FoMO, czyli lęk przed przegapieniem czegoś…

Kilka tygodni temu wracaliśmy z żoną ze spaceru, wspomniałem, że mam do przejrzenia kilka tysięcy pdf-ów. Były to materiały, które były w pakiecie z czymś, na czym mi faktycznie zależało i teraz planowałem poświęcić kilka(naście?) godzin na przejrzenie pozostałych treści i zdecydowanie, czy chcę coś z tego zatrzymać i wykorzystać.

Beata spojrzała na mnie i powiedziała „Masz FoMO.”

Nie spotkałem się wcześniej z tym skrótem, ale gdy wyjaśniła o co chodzi, przyznałem jej rację. Miałem FoMO. Wciąż je trochę mam. Jest już lepiej, sporo popracowałem nad sobą w tym zakresie. No i pomyślałem, że może to być fajny temat na bloga :)

FoMO, czyli Fear of Missing Out. Lęk, że ja się nie załapię, albo nieco luźniej tłumacząc – lęk przed przegapieniem. Czegoś fajnego. Czegoś ciekawego. Czegoś wartościowego.

Termin ten, razem z FOBO, fear of better option, lęk przed lepszą opcją, wymyślił amerykański pisarz, Patrick McGinnis. Nie jest to oficjalny termin psychologiczny. Jest to jednak całkiem użyteczną koncepcją, którą warto odnieść do siebie.

FoMO jest pochodną tego, że na wiele sposobów żyjemy w raju. Mamy ogromną ilość możliwości, ogromną ilość doświadczeń, które możemy mieć w swoim życiu… I ściśle ograniczony czas na nie. Bardzo ograniczony. Niewystarczający.

FoMO to obawa przed tym, że z jakiejś z tych opcji nie skorzystamy. Ktoś znajomy będzie robił fajną imprezę, a my się o niej nie dowiemy i nie pójdziemy. Gdzieś będzie dobry koncert, a my nie posłuchamy. Nie obejrzymy jakiegoś nowego, świetnego serialu. Nie zagramy w fajną grę. Nie spróbujemy tego limitowanego Snickersa w białej czekoladzie* ani tego wyjątkowego piwa przechowywanego w beczkach po Metaxie**. Po prostu – że przegapimy jakieś fajne, cenne, lub po prostu przyjemne doświadczenie, które moglibyśmy mieć.

*Nie wiem czy taki akurat jest, dla kolegów FoMOwców którzy już zaczynają rozpaczliwie szukać gdzie można zjeść.

** JW. W sumie nawet nie wiem, czy Metaxa dojrzewa w beczkach.


Nie jest to obawa w sensie standardowego lęku czy fobii***. To raczej lekka neuroza, subtelnie kierująca naszymi zachowaniami…

Sprawiająca, że mając do wyboru naprawdę lubiane piwo, oraz coś, czego nigdy nie próbowałeś, wybierzesz to coś nowego. Mimo, że masz wielką ochotę na to lubiane piwo. Ale tamtego jeszcze nie znasz i a nuż okaże się czymś świetnym? (Nie, nie okaże się. Ale spróbowałeś i to wiesz! Nie ma FoMO!)

Sprawiająca, że nie możesz się oderwać od mediów społecznościowych, bo a nuż Twoi znajomi wrzucą akurat informacje o czymś, z czego chciałbyś skorzystać?

Sprawiająca, że ciężko Ci się odkleić od telewizora/monitora/komórki, bo przecież na Neflixie jest tyle różnych fajnych seriali do poznania… Jasne, duża część jest strasznie przeciętna… ale co, jeśli wśród nich będzie jakaś gwiazda?

Sprawiająca, że nieustannie rośnie Ci lista „książek do przeczytania”, bo przecież wszystie są takie fajne i tak interesujące.

Sprawiająca, że po prostu nie masz na to wszystko siły, bo ganiasz od rzeczy do rzeczy, byle tylko czegoś nie przegapić.

*** Tzn. może u niektórych osób jest, ale będzie to raczej niewielka mniejszość.


FoMO nie jest czymś, co „zrujnuje Ci życie”. Ale jest czymś, co może odebrać mu wiele blasku i zastąpić je ogromną ilością wypełniacza. Paradoksalnie, ganiając za „nie przegapieniem” możesz przegapić bardzo, bardzo dużo. Bo zabraknie Ci siły, chęci czy odpowiednio dobranych priorytetów.

Bo cały problem w tym, że ludzkość generuje obecnie zdecydowanie zbyt dużo doświadczeń, jak na możliwości przerobowe dowolnej osoby. Co minutę na youtube wgrywane jest trzysta GODZIN filmów. Co miesiąc studia filmowe wydają kilkadziesiat godzin nowych filmów do kin – i kilka razy tyle bezpośrednio na DVD. Nie wspominajac nawet o serialach, grach, ksiażkach, komiksach, nowych zespołach muzycznych… Tego się nie da ogarnać. Nie da się do tego nawet zbliżyć. Trzeba powiedzieć dość.



Przerwa na reklamę ;)


Chcesz dojść do siebie po zakończonym związku? Pakiet Autocoachingowy Odkochanie pomoże Ci o to zadbać!


Wracamy do artykułu :)



Jak sobie radzić z FoMO, jesli dostrzegasz takie skłonności u siebie?


1. Zacznij od nazwania ich. Paradoksalnie już tak prosta rzecz, jak uświadomienie sobie, że w danym obszarze ulegasz skłonnościom do FoMO, może pomóc je znacznie ograniczyć. Patrząc na dane zachowanie jako na przejaw FoMO łatwiej jest zadać sobie pytanie, czy faktycznie jest ono dla Ciebie korzystne. Często zachodzi też po prostu mentalne przekatalogowanie danego zachowania, które sprawia, że naturalnie poświęcisz mu mniej uwagi.


2. Przemyśl swoje priorytety. Co mają Ci dać takie rzeczy czy doświadczenia? Na czym Ci najbardziej zależy? To ułatwi dokonanie selekcji i wybór jakościowych materiałów.


3. Weź nożyce i tnij, tnij, tnij. Lista ksiażek do przeczytania? Ciach! Lista seriali do obejrzenia? Ciach! Lista potraw do spróbowania? Ciach! Ciach! Ciach!

Nie martw się! Te listy są jak żywopłoty w ogrodzie, jeśli ich regularnie nie pielęgnujesz i nie przycinasz, to jakbyś ich raz nie podciął i tak niedługo zarosną. Nie wahaj się więc przed wywaleniem jak największej ilości rzeczy. Przeciwnie! Regularnie wracaj i ciachaj dalej!


4. Zaakceptuj, że wszystkiego nie doświadczysz. To miejsce na pracę z przekonaniami, albo na zyskanie pewnej perspektywy. (Linia czasu? Przeramowania? Dobierz narzędzia pod siebie.) Nie doświadczysz wszystkiego. Przegapisz nie trochę, nie część, a większość rzeczy, których mógłbyś doświadczyć. Takie życie.

I to nie musi być problem.

Bo bez tego nie doświadczyłbyś tych rzeczy, które faktycznie doświadczysz.

Zamiast gonić za tym, czego nie dorwiesz, skup uwagę na tym, co masz i mieć możesz.

Nie chodzi tu o brak ambicji, ale o zdrowy rozsądek w tych ambicjach.


5. Nie dawaj sobą manipulować. Marketingowcy znają FoMO. Marektingowcy kochają FoMO. FoMO generuje ogromne przychody z „limitowanych” serii, ograniczonych edycji, itp. Zwłaszcza w wypadku wielkich korporacji możesz liczyć na „limitowane” edycje powracające w danym okresie rok po roku na kilka miesięcy.

Nie znaczy to, że nigdy nie możesz ulec takiej pokusie. Ale miej świadomość, że właśnie korpo robią Ci kuku, a sądzę, że dasz się skusić dużo rzadziej.


Jak u mnie wyglądało moje FoMO? Nie miałem wprawdzie aspektu social-mediowego – te traktuje bardziej jako kanał kontaktu z czytelnikami oraz znajomymi i kolegami po fachu. Miałem jednak wiele innych.

Miałem chęć spróbować praktycznie każdej nowej gry planszowej, która pojawiała się na Kickstarterze – niezależnie od tego, że mamy już ze znajomymi wiele tytułów przetestowanych i lubianych. Oraz, że w niektóre nie graliśmy od lat. (To i tak lepiej, niż gdy nie miałem takiego stałego grona znajomych planszówkowców, bo wtedy sam chciałem te wszystkie gry sprawdzić, niezaleznie od tego, czy była do tego okazja czy nie.) Tu jest lepiej, samo nazwanie problemu dało dużo dystansu.

Miałem tak z popkulturą – serialami, komiksami, itp. Chciałem poznać wszystko, co tylko wyglądało choć trochę ciekawie, niezależnie od tego, czy oceniałem to jako faktycznie wartościowe. Tu jest lepiej, choć mam poczucie, że jeszcze wiele mi zostało do zrobienia.

Miałem – i trochę wciąż mam – tak z jedzeniem i piciem. Dawałem się nabrać na te limitowane edycje ;) Tu jest lepiej, ale też uczciwie sądzę, że chyba nie chcę tego zupełnie kończyć. Ale zmniejszyłem znacząco skalę takich zachowań i chcę ją utrzymać. Na razie mi się to udaje.

Miałem tak z listami rzeczy do przeczytania, przejrzenia, itp. Sądzę, że FoMO może się też przyczyniać u ludzi do „chomikowania” książek czy wiedzy, o którym już nie raz wspominałem. (Np. tutaj.) Na pewno przyczyniało się do moich własnych skłonności w tym zakresie. Tu podjałem dość drastyczne kroki, masowo je czyszcząc. (Wspomniane kilka tysięcy PDFów po prostu całościowo wykasowałem, zachowując tylko materiał, który pierwotnie mnie zainteresował.) Tu mam największą chyba poprawę. Oraz decyzję regularnego powrotu z nożycami ;)


A Ty? Widzisz u siebie objawy FoMO? A jeśli tak, co z nimi chcesz zrobić?



Rekrutacja na wiosennego Praktyka Beyond NLP już się rozpoczęła :) Zarezerwuj swoje miejsce już teraz i skorzystaj ze zniżki w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz na BeyondNLP.pl


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Krzysztof

    Tu was przebiję: dopiero w pracy następnego dnia dowiedziałem się o przyjeździe Trumpa.

    • Kamil Kaczmarek

      Z czym przebijesz? Z nieczytaniem wiadomości? Ja też nie czytam. Po co mi kolejne wiadomości o tym, jak rząd niszczy nasze Państwo, o kolejnych atakach terrorystycznych, które są generalnie nieistotne i o wizytach idiotów w innych krajach, które nic nie zmieniają. Ale to nie jest chyba aż takie rzadkie zjawisko, sporo moich znajomych nie czytuje newsów z kraju i świata.

  • Alf

    To chyba strasznie dużo miałeś tych pdf. Ja skoro mam na czytniku jakieś 4000 to gdy przejżę dziennie 10 to po roku będę miał wszystkie przejżane, choć nie czarujmy się. Często przejżenie oznaczać będzie przeczytanie do końca. Średnio 10 pozycji dziennie przejżanych – wykonalne, ale nie takie łatwe.

    • alicja kaczmarek

      Arturze,

      • alicja kaczmarek

        Arturze, jakie proponujesz sposoby na leczenie zaburzeń dysocjacyjnych? Nie chodzi tu o dysocjację adaptacyjną, ale o chroniczne rozłączenie. Gdzie szukać informacji o sposobach leczenia tego zaburzenia?

        • Proponowałbym raczej psychoterapeutyczne/psychiatryczne materiały branżowe.

  • Michał Stolarczyk

    Ciekawy temat. Aktualnie wprowadzam u siebie pewne zmiany życiowe, z którymi FoMo się wiąże. Głównie dotyczy to sfery informacji i wiedzy.

    Radzę sobie tak (jeszcze mało zgrabnie), że mając świadomość tego, że ilość informacji nawet z dziedzin mnie interesujących przekracza wielokroć razy moje możliwości przerobienia tej wiedzy po pierwsze bardzo świadomie odcinam sobie dopływ nowych informacji np. zainteresuje mnie książka to wpisują na listę „książek do przeczytania” ze świadomością, że pewnie jej nie przeczytam. I to mi wystarczy. Uspokaja mnie.

    Staram się trzymać określonych wątków tematycznych i nie dawać wkręcić w coś, co do nich nie pasuje. Jeszcze do niedawna dużo oglądałem filmów z zakresu II WŚ (np. przebieg bitwy pod Stalingradem znałem na pamięć). Faktycznie jednak II WŚ słabo przekłada się na moje życie zawodowe i główne pasje poznawcze, więc ją odcinam.

    Staram się też posprzątać zaległe materiały, artykuły, książki, czyli przejrzeć i wyrzucić / zarchiwizować i przeczytać.

    Sądzę, że jak to skończę w połączeniu z powyższymi w połączeniu ze świadomość ile tak naprawdę „przez” FoMo zmarnowałem okazji, które można było zrealizować zamiast uganiać się za nowymi i ile czasu kosztowało mnie (jak już skończę) uwolnienie się od FoMo to naprawdę będę się wystrzegał ponownie tej pułapki.

    Niełatwa droga, ale wydaje mi się, że w kilka – kilkanaście tygodni można sporo zmienić, a w kilka – kilkanaście miesięcy można się uwolnić w zasadzie całkowicie (wystarczająco).