluczowa.


2. Indeks badań – rozwinięcie pomysłu, którego inicjatorem, w kontekście NLP był Jan Jędrzejczyk. Zaproponował on stworzenie bazy badań powiązanych z tematem, do których łatwo będzie sięgać przy przygotowywaniu pracy czy dyskusji w tym zakresie.

Pomysł fajny i staram się do niego przyczyniać, ale zdecydowałem się iść o krok dalej. Od teraz po zakończeniu lektury każdej książki osadzonej w badaniach będę starał się dodać wszelkie powiązane z nią, interesujące mnie badania do jednej bazy danych -tytuł, temat, krótkie podsumowanie co wyszło, źródło kontaktu. W wolnych chwilach (i wymigiwaniu się od bardziej nielubianych zadań) planuję również przegryźć się przez rzeczy, które już czytałem i wrzucić je wstecznie do takiej bazy danych.


3. Indeks źródeł – skoro mówimy o zbiorze badań, to stwierdziłem, że warto by mi było stworzyć również zbiór informacji o tym co czytałem. Choćby po to, by być w stanie sobie czasem przypomnieć dane źródło, a w efekcie rozbudzić skojarzenia związane z zawartą tam treścią.


4. Wiki rozwojowe – od jakiegoś czasu bawiłem się koncepcją zrobienia czegoś w rodzaju rozwojowej wikipedii. Myślę, że – jeśli nie chcę pozwolić sobie po prostu zmarnować wysiłek, jaki dotychczas włożyłem w zgłębianie różnych kwestii – czas przyśpieszyć ten proces i faktycznie taką bazę wiedzy zacząć kawałek po kawałku budować. Struktura wiki ma akurat tą ogromną zaletę, że pozwala na łatwe odwzorowanie sieciowej struktury informacji, tego jak poszczególne fragmenty łączą się i wiążą ze sobą. To coś, czego nie sposób nie docenić w tym kontekście.


5. Odświeżenie notatek – przez lata nagromadziłem wiele notatek, z książek, kursów, jeszcze z czasów studenckich, które warto przejrzeć i wcielić do tej szerszej struktury wiedzy. Być może od razu adaptując pod kątem wiki?


Patrząc na tą listę… Będzie dużo roboty.

Patrząc na tą listę – jestem przerażony tym co się stanie, jeśli tej pracy nie wykonam, oraz tym co już mogłem zmarnować nie myśląc o tych kwestiach w taki systemowy sposób.

Ludzki mózg nie jest zbyt sprawny w roli biblioteki wiedzy. Trzeba mu w tym pomóc, niestety…

Czas wziąć się do pracy.



Chcesz poznać Beyond NLP, ale nie jesteś w stanie wybrać się na kurs? Już teraz na MindStore  przedpłata na e-kurs Beyond NLP w Praktyce. Do premiery (15 czerwca 2017), promocyjna cena w przedpłacie! Pełen program Praktyka Beyond NLP w wersji e-learningowej!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Michał Kacprzyk

    Klasyczne wyzwanie naszych czasów. Jako człowiek z pewnym doświadczeniem w temacie wiki, zarządzania wiedzą etc., polecam poważnie rozważyć dogłębne zapoznanie się oraz pełną migrację do ekosystemu Google. Zintegrowane oprogramowanie takie jak chrome, inbox, hangouts, drive, photos, play, sites, keep, calendar, android, allo, now etc. w porównaniu do oddzielnego silnika wiki dzieli przepaść technologiczna. Kwestia zaprojektowania i zbudowania architektury swojej zewnętrznej bazy wiedzy w oparciu o te narzędzia to dłuższy temat, na szczęście są one intuicyjne i doskonale udokumentowane.

    • Wiesz, jestem alergiczny nieco na oddawanie kontroli zbytniej googlowi. Zbyt łatwo jednym klikiem może to wylecieć ;)

      • Michał Kacprzyk

        Ja tylko proponuję najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne, firmy której misją jest organizowanie wszelakich informacji. Aspekty fizjologiczne, psychologiczne itp. pozostawiam do rozwagi własnej :)