Firma: Zakład Potrzebowy

Dlaczego firma powinna być jak zakład pogrzebowy, a nie jak restauracja?


Zakład pogrzebowy jest firmą, której nie zakłada się dla prestiżu, lecz dla zarobku i realizacji usług. Niewiele osób wyobraża sobie dumne opowiadanie znajomym „no, ja to mam dom pogrzebowy… i zajefajny karawan!” Zakład pogrzebowy raczej zabiera, niż dodaje prestiżu i statusu.

Restauracje natomiast często zakładane są dla prestiżu lub z powodu fascynacji właściciela.Wiele osób marzy o posiadaniu restauracji, dumnym przechadzaniu się między stolikami, serwowaniu znajomym alkoholu na koszt firmy. Posiadanie restauracji zdecydowanie kojarzy się z wysokim statusem**.

sprzedaz3

Dlatego właśnie większość restauracji szybko pada. Tymczasem bardzo niewiele domów pogrzebowych upada kiedykolwiek. (Na 5.000 w USA rocznie upada 15!*)

*Przyjmuję do wiadomości, że u nas bywa z tym gorzej, ale to raczej w wyniku zagrywek „biznesowych” w stylu „spalmy konkurencji karawan.


Biznesmeni często są indywidualistami i zakładają swoje firmy w imię swoich ambicji czy pasji. Problem w tym, że świata i klientów nie interesuje Twój status czy pasje.

Klientów interesuje realizacja ich potrzeb, uzyskanie dobrej usługi, uzyskanie efektów, dobra obsługa, itp. Zapomnienie o tej kwestii jest największym zagrożeniem zawodowym, jakie czeka w biznesie.


Więc niech Twoja firma, czymkolwiek jest lub będzie, działa jak zakład… potrzebowy ;)


** Czy mówiłem już, że ludzie potrafią wydać każde pieniądze na status? Dziś właśnie dowiedziałem się, że szczytem arystokratycznego lansu w XVII wieku w Anglii było posiadanie na terenie swojej posiadłości… własnego pustelnika. Była to zresztą intratna posada – za kilka lat takiej pracy, z wiktem i opierunkiem (no, własną jaskinią) można było zarobić, w przeliczeniu na obecne pieniądze, koło pół miliona złotych. I ten lans, gdy na spotkaniu z Lordem Banbury z krzaków wychodzi siwy brodacz, a Ty patrzysz z dumą i mówisz „nie przejmujcie się mili państwo, to tylko mój pustelnik…”


Nadchodzi kolejna edycja Praktyka Beyond NLP. 9 dni. 6-12 osób. Ponad 70 narzędzi rozwojowych. Ponad 100 stron szczegółowego skryptu. Po prostu kawał solidnego szkolenia na którym poznasz tajniki komunikacji, inteligencji emocjonalnej i skuteczności osobistej. Do 3 lipca w przedpłacie! Więcej informacji znajdziesz TUTAJ


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


 

Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Bardzo dobry wpis. Przy sprzedaży usługi pogrzebowej liczy się czas. To on decyduje o cenie.
    Pewnie w tej branży istnieje mega agresywny marketing. Działania nieetyczne są na porządku dziennym i nie każdy się do tego nadaje.

    Natomiast najwięcej zarabia na produktach prestiżowych, choć klienci z tej grupy nie należą do najłatwiejszych.

  • Krzysiek

    Bardzo uczące analogia!

  • lukas

    Myślę, że warto rozwinąć ten temat bo w światku rozwojowym panuje (no chyba, że teraz jest inna moda ?) zrób BIZNES NA SWOJEJ PASJI ! co nie zawsze ma przełożenie na potrzeby rynek, ale to inna bajka, o tym już nie mówią

    nie wiem, chyba w fastlane milionaire było to poruszane ?

    • Andrzej

      Panuje nadal taka moda :D
      Zajmij się pasją a osiągniesz sukces!

  • Jarek

    Całe szczęście, że pasją może być świetna jakość, stały rozwój poziomu usług i wzrost razem z pracownikami – finansowy, socjalny, emocjonalny, intelektualny. Status to pożywka dla ego i za pogoń za nim bardzo szybko przychodzi kara w postaci długów i zerowego poczucia własnej wartości, bo „jak nie mam Porsche to żadna na mnie nie leci”. :)

  • Krzysztof

    Zjeść można własne albo kupione jedzenie, niekoniecznie restauracyjne, a samemu pogrzebać zmarłego trudno. Stąd zapotrzebowanie na zakłady.

  • carg

    hmm może właśnie czyjąś „pasją” są trupy – klientów i konkurencji – wtedy jest idealne połączenie.

  • Łukasz

    Hmm, wyczuwam inspirację z „Sekretów amerykańskich milionerów” Stanley’a i Danko. Bodajże tam właśnie autorzy zamieścili przykład, iż tylko 15 na 5000 domów(zakładów) pogrzebowych upada w ciągu roku i też podkreślali, iż na pozór prozaiczne zawody jak np. grabarz, może zostać milionerem.
    A co do Polski, to u nas jest mniej „klientów” niż w USA, dlatego u nas kolejne nowe firmy albo wygryzają i eliminują konkurencję, albo kilka miesiecy po otwarciu upadają.