Fake Guru: Eckhart Tolle

Fake Guru, kontynuacja Anty-Guru, to cykl poświęcony nazwiskom popularnym w rozwoju, ale firmującym rzeczy szkodliwe, bezwartościowe lub wprowadzające ludzi w błąd.

Jednym z najbardziej wyczekiwanych bohaterów tego cyklu był Eckhart Tolle.

Autor zdjęcia Kyle Hoobin

Eckhart Tolle, CC. Autor zdjęcia Kyle Hoobin

Eckhart Tolle urodził się w Niemczech w 1948 roku jako Ulrich Leonard Tolle. Jego dzieciństwo było bardzo nieszczęśliwe, a on sam mocno wyizolowany społecznie. Uległo to jedynie pogłębieniu gdy w wieku 13 lat przeniósł się z ojcem do Hiszpanii, gdzie – za zgodą ojca – zaprzestał uczęszczać do szkoły. W tym czasie zainteresował się ezoteryką, astronomią i literaturą. Jego własna nauka wystarczała, aby mógł podjąć naukę na uniwersytecie w Anglii, gdzie zrobił licencjat. Próbował również kontynuować naukę, miał na to stypendium, ale koniec końców rzucił studia.

Przez cały ten czas rozwijały się u niego poważne problemy psychologiczne, głównie na tle depresyjnym. Ich kumulacją była pewna niezwykle intensywna noc w 1977 roku, po której – wg. swoich słów-  obudził się odmieniony. Miał rzekomo funkcjonować całkowicie w teraźniejszości i poczuciu nieskazitelnej radości.

Przez następne dwa lata żył życiem wagabundy. Spędzał większość czasu na ławce w parku, sypiał po kątach u znajomych, w klasztorze buddyjskim, albo na ulicach. Zmienił też swoje imię z Ulricha na Eckharta.

O ile po latach Eckhart wspomina te lata jako przejaw jego transformacji, trudno obiektywnie ocenić czy był to faktycznie okres przemiany, czy może jednak konsekwencja choroby, która go dotknęła. Równie dobrze mógł to nawet być epizod maniakalny – zaburzenie maniakalne często wszak towarzyszy depresji. Podejrzewam, że nigdy nie poznamy w tym zakresie prawdy, ale jako psycholog traktowałbym to jako pierwszą prawdopodobną interpretację.

Jakkolwiek by nie było, po tych dwóch latach Tolle rozpoczął karierę nauczyciela duchowego. Przeniósł się w tym celu do Vancouver. Tam też wydał swoją pierwszą książkę, „The Power of Now”. Jak w przypadku Deepaka Chopry, kluczem do sukcesu okazała się promocja w wykonaniu Oprah, której zastępy fanów szybko wywindowały Tolle’a na pierwszorzędnego guru.


Jeśli chodzi o przekaz Tolle’a, jest to klasyczna papka w klimatach duchowości, miks prostych refluksji, truizmów i fantazji typu „ciało bolesne”, posypana przyprawą uważności/bycia tu i teraz. Nie jest to szczególnie szkodliwe. Po prostu nie ma też żadnej głębszej wartości.

Eckhart jest przede wszystkim dobrą ilustracją tego jak działa relatywnie nieszkodliwy (poza bełkotem i opróżnianiem portfeli wiernych) guru. Tych wszystkich warstw sprzeczności („Nie, nie możesz nagrywać mojego kazania o tym, że nie warto przywiązywać się do własności. Ja do mojej własności intelektualnej mogę być przywiązany!”). Tej delikatnej hipokryzji. Tych rozlicznych kompromisów etycznych. On robi to w otoczce buddyjskiej, ale koniec końców to po prostu amerykańskie. Tak samo działają megakaznodzieje w megakościołach, tak działali słynni kaznodzieje już co najmniej w latach 60-tych ubiegłego wieku.

Tolle z dużym prawdopodobieństwem startował w świecie guru z dobrymi chęciami. Wiele wczesnych wywiadów wskazuje na to, że na początku zależało mu faktycznie głownie na nauczaniu i przekazaniu tej świetnej (dla niego) rzeczy, której doświadczył. Tyle tylko, że lepszy styl życia jest potwornie nęcący. Łatwo pójść na kompromis. Potem drugi i trzeci. Aż w końcu okazuje się, że zabrnęliśmy daleko od naszej pierwotnej pozycji. I szalenie trudno wrócić. Zwłaszcza, gdy naszym produktem jest „życie w teraźniejszości”, a tu musielibyśmy przyznać się, że szewc bez butów chodzi…  A że takie chodzenie jest tak wygodne… To lepiej jednak przy nim pozostać.


Gdzie tu szkoda?

Jeśli traktujesz Tolle’a jako rozrywkę – nigdzie. Ot, paraduchowościowa papka, duchowość przemielona, sprowadzona do najmniejszego wspólnego mianownika i sprzedana. Zamerykanizowana. BuddaBurger. Estetycznie nieco obrzydliwy, niezbyt pożywny, ale jest.

Jeśli chcesz korzystać z jego pomysłów w ramach autoterapii, tu już może być gorzej. Tolle nie ma przygotowania terapeutycznego, psychologicznego ani medycznego. Opiera się na swojej subiektywnej interpretacji swojego jednorazowego doświadczenia. To kiepskie źródło.

Jeśli chcesz wydawać na to pieniądze – caveat emptor. Kupujący winni się strzec.


Co w zamian?

Choćby mindfulness, jako praktyka. Albo konkretne szkoły filozofii czy duchowości, jeśli faktycznie chcesz te tematy zgłębiać.

Powrót do strony cyklu.


Chcesz uczyć się skuteczniej, łatwiej zapamiętywać i wydajniej przywoływać informacje? Nie obiecuję nauki szybszej - obiecuję, że czas, który na nią poświęcisz będzie zdecydowanie lepiej wykorzystany. Skuteczna Nauka już teraz na MindStore.pl!


Jeśli lubisz te materiały, polub i fanpage bloga :)


Podziel się tym tekstem ze znajomymi:
Następny wpis
Poprzedni wpis
  • Bartek

    „Jestem psychologiem, od około dzięsieciu lat pracuję z ludźmi jako coach i trener. Zaczynałem od dwóch lat pracy za darmo, dla zdobycia doświadczenia. Zdecydowałem się na taki bezpłatny okres nauki, ponieważ zawsze zależało mi na tym, by ludzie którzy mi płacą, dostawali w zamian coś wartościowego…” A potem skończyło się dawanie i zaczęło napadanie na innych,co? Ech, żałosne to się robi jak nawet ludzie od rozwoju osobistego ulegają zwykłym ludzkim słabostkom i jeszcze o tym „uczenie” piszą. Wiem, że Pan to wykasuje… I wisi mi to. Pozdrawiam. :D [ps. żeby nie było: nie pracuję w Pana branży ani nawet w niej nie działam. I ogólnie nie lubię nawet ludzi. Gryźta się dalej]

    • Bekier Piotr

      Bartek jesteś ciekawym przykładem osoby która nie rozumie chyba pierwszego zdania tego wpisu jak i każdego innego wpisu z tego cyku :).

      • Bartek

        Ja niewiele rozumiem. Opisałem swoje odczucia i intuicje… Bez znaczenia zresztą. I dla tego „cyku” i w ogóle zapewne ;)

        • Bekier Piotr

          To tym bardziej dobrze o tobie nie świadczy skoro nie wiele rozumiesz a opisujesz. Wiesz to się nazywa ignorancja.

          Skoro sam stwierdzasz że jest to bez znaczenia to po co to piszesz? Oskarżasz autora tekstu, mimo braku najwidoczniej wiedzy na temat tego dlaczego taki „cyk” robi. Nie wiem czy jesteś po prostu trolem, czy może na prawdę brakuje ci przygotowania… A może jesteś po prostu nie dojrzały.

          Ps. Dzięki że zauważyłeś literówkę

  • Bogusław Rtęcian

    Fajnie, lekko napisane. 5-

  • THZ

    Faktycznie, dla kogoś, kto chce się szkolić, nauki które prezentuje Eckhart Tolle mogą brzmieć jak bełkot. Nie są to nauki nowe, tylko podane innym językiem. Można je odnaleźć w różnych tradycjach duchowych świata. Skierowane są do osób, które mają ukierunkowanie ma sferę ducha i osiągnęli lub są w trakcie realizowania przebudzenia. Przebudzenia ze snu zwykłej egocentrycznej świadomości, która jest ukierunkowana na swój własny rozwój osobowości. To dwie różne sprawy, dwa różne nurty, podążające w rozne strony. Dlatego dla wielu osób, tak ukierunkowanych, nauki Tolle są jak pływanie w bezsensownym niebycie bez ładu i składu. Wprawiony ezoteryk odnajdzie „złotą nic” również w naukach Tolle, jak i w wielu innych będących potwierdzeniem, że droga każdego jest inna ale cel ten sam. Jakkolwiek nauki Tolle sięgają tylko do pewnego poziomu rozwoju, to nie nazwałbym ich bezwartościowymi. Dla wielu treści te są niezrozumiałe. Gdyby każdy osiągnął podstawowe wartości i stany tam opisane, to życie wielu wyniosło by się na zupełnie nowy poziom życia, z którego perspektywy, dylematy takie jak, który system, droga, guru jest lepszy, naleza do przeszłości. Jeśli ktoś w ogóle potrzebuje zewnętrznego guru, to nie zrozumiał nic z książek Tolle. Pozdrawiam.

  • Fryderyk Majster

    >>Jeśli traktujesz Tolle’a jako rozrywkę – nigdzie. …Jeśli chcesz korzystać z jego pomysłów w ramach autoterapii, tu już może być gorzej. Tolle nie ma przygotowania terapeutycznego, psychologicznego ani medycznego. Opiera się na swojej subiektywnej interpretacji swojego jednorazowego doświadczenia.
    <<<

    Te opinie na temat Tolleggo są w rzeczy samej wynikiem "subiektywnej interpretacji swojego (jednorazowego) doświadczenia" autora powyższego posta w kontakcie z ideami Eckharta ;) Sama próba zobiektywizowania tego typu przekazu jest ułomna i zwykle kończy się na kolejnej formie subiektywności , co jest zresztą normalne.
    Dla mnie treść zawarta w książce 'Potęga teraźniejszości' była i jest inspirująca, nie czynię przy tym z niej podręcznika do autoterapii. To faktycznie zły pomysł.
    Przede wszystkim dla tego że jakakolwiek terapia ( jeśli ma być bezpieczna i skuteczna) musi odbywać się w kontakcie z drugą osobą. Największy z tym kłopot jak (kto) ma stwierdzić czy taki terapeuta jest kompetentny i odpowiednio zmotywowany. Tu najlepiej jest zastosować regułę "po owocach ich poznacie".
    Rozwój duchowy to jedno , a rozmaite formy psychoterapii – drugie. Nie należy tego mieszać co niestety zbyt często (również w tym artykule) ma miejsce.
    Z faktu iż , praktyka duchowa, prawidłowa czyli prowadzona przy użyciu sprawdzonych jako bezpieczne metod rozwoju duchowego daje niekiedy "efekty psychoterapeutyczne" nie zmienia tego , że są to efekty uboczne. Duchowość to jedno a psychologia i psychoterapia (oraz pokrewne) to drugie.
    Metafizyka a fizyka owszem mają coś wspólnego, lecz metody z tych dziedzin nie powinny być pochopnie stosowane wymiennie ;)

    • rrr

      No tak, tylko potęga podświadomości, albo bełkoty typu sekret wmawiają ludziom, że jak będziesz myślał pozytywnie to cię spotka szczęście. Natomiast jest udowodnione naukowo, że wiara i modlitwa działa na zasadzie medytacji – a to już fakt naukowy i nie ważne jak to nazwiesz, możesz wierzyć w jezusa, budde, alllaha – efekt jest ten sam. Natomiast wierze, ze jak będziesz sobie powtarzać i myśleć pozytywnie, zmieni twoje życie to bełkot.

      • Oddzieliłbym medytację jako konkretną technikę, od modlitwy i od wiary religijnej. Bardziej złożony temat, bo masz np. techniki medytacyjne i kontemplacyjne w ramach różnych rytuałów religijnych… Masz społeczny wpływ religii, różny w różnych obszarach. Dużo tego.

  • A

    1. Ten bełkoczący i paplający maniak między innymi prowadził gościnny wykład na CCARE (będącym odpowiednikiem instytutu z polskiej uczelni) na wydziale medycyny Uniwersytetu Stanforda. O takim zaszczycie nasz polski spec od NLP i oczerniania innych zarabiających na rozwoju może tylko pomarzyć. Wykład jest dostępny na Youtube: „Conversations on Compassion with Eckhart Tolle”.
    Prowadził również wykład dla pracowników firmy Google: „Eckhart Tolle in Conversation with Bradley Horowitz | Talks at Google”

    BuddaBurger? Estetycznie nieco obrzydliwy, niezbyt pożywny, ale jest?
    Po prostu nie ma też żadnej głębszej wartości?
    *
    2. a) Uważasz, że tylko Ty możesz zarabiać na pomaganiu ludziom w rozwoju a inni powinni robić to charytatywnie i spać po znajomych?
    2. b) Uważasz, że jeżeli ktoś mówi o życiu w teraźniejszości i rozwoju duchowym to implikuje to konieczność bycia ubogim i zakaz zarabiania pieniędzy? W takim razie nie masz zielonego pojęcia ani o tym o czym mówi duchowość ani o czym mówi Tolle ani o przebywaniu w teraźniejszości.
    *
    3. Artykuł jest nierzetelny
    „wieku 13 lat przeniósł się z ojcem do Hiszpanii… W tym czasie zainteresował się
    ezoteryką”
    Mogę wiedzieć skąd zaczerpnąłeś tę informację o zainteresowanu ezoteryką w wieku 13 lat? Z chęcią poznam z jakich rzetelnych źródeł korzystałeś, bo z tego co mi wiadomo Tolle zaczął interesować się duchowością jakiś czas po tej nocy, którą opisałeś w artykule. Dopiero dzięki poznaniu nauk duchowych spory czas po tamtej spontanicznej przemianie (doznał wtedy całkowitej skokowej przemiany a nie jednorazowego doznania) trafił na nauki duchowe, zaczął je zgłębiać i zrozumiał co go spotkało. Zrozumiał, że było to właśnie to o czym mówią i do czego prowadzą wszystkie prawdziwe nauki duchowe ze wszystkich części świata. W tym Buddyzm, o którym wspomniałeś ale zdecydowanie nie tylko! Wcześniej nie rozumiał co go spotkało i przez spory okres czasu po przemianie był trochę skołowany. Mimo to był bardzo szczęśliwym człowiekiem. Chociaż, jak pisałeś, żył na bardzo niskim poziomie materialnym to szczęście biło (i bije do tej pory) od niego do tego stopnia, że obcy ludzie zaczęli się go dopytywać co on robi, że jest taki szczęśliwy. Takie spontaniczne nauczanie trwało dosyć długo. Jeżeli można coś mówić o karierze to po roku 1997.

    • „1. Ten bełkoczący i paplający maniak między innymi prowadził gościnny
      wykład na CCARE (będącym odpowiednikiem instytutu z polskiej uczelni)
      na wydziale medycyny Uniwersytetu Stanforda.”

      A Śląski Uniwersytet Medyczny prowadził zajęcia podyplomowe z homeopatii. I co z tego? Argument do autorytetu naprawdę nie przejdzie :D

      „Prowadził również wykład dla pracowników firmy Google: „Eckhart Tolle in Conversation with Bradley Horowitz | Talks at Google” ”

      Argument do popularności również nie. Korpo zatrudniają masę szarlatanów jako mówców motywacyjnych. Specyfika korpo :)

      „a) Uważasz, że tylko Ty możesz zarabiać na pomaganiu ludziom w rozwoju a
      inni powinni robić to charytatywnie i spać po znajomych?”

      Nie. Uważam, że każdy może zarabiać na rozwoju osobistym. Jednocześnie wyjątkowo nie lubię hipokryzji. Jeśli ktoś z jednej strony głosi brak przywiązania do majątku, a z drugiej gromadzi go i to dość skrajnie, to jest to przejaw hipokryzji. Tak samo, jak ktoś kto głosiłby wierność w małżeństwie, a zdradzał na prawo i lewo. Albo ktoś kto głosiłby prawdomówność i szczerość, był przyłapywany na licznych i regularnych kłamstwach.

      Jeśli głosisz system wartości, z którym się nie zgadzam, ale szczerze się go trzymasz, to mogę się nie zgadzać, ale szanuję spójność. Problem jest, jeśli nie trzymasz się systemu, który sam głosisz, jakikolwiek ten system by był.

      „Uważasz, że jeżeli ktoś mówi o życiu w teraźniejszości i rozwoju
      duchowym to implikuje to konieczność bycia ubogim i zakaz zarabiania
      pieniędzy?”

      Nie. Patrz powyżej.

      ” 3. Artykuł jest nierzetelny
      „wieku 13 lat przeniósł się z ojcem do Hiszpanii… W tym czasie zainteresował się
      ezoteryką”
      Mogę
      wiedzieć skąd zaczerpnąłeś tę informację o zainteresowanu ezoteryką w
      wieku 13 lat? Z chęcią poznam z jakich rzetelnych źródeł korzystałeś, bo
      z tego co mi wiadomo Tolle zaczął interesować się duchowością jakiś
      czas po tej nocy, którą opisałeś w artykule. Dopiero dzięki poznaniu
      nauk duchowych spory czas po tamtej spontanicznej przemianie (doznał
      wtedy całkowitej skokowej przemiany a nie jednorazowego doznania) trafił
      na nauki duchowe, zaczął je zgłębiać i zrozumiał co go spotkało. ”

      Źle Ci wiadomo. Mówi o tym sam Toole, wywiad znajdziesz w https://www.amazon.com/Dialogues-Emerging-Spiritual-Teachers-2nd/dp/1440116318
      Zresztą jego zmiana imienia z Ulricha na Eckharta była hołdem dla Meistera Eckharta, jednego z jego młodzieńczych guru (choć po latach stworzył do tego już nową historię)

      • A

        Nie pisałem o Śląskim Uniwersytecie tylko o Uniwersytecie Stanford. Chodziło mi o to, że jeden z najlepszych ośrodków naukowych na świecie uważa Eckharta Tolle za autorytet skoro zaprasza go na wykład i publikuje ten wykład na swojej stronie www Ten uniwersytet ma znacznie większą renomę niż ktoś specjalizujący się w NLP ;). Chociaż specializujący się to za dużo powiedziane, chyba że masz doktorat. Napisałem o tym dla równowagi, żeby ktoś czytający Twój artykuł nie odniósł wrażenia, że świat nauki potępia Tolle. Jest to nieprawda. Świat nauki uważa Tolle za autorytet. Ty podajesz się za człowieka nauki, podczas gdy jesteś tylko gościem, który zarabia na NLP. Nie jesteś żadnym autorytetem w świecie nauki, w przeciwieństwie do Uniwersytetu Stanford.

        Google, zwłaszcza dla pracowników głównej światowej siedziby, dla których był drugi ze wspomnianych przeze mnie wykładów robi bardzo dobre szkolenia, wykłady i zajęcia dodatkowe. Wszystko to jest na najwyższym poziomie merytorycznym i wartościowe. Niektórzy twierdzą, że mają najlepsze zajęcia dodatkowe na świecie. To nie jest korpo jakich wiele, jak starasz się insynuować, podobnie jak Stanford to nie Uniwersytet Śląski.

        Brak przywiązania do majątku według Tolle nie wyklucza zarabiania pieniędzy. Wychodzi tutaj Twoje całkowite nierozumienie nauk Tolle i duchowości ogólnie. Rozbawiło mnie Twoje: „Nie, patrz wyżej.”
        Wyżej pokazujesz właśnie, że uważasz tak jak napisałem. Ze Tolle jest hipokrytą bo zarabia pieniądze a nie powinien.
        Pozwól więc, że wytłumaczę Ci o co chodzi z nieprzywiązaniem, gdyż kompletnie nie zrozumiałeś nawet tak prostego przekazu jak ten Tolle.
        Nieprzywiązanie do majątku to nie czerpanie swojego poczucia tożsamości ze stanu swojego posiadania. I tyle, nic więcej. O tym mówi Tolle o niczym więcej. Reszta to Twoje insynuacje albo niezrozumienie tak prostej nauki. Jeżeli jesteś bogaty i utożsamiasz z tym swoje poczucie wartości to jesteś przywiązany, Będziesz nieszczęśliwy, będziesz żył w strachu o swój majątek bo strata majątku będzie dla Ciebie równoznaczna ze stratą twarzy. Będziesz ponadto ciągle nie zaspokojony, zawsze będzie za mało. Jesteś biedny i utożsamiasz się z tym – również będziesz nieszczęśliwy. Będziesz uważał się za gorszego człowieka bo utożsamiłeś siebie ze stanem swojego posiadania i porównujesz stan posiadania swój ze stanem posiadania innych jakby to było esencją tego kim jesteś ty i inni.
        Jest tutaj kompletnie bez znaczenia czy zarabiasz mało, dużo czy wcale. Nieprzywiązania o którym mówi Tolle i inni nie zmierzysz w złotówkach jak próbujesz to robić w swoim artykule i poście powyżej.

        „Źle Ci wiadomo. Mówi o tym sam Toole, wywiad znajdziesz w”

        Z wywiadu, który zalinkowałeś:

        „Interesting. Do you recall having any spiritual experiences as a
        child that created or brought about the „longing” to know yourself?
        …There was no „spiritual
        experience,” as such, except—yes, there was: although we lived in a
        fairly big city, I had a deep intimacy with nature. I remember
        getting on my bike and going beyond the outskirts of the city and
        looking around the world of nature, having just left behind the
        miserable world of school.

        O tym mówiłeś? W takim razie gruba nadinterpretacja. Pojechanie rowerem za miasto aby uciec od szkoły to nie interesowanie się duchowością i guru. Dalej w tym wywiadzie:

        „After that transformation happened, I could not have said anything
        about it. „Something happened. I am totally at peace. I don’t know
        what it means.” That is all I could have said. And it took years
        before there was some „understanding.””

        Źle mi wiadomo? Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem czy celowo insynujesz? I skąd się w takim razie wzięły Twoje kolejne insynuacje:
        „Eckharta, jednego z jego młodzieńczych guru (choć po latach stworzył do tego już nową historię)”

        Jak wybrniesz z tej kolejnej insynuacji? Znajdziesz kolejny płatny artykuł. którego nawet nie przeczytałeś w nadziei że nikt go nie znajdzie? Kiepskie. Bardzo słabe.

        • „Nie pisałem o Śląskim Uniwersytecie tylko o Uniwersytecie Stanford.

          Chodziło mi o to, że jeden z najlepszych ośrodków naukowych na świecie
          uważa Eckharta Tolle za autorytet skoro zaprasza go na wykład i
          publikuje ten wykład na swojej stronie www”

          Nope, to nie tak działa. Szefowie instytutów w USA mają coś, co się nazywa tenure i co gwarantuje im dużą autonomię. To nie „jeden z najlepszych ośrodków naukowych na świecie” tak uważa, tylko jedna osoba decyzyjna w jednym z instytutów tego ośrodka. Kluczowa i kolosalna różnica :)

          „Napisałem o tym dla równowagi, żeby ktoś czytający Twój artykuł nie
          odniósł wrażenia, że świat nauki potępia Tolle. Jest to nieprawda. Świat
          nauki uważa Tolle za autorytet.”

          Nie jest to prawdą, tylko manipulacją z Twojej strony i to mocno po bandzie. Przy okazji demonstrujesz brak rozumienia nauki – w nauce nie ma autorytetów. Żadnych. Nauka opiera się na wynikach badań :)

          „Google, zwłaszcza dla pracowników głównej światowej
          siedziby, dla których był drugi ze wspomnianych przeze mnie wykładów
          robi bardzo dobre szkolenia, wykłady i zajęcia dodatkowe. Wszystko to
          jest na najwyższym poziomie merytorycznym i wartościowe.”

          Chcesz listę świrów, których google zapraszał do siebie w różnych chwilach? Jest ich sporo ;) Próbujesz uporczywie stosować argumenty do autorytetu w momencie, gdy to nie działa :)

          „Niektórzy
          twierdzą, że mają najlepsze zajęcia dodatkowe na świecie.”

          Argument do autorytetu bliżej nieokreślonych „niektórych osób” vel „cytat i to bez źródła” :D Ćwiczysz prymitywne techniki manipulacji, czy nawet nie masz świadomości, że budujesz swoją argumentację na tak kruchych podstawach :D

          „To nie jest
          korpo jakich wiele”

          I aprioryzm. Faktycznie, nie jest – jest bardziej wpływowe niż wiele innych korpo. Jeśli jednak chodzi o decyzje, to irracjonalności u nich równie wiele lub więcej jak w innych korpo :)

          „Brak przywiązania do majątku według Tolle
          nie wyklucza zarabiania pieniędzy. Wychodzi tutaj Twoje całkowite
          nierozumienie nauk Tolle i duchowości ogólnie. Rozbawiło mnie Twoje:
          „Nie, patrz wyżej.”
          Wyżej pokazujesz właśnie, że uważasz tak jak napisałem. Ze Tolle jest hipokrytą bo zarabia pieniądze a nie powinien.”

          Jest różnica między „zarabiam pieniądze”, a „żyję w wybitnym luksusie głosząc pochwałę skromności i nieprzywiązania do pieniędzy”. Nie dostrzeganie tej różnicy sugeruje silne mechanizmy obronne byle nie podważyć wiary w swojego guru :D

          „Nieprzywiązanie
          do majątku to nie czerpanie swojego poczucia tożsamości ze stanu
          swojego posiadania. I tyle, nic więcej.”

          No więc nie, w żadnej duchowości nie jest to „tyle, i nic więcej”. No, w żadnej poza popduchowością, gdzie tego typu głodne kawałki bywają serwowane naiwnym wiernym by mogli zaspokoić nimi swój dysonans poznawczy i dalej finansować luksusowe życie guru :D

          „to jesteś przywiązany, Będziesz nieszczęśliwy, będziesz żył w strachu o
          swój majątek bo strata majątku będzie dla Ciebie równoznaczna ze stratą ”

          Cóż za cudowny popduchowościowy bełkot. :D Poziom głębi wczesnego przedszkola, a serwowane niczym głębokie objawienie :D Zabawny jesteś w swoim napuszeniu i próbach „wyjaśniania” :D

          „Źle Ci wiadomo. Mówi o tym sam Toole, wywiad znajdziesz w”

          „Z wywiadu, który zalinkowałeś:”

          Oj, chyba nieuważnie czytałeś :D Zignorowałeś np. taki fragment:
          „One more event about „spiritual experiences.” When we were in Spain,
          I was about fifteen when a German woman came to visit us and then
          was going to return to Germany. She said, „Can I leave a few things
          with you?” She left some books with us. There were five books I that
          were written by a German Mystic, early twentieth-century writer, not
          very well-known abroad. His spiritual name is Bo Yin Ra. I started
          reading these books. The text was written in almost Biblical style,
          pointing towards mystical experience. And I responded very deeply to
          those books. And I felt later that these books were left there for a
          purpose. I even copied parts of those books. They created an
          „opening” into that dimension. A year later she came back, and my
          father said to her, „So you left some books with us.” And she said,
          „No, I didn’t leave any books; I don’t remember.” She didn’t want
          him to remember that she had even left any books with us. [Laughter]
          So I still have some of these books at home, and I value them
          greatly.”

          To jak, posypiesz głowę popiołem, czy dalej będziesz brnął w swoje aroganckie napuszenie? Zgadnij co obstawiam ;D

          • A

            Nie jest tak nigdy, że cały uniwersytet kogoś zaprasza :) Zawsze zaprasza jedna osoba w imieniu instytutu, wydziału czy też uczelni. Ta jedna osoba występująca w imieniu uniwersytetu ma zdecydowanie większy autorytet niż Ty. Jeśli nie można powoływać się na tę osobę to tym bardziej nie można powoływać się na Ciebie. Dlaczego? Wyjaśniłem post wcześniej. Napisałem o tym dla równowagi abyś nie przedstawiał się jako autorytet świata nauki gdyż nim nie jesteś. Głosisz tutaj jedynie swoją prywatną opinię, która jest opinią gościa, który zarabia na NLP, niczym więcej. Takie było moje przesłanie, aby ludzie nie traktowali Twoich opinii o kimś jak prawdy naukowej, gdyż nie jesteś żadnym autorytetem i niektórzy ludzie z dużo większym autorytetem w świecie nauki mają inne opinie od Twoich. Poza tym w świecie nauki ogrom stanowią rozważania teoretyczne. Są całe działy i systemy nauki teoretycznej, które opierają się na autorytetach. Świat nauki to nie tylko podwójnie ślepa próba :)

            Do google. Mimo to uważam, że warto było wkleić ten wykład aby pokazać, że są odmienne zdania co do Tolle od Towojego. Mimo to, jeśli masz pod ręką, to z chęcią się zapoznam z „listą świrów”.

            Jest różnica między „zarabiam pieniądze”, a „żyję w wybitnym luksusie
            głosząc pochwałę skromności i nieprzywiązania do pieniędzy”.

            Nie rozumiem o co tutaj chodzi. Co rozumiesz przez głoszenie pochwały skromności? Nakłanianie do niezarabiania? Przecież Tolle niczego takiego nie robi… Ile razy można na to zwracać uwagę…

            Chyba, że mówisz o innej skromoności, która nie ma nic wspólnego z ilością zer na koncie. Tylko, że jeśli jednak o to Ci chodzi w takim razie w czym jest problem z Tolle? Kompletnie nie rozumiem tych zarzutów o pieniądze. Tolle nie potępia zarabiania, nie potępia wygodnego życia. Cały czas to insynuujesz, nie wiem skąd się to u Ciebie bierze. Ta skromność materialna w naukach Tolle to tylko Twój wymysł.

            „No więc nie, w żadnej duchowości nie jest to „tyle, i nic więcej”. No, w żadnej poza popduchowością”

            W żadnej prawdziwiej duchowości nie ma nic oprócz rozwoju wewnętrznego człowieka czyli rozwoju ducha. Rozwojem pozaduchowym zajmuje się moralność nie duchowość. Możesz nazywać prawdziwą duchowość popduchowością czy jak tylko chcesz, aby ją przedstawić w krzywym zwierciadle. Pokazujesz tylko, że pisząc o duchowości tak naprawdę piszesz o moralności. TO nie jest to samo ale skoro nie masz pojęcia o duchowowści to moralność bierzesz za duchowość.

            „Cóż za cudowny popduchowościowy bełkot. :D Poziom głębi wczesnego
            przedszkola, a serwowane niczym głębokie objawienie :D Zabawny jesteś w
            swoim napuszeniu i próbach „wyjaśniania” :D”

            Napisałem bardzo trywialny przykład chcąc pokazać o czym mówi Tolle odnośnie nieprzywiązania. Jednak był to przykład i tak za trudny dla Ciebie skoro trochę wyżej dalej upierałeś się, że Tolle jest hipokrytą bo zarabia a głosi co innego. Otóż nie głosi a mi nie przychodzą do głowy prostsze przykłady abyś mógł to w końcu jakimś cudem pojąć. Jak pisałem wyżej: „Nakłanianie do niezarabiania? Przecież Tolle niczego takiego nie robi… Ile razy można na to zwracać uwagę…”

            Jeszcze wtrącę tutaj małą dygresję. Z Twojego postu wynika, że rozwój ducha to popduchowość a nakłanianie do życia w ubóstwie to prawdziwa duchowość. Rozumiem, że taki jest Twój pogląd w tej sprawie. Jeżeli nie to proszę o wytłumaczenie. Dokładne i możliwie najprostsze, bez insynuacji.

            Co do cytatów z ksiązkami duchowymi to masz rację. Z wywiadu wynika, że czytał Bo Yin Ra. Mimo to kompletnie nie rozumiał co go spotkało po tej nocy, którą opisałeś w artykule, dopiero po latach od tego zdarzenia trafił na jakieś nauczanie duchowe poprzez które zrozumiał co go spotkało. A co z Eckhartem i późniejszym zmienieniem zdania?

          • „Nie jest tak nigdy, że cały uniwersytet kogoś zaprasza :) ”

            Oczywiście, że jest. Takie zaproszenia wystawia dziekan.

            „tym bardziej nie można powoływać się na Ciebie.”

            Super :) Tylko nikomu nie sugeruję tego. Ja nie mam znaczenia. Znaczenie mają przedstawione argumenty. Albo one są trafne, albo nie. To Ty próbujesz to absurdalnie uczynić pojedynkiem autorytetów.

            „Napisałem o tym dla równowagi abyś nie przedstawiał się jako
            autorytet świata nauki gdyż nim nie jesteś.”

            Gdzie w ogóle w tych wypowiedziach pojawiam się „ja”? Ponownie, to Ty czynisz z tego „pojedynek autorytetów”. Ja przedstawiam argumenty. Jeśli są błędne lub fałszywe, obal je. Tylko i aż tyle :)

            „teoretyczne. Są całe działy i systemy nauki teoretycznej, które opierają
            się na autorytetach.”

            Nie. Nauka teoretyczna nigdy nie opiera się na autorytetach. Fizyka teoretyczna nie opiera się na autorytetach, tylko na wyliczeniach. Kluczowa różnica.

            Jeśli coś opiera się na autorytetach, nie jest nauką, tylko religią. Z definicji obydwu tych dziedzin.

            „są odmienne zdania co do Tolle od Towojego. Mimo to, jeśli masz pod
            ręką, to z chęcią się zapoznam z „listą świrów”.”

            Nie mam pod ręką, ale w wolnej chwili mogę przysiąść i wypisać. W sumie dobry temat na oddzielny wpis :D

            „Nie
            rozumiem o co tutaj chodzi. Co rozumiesz przez głoszenie pochwały
            skromności? Nakłanianie do niezarabiania? Przecież Tolle niczego takiego
            nie robi… Ile razy można na to zwracać uwagę…”

            No to jak dziecku: jeśli nie jesteś przywiązany do pieniędzy, to nie będziesz ich gromadził do życia w dużym luksusie. Nie będziesz w ogóle gromadził specjalnie – bo to niespecjalnie życie w tu i teraz. Jeśli jesteś faktycznie w uptime/uważności/task-positive-network, masz podkręconą empatię, co realnie bardzo utrudnia gromadzenie dużych kwot. Życie w luksusie jest zachowaniem statusowym, sprzecznym z nieprzywiązaniem :) Just sayin’ ;)

            „W
            żadnej prawdziwiej duchowości nie ma nic oprócz rozwoju wewnętrznego
            człowieka czyli rozwoju ducha.”

            Jasne, w końcu człowiek orbituje w próżni międzygwiezdnej, bez kontaktu ze światem. A, czekaj, nie, tak nie jest. Człowiek żyje w świecie. Rozwój ducha, ciała, itp. jest powiązany. Nie da się skutecznie rozwijać tylko jednego – to tak, jakbyś na siłowni trenował tylko lewy biceps. Próba oddzielenia rozwoju duchowego od moralności (nie wspominając nawet o innych kwestiach) jest absurdem.

            „Jeszcze wtrącę
            tutaj małą dygresję. Z Twojego postu wynika, że rozwój ducha to
            popduchowość a nakłanianie do życia w ubóstwie to prawdziwa duchowość.
            Rozumiem, że taki jest Twój pogląd w tej sprawie. Jeżeli nie to proszę o
            wytłumaczenie. Dokładne i możliwie najprostsze, bez insynuacji.”

            Nie. Ładnie brzmiący bełkot zmieszany z kilkoma prościutkimi technikami dla początkujących to popduchowość. Popduchowść ta często połączona jest z wybitną hipokryzją ze strony „nauczyciela” tejże popduchowości. Tak jest też u Ekcharta i to punktuje :)

            Czym jest prawdziwa duchowość, na blogu pisałem o tym tyle i więcej raczej nie napiszę:
            http://blog.krolartur.com/czym-nie-jest-duchowo/

            „Co
            do cytatów z ksiązkami duchowymi to masz rację. Z wywiadu wynika, że
            czytał Bo Yin Ra. Mimo to kompletnie nie rozumiał co go spotkało po tej
            nocy, którą opisałeś w artykule, dopiero po latach od tego zdarzenia
            trafił na jakieś nauczanie duchowe poprzez które zrozumiał co go
            spotkało.”

            Bez znaczenia dla poruszanej kwestii.

            „A co z Eckhartem i późniejszym zmienieniem zdania?”
            Źródło – reportaż n.t. Eckharta z Independent :)

            Z ciekawości, ile masz lat? :) Mam prywatną koncepcję, nie odniosę się nijak, po prostu moją pracą jest przewidywanie z dostępnych danych i przydaje mi się te przewidywania weryfikować w ramach treningu :)

          • A

            Zamało zacytowałeś, dodam więcej.

            „Nie jest tak nigdy, że cały uniwersytet kogoś zaprasza :) Zawsze
            zaprasza jedna osoba w imieniu instytutu, wydziału czy też uczelni.”

            Dziekan to jedna osoba, więc potwierdziłeś to co napisałem. Uściślę, jeśli masz dalej się czepiać. Tolle na Stanford zaprosiła jedna z nazwojmy to „jednostek organizacyjnych” wydziału, czyli odpowiednik instytutu.

            Odpowiedź na, gdzie w ogóle w tych wypowiedziach pojawiam się „ja” i Ja przedstawiam argumenty. Jeśli są błędne lub fałszywe, obal je. Tylko i aż tyle. I motywacja moich dygresji o autorytetach:
            :)Nazywasz argumentami:
            „jest to klasyczna papka w klimatach duchowości, miks prostych refluksji,
            truizmów i fantazji typu „ciało bolesne”, posypana przyprawą
            uważności/bycia tu i teraz. Nie jest to szczególnie szkodliwe. Po prostu
            nie ma też żadnej głębszej wartości.”
            Zaraz. Muszę przerwać. Właśnie zdałem sobie sprawę, że musiałbym skopiować 1/3 artykułu. Buddaburger, popduchowość i tak dalej.
            Jakie argumenty mam obalać? Wysmarowałeś nieprzychylne opinie, które są Twoim prywatnym zdaniem.
            Mam obalać te „argumenty”? Gdzie tu jestem ja? „Ja nie mam znaczenia? Znaczenie mają przedstawione argumenty? Litości.

            „No to jak dziecku: jeśli nie jesteś przywiązany do pieniędzy, to nie
            będziesz ich gromadził do życia w dużym luksusie. Nie będziesz w ogóle
            gromadził specjalnie – bo to niespecjalnie życie w tu i teraz. Jeśli
            jesteś faktycznie w uptime/uważności/task-positive-network, masz
            podkręconą empatię, co realnie bardzo utrudnia gromadzenie dużych kwot.
            Życie w luksusie jest zachowaniem statusowym, sprzecznym z
            nieprzywiązaniem :) Just sayin’ ;)”

            Tak jest według Ciebie nie według Tolle. Po prostu nie rozumiesz bardzo prostej nauki Tolle i niezależnie od tego jak trywialnie będzie Ci się tę naukę tłumaczyć to i tak nie zechcesz zrozumieć. Chciałem zwrócić Ci jedynie uwagę, że Ty nie dyskutujesz o czym mówi Tolle tylko o jakiś swoich wyobrażeniach uważności czy duchowości. Dyskutujesz sam ze sobą a nie ze mną ani nie z naukami Tolle. Po prostu nie czaisz o co chodzi Tolle i przypisujesz mu swoje błędne wyobrażenia. Gdy Ci się próbuje wytłumaczyć błąd w rozumieniu nauki (która jest naprawdę bardzo prosta) to i tak nie czytasz tego co piszę ja lub wcześniej pisał Tolle tylko dalej dyskutujesz ze swoimi nie wiem skąd wziętymi wyobrażeniami. Cóż, poddaję się. Dyskutuj dalej sam ze sobą jeżeli to lubisz.
            Przy okazji uptime to nie jest uważność o której mówi Tolle. Gadaj sobie dalej ze sobą o swoim uptime i statusach ale Tolle w to nie mieszaj.

            Prawdziwe nauki duchowe mówią tylko o rozwoju ducha. Są okoliczności zewnętrzne sprzyjające rozwojowi duchowemu. Tylko czasami zdarza się, że największy rozwój przypada na warunki do nich przeciwne:), takie jak kalectwo, wojna, choroba, ciężkie więzienie w nieciekawym towarzystwie i nieciekawych warunkach sanitarnych i egzystencjalnych. Bodźcem może być zarówno skrajne ubóstwo jak i przesyt bogactwa i rzyganie nim. Krótko mówiąc czysta duchowość jest niezależna od świata zewnętrznego dlatego prawdziwe nauki duchowe są uniwersalne i ponadczasowe.
            Ale skoro Ty uważasz, że oddzielenie moralności jest absurdem to jak mogę na takie tematy nie zgadzać się z gościem, który twierdzi, że nie przywiązanie do dóbr materialnych według duchowości można mierzyć w dolarach. Widocznie znasz dużo głębsze nauki duchowe ode mnie.

            Tolle to nie jest popduchowość, to proste nauki, dostępne dla każdego z naszej kultury, których Ty niestety nie możesz zrozumieć lub udajesz, że nie rozumiesz. Nie trzeba wciskać do swoich nauk ani wiary ani chińskiego ani sanskrytu ani moralności aby być nauczycielem duchowym.

            Jestem mniej więcej w Twoim wieku.

          • A

            Założyłem, że masz 30-32 lata bo mniej więcej tak wyglądasz na załączonym obrazku

          • ” „jest to klasyczna papka w klimatach duchowości, miks prostych refluksji,
            truizmów i fantazji typu „ciało bolesne”, posypana przyprawą
            uważności/bycia tu i teraz. Nie jest to szczególnie szkodliwe. Po prostu
            nie ma też żadnej głębszej wartości.”
            Zaraz. Muszę przerwać. Właśnie zdałem sobie sprawę, że musiałbym skopiować 1/3 artykułu. Buddaburger, popduchowość i tak dalej.
            Jakie argumenty mam obalać?”

            Powyższe. Mógłbyś np. wykazać, że Tolle to nie refluksje. Albo, że „ciało bolesne” nie jest fantazją, a uzasadnioną koncepcją.

            Ale łatwiej zaatakować rozmówcę, prawda? Wszystko dla utrzymania wiary w swoją popreligię :)

            „sobą o swoim uptime i statusach ale Tolle w to nie mieszaj.”

            „Nie mieszaj mojego cudownego guru, on jest wspaniały i ja jestem wspaniały wierząc w niego. Jak atakujesz jego, to ja się czuję biedny i malutki i muszę reagować”. To jednak Twój problem :)

            „Jestem mniej więcej w Twoim wieku.”
            Nie znasz mojego wieku, ergo nic mi nie powiedziałeś. Ale jak wolisz, nie będę drążył :D

          • A

            Zdaje się, że miałem obalać jakieś argumenty. Tylko że w artykule nie ma żadnych. Są tylko Twoje prywatne zarzuty.
            Co mam niby udowadniać, że czasami przy różnych okazjach aktywuje się we mnie czy w Tobie szereg negatywnych odczuć, które nie są adekwatne do sytuacji, są tylko negatywizmem z przeszłości, który gdzieś w Tobie siedzi i czasami się ukatywnia… I że w takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem jest zdanie sobie sprawy ze swojego stanu wewnętrznego,? Mam udowadniać tego typu rzeczy? Ciało bolesne, to nie jest część fizjonomii. Nie jest to też jedno proste zjawisko. To skrót myślowy. Tolle najpierw długo tłumaczy o co mu chodzi a potem aby nie pisać za każdym razem pięciu stron opisu aby było wiadomo o co mu chodzi zastępuje ten opis swoją nazwą.
            Głosiłeś tylko i wyłącznie swoje poglądy bez jakichkolwiek argumentów i masz pretensje, że chciałem przedstawić dla równowagi, że nie jesteś żadną wyrocznią w tym temacie.

            „Nie mieszaj mojego cudownego guru, on jest wspaniały i ja jestem
            wspaniały wierząc w niego. Jak atakujesz jego, to ja się czuję biedny i
            malutki i muszę reagować”. To jednak Twój problem :)

            Tak się składa, że teraz zaatakowałeś mnie personalnie. Natomiast w żaden sposób nie zaatakowałeś Tolle, gdyż pisałeś na tematy nie powiązane z jego nauczaniem. Pisałeś o jakiś swoich wyobrażeniach i insynuacjach i to przeciwko tym wyobrażeniom się wypowiadałeś. Gdy zwracam Ci uwagę na to, że piszesz sam ze sobą a nie o tym o czym mówi Tolle to odpowiedziałeś atakiem na mnie.

            Dopisałem później o wieku, mogłeś przeoczyć:
            „Założyłem, że masz 30-32 lata bo mniej więcej tak wyglądasz na załączonym obrazku”

            Oglądałem mecz podczas pisania i umknęła mi potrzeba dodania tego

          • Wskazałem już wcześniej :)

            „Powyższe. Mógłbyś np. wykazać, że Tolle to nie refluksje. Albo, że „ciało bolesne” nie jest fantazją, a uzasadnioną koncepcją.”

            Zamiast się odnieść wolisz się bawić w zdartą płytę :) To nawet nie jest zabawne :)

            „mnie czy w Tobie szereg negatywnych odczuć,”

            Mógłbyś udowodnić, że jest coś takiego jak negatywne odczucie. (Notabene, mindfulness usuwa nie tylko tzw. negatywne odczucia, również tzw. pozytywne… taki detal o którym jego fanatycy lubią zapominać :D)

            „siedzi i czasami się ukatywnia… I że w takich sytuacjach najlepszym
            rozwiązaniem jest zdanie sobie sprawy ze swojego stanu wewnętrznego,?
            Mam udowadniać tego typu rzeczy?”

            O, to powyższe byś mógł – udowodnij, że NAJLEPSZYM rozwiązaniem w takiej sytuacji jest zdanie sobie sprawy ze swojego stanu wewnętrznego :) Bo to ideologia i to dość ostra :D Dalej :)

            „poglądy bez jakichkolwiek argumentów i masz pretensje, że chciałem
            przedstawić dla równowagi, że nie jesteś żadną wyrocznią w tym temacie.”

            „Przedstawić dla równowagi”. Dobre sobie :) Chciałeś zaleczyć swój dysonans poznawczy. Wciąż chcesz. I wciąż jesteś na to ślepy panie „zdawanie sobie sprawy ze swojego stanu wewnętrznego”. To takie… Zabawne? Tragiczne? Tragikomiczne? Oto jest pytanie! :)

          • A

            Mógłbyś udowodnić, że jest coś takiego jak negatywne odczucie.
            (Notabene, mindfulness usuwa nie tylko negatywne odczucia, również
            pozytywne… taki detal o którym jego fanatycy lubią zapominać :D)

            No właśnie pisałem, że co mam niby udowadniać. Nie da się takich spraw udowadniać. Ale powiedzmy, że chodziło mi o nienawiść.
            Nie znam bardzo dokładnie teorii mindfulness ale po pierwsze:
            pisałem o „ciele bolesnym” a ono wiąże się z odczuciami takimi jak nienawiść, o niczym nie zapomniałem.
            Po drugie uważam, że na początku drogi nie warto usuwać niektóre pozytywne odczucia. Pozytywne mam tutaj na myśli takie, które powodują otwartość, sprawiają że otwieramy się na to co się dzieje zarówno w nas jak i wokół nas. Są takie odczucia.
            Natomiast gdy jesteśmy na tyle otwarci, że potrafimy dostrzec wszystko co się dzieje (przede wszystkim w nas, kierowanie uwagi na zewnątrz to tylko jedna z prostych metod na zabranie uwagi z ciągle gadającego umysłu, kompulsywnego myślenia) i jesteśmy na tyle wolni, że mamy tę swobodę kierowania uwagi tam gdzie zechcemy to wtedy odczucia pozytywne są również niepotrzebne. Wtedy kierujemy uwagę na sam akt postrzegania. W takich momentach wchodzi się w głębszy stan „mindfulness” jak to nazywasz. W tym stanie można zdać sobie sprawę, że jest się właśnie tym aktem postrzegania. Nie identyfikujemy się wtedy z np ilością pieniędzy, które posiadamy. I nie ma tu naprawdę żadnego znaczenia czy jesteśmy bardzo bogaci czy też nie. Nie ma tutaj znaczenia co umysł nam mówił o nas.

            „udowodnij, że NAJLEPSZYM rozwiązaniem w takiej sytuacji jest zdanie
            sobie sprawy ze swojego stanu wewnętrznego :) Bo to ideologia i to dość
            ostra :D Dalej :)”

            Sprawa jest bardzo prosta.
            Pisałem wcześniej:
            „szereg negatywnych odczuć, które nie są adekwatne do sytuacji, są tylko negatywizmem z przeszłości”

            Więc ogarnia Cię szereg negatywnych emocji. Jeżeli zdasz sobie z tego sprawę zanim przystąpisz do działania, zdasz sobie sprawę ze swojego wewnętrznego stanu, w tym samym rozpoznaniu zrozumiesz, że to negatywizm z przeszłości, że nie jest on adekwatny do sytuacji. Niech będzie, uświadomisz sobie, że to ciało bolesne, moja negatywność, która się uaktywniła. Taka świadomość daje Ci wolność wyboru Twojego zachowania w tym momencie. Tu jestem ja, tu jest negatywizm, tu jest sytuacja. Bez tej świadomości co się w Tobie dzieje nie miałbyś wyboru. Zareagowałbyś podobnie jak reagowałeś zawsze przy napływie tych emocji(krzykiem, płaczem, przeklinaniem w duchu, agresją… to tylko przykłady). Pomyliłbyś sytuację z Twoją jej interpertacją. Dodoajmy z błędną interpretacją gdyż percepcję zaburza Ci negatywizm z przeszłości. Z tą świadomością, co się w Tobie dzieje, słyszysz te podszepty, tą chęć użycia pięści, przeklinania itp ale nie musisz ich słuchać, masz wybór. Duchowość, w przeciwieństwie do moralności nie daje gotowych rozwiązań na określone sytuacje. Daje coś dużo cenniejszego – wolność wyboru, nie działanie jak automat. No i teraz masz wybór, możesz powiedzieć do kogoś spokojnie ale stanowczo aby nie wpychał Ci się w kolejkę lub cokolwiek co uznasz za stosowne, zamiast jak zawsze robić sceny przy ludziach i później tego żałować lub dusić to w sobie i mścić w duchu lub jakiekolwiek było Twoje uwarunkowanie w przeszłości.
            Krócej pisząc skoro widzisz, że są w Tobie uczucia nieadekwatne do sytuacji to sam stwierdzisz jak bezsensowne one są, nie będziesz ich zasilał swoimi myślami co zwykle prowadzi do utraty kontroli nad swoim zachowaniem.

            Dlaczego dobre sobie? Pan Artur Król pisze o BurgerBuddzie to ja piszę, że BuddaBurger wykładał na Stanfordzie.

          • „No właśnie pisałem, że co mam niby udowadniać. Nie da się takich spraw udowadniać. Ale powiedzmy, że chodziło mi o nienawiść.”

            Udowodnij, że nienawiść jest negatywnym odczuciem, na początek ;)


            „udowodnij, że NAJLEPSZYM rozwiązaniem w takiej sytuacji jest zdanie
            sobie sprawy ze swojego stanu wewnętrznego :) Bo to ideologia i to dość
            ostra :D Dalej :)”

            Sprawa jest bardzo prosta.
            Pisałem wcześniej:
            „szereg negatywnych odczuć, które nie są adekwatne do sytuacji, są tylko negatywizmem z przeszłości”

            Więc
            ogarnia Cię szereg negatywnych emocji. Jeżeli zdasz sobie z tego sprawę
            zanim przystąpisz do działania, zdasz sobie sprawę ze swojego
            wewnętrznego stanu, w tym samym rozpoznaniu zrozumiesz, że to negatywizm
            z przeszłości, że nie jest on adekwatny do sytuacji.”

            To jest aprioryzm, który postulujesz. Nic z tego. Udowodnij tą tezę, jako aprioryzm nie przejdzie :)

            „uaktywniła. Taka świadomość daje Ci wolność wyboru Twojego zachowania w
            tym momencie.”

            Udowodnij, że daje. Udowodnij, ze taka możliwość wyboru jest najlepszą opcją. Udowodnij, że taki wybór tu i teraz jest możliwy (podpowiedź, wyprowadzając dowód musisz pokonać dużą przeszkodę w formie tego, że mindfulness czy nie, „tu i teraz” NIGDY nie podejmujesz decyzji, została podjęta już 0.5-10 sekund wcześniej całkowicie automatycznie, Tu i teraz jest jedynie wymówka płatów czołowych dla czegoś, co głębsze struktury automatycznie uruchomiły. Patrz badania w inst. Maxa Plancka w temacie :) )

            „Pomyliłbyś sytuację z Twoją jej interpertacją.”

            Kolejna rzecz do udowodnienia – że mindfulness jest skuteczniejszą formą (pamiętaj – postulowałeś NAJLEPSZE rozwiązanie!) od np. klasycznej terapii poznawczo-behawioralnej w kontekście odróżniania interpretacji od sytuacji :)

            Dużo się zbiera tych rzeczy, które postulujesz, a musisz dowieść :)

            „Duchowość, w przeciwieństwie do moralności nie daje gotowych rozwiązań
            na określone sytuacje.”

            Moralność daje „gotowe” rozwiązania? Oj, bratku, masz chyba dość naiwne rozumienie moralności :)

            „Daje coś dużo cenniejszego – wolność wyboru, nie
            działanie jak automat. No i teraz masz wybór, możesz powiedzieć do kogoś
            spokojnie ale stanowczo aby nie wpychał Ci się w kolejkę lub cokolwiek ”

            Ojejku, to co tu nazywasz „duchowością”… Szkoda mi się zrobiło, serio. Bo to co tu nazywasz duchowością i tak się puszysz… To takie przedszkolne podstawy samoświadomości :) Nazywanie tego duchowością i to z taką pompą… Ojoj. To są podstawowe rzeczy u dorosłych ludzi po prostu, do duchowości masz stąd jeszcze bardzo daleko.

          • A

            „Udowodnij, że nienawiść jest negatywnym odczuciem, na początek ;)”

            Pisałem, że nie da się takich rzeczy udowodnić. Wszystko jest subiektywne. Ty udowodnij, że jest pozytywnym.
            Można by w sumie badać stan medyczny człowieka który zapałał szczerą nienawiścią. To jaki wpływ to odczucie ma na jego serce i poziom hormonów ale darujmy sobie.
            Ogólnie chodzi o to, że wypisałeś szereg swoich prywatnych opinii beż jednego argumentu i każesz mi udowadniać, że twoje wyssane z palca opinie są nieprawdziwe. Fajna strategia ale bawimy się dalej.

            „Jeżeli zdasz sobie z tego sprawę
            zanim przystąpisz do działania, zdasz sobie sprawę ze swojego
            wewnętrznego stanu, w tym samym rozpoznaniu zrozumiesz, że to negatywizm
            z przeszłości, że nie jest on adekwatny do sytuacji.”
            To jest aprioryzm, który postulujesz. Nic z tego. Udowodnij tą tezę, jako aprioryzm nie przejdzie :)

            Nigdy nie miałeś sytuacji, gdzie w środku jakiejś sytuacji zdałeś sobie sprawę, że postępujesz całkowicie nieadekwatnie do sytuacji. Nagle zrobiło Ci się głupio i zacząłeś się wycofywać. To olśnienie to właśnie uświadomienie sobie, że twoje myśli i odczucia są nieadekwatne do sytuacji i pochodzą z przeszłości. Duchowość to między innymi ćwiczenie się w tym aby to olśnienie przyszło jeszcze zanim podejmiesz działanie.

            „Udowodnij, że daje. Udowodnij, ze taka możliwość wyboru jest najlepszą
            opcją. Udowodnij, że taki wybór tu i teraz jest możliwy (podpowiedź,
            wyprowadzając dowód musisz pokonać dużą przeszkodę w formie tego, że
            mindfulness czy nie, „tu i teraz” NIGDY nie podejmujesz decyzji, została
            podjęta już 0.5-10 sekund wcześniej całkowicie automatycznie, Tu i
            teraz jest jedynie wymówka płatów czołowych dla czegoś, co głębsze
            struktury automatycznie uruchomiły. Patrz badania w inst. Maxa Plancka w
            temacie :) )”

            Dzięki za podpowiedź. Rozumiem, że w badaniach inst. Maxa Plancka połowa uczestników była świetna w mindfulness i że przykładami skrajnymi dla zwykłych nieświadomych ludzi bez jakiegokolwiek rozwoju duchowego byli Eckhart Tolle i Ramana Mahrishi;). Jeżeli nie to te badania nic nie mówią na temat który poruszyłem a jedynie potwierdzają to co pisałem o braku świadomości tego co się dzieje we wnętrzu.
            Poza tym, co mam niby tutaj udowadniać, że nie ma lepszej metody na poradzenie sobie z negatywnymi emocjami z przeszłości niż uświadomienie ich sobie? Wytłumacz mi zatem jak można poradzić sobie z jakimkolwiek problemem bez uświadomienia go sobie? Bo mi przychodzą do głowy dwie rzeczy: albo czary albo tresura. Mogą Cię wytresować jak psa abyś reagował w odpowiedni sposób przy określonych sytuacjach. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy.

            „Kolejna rzecz do udowodnienia – że mindfulness jest skuteczniejszą formą
            (pamiętaj – postulowałeś NAJLEPSZE rozwiązanie!) od np. klasycznej
            terapii poznawczo-behawioralnej w kontekście odróżniania interpretacji
            od sytuacji :)”

            Nie pisałem, że mindfulness jest najlepszą formą, bo tak naprawdę do końca nie wiem co masz na myśli pisząc mindfulness i nie chcę nieporozumień.
            Pisałem:
            szereg negatywnych odczuć, które nie są adekwatne do sytuacji, są tylko
            negatywizmem z przeszłości, który gdzieś w Tobie siedzi i czasami się
            ukatywnia… I że w takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem jest
            zdanie sobie sprawy ze swojego stanu wewnętrznego

            I twierdzę nie tylko, że jest to najlepsze co możemy zrobić ale nawet, że jest to jedyna właściwa metoda: uświadomienie sobie co się w nas dzieje.
            Jeżeli klasyczna terapia poznawczo-behawioralna nie zakłada uświadomienia sobie co się w nas dzieje to mniemam, że są to albo czary albo tresura. Uważam, że dla ludzi są lepsze metody – rozwój świadomości. Bycie tresowanym przez kogoś lub autotresure nie uważam za włąściwe dla człowieka. W końcu mówimy o rozwoju. Tresura to nie jest żaden rozwój. Bez powiększenia świadomości nie ma mowy o prawdziwym rozwoju, w grę wchodzi tylko tresura.

            Moralność są to dla mnie przykazy co można a czego nie można. Np przykładem (wypaczonej) moralności jest: nie bogać się.

            „Ojejku, to co tu nazywasz „duchowością”… Szkoda mi się zrobiło, serio. Bo to
            co tu nazywasz duchowością i tak się puszysz… To takie przedszkolne
            podstawy samoświadomości :) Nazywanie tego duchowością i to z taką
            pompą… Ojoj. To są podstawowe rzeczy u dorosłych ludzi po prostu, do
            duchowości masz stąd jeszcze bardzo daleko.”

            Nie wiem czy zauważyłeś ale aby coś przekazać podaję przykłady tak trywialne jak tylko się da. Przypomnij sobie z uczelni (która nie jest żadnym autorytetem bo na śląskiej jest homeopatia ale co tam) jak wykładowca tłumaczył jakieś nowe pojęcie. Najpierw o nim trochę mówił. Później podawał trywialny przykład. Później dodawał trochę więcej. Po czym razem robiliście bardziej skomplikowane przykłady.
            Tej konwencji trzymam się zawsze (już bez skomplikowanych przykładów). Jest to moim zdaniem właściwe podejście. Robię to z szacunku dla rozmówcy, nie chcę sprowadzać go na manowce tylko wyrażać się najbardziej jasno i precyzyjnie jak tylko umiem. Ciebie też o to prosiłem kilka postów wyżej.
            Poza tym duchowość jest nierozdzielna od codziennego życia i nie jest prawdą, że do duchowości mam stąd bardzo daleko. Gdyby 50% osób potrafiło się zachować we wszystkich zwykłych codziennych sytuacjach tak jak to opisałem to byłoby dużo bardziej przyjemnie na ulicy czy w autobusie. Duchowość to bycie świadomym w małych codziennych czynnościach. Małe codzienne czynności to całe Twoje życie.

          • Sorry, ale tak się nie bawimy ;) Albo bierzesz odpowiedzialność za swoje tezy i ich dowodzisz (lub przyznajesz, że są nieuprawnione i zmieniasz zdanie), albo cała dyskusja nie ma sensu.

            Inna sprawa, że coraz wyraźniej mam przeczucie, że nie ma po prostu. Bo nie rozumiesz o czym piszesz i reagujesz potwornie automatycznie… Wbrew swojemu głoszonemu byciu „tu i teraz” ;) Notabene popularny artefakt u wierzących w echartopodobnych ;D

          • A

            „Sorry, ale tak się nie bawimy ;) Albo bierzesz odpowiedzialność za swoje tezy i ich dowodzisz”

            Po pierwsze staram się to robić.
            Po drugie sam wyskoczyłeś z wyssanymi z palca opiniami i twierdzisz, że to argumenty, więc popatrz najpierw na siebie. Wziąłem się za to dla zabawy ale gdybym traktował tą rozmowę jak jakiś konkur to napisałbym po prostu, że w artykule nia ma ani jednego argumentu są tylko prywatne opinie, z którymi nie da się nic zrobić. Można tylko pokazać, że ja i inni mają inne opinie w tym temacie.

            W drugim akapicie mamy znowu wyssane z palca opinie i atak osobisty.

          • Wskazałem Ci już konkretne argumenty ;) Powtórzyłem je. Wciąż radośnie je ignorujesz :) Dalsza wymiana ewidentnie nie ma sensu ;)

          • A

            Napisz mi co uważasz za argument w dyskusji a co za opinię. Następnie zacytuj wszystkie argumenty które użyłeś bo nie mam pojęcia o czym piszesz

          • Cytowałem powyżej już. Czytaj uważnie. Jeśli nie jesteś tego w stanie zrobić – mi się po prostu nie chce marnować dalej czasu na napalonego na Tolle’a anonima.

          • A

            Wychodzi, że nie ma ani jednego argumentu to zaczyna się anonim. Czekam na definicję argumentu, opinii i wypisanie wszystkich argumentów. Chciało Ci się bardzo dużo pisać o tym jak Cie bardzo boli, że Tolle zarabia a teraz paru zdań nie napiszesz? Czyli sprawa jest jasna (była jasna od początku), w tekscie nie ma żadnych argumentów, są tylko opinie. Jak nie zdecydujesz się na napisanie tego o co prosiłem to dyskusja jest o niczym, jest tylko staraniem się wyprowadzić mnie w maliny i odwracanie kota ogonem

          • I trolling na całego :) Przewidywalne.

          • A

            To też nie argument. Nara

          • Kropka

            Krol Artur Ty naprawde jestes psychologiem? Ubolewam nad poziomem jaki tu prezentujesz. Argumentowanie, osmieszanie, kpiny, kolejne argumentowanie, po co Ty sie tak bronisz? Tak ci zagraza cudze odmienne myslenie?
            Kocham Eckharta Tolle i wielu go kocha, jesli czuja to. Zaakceptuj to.

          • Wielu ludzi kocha heroinę, jeśli czują to. Czy powinniśmy to zaakceptować i zamknąć centra odwykowe? ;)

          • Kropka

            Widze ze Ty z tych co to zawsze musza miec racje i ostatnie slowo. Reformator. Pelen ukrytej agresji. I wielkosciowego ego. Pozwol ludziom popelniac bledy i uczyc sie na nich. Maja do tego prawo. Jesli Ty z takim nastawieniem tak prowadzisz sesje i tak prowadzisz swoich klientów to obawiam sie ze wiele szkody czynisz. Powodzenia

          • Widzę, że jesteś z tych sadystów, którzy lubią przyglądać się ludziom cierpiącym i jeszcze ubierać to w szlachetne szatki. Sorry, nie dogadamy się. Ludzie i tak będą popełniali błędy – ale dzięki temu wyszliśmy z jaskini i żyjemy dziś w lepszym świecie, że wzajemnie przestrzegamy się przed błędami już popełnionymi. Nowych do popełnienia jest tak wiele, że jeszcze długo nam się nie skończą :)

            Zostaw proszę swój sadyzm i radość z ludzkiego cierpienia dla siebie. Albo najlepiej przepracuj. Etyczni ludzie pomagają innym nie popełniać błędów, zamiast na te błędy czyhać i jeszcze promować je jako jakieś prawo…

          • aga

            Tragedia

  • Robert G

    Ciekawy cykl.
    Mam jedno ale. Nie powinniśmy dyskredytować nikogo przez to że miał (lub ma, bo tak naprawdę ma się je na zawsze) zaburzenia osobowości. Te problemy które mamy moim zdaniem mogą być źródłem mądrości jeśli je pokonamy, przekroczymy. Ciekawie ta idea była opisana w książce Żelazny Jan Roberta Bly’a.
    Niemniej zgodzę się że wielu znanych guru to postacie szkodliwe.
    Arturze, co myślisz o Owenie Cooku?

    • No wlasnie punktowanej nie same problemy, ale ta narracje „wyleczyłem sie sam, wyleczę i ciebie”, która jest mocno patologiczna i to na wielu poziomach. O Cooku nie słyszałem w ogóle niestety, wiec nie mam zdania.

  • Virgo

    Autorowi tego bloga nie dałbym złamanego grosza za nic. Ktoś kto znalazł sobie sposób na walenie po innych, wyjątkowo cyniczną krytykę, nic twórczego nie jest w stanie stworzyć. Nie przypominam sobie żadnego wybitnego twórcy, mędrca, nauczyciela lub trenera, który jak stara plotkara wbija innym brudne szpilki. Pamiętaj chłopie, że kiedyś ktoś ci coś wyciągnie, przejedzie się po tobie, zrobi z ciebie idiotę, albo oszusta. Kto mieczem wojuje…

    • Cały nurt buddyzmu Dzogczen? Cały nurt Sufizmu? Carl Sagan? Richard Feynman? Elizer Yudkowsky? Nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnego wybitnego twórcy, mędrca, nauczyciela lub trenera, który NIE krytykowałby tego, co zasługuje na krytykę :) Głaskanie po główce jest domeną żerujących na naiwnych.

      Jeśli kiedyś kogoś bym oszukał – zasługiwałbym na to, żeby zostało to wyciągnięte na światło dzienne.

      Jeśli promowałbym błędne idee – zasługiwałbym na to, żeby ktoś te błędy wskazał.

      W obydwu przypadkach taka osoba uczyniłaby mi przysługę, jakkolwiek bolesna mogłaby ona być w danym momencie. Ból ten byłby bowiem konsekwencją mojego przeszłego pójścia na skróty, a nie działania tej osoby.

  • Alex

    Tu była cała litania złośliwości i zarzucania braku podstaw merytorycznych tego artykułu, w obronie Tolle. Jednak zdałem sobie sprawę, że do głosu doszło moje małe, bolesne ja, które nie broniło Eckharta ale siebie.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    • A

      Mój post to nie było zarzucanie braku podstaw merytorycznych tylko ich wykazanie. Jeżeli autor chce wykazać, że to jednak ja się myliłem a on napisał merytoryczny artykuł to wystarczy podać źródła swojej wiedzy na ten temat. Jeżeli nie były to wymysły autora lub skopiowanie przez niego wymysłów autora innego nierzetelnego bloga lub artykułu to proszę o takie obronienie wartości merytorycznej tego artykułu, gdyż niskie i żałosne ataki personalne nie służą uwiarygodnieniu czegokolwiek czy też pokazaniu, że ktoś nie ma racji. Zachęcam do odstawienia ataków personalnych i przejścia do merytorycznej dyskusji.

    • Psalm 23

      Alex Niech Cię Bóg prowadzi widzę w Tobie mądrość.

  • P.S.

    Fake Gruru nazwałbym raczej autora tego blogu :-) Dzięki „Potędze Teraźniejszości” E.Tolle po raz pierwszy w życiu zasnąłem spokoju i odkryłem w sobie przestrzeń, która przez lata zasłonięta była wszelkimi rodzaju wyobrażeniami i myślami. Doznałem, nie jednorazowego, ale wielorazowego wglądu w byt, świadomość. Odkryłem swoją prawdziwą naturę, „niedualność” oraz zainteresowałem się buddyzmem. Z całym szacunkiem dla terapeutów oraz innych „life coachów” – działania tego rodzaju są niczym w obliczu przebudzenia, czasem nawet mogą być szkodliwe, wzmacniając ego – fałszywą tożsamość. Dlatego też żadne przygotowanie medyczne czy terapeutyczne nie jest potrzebne aby być „przebudzonym” i gościć w przystępnych słowach, to o czym ludzie wiedzieli już 500 lat przed Chrystusem.

    • Co się działo z Twoją „przebudzoną świadomością” przy pisaniu tego komentarza? ;)

  • Mariusz

    Pozdrowienia dla autora tekstu !! Jednak dla mnie perspektywa, którą autor tekstu próbuje tutaj przekazać nie różni się niczym od perspektywy księdza, który naucza o sztuce kochania lub po prostu seksie – samemu nie mając doświadczenia w tej materii. Więc jest to tylko wyobrażenie księdza/autora na temat jakiejś rzeczy (i to z wyobrażenie negatywne/wyobrażenie w którym zawarta jest jakaś forma przestrogi) i na dodatek próba udowodnienia na podstawie wyobrażenia, że bez przeżycia/doświadczenia czegoś można być w danej dziedzinie ekspertem. W skrócie masakra !!! :D

    • Zakładasz, że tylko ludzie, którzy zmarli w wyniku zatrucia arszenikiem (względnie przy jego użyciu kogoś zabili) mogą być ekspertami w zakresie trujących właściwości arszeniku? A jedynie pedofile mogą być ekspertami w zakresie pedofilii? Ciekawa teza.

      Idiotyczna, ale ciekawa :)

      • Psalm23

        Alex jeżeli jeszcze się tu pojawisz daj znać :)
        Do autora:
        Zapytam jakie więc narzędzia badawcze zastosujesz do badania pedofilii lub do pracy z pedofilem?

        Czym dla Ciebie jest argument i opinia?
        Jakie są twoje autorytety ( wymień kilka nazwisk)w nauce szeroko pojętej psychologii?

        • Nie badam pedofilii ani nie pracuję z pedofilami – to praca dla psychiatry i seksuologa.

          Argument- przedstawione stanowisko wraz z uzasadnieniem, najlepiej opartym na silnych dowodach.

          Opinia – subiektywne wrażenie na jakiś temat, masz prawo ją mieć, nic z niej nie wynika.

          Autorytety (pozwolę sobie też z neuro i kilku pokrewnych, mówiłeś o szeroko pojętej psychologii) – np. Oliver Sacks, Dan Ariely, Vilyanur Ramachandran, RichardWiseman (choć kilka uwag mam do niego), Irvin Yalom, Claudia Hammond.

  • Maciej Zdebik

    Bardzo to przykre co tutaj przeczytałem. Autor tego wpisu, w ogóle nie zrozumiał słów Eckharta. Ale czasem nie każdy zrozumie i odczuje. Ja kiedyś tak bardzo cierpiałem, ze byłem bliski samobójstwa. Ci wielcy wyuczeni, psychologowie i ich terapie nic mi nie pomogły. Dalej czułem pustkę i brak pełni, nieszczęście. Gdy natrafiłem na przekaz Eckharta, wszystko w moim życiu się odmieniło. Poradziłem sobie z emocjami, negatywnymi myślami. Otworzyłem się na ludzi i świat. Zniknął mój strach, lęki, uwolniłem się od nerwic. Wszystkiego co mnie blokowało. A tutaj ktoś pisze, że to wiedza bez wartości? Chyba przeczytałeś przyjacielu książkę po łebkach i nic z niej nie wyciągnąłeś. To wymaga zagłębienia się i praktyki. To co Eckhart przekazuje naprawdę pomaga i to na każdej płaszczyźnie naszego życia. W końcu czuję, że żyję i w końcu odczuwam szczęście. Proszę wszystkich, by naprawdę nie posłuchali tego wpisu, bo jest on bardzo niedojrzały i mylny. Ta wiedza, jest najpiękniejszą wiedzą i naprawdę pozwala poczuć wolność. Pomaga też działać w świecie i spełniać swoje cele. Polecam autorowi jeszcze raz przeczytać pozycje Eckharta Tolle i wziąć sobie do serca. Szczególnie, że z jego wiedzy korzystają liczni psychoterapeuci. Życzę dużo radości przyjacielu :) Więc, to co piszę jest podparte moim doświadczeniem i tym co czuję oraz tym co dzięki temu udało mi się rozwiązać. Gdyby nie to, już by mnie tu dziś nie było, dzięki temu odżyłem i cieszę się życiem, jak nigdy wcześniej. Nikt nie potrafił mi wyjaśnić nigdy jak funkcjonuje mój umysł, jak pracować z emocjami. Więc polecam wszystkim zajrzeć do pozycji Eckharta Tolle i pracować z nimi, żyć tym przekazem.

    • Cieszę się, że jesteś w lepszej sytuacji. Jednocześnie popełniasz podstawowy błąd wnioskowania. Z doświadczenia się nie wnioskuje – nigdy, bo to co uzyskujemy to ładnie brzmiące bajki z dość słabym związkiem z rzeczywistości. Nie wiesz tak naprawdę, czy pomógł Ci Eckhart, czy np. z opóźnieniem nie zadziałały te terapie i ci psychologowie. Przypisujesz przyczynowość korelacji – ale jest to nieuprawniony wniosek.

      Dlatego właśnie robi się badania skuteczności terapii na dużych grupach i zgodnie z prawidłową metodologią – by móc wskazać co faktycznie działa, a co tylko zdaje się działać.

    • O

      Podobnie. To był pierwszy i ostatni wpis który czytałem na tym blogu. żal.

      • Ale wiesz, że jeśli to był Twój pierwszy wpis, to czyni to jego „ostatniość” niespecjalnie problematyczną? Skoro jesteś przygodnym czytelnikiem, to i trudno, by autorowi było Cię żal. (Taka rada na przyszłość, przy dowolnym blogu.)

  • Adam

    KTOS TU CHYBA CHCE BYĆ NOWYM GURU ZACZYNAJĄCYM OD SKRYTYKOWANIA INNYCH GURU- WSZAK DOBRA TAKTYKA BUDOWANIE AUTORYTETU. W TYM WYPADKU NIESTETY UMYSŁ PRZEJĄŁ KONTROLĘ NAD RZECZYWISTOŚCIĄ. WSZYSTKIEGO DOBREGO.

    • No mam nadzieje, że jak największej ilości ludzi umysł przejmuje kontrolę nad rzeczywistością ;) Alternatywa jest dość słaba :D