Fake Guru – Wprowadzenie

Kilka lat temu na blogu ukazał się cykl reportaży Anty-Guru, opisujący patologie powiązane z różnymi postaciami związanymi ze środowiskiem rozwoju. Był on bardzo popularnym materiałem. Wiele osób wkurzył, podważając autorytet ich idoli. Wiele innych dziękowało mi za otwarcie oczu na pewne kwestie i zmiany, jakie mogły dzięki temu wprowadzić w swoim życiu.

 

Fake-Guru ma być pewnego rodzaju rozszerzeniem pierwotnego cyklu. Kluczową różnicą jest to, kto do Fake-Guru może się załapać. Anty-Guru skupiało się na ludziach dość świadomie promujących szkodliwe zachowania. Bohaterowie Fake-Guru są, etycznie, w nieco lepszej sytuacji. Wciąż promują szkodliwe lub bezwartościowe rzeczy, inaczej nie byłoby tematu. Ale sądzę, że głęboko w nie wierzą i nie stosują przy tym takiego zakresu manipulacji, jak Anty-Guru.

O mani padma cash

Wśród Anty-Guru mieliśmy ewidentne patologie – manipulatorów, oszustów, piramidziarzy, itp. W odróżnieniu od nich, sądzę, że wiele osób z Fake-Guru może być osobiście całkiem przyzwoitymi ludźmi. Na pewno miło z nimi siąść na piwie/kawie/herbacie/oczyszczonej dziwnymi modlitwami i pozytywnymi myślami wodzie czy cokolwiek tam akurat piją. Wierzę w ich dobre intencje i pozytywne zamiary.

Nie zmienia to jednak faktu, że promują rzeczy bzdurne, lub wręcz szkodliwe. Promują je, jak sądzę, z dobrymi intencjami, w przypadku tych osób nie mamy (lub przynajmniej nie znalazłem) typowych przejawów manipulatywności i gierek stosowanych zwykle przez Anty-Guru. Dobre intencje nie są jednak usprawiedliwieniem dla szkodliwego działania.

Ze względu na specyfikę, ten cykl będzie mniej skupiony na osobach, a bardziej na tym czemu głoszone przez nie idee są po prostu fikcją (a często – czemu są szkodliwą fikcją). Pełna lista Fake-Guru nie będzie nigdy zamknięta i możliwe, że co jakiś czas będę do tego cyklu wracał – np. gdy jakiś nowy guru zabłyśnie w internetach i warto będzie się odnieść do jego twierdzeń.


Kto będzie wśród Fake Guru?

– Deepak Chopra

– Bruce Lipton

– „Dr” Masaru Emoto i jego „pamięć wody”

– Alexander Lloyd i „kody lecznicze”

– Ken Wilber

– Carl Jung

– Eckhart Tolle

– zobaczymy :)


Brzmi ciekawie? Pierwsze wpisy już niedługo :)

Powrót do strony cyklu.



15 sierpnia na blogu ukazał się 1000-ny wpis, trzeba to uczcić! Przez 10 dni, do 25 sierpnia włącznie, wszystkie produkty na MindStore o 20% taniej! Chcesz być bardziej kreatywny? Lepiej się motywować? Być pewniejszym siebie? Opanować Beyond NLP? To wszystko i dużo więcej na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Paweł

    Arturze, chętnie poczytam na temat Carla Junga. Z tego co wiem, z jego prac powstało MBTI oraz pokrewna temu socjonika. Na pierwszy rzut oka obie teorie wyglądają na logiczne, ale jakby im się bliżej przyjrzeć, to jest w nich cała masa sierotek. Chętnie poczytam, co Ty o tym twierdzisz.

  • bartosz krupa

    Bardzo ciekawi mnie Eckart Tolle ;) Jego zasięg jest dość spory również wśrod motywatorów/coachow w Polsce. Szczegolnie jego książka „Potęga teraźniejszości”.

    • Andrzej

      Przeczytaj jego książki i wyrób sobie sam opinie. Czy Ci jakoś pomogła, czy poszerzyła Ci świadomość? Masz przecież mózg to z niego skorzystaj :-) Ja czytałem tą książkę i mi się naprawdę podobała. Kategoryzowanie Eckarta jako guru czy nie guru to po prostu nie moja bajka. Nie myślę tymi kategoriami i zachęcam Cię abyś Ty też nie myślał. Po prostu bierz to co Ci działa, co Ci w życiu pomaga a resztę odrzucaj. Nie chcesz być przecież czyimś wielbicielem tylko żyć własnym życiem i pełną piersią. Inni mogą Cię inspirować ale nie być jakimiś guru. Zachęcam Cię do przeczytania paru książek OSHO (jeśli interesujesz się duchowością) potem przeczytaj to co napisał autor tego bloga na temat OSHO i samemu się do tego ustosunkuj. A nie tak jakbyś chciał iść na skróty – skoro Pan X powiedział, że to dno to musi być to dno. Przeczytaj samemu i wyrób sobie opinię. Weź jedno kryterium pod uwagę. Jest to naprawdę bardzo cenne. Jeśli pod wpływem jakiegoś nauczyciela czujesz się lepiej, czujesz że rośniesz ale uzależniasz się od tego trenera to jest to bardzo zły znak. Jeśli jednak czerpiesz inspirację i idziesz dalej bez zapatrzenia w trenera jak w boga, jak w jakiegoś guru to gitara gra.

      • bartosz krupa

        Czytalem Eckarta i OSHO, jeszcze 6 lat temu. Po prostu ciekawi mnie opinia Artura.

        • Andrzej

          Aaaa no to luzik… A co Ty myślisz o książkach tych Panów?

          • bartosz krupa

            „Potęga teraźniejszości” bardzo mi sie spodobała, oczywiście zinterpretowałem ją na jej korzyść jako ksiązkę do treningu panowania nad myslami i umiejętnością zauważania i wyciszania emocji. Akurat wtedy byłem dość nerwowy oraz zestresowany i potrzebowałem takiej przeciwwagi. Natomiast sam wizerunek Eckarta nie podoba mi się, wygląda trochę na świra i kogoś kto nie ceni do konca racjonalnego myślenia. Np opowiadał jak pojechał do USA z Londynu tylko dlatego ze „tak poczuł”, mimo ze mial w sobie głosy „co w ogole tutaj robisz” itp. Po czym poznał pewne osoby i napisał swoją książkę. I wlasnie nie opisal tego ze „stwierdzilem ze musze zmienic miejsce, wyrwac sie z Londynu na pare tygodni zeby zebrac mysli”, tylko wlasnie opisal to z perspektywy lekkiego szaleńca. To na minus. No i nie podoba mi sie tez ze siedział na tej ławce przez 2 lata, nie uważam ze tak ma wyglądać zycie świadomej osoby. Chyba że miał jakies nadnaturalne umiejętnosci i przeprogramowywał wszechswiat przy pomocy wizualizacji, no ale nic mi o tym nie wiadomo :)

            No a OSHO był bardzo utalentowany pod względem przemawiania, ładnie rozbrajał rózne przekonania spoleczne i normy. Mieszał różne filozofie i ogolnie nie miał specjalnych poglądów, mysle ze raczej specjalizował się w negowaniu i wybijaniu słuchaczy z ich aktualnego życia. I gdy oni byli w tym stranie euforii to wciągał ich do sekty. Przypuszczam ze tak było na podstawie tego jak ja go odebralem czytając jego ksiązki.

            Podsumowując te krótkie mysli: ksiązki obu tych panów mają swoje plusy, ale branie ich jako całość nie byloby dobre, bo spowodowaloby to otumanienie i wybicie z codziennego życia na tyle, ze rozpadłoby się. A to juz byłoby złe ;)

          • Andrzej

            No i właśnie zmierzamy do sedna tematu. Jeśli chodzi o Eckarta to też odnoszę wrażenie, że jest nieźle postrzelony. Jego wizja życia do mnie po prostu nie przemawia. Jednocześnie z jego książek, można wiele ciekawostek wyciągnąć. Tak samo jak z książek OSHO. Jest wiele ciekawych metafor z którymi warto się zapoznać. Jeśli jednak ktoś traktuje takich „nauczycieli duchowych” za wielkich mistrzów którym trzeba się bezgranicznie podporządkować i całować ich w tyłek to myślę, że trzeba wysłać go do jakiegoś doświadczonego psychologa albo psychiatry. Chociaż z drugiej strony są ludzie którzy bardzo lubią być częścią jakiegoś odmiennego ugrupowania i chcą być jak owieczki mające swojego pasterza. To jednak nie moja bajka.

          • Przepraszam, że się wcinam w dyskusję, ale „Andrzej” dostał ostrzeżenie, że łamie regulamin bloga i zdecydował się to ostrzeżenie i regulamin zignorować – więc ponosi właśnie konsekwencje.

            Nie ma jeszcze perma-bana, wciąż ma opcję zwykłego ujawnienia się. Anonimowej trollerki nie będę jednak tolerował, oczekuję od dyskutujących tu na blogu minimum odwagi cywilnej. Oczywiście próby dalszego pisania bez ujawnienia się sprawią, że niestety się z „Andrzejem” pożegnamy.

          • Purple Cat

            Pojechał do Stanów bo miał przeczucie, że musi tam pojechać. Dzięki temu wydał światowy bestseller – czy uważasz Bartek że ufanie swojemu przeczuciu jest głupie?

            Nikt dzięki samej logice nie osiągnął rzeczy wielkich.
            Możesz być tylko dobry ale nigdy nie będziesz miał efektu wow.

            Ludzie którzy coś osiągnęli , podziwiani są dlatego ze nie wstydził się pokazać prawdziwego siebie, swojej odmienności. I słuchali właśnie tego przeczucia bo Tolle prawdopodobnie byłby teraz freakiem , a nie twórca bestsellerów gdyby nie ta podróż do Stanów.

          • bartosz krupa

            Dzięki Purple Cat. Wg mnie z Twojej wypowiedzi wynika, ze chciales sie upewnic ze nie patrze źle na freaków. Nie patrzę źle, pod warunkiem ze jest w danej osobie również część logiczna która mowi ze jest czasem freakiem, po to zeby byc bardziej skutecznym. W przypadku Tollego nie jestem pewien czy tak jest. Po prostu robi coś feakowego i na sam koniec nie ma komentarza, ktory to wypośrodkowuje.

          • Purple Cat

            Dla Ciebie może jest freakiem, ale to nie zmienia faktu, że pod względem tego co osiągnął – bestsellery, zwiedzanie całego świata itd – to najbardziej racjonalny Król Artur mógłby marzyć o czymś takim.

          • Marcin P. od Amber Gold też dużo osiągnął ;) Będziemy się tak licytować? :D

          • Purple Cat

            Nie wiem czemu kogoś kto napisał książkę porównujesz do złodzieja .
            Juz kilka osób wypomnialo podobna retoryke

            Porównanie ekharta do ciebie ma sens bo obaj działacie w szeroko rozumianym rozwoju osobistym

            Ekhart nie oszukuje ludzi . A jego teorie np o mysloksztaltach itd mogą za ileś tam lat okazać się prawda . Tak samo jak WiFi kiedyś była bajką tak teraz jest to normalne .

            Tesla gdyby tylko próbował posługiwać się logika to by nigdy tylu patentów nie miał bo fizycznie jest to niemożliwe. Nie testował swoich wynalazków a mimo to działały

          • Teorie Plichty o zarobku na złocie też mogłyby się za ileś lat okazać prawdą ;) Nie, gwarantuje Ci, że teorie Tolle’a nie okażą się prawdą – a to dlatego, że już teraz mielibyśmy anomalie w fizyce, które pokazywałoby, że coś jest nie tak z obecnymi założeniami. Anomalii takich brak :)

            Tesla – oj, przeciwnie, posługiwał się logiką jak najbardziej. I jak najbardziej testował swoje wynalazki. Ja wiem, że fanboje lubią fapować nad Teslą, niemal jak ja nad Feynmanem, ale serio- warto z kultem Tesli skończyć ;) Tym bardziej, że aby coś opatentować to naprawdę nie musi działać :D

          • Przemek

            Zlituj się z tymi wypierdzinami. Jakby nie Tesla to nie miałbyś czegoś takiego jak bezprzewodowy internet.

          • Musze rozczarować, oczywiscie, żebym miał. Gdyby nie Tesla, to w kolejce stała masa innych wynalazców. Ich osiągnięcia były efektem skumulowanej wiedzy ludzkości, nie indywidualnego geniuszu :)

          • bartosz krupa

            Wg mnie intuicyjne mówienie o rzeczach które „w sumie trzymają sie kupy” nie jest dobre, ponieważ nasz umysł ma umiejętność tworzenia bardzo skomplikowanych modelów które są domknięte. To znaczy, ze kazdy element tego modelu można uzasadnić nie wychodząc poza model. Czyli kolejny matrix w matriksie, sekta, wkręt, iluzja itp. I tak można zobie przeżyć X miesięcy, lat będąc w środowisku ezoterycznym, rozwoju osobistego, religii itp.
            Dlatego wszystkie atrakcyjne idee należy weryfkować rzeczywistością, nawet jeśli mowimy o energiach, innych wymiarach itp, to to musi mieć wpływ na rzeczywistość, nawet przy pomocy 5 kroków pośrednich, ale ma mieć. Jeśli nie ma, to znaczy ze ktoś znalazł się w pewnej pętli myślowej która daje fajne emocje w stylu ekscytacja, nadzieja, ale nic więcej.

          • Dereń

            Co za nonsens… Ilu jest takich, którzy „zaufali przeczuciu” i odnieśli światowy sukces? A ilu tych, którzy zaufali i zdychali z głodu, albo zostali oszukani przez takich własnie OshoŁomów? Pomyśl nad tym, bo zalatujesz mentalwayem i innymi sektami na kilometr, a chyba szkoda reputacji na takie skojarzenia ;)

  • Andrzej

    Będzie Leszek Żądło i jego regresing? Na naszym podwórku jest to dość znana postać.

    • Standardowo staram się nie brać na warsztat lokalsów. Swoją drogą, ktoś jeszcze w niego wierzy?

  • Daniel

    Carl Gustav Jung?? srsly? ;) Jestem mega ciekaw. :)

  • mazi04

    Witam, ciekaw jestem co sadzisz na temat prac Aleksandra Lowena (bioenergetyka), pozdrawiam

  • Daniel P

    Na tym zdjęciu to jesteś Ty? :)

  • Cezary

    można dodać jeszcze jednego fake-guru do tej listy, fajny facet chetnie pojdę z nim na piwo. Nazywa się Artur Król. Myslę że sądzi że wie i ma rację i w pewnych przypadkach można się z nim zgodzić, w innych bładzi jak owieczka zagubiona w lesie. Brakuje mu w wielu przypadkach osobistego poznania bez ktorego nie może pojąć przekazywanych przez innych ludzi fenomenów.

    • Anna

      Cezary, uśmiałam się:-) dzięki!

    • Hmm, a jak sprawdziłeś, że brakuje mi tego osobistego poznania? ;) (Pomijam kwestię jego obiektywnej bezwartościowości ze względu na samooszukiwanie, przyjmijmy na chwilę fantazję, że coś daje). A może raczej poznałem i mimo tego stwierdzam, że coś jest bzdurą? :)

      • Krzysztof

        A już miałem spytać, czy na zakończenie cyklu będzie Artur Król, podobnie jak w przypadku „Anty-„.

        • Nie, akurat co jak co, ale tego, że piszę bzdury nie mogę sobie przypisać ;)

      • Ja

        Jakbyś Doświadczył poznania to nie wypowiadał byś się z taką Pogardą na jego temat, to tak jak z Miłością.

    • Andrzej

      Mam dokładnie takie samo odczucie… no ale co tam to jest tylko trolowanie albo hejtowanie. Autor chyba nie może pogodzić się z tym, że pewne jego zachowania i postępowania rażą innych ludzi i kategoryzuje tych którym „coś się nie zgadza”. Nie rozumie, że sam wgląd naukowy i powoływanie się na badania kliniczne to za mało, to suche fakty. Przekazuje te suche fakty beznamiętnie. Czyli brak mu referencyjnych doświadczeń którymi mógłby się podzielić i porwać ludzi. Jest trenerem ale jakoś nie za bardzo świeci przykładem tylko powołuje się na badania. To badania o jakich przeczytał są jego doświadczeniami referencyjnymi.

    • bartosz krupa

      A priori wiadomo ze Artur moze sie mylić, tak jak my wszyscy. Jednak czy ktoś inny podejmuje temat krytyki tego świata rozwoju osobistego, duchowości, metafizyki, ezoteryki, alternatywnej nauki itp? Zwykle ludzie mowią tylko ze to jest teoria spiskowa, bullshit, oszuści i tak dalej, ale nie ma za tym przykładow.
      @Cezary – spoko, ze krytykujesz Artura, dziwne gdyby nikt tego nie zrobił ;) Ale daj jakies przykłady potwierdzające Twoje tezy.

      PS. dla mnie ten temat krytyki rozwoju osobistego jest również osobisty, bo siedziałem w nim pare lat i widziałem ludzi ktorzy sie staczali i ja sam to zrobiłbym, gdyby nie bliskie „zwykłe” osoby ktore były przy mnie.

      • Andrzej

        Bartek bo może brakowało Ci standardu oceniania trenera. Wystarczyło zastanowić się jak po jakimś szkoleniu zmieniają się Twoje relacje z otoczeniem i najbliższymi oraz Twój stosunek do trenera. Jeśli Twoje relacje z bliskimi zaczynały się psuć, jeśli zaczynałeś uwielbiać do granic absurdu jakiegoś trenera, jeśli bez jego „złotej” interwencji nie mogłeś funkcjonować to szło to w kiepską stronę. Na Polskim rynku jest paru takich „wielkich” trenerów którzy uzależniają innych od siebie i wykorzystują wiele sztuczek z NLP (np kotwiczenie) do tego aby robić z siebie guru lub bogów. Ostatnio byłem na szkoleniu na którym NAPRAWDĘ BARDZO ZNANY I WPŁYWOWY trener kotwiczył na siebie guru. Normalnie mało nie spadłem z krzesła. Śmiałem się w duchu z tego co on robi. Gdy starałem się powiedzieć o tym innym to tylko się na mnie krzywo patrzyli. Hehehe no ale to ich podejście. Jak chcą całować czyjąś dupę to proszę bardzo. Niestety w Polsce wielu takich co wycałuje dupe.

        Z rozwojem osobistym jak z każdą inną dziedziną. Możesz trafić na naciągacza i miglanca. Przecież w warsztacie mogą też Cię nabrać i naciągnąć. Zawsze zdrowy rozsądek i świadomość swoich przywilejów jest przydatny.

        Artur w tym co robi ma przesłanki biznesowe. Wie, że seria anty-guru była popularna (bo kontrowersyjna) i teraz idzie za ciosem. I nie ma w tym nic złego. Irytuje mnie jednak jego nawijanie makaronu na palec. Stosuje on takie same sztuczki marketingowe co Ci których krytykował (np – ograniczona ilość sztuk produktu, różne ceny zależne od czasu wpłaty). Proste. On żyje ze szkolenia innych a to wymaga marketingu i przebijania się do świadomości a czasem nawet kreowania dla ludzi sztucznych problemów i sugerowania, że powinni skorzystać z jakiejś pomocy. Wybija się marketingowo poprzez krytykowanie „wielkich”. To jakaś strategia marketingowa. Oczywiście twierdzi, że ma jakąś markę. Myślę, że to g… prawda. Markę to ma coca-cola i ją buduje. Myślę, że Artur buduje relację z pewnego typu ludźmi którzy chętnie pójdą na jego szkolenie.

        To jest biznes a biznes musi przynosić dochody. Ja to rozumiem i z tym nie mam problemu ale wielu ludzi niestety nie rozumie. Myślą, że jeśli chodzi o pomoc innym to powinno się to robić z dobroci serca. Medycyna, szkolenia, doradztwo to biznes. No oczywiście można robić to za free ale trzeba mieć jakiś inny sposób na utrzymanie się.

      • Pawel Kopijer

        Się dołączam w responsie do Cezarego. To czy Artur Król się samopoznał czy nie, nie tu nic do rzeczy. Po prostu wyraża opinie, bo myśli. Sam osobiście doznawałem wielu różnych guru tego, czy tamtego i płaciłem za udział w jakimś „fenomenie”. Do dziś niektóre sprawy wciąż analizuje i rozważam, bo jako zbyt wszechstronny dyletant nie mogę nic zawyrokować, ale jednak wciąż rozważam, co oznacza, że widzę też „mega niespójności”, w mega atrakcyjnych nurtach. Mam dystans pozostając otwartym. Oczywiście są też tacy guru, że nawet przy ogromnej dozie miłosierdzia:) no odrzuca mi mój intelekt ich tezy – no sorry, nie trzyma się to kupy

  • Nick Vujicic – święta krowa wśród oszustów. Nietykalny przez to, że jest kaleką.

    • W jakim sensie jest oszustem wg. Ciebie? Nie badałem zupełnie osoby, stąd doceniłbym źródła jakieś.

      • Andrzej

        Łeeee tam… kolejne „KONTROWERSJE” ściągające ludzi którzy zostawią kontakt do siebie i będą urabiani na szkolenia :-). Nudy no ale cóż jakoś trzeba sobie radzić w świecie w którym na każdym rogu można już znaleźć osobistego trenera. Grunt to udawać, że się na tym nie zarabia :-)

        • Hmm, widzisz gdzieś tutaj opcję zostawienia do siebie kontaktu? :D Nie? Ups, chyba się teoria posypała jak domek z kart :)

          • Andrzej

            Hehe Trolu? Pozorny wybór? Skąd aż taka złość i obrażanie mojej osoby? Spokojnie wyluzuj się. W twarz na 100 procent byś mi tego nie powiedział.

            Pod każdym wpisem są wzmianki o szkoleniu. Po bokach strony są Twoje poradniki. I podkreślam nie uważam że jest w tym coś złego. Irytuje mnie w Tobie to, że próbujesz (w mojej opinii) być świętym moralistą z misją zbawiania świata podczas gdy sam stosujesz różne zabiegi marketingowe. Gość z którym robisz szkolenia mówił kiedyś na jednym ze szkoleń, że w tym biznesie zarabia się na ludzkich problemach. Swoją drogą – naprawdę spoko ogarnięty i konkretny facet.

            Bardziej od chamskiego marketingu irytują mnie nawijanie makaronu na palec i ludzie, którzy plują na innych, wczuwają się w rolę osób osądzających upoważnionych do kategoryzowania ludzi i ich profesji. Opisujesz ludzi, którzy nie odniosą się do tego co tutaj będziesz wypisywał. Tak jest najłatwiej. Zacznij pisać o Polskich trenerach to może dojdzie do jakiejś ciekawej polemiki i konfrontacji osobowości.

            Po co Ci moje dane osobowe? Ja już widziałem co Ty wyprawiasz na swoim FB i wolę pisać jako anonim. Nie chcę ujawniać swojej tożsamości bo nie będę miał czasu na wchodzenie z Tobą w długotrwałą polemikę. Ty tym ewidentnie żyjesz a mi będzie szkoda czasu.

            Odezwę się tutaj jeszcze jak przeczytam Twoje książki i porównam do tego co jest na rynku.

            Pozdrawiam

    • Pawel

      Również jestem ciekaw.

    • Pawel

      Możesz powiedzieć coś więcej?

  • Bartek

    Myślę, że autor chyba zapomniał dodać siebie do tej listy… Trzeba dawać znane nazwiska, bo kto by to czytał. Kogo obchodzi oszust którego nawet się nie zna….dlatego wpleciony jung i tolle, a że każdego można obsmarować.

    • Drogi anonimowy trollu, jak chcesz po mnie jechać, to – zgodnie z regulaminem – podpisz się imieniem, nazwiskiem i profilem społecznościowym. Inaczej się pożegnamy :) Piłka jest po Twojej stronie, zrób z nią co uważasz :) Okażesz odwagę cywilną, czy stchórzysz, Twój wybór :)

  • Garry

    Artur, otworzyłeś puszkę z Pandorą! :D Tematu nie wyczerpiesz, nawet jak byś wrzucał jednego guru dziennie :)
    Mój typ: Rhonda Byrne i jej „Sekret”

    • O sekrecie już pisałem parę razy, ale w sumie.

  • Cezary

    Najpierw niech Artur napsze o Jungu i Tolle, wtedy merytorycznie wypowiem sie.

    pozdrawiam:)

    • Zacznij od ujawnienia się, bo na razie „merytoryczna opinia” anonima jest dość mało istotna ;)

      • Dereń

        Dlaczego mało istotna, jeśli jest merytoryczna? Przyznajesz więc, że nauka polega na PRze i wizerunku, bo liczy się autorytet uczelni/instytutu i nazwisko mówiącego? Oj, coraz ciężej się wybronić z tego, prawda?

        • 1. Nie myl nauki z prywatnymi opiniami :) Prywatna opinia może się opierać na autorytecie, nauka nie :)
          2. Mało istotna, bo zaraz wyleci :) Regulamin bloga jest w tej kwestii jasny. Za dużo anonimowych tchórzy tu się pluło przez lata, odważnych tak długo, jak długo nie muszą się ujawnić :) Stąd prosty wymóg – chcesz dyskutować, musisz się ujawnić :) Propo czego – sam/a również się bratku/siostrzyczko ujawnij :)

  • Mirosław PIróg

    Nie mogę się doczekać krytyki Junga – czy wzniesie się Pan ponad poziom R. Nolla.

    • Dla jasności – ja przeciwko Jungowi nic nie mam jako filozofowi :) Problem w tym, że z jakiegoś dziwnego powodu ludzie traktują jego filozofowanie jako materiał psychologiczny i tego będzie dotyczyła krytyka ;)

  • Mirmił

    Arturze, proponuję by listę obsmarowanych poszerzyć o :
    B. Hellingera
    S. Groffa
    C. Tipinga

    • Jeśli będę kiedyś robił listę osób obsmarowanych, wezmę Twoją sugestię pod uwagę :)

      • Przemek

        Zrób to. Będzie jeszcze większą kupą zalatywać z tego bloga.

        • Hmm, jak mi sie jakiś blog nie podoba, to na niego nie wchodzę :D po so sie tu męczysz, skoro Ci nie pasuje? :D

    • Purple Cat

      Dorzucilbym Freuda i Budde

      • Paradoks z Freudem jest taki, że generalnie wszyscy wykpiwają (i słusznie) jego starsze prace, ale wczesne były faktycznie nowatorskie i posunęły naukę mocno do przodu. To on pierwszy połączył mózg z umysłem.

        • Pawel

          Mózg z umysłem, tzn.?

          • Przed Freudem łączenie stanów umysłu ze zmianami w mózgu nie było specjalnie popularne.

          • Pawel

            Uhm, a co takiego jest w starszych pracach Freuda, że to akurat one zostają wyśmiewane?

          • W nowszych. Cała zabawa z syndromem elektry, lękiem kastracyjnymi i innymi odlotami.

  • cd

    a ja bym chcial dowiedziec sie o
    1 Braian Tracy
    2 David Deida
    3 Tim Ferris

    • Marek

      Ferris dość mocno na własnym forum dostaje po tyłku, przeważająca większość ludzi narzeka na jego techniki odchudzania, zadaje pytania na które nikt nie potrafi odpowiedzieć (łącznie z ferrisem i jego poplecznikami). Sam również konsultowałem jego 4 hour body z kilkoma trenerami personalnymi i został jednogłośnie wyśmiany. Może mieć umiejętność uczenia się, co rzekomo udowodnił, ale zdrowia bym mu nie powierzył (stosując porady z 4hb).

      Ferris podpada pod prostą zasadę – jak coś obiecuje, że działa na 200%, to nie spodziewaj się więcej niż 50% :) Wszelcy guru i ziółka na nieśmiertelność działają podobnie.

    • 1. Tracy ogólnie ok.
      2. Deida bierze własne upodobania i robi z tego ideologię, tyle
      3. Ferrissowi może poświęcę oddzielny wpis w jakimś momencie.

  • Marzena

    Na naszym podwórku jest taki pan nazywający się tomasz damian – to jest dopiero mlm wydymacz! Takich ludzi powinni zamykać!

  • Marek

    Będzie coś o Brianie Tracy? Nigdy nie trafiłem na żaden opis bullshitów BT. W swojej pracy korzystałem z jego porad i faktycznie dawały efekty, ale sprzedaje dużo produktów i zapewne będzie troche nonsensów. Można liczyć na jakieś materiały?

    • Nie przewiduje. Jasne, jakieś bzdury pewnie można u niego znalezc, ale w skali zdecydowanie akceptowalnej, Cykl dotyczy dużych odlotów, nie drobnych błędów.

  • Maciek

    skąd tu Ken Wilber? nie wiem jak jego poglądy mogłyby być niebezpieczne, taki trochę egocentryczny medytujący filozof. A co myślisz o Alanie Wattsie (osobiście go uwielbiam)? Na naszym podwórku mamy też Leszka Żądło (ten faktycznie wydaje się niebezpieczny)

    • Wilber jest klasycznym przykładem samowalidującej hierarchii świadomości („jeśli akceptujesz naszą hierarchię, jesteś bardziej rozwinięty niż ci, którzy jej nie akceptują”) i dobrym casem na taki układ. Wattsa nie znam na tyle by się wypowiedzieć, Żądło to totalny odlot, ale standardowo unikam Polaków.

  • kachna

    Fajnie Pan Mowi o Tolle, ja tez nie kumam fascynacji, juz wole Louise Hay dla prostych kobiet.